Jak dobrze zadebiutować w wyborach samorządowych?

MajaWiniarska

Chcesz wystartować w zbliżających się wyborach samorządowych, ale się wahasz? Obawiasz się wyjścia ze swojej strefy komfortu? Masz wątpliwości? Uważasz, że niepotrzebnie się wychylasz? Koniecznie przeczytaj nasz wywiad z Mają Winiarską ze Stowarzyszenia Sołtysi Mazowsza.

Przemysław Chrzanowski: Na początku najważniejsza jest decyzja o kandydowaniu. Kiedy zwykle podejmujemy taki krok? 

Maja Winiarska, Stowarzyszenie Sołtysi Mazowsza: – Kuluary przede wszystkim. Spotykamy się na konferencjach, warsztatach, szkoleniach i to jest ten czas, gdy najczęściej robimy pierwszy krok ku podjęciu decyzji o kandydowaniu. Dzieje się to nierzadko za sprawą właśnie rozmów kuluarowych, kiedy nieformalnie między sobą wymieniamy poglądy. Słyszymy wówczas o przedwyborczych przymiarkach, zwykle jednak są to głosy jeszcze niezdecydowane.

Wiem, że zabrzmi to genderowo, ale o ile mężczyźni wydają się wiedzieć, po co idą kandydować, o tyle panie wolą się upewnić, czy dobrze robią. Przeważnie opowiadają, że ktoś do nich przychodzi i sugeruje, by startować w wyborach, ale one nie wiedzą czy tak naprawdę są godne, by podjąć takie wyzwanie. To bardzo często osoby, które dla swoich miejscowości dużo robią, są sołtyskami i sołtysami prowadzą koła gospodyń, podejmują różnorakie inicjatywy. Propozycje dotyczące kandydowania są w takim przypadku informacją zwrotną: “skoro skutecznie działasz oddolnie, skoro masz siłę przebicia, to może sprawdzisz się również w radzie gminy, czy miasta”.

Połechtane ego to jednak za mało. Czy istotne jest to, by do wyborów nie iść w pojednykę?

– Nikt nikomu tego nie zabroni, ale trzeba sobie zdać sprawę z istnienia arytmetyki głosowań. Ludzie myślą, że jak mają swojego radnego, to on im we wszystkim pomoże i wszystko załatwi. Tymczasem jego nawet najbardziej szlachetne inicjatywy bez poparcia koleżanek i kolegów radnych, będą wołaniem na puszczy.

Trzeba się zatem zorientować, czy do wyborów idzie z podobnym nastawieniem jeszcze ktoś. Jeśli tak, to należy podjąć rozmowy, które mogą doprowadzić do zbudowania wspólnej strategii. Działanie w pojedynkę może być także ryzykowne z innego względu.

Kiedy idziemy do wyborów, wychodzimy ze swojej strefy komfortu, wystawiamy się na ostrzał konkurencji. Kolokwialnie mówiąc, wychylamy się. Już na tym etapie warto sobie uświadomić, że będziemy działali w kontrze na przykład wobec wójta, lub grupy radnych, z którymi potencjalnie możemy się nie zgadzać. Zdecydowanie łatwiej przez to przejść, kiedy ma się wokół siebie ludzi podobnie myślących.

Kandydaci na radnych, szczególnie ci debiutujący, nie zawsze wiedzą z czym się mierzą. Gdzie mogą szukać informacji na temat ordynacji i wszelkich mechanizmów wyborczych?

– Fantastycznym kompendium wiedzy są filmiki na Youtube, publikowane przez Państwową Komisję Wyborczą. Niebawem zaczną się pojawiać kilkuminutowe clipy, w których PKW w przystępny sposób opowiada o wyborach. W oczekiwaniu na dedykowane nadchodzącym wyborom filmiki, warto zapoznać się z tymi sprzed pięciu lat. To materiał wciąż aktualny, ponieważ w tej materii prawo się nie zmieniło. Owa fundamentalna wiedza przyda się już na samym początku, kiedy będziemy zgłaszać kluby i się rejestrować.

Sukces w wyborach może zależeć od solidnie przeprowadzonej kampanii. Jak się za nią zabrać?

– Dobra kampania to podstawa sukcesu. Od razu należy zaznaczyć, że to duże wyzwanie, z którym osamotniony kandydat może sobie nie poradzić. Najlepiej zgromadzić wokół siebie ludzi, którzy pomogą ową kampanię zorganizować.

Przy herbacie i kawie rozmawiamy z nimi na przykład o tym, gdzie jest nalepszy… płot. To właśnie na nim rozwiesimy swój baner. Najlepiej znaleźć miejsce blisko lokalu wyborczego, ale świetną lokalizacją są wszelkie skrzyżowania, okolice marketów, przystanków autobusowych, szkół, przedszkoli… Wszędzie tam, gdzie występuje duży ruch. O odpowiednie miejsce warto zadbać nawet na kilka miesięcy przed wyborami. Można sobie zanotować konkretne adresy i spróbować dotrzeć do mieszkających tam ludzi. Pamiętajmy, że atrakcyjnym ogrodzeniem z pewnością zainteresuje się konkurencja.

Skoro mówimy o banerach, to musimy wyjaśnić, jak się zabrać za ich przygotowanie. Jeżeli występujemy z ramienia dużego, ogólnopolskiego komitetu, to z pewnością trzeba będzie nasz wizerunek niejako wpisać w istniejący layout. To taki wspólny dla wszystkich szablon, do którego załączamy swoje imię i nazwisko, zdjęcie, adnotację o miejscu na liście oraz hasło z jakim idziemy do wyborów. Jeżeli natomiast komitet jest jednostkowy, wówczas banery projektujemy sami. Z doświadczenia wiem, że najlepiej zdać się tu na fachowców.

Dużo mówi sama fotografia na banerach, czy ulotkach. Robimy ją sami, czy szukamy profesjonalisty?

– Oczywiście szukamy fotografa, który ma doświadczenie w fotografii biznesowej i wyborczej. Ktoś taki potrafi wydobyć emocje, jakie towarzyszą nam w walce o miejsce na przykład w radzie gminy. Tę determinację musimy pokazać spojrzeniem – pewnym, zdecydowanym, budzącym zaufanie. Poza tym fotograf zasugeruje jak się ubrać, jaki zrobić makijaż, na jaką fryzurę postawić.

W tej materii łatwo o kardynalne błędy. Kiedyś widziałam ulotkę wyborczą, w której zamieszczono fotografię urodziwej pani zasiadającej na ławeczce w ogrodzie pośród pięknych kwiatów. Uwagę potencjalnego wyborcy skierowano tu na ogólnie sympatyczny obrazek, a nie docelowo na osobę kandydatki. Kategorycznie nie wykorzystujemy zdjęć z dowodu osobistego, czy paszportu. Z reguły sami się na nich nie poznajemy.

Ważny jest dobór garderoby – koniecznie marynarka, koszula, brak krzykliwych kolorów. Trzeba pamiętać o delikatnym kontraście, na przykład beże nie będą współgrały z jasnymi włosami, w takim wypadku warto postawić choćby na granat, czy butelkową zieleń. Tło ulotek i banerów zwykle jest białe, wizerunek kandydata wycina się i wkleja w owe tło, zatem biała garderoba kompletnie się nie sprawdzi.

Jak kolportować ulotki?

– Polecam akcję “door to door”. Bezpośredni kontakt z wyborcami jest bezcenny. Na tę okoliczność dobrze jest przygotować sobie mniej więcej minutową autoprezentację, którą naturalnie i z uśmiechem przedstawimy gospodarzom. Zestaw przekonujących zdań, z angielska nazywany “elevator pitch”, powinien zawierać informację o sobie i o tym, że chcemy kandydować oraz komunikować konkretne sprawy, które mają szansę zmienić nasze życie na lepsze.

Ważne, by to, co mamy do przekazania, nas wyróżniało na tle innych. Postarajmy się zatem być oryginalni. Chwytliwe bywają tematy, którymi żyje okolica. W Grodzisku Mazowieckim na przykład nie ma porodówki i kobiety muszą szukać oddziału położniczego w Pruszkowie. Jeśli zadeklarujemy, że zajmiemy się tą sprawą, z pewnością znajdziemy osoby, które nam zaufają. Niestety, trzeba być przygotowanym na to, że nie wszędzie będziemy przyjęci z otwartymi ramionami. Nie wolno się tym zrażać, przecież każdy może mieć gorszy dzień.

Jak zrobić dobre wrażenie na odbiorcach naszej debiutanckiej kampanii?

– Od razu powiem, że nie jest to łatwe. Ponownie wrócę do owej strefy komfortu, którą opuszczamy, by poczynić pierwsze, nieco chwiejne kroki. Bardzo dobrze to rozumiem, ponieważ pamiętam taką siebie sprzed lat. Wtedy uratował mnie uśmiech. Starałam się  zachowywać tak, jakbym spotkała dawno niewidzianego znajomego. To pomogło przełamać wszelkie bariery. Pamiętajmy, że nasze sympatyczne nastawienie przeważnie generować będzie pozytywną informację zwrotną.

Idąc z duchem czasu nie wolno w kampanii pominąć mediów społecznościowych. 

– Tutaj z pewnością przyda się nam nasza grupa wsparcia. Im więcej kont, z których rozsyłane będą posty, tym lepiej. Przygotowywane cyklicznie informacje upowszechniamy przez określony czas aż do ciszy wyborczej.

Dobrze jest podzielić sobie posty na tematy, o których będziemy mówić na przestrzeni kilku przedwyborczych tygodni. Polecam wykorzystanie krótkich filmików – koniecznie z napisami, bo mnóstwo ludzi przegląda media społecznościowe z wyłączonym dźwiękiem. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy mają łatwość w posługiwaniu się współczesnymi technologiami informacyjnymi. Tutaj warto skorzystać z pomocy przedstawicieli młodego pokolenia, dla których poruszanie się po serwisach społecznościowych i tworzenie takich treści, stanowi chleb powszedni.

Aby zwiększyć zasięgi, można zdecydować się na płatne reklamy. Czasem wystarczy zainwestować kilkadziesiąt złotych, by dotrzeć do nawet kilku tysięcy potencjalnych głosujących.

Kiedy stajemy w wyborcze konkury, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że mimo dużego wysiłku włożonego w przygotowanie kampanii, możemy ponieść porażkę. Co wtedy?

– Przede wszystkim analiza. Ustalmy gdzie i ile głosów uzyskaliśmy oraz zweryfikujmy z kim przegraliśmy. Wyciągnijmy wnioski i nie załamujmy się. Potraktujmy tę sytuację w kategoriach budowania doświadczenia na przyszłość. Róbmy swoje, działajmy w swych społecznościach tak jak do tej pory i oczekujmy kolejnych wyborów. Z pewnością pójdziemy do nich o wiele bogatsi – merytorycznie i mentalnie. Póki co jednak bądźmy dobrej myśli. Dajmy się wybrać!

***

Facebook
Twitter
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Najnowsze wydarzenia

Szkoły w gminach wiejskich lub miejsko - wiejskich (miasta do 5 tys. mieszkańców)
09.07.2024
- 22.07.2024
on-line i stacjonarnie
10.07.2024
- 05.08.2024
Województwo mazowieckie
01.07.2024
- 17.07.2024
Cała Polska
03.07.2024
- 05.08.2024
Szkoły w gminach wiejskich lub miejsko - wiejskich (miasta do 5 tys. mieszkańców)
09.07.2024
- 22.07.2024
on-line i stacjonarnie
10.07.2024
- 05.08.2024
Województwo mazowieckie
01.07.2024
- 17.07.2024
Cała Polska
03.07.2024
- 05.08.2024

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!