Pies na wsi – zapobieganie bezdomności. Kastracja

project_234412_1663612999

Kastracja jest jednym ze sposobów ograniczania niekontrolowanego rozrodu psów. Polega na chirurgicznym usunięciu narządów rozrodczych zarówno u suk (usuwana jest macica i jajowody) jak i psów (usuwane są jądra).

Kastracja psów jest bardzo bezpiecznym zabiegiem weterynaryjnym, zalecanym zwykle do przeprowadzenia po zakończeniu pełnego rozwoju zwierzęcia.

Zabieg odbywa się pod narkozą, w sterylnych warunkach. Po zabiegu zwierzętom podawane są środki antybólowe i antybiotyki. Rany goją się szybko (szczególnie u psów) i zwykle po tygodniu, 10 dniach (w przypadku suczek) zwierzę może swobodnie biegać po wiejskim podwórku bez potrzeby nadzoru procesu gojenia oraz jego kondycji. Korzyści są ogromne dla opiekunów zwierząt, bliższych i dalszych sąsiadów i dla całej społeczności.

 

Jakie korzyści płyną z kastracji psów?

 

Po pierwsze – nie mamy psów sąsiadów, oraz innych nieznanych nam pod naszą bramą.

Suki mają cieczkę dwa razy do roku (czasem zdarza się u suk cieczka bezobjawowa, co nie oznacza, że suka jest bezpłodna). W tym czasie wydzielają zapach przyciągający psy, a psy potrafią go wyczuć z odległości kilku kilometrów. Pod jego wpływem, spokojny dotąd i przywiązany do podwórka pies, wiedziony bardzo silnym instynktem – ucieka. Nie znam psa, który by się oparł temu instynktowi.

Jeśli chodzi o suki – kastracja powoduje, że nie mają cieczek i co za tym idzie – nie wydzielają zapachów przyciągających psy.

W przypadku psów kastracja powoduje spadek zainteresowania rozmnażaniem i zapachem suki w cieczce, co bardzo osłabia lub likwiduje chęć psa do ucieczek.

Właściciele suk mają święty spokój przez cały rok, a psy sąsiadów nie koczują pod bramą i nie giną swoim właścicielom.

 

Po drugie – nie mamy tabunu włóczących się psów w naszej okolicy.

 Ile razy to widzieliście? Biegnąca przed siebie suka w cieczce, a za nią kilka psów. Wszystkie wymęczone, zagubione. Suka wiedziona instynktem też potrafi uciec nawet przez najlepiej zamkniętą bramę. Potrafi też odmówić powrotu do właściciela na spacerze. Nagle przestaje reagować na wołania i oddala się, biegnąc przed siebie. Wkrótce dołączają do niej psy z okolicy. I tak mamy tabun włóczących się psów, które często walczą między sobą, a także potrafią pokazać zęby, jeśli ktoś usiłuje je przegonić. Wpadają pod samochody, a czasami są zagrożeniem dla mieszkańców. Gubią się.

Kastracja bardzo ogranicza ten problem. Właściciele wykastrowanych psów/suk nie przechodzą dramatów związanych z zaginięciem podpieczonego, często doprowadzającym zwierzę do śmierci lub okaleczenia, do cierpienia.

 

Po trzecie – zapobiegamy niekontrolowanemu rozmnażaniu.

 Zapłodniona, zagubiona suka znajduje w końcu jakieś bezpieczne miejsce, norę w lesie, starą stodołę, przepust drogowy i tam rodzi szczenięta. Czasami nie przeżyje porodu, ale najczęściej radzi sobie zdobywając jakoś żywność, poluje na myszy, zbiera odpadki i wychowuje szczenięta. Te, jeśli przeżyją – rosną bez znajomości człowieka i stają się półdzikimi psami. Ponieważ nie potrafią „wrócić do lasu”, żyją najczęściej na obrzeżach siedzib ludzkich. Po pół roku suki mają kolejne szczenięta, itd. Pod opieką różnych stowarzyszeń jest mnóstwo psów, które nie potrafią stać się psami w pełni domowymi. Natomiast te żyjące półdziko stają się utrapieniem mieszkańców, nie są szczepione, mogą długo umierać pod płotem czy nawet pod bramą w ostatniej chwili szukając pomocy ze strony ludzi.

Kastracja suk zapobiega temu problemowi.

Suka urodziła te szczenięta w przepuście drogowym. Psia mama odchowała cały miot, który znalazł się pod opieką Stowarzyszenia na Rzecz Ochrony Zwierząt Nasielsk.

 

Po czwarte – nie mamy zagubionych, bezdomnych psów gotowych pokryć kolejne suki.

Psy, które w poszukiwaniu suki w cieczce uciekły z posesji do odległych miejsc, na ogół się gubią. Gdy amok spowodowany cieczką u suk mija, pies najczęściej wpada w panikę. Ile razy widzieliście psa, który biegnie przed siebie z nosem przy ziemi? Najczęściej jest w stresie szukając drogi powrotnej, jakiegoś śladu, który zaprowadzi go do domu. Czasami znajduje. Częściej nie. Wtedy wybiera najbezpieczniejsze dla niego miejsce, zrezygnowany leży i odpoczywa nie reagując na wołania i unikając ludzi.

Są to bardzo dziwne miejsca. Kilka razy zdarzało mi się widzieć takiego psa śpiącego na zielonym pasie pomiędzy jezdniami drogi szybkiego ruchu. Nic nie robiłem wychodząc z założenia, że skoro jakoś się tam dostał pewnie w nocy przy małym ruchu, to też jakoś wyjdzie. Próby złapania go skończyłyby się wypadkiem.

Kastracja zapobiega gubieniu się psów i ogranicza ich ilość.

 

Po piąte – nie ma problemu z niepożądanymi miotami.

 Niektórzy właściciele mają nadzieję na uchronienie swojej suki przed zapłodnieniem. Gdy suka w cieczce jest na podwórku, nawet najlepiej ogrodzonym, to się nie udaje. Psy potrafią przechodzić przez ogrodzenia jak pająki, wspinać się po siatce, przeskakiwać bramy, podkopywać się pod najlepiej zabezpieczoną siatką. Nawet, jeśli nasza suka w cieczce nie ucieknie, to prawdopodobieństwo, że urodzi szczenięta jest duże.

Co wtedy robi się na wsi? Niektórzy zakopują cichcem cały miot, topią w pobliskiej rzece lub stawie. W świetle prawa jest to przestępstwo. Można taki ślepy miot uśpić, ale trzeba jechać do weterynarza, płacić… Do tego weterynarz może pytać dlaczego ich nie odchować.

Niektórzy decydują się na odchowanie. I po jakimś czasie mamy ogłoszenia „oddam w dobre ręce”. Oczywiście o tym, by szczenięta w takim wiejskim, domowym chowie były odrobaczane, zaszczepione – raczej mowy nie ma. Znowu: koszty, kłopot, etc. Szczenięta trafiają w różne miejsca, do różnych ludzi. Cykl rozmnażania i mnożenia bezdomności zaczyna się od początku.

Kastracje suk wykluczają takie sytuacje, niechciane mioty, ograniczają też cierpienie zwierząt.

Znalezione szczenięta wymagają odrobaczenia i szczepień. Bardzo często są chore i wymagają leczenia. Nie wszystkie udaje się uratować.

 

Po szóste – kastracje przyczyniają się do lepszego stanu zdrowotnego.

Psy nic nie tracą ze swojej czujności, suczki mogą stać się czujniejsze, psy bardziej pilnują się domu. Kastracja ogranicza problemy z prostatą u starszych psów (rozrost prostaty powoduje kłopoty z opróżnianiem, pies nie może zrobić kupy,  w moczu pojawia się krew). Kastracja u suk ogranicza częstotliwość występowania guzów listwy mlecznej, eliminuje prawdopodobieństwo wystąpienia ropnego zapalenia macicy (bardzo trudnego do zauważenia, gdy suki mieszkają na podwórku – nieoperowana suka umiera w męczarniach). Nasze psy i suki są zdrowsze, trzymają się domu.

 

Po siódme – koszty.

Chodzi o naszą prywatną kieszeń jak i budżet naszej gminy.

W świetle prawa odławianiem bezdomnych psów zajmują się samorządy. Każdy z nich obligatoryjnie opracowuje i uchwala własny program ochrony zwierząt. Można go znaleźć w dzienniku urzędowym województwa i na stronie internetowej naszej gminy. W programie tym podany jest budżet programu z podziałem na poszczególne działania. Wiejskie gminy przeznaczają zwykle na te programy od kilkudziesięciu tysięcy do pół miliona złotych w roku budżetowym. Koszt odłowienia psa i utrzymania go w schronisku wynosi od ok. tysiąca do kilku tysięcy złotych miesięcznie. Kastracja powoduje zmniejszenie tych kosztów i możliwość przeznaczania pieniędzy na inne cele.

Jeśli chodzi o naszą, prywatną kieszeń, kastracja ogranicza koszty związane z poszukiwaniem zagubionego psa (oczywiście zakładając, że ktoś go szuka), leczeniem, usypianiem niechcianego miotu, leczenia (bo kastracja ogranicza przypadki chorób opisanych powyżej).

 

 

Gdzie szukać dodatkowych informacji?

 

Już większość gmin w Polsce wspiera finansowo kastrację psów właścicielskich, prowadzi akcję darmowego kastrowania, zbiera informacje o psach zagubionych i tych przekazanych do schronisk. Pierwszym kontaktem w „psich” sprawach jest więc nasz urząd gminy. Drugim – lokalne stowarzyszenie zajmujące się problemem bezdomnych zwierząt na naszym terenie. I tam szukajmy informacji.

 


Wybudzone po zabiegu suczki czekają na odbiór przez właścicieli (zabieg przeprowadzono w ramach akcji Stowarzyszenia na Rzecz Ochrony Zwierząt Nasielsk)

Do jednej z wiejskich legend o psach należy ta, że pies czy suka wykastrowane „głupiejo” i „leniwiejo”. To bzdury. Moja psia banda, ze schroniska jest wykastrowana, a potrafi rozrabiać, uczyć się sztuczek, komunikacji ze mną, sprawiać radość, łapać myszy (Kropcia, ta najmniejsza).

 

Piotr Szczepański, Fundacja Wspomagania Wsi

Tekst powstał we współpracy ze Stowarzyszeniem na Rzecz Ochrony Zwierząt Nasielsk.

Foto: Stowarzyszenie na Rzecz Ochrony Zwierząt Nasielsk

Facebook
Twitter
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Najnowsze wydarzenia

Maturzyści ze wsi lub miasta do 20 tysięcy mieszkańców
09.07.2024
- 20.08.2024
Cała Polska
22.07.2024
- 15.09.2024
Cała Polska
22.07.2024
- 14.10.2024
Maturzyści ze wsi lub miasta do 20 tysięcy mieszkańców
09.07.2024
- 20.08.2024
Cała Polska
22.07.2024
- 15.09.2024
Cała Polska
22.07.2024
- 14.10.2024

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!