Jak racjonalnie zmniejszyć zużycie wody w domu?

wdazaja

Świat, Europę, Polskę dotyka coraz bardziej brak wody. Zmiany klimatyczne, które sprawiają, że nie ma już mroźnych zim, suma rocznych opadów jest coraz mniejsza, a lato nawet w polskim, umiarkowanym klimacie staje się tropikalne, są faktem.

Susza przestała być problemem odległych zakątków świata, stała się problemem dnia codziennego. Naukowcy i publicyści prześcigają się w określaniu jej rozmiarów. W Niemczech mówi się o największej suszy od dekady. W USA i Meksyku tak suchego okresu nie było podobno od … średniowiecza. Jakkolwiek trudno zbadać jak się miały zasoby wody 500 lat temu, susza dotyka zarówno przemysł jak i gospodarstwa domowe. Straty gospodarcze sięgają w EU i Wielkiej Brytanii już 9mld euro. Na suszy cierpią również finanse gospodarstw domowych – poza tym, że zaczyna brakować nam wody w kranach, jej ceny szybują astronomicznie w górę.

Oszczędzanie wody ma znaczenie nie tylko w perspektywie ochrony środowiska i dbania o wspólne zasoby. Równie istotne znaczenie ma dla naszych portfeli. Woda jako towar deficytowy, jest coraz droższa. Aby skutecznie oszczędzać wodę wystarczą niewielkie modyfikacje nawyków i stosunkowo niskie nakłady finansowe. W artykule przedstawię kilka podpowiedzi, dotyczących usprawnień, które pomogą oszczędzić wodę. Zacznijmy od wnętrza domu.

 

  1. Zmywanie i pranie

Choć zmywarki są coraz popularniejsze w naszych domach, cały czas istnieje liczna grupa zwolenników zmywania pod bieżącą wodą. Niektórzy z nas po prostu lubią zmywać, choć zabiera to sporo czasu i energii.

Są dwa klasyczne argumenty, które stosują zwolennicy ręcznego zmywania.

Pierwszy – to ‘nie opłaca się kupować zmywarki dla umycia 3 talerzy i 5 szklanek’.

Drugi – to ‘zmywarka zużywa na pewno więcej wody i energii elektrycznej pracując 3 godziny niż ja zużyję na szybkie umycie ww. ilości talerzy i kubków’.

Ten drugi argument obliczenia znoszą bezlitośnie. Na umycie szklanki/kubka zużywamy ok 0.5 l wody, talerza – nieco więcej. Wspomniane 3 talerze i 5 szklanek to ok. 4.5 – 5 l wody. Natomiast zmywarka załadowana do maksimum może zużyć w trybie eko ok.7-8 litrów wody. Eksperci szacują, że zmywanie w zmywarce pozwala oszczędzić około 50% wody przy tej samej ilości zmytych naczyń.

Dodatkowo współczesne zmywarki i pralki, są urządzeniami energooszczędnymi. Koszt jednego prania/zmywania wynosi w zależności od trybu ok. 0.5-1.5 zł za pranie/zmywanie. To niewielki koszt w relacji do nakładu naszego czasu pracy poświęconego na pozmywanie sterty naczyń.

Warto popracować nad zmianą nawyku i zakupić zmywarkę lub, w przypadku jeśli już ją mamy, a lubimy sobie na boku pozmywać pod bieżącą wodą – konsekwentnie załadowywać wszystkie naczynia do urządzenia.

Jak wspomniałam, zmywarki najlepiej używać w trybie eko, nie bojąc się, że dłuższy czas wpłynie na większe zużycie prądu. Wpłynie minimalnie, współczesne zmywarki pobierają znikome ilości energii elektrycznej. Podobnie pralka – pamiętajmy, że najbardziej wodochłonny jest tryb najszybszy, a najmniej – tryb eko, nawet jeśli trwa ponad 3 godziny.

Pozostając przy kwestii zmywania –  nie zaleca się mycia plastiku czy szkła przed wyrzuceniem do recyklingu (trzeba je opróżnić), ponieważ to tylko marnowanie wody. Wszystkie śmieci i tak trafiają do mycia w sortowni, gdzie czyszczenie jest dużo bardziej efektywne.

 

  1. Wyciek pieniędzy przez nieszczelne instalacje

Nadal jest to niewiarygodne, ile wody i pieniędzy tracimy na kapiących kranach, cieknących spłuczkach czy nieszczelnych rurach. Przykład: kapiący kran to około 200 mililitrów wody na godzinę i ponad 1700 litrów straconej wody rocznie. Cieknąca spłuczka to nawet 9 litrów wody na godzinę, czyli aż 78 900 litrów straconej wody w roku. Warto wymienić baterię, uszczelnić rurę, żeby nasze pieniądze nie uciekały wraz z kropelkami.

 

  1. Wanna vs. prysznic – prawdziwy dylemat

Zwolennicy kąpieli w wannie pełnej falującej wody tworzą równie silną grupę, co zwolennicy pączków w tłusty czwartek. Są jednak i tacy, którzy wolą faworki, czyli prysznic. Wanna wypełniona gorącą wodą to rytuał wielu. Bardzo przyjemny i równie nieekonomiczny. Jeśli posiadamy standardową wannę o długości 160-170 cm, podczas jednorazowej kąpieli wypełniamy ją 170 litrami wody.

Tymczasem 4-minutowy prysznic wymaga jedynie… 40 litrów. To ogromna różnica. W długiej perspektywie branie prysznica zamiast kąpieli pozwoli zaoszczędzić 47 450 litrów rocznie. W przypadku braku kabiny prysznicowej można zamontować rączkę prysznicową przy wannie i brać prysznic na siedząco i zamontować przy wannie plastikową lub szklaną osłonkę. Gdy ostatecznie nie chcemy zrezygnować z kąpieli – napełniajmy wannę do połowy i zakręcajmy wodę na czas mycia głowy.

 

  1. Odpowiedni sprzęt

Na znaczne oszczędności pozwala też zmiana baterii łazienkowych lub kuchennych lub małe do nich dodatki. Bezdotykowe baterie (takie jakie są często na stacjach benzynowych), które uruchamiają się na czujnik, pozwalają na nawet 40% oszczędność zużycia wody w czasie mycia rąk lub zębów.


Perlator.

Dodatkowo mała nakładka na kran lub baterię w postaci perlatora, która napowietrza kropelki wody sprawia, że wydaje nam się, że wody z kranu płynie więcej. Innym, przydatnym rozwiązaniem są słuchawki prysznicowe z ogranicznikiem przepływu wody. Rozwiązanie to nie tylko redukuje ilość zużywanej wody, ale dodatkowo – w przypadku, gdy korzystamy z takich urządzeń jak kocioł czy piecyk gazowy – zmniejsza emisję CO2.

Rada odwieczna, zawsze aktualna 🙂 – pamiętajmy o zakręcaniu wody w trakcie mycia zębów. Nawet jeśli myjemy zęby nie przepisowe 3, a 2 minuty, to jeśli w tym czasie z kranu non stop leje się woda, tracimy jej ok 16 l dziennie!

 

  1. Regulowana spłuczka dwudzielna

Tradycyjną spłuczkę kompaktową (jedno spłukiwanie = 9 litrów wody) możemy zamienić na model z podwójnym systemem spłukiwania (jedno spłukiwanie = 3 lub 6 litrów wody). Niezależnie od modelu spłuczki (oprócz górnopłuków, ale te występują już dziś dość rzadko) może być zamontowany przycisk z funkcją zwaną Woda Stop albo Spłukuj/Stop, umożliwiający zatrzymanie strumienia wody w dowolnym momencie. Pamiętajmy też, aby nie spłukiwać wody bez potrzeby.

Bardzo często toaletę wykorzystujemy jako… śmietnik, wyrzucając do muszli różne rzeczy: resztki jedzenia, chusteczki, waciki czy włosy. Wyrzucajmy resztki tam, gdzie ich miejsce, czyli do kosza, pamiętając, że każdorazowe spłukanie śmieci w muszli to koszt 3 do 9 l wody.

 

  1. Kranówka zdatna do picia

Z punktu widzenia oszczędności w budżecie domowym bardzo dobrym rozwiązaniem jest picie wody z kranu. W większości polskich sieci wodociągowych kranówka ma dobre parametry i znakomicie nadaje się do picia. Jeśli wolimy wodę gazowaną – można zakupić saturator (w marketach z AGD lub sieci Carrefour). Pozwala to nie tylko odjąć koszt butelkowanej wody mineralnej, ale też oszczędza wodę w procesie produkcji – wyprodukowanie jednej plastikowej butelki zużywa 3 razy więcej wody niż wynosi jej objętość.

 

  1. Gotowanie

Dużo wody zużywamy gotując. Eksperci radzą, aby do garnków nalewać tyle wody, żeby tylko przykryć produkty. Garnki należy przykrywać, żeby zapobiegać utracie wody. A najzdrowiej oraz najbardziej ekologicznie jest gotować na parze – ilość wody potrzebna do uparowania 1 kg ziemniaków wynosi tylko pół litra podczas gdy do ugotowania ok. 2.5.

Przechodząc do ogrodu.

 

  1. Deszczówka

Jeśli mamy ogród i jeszcze tego nie robimy – zbierajmy deszczówkę! Można ją wykorzystać do prac ogrodniczych lub podlać nią domowe rośliny. Jest to miękka woda, bez pierwiastków wapnia i magnezu, dobrze przyswajalna przez większość roślin, szczególnie egzotycznych.

Zbiornik na deszczówkę to już nie tylko stalowa beczka na wodę kojarzona z ogródkiem działkowym lub brzydkie plastikowe wiaderko. Markety budowlane oferują funkcjonalne i estetyczne zbiorniki na wodę deszczową o różnych kształtach i kolorach, które nie szpecą ogrodu, a wręcz przeciwnie, potrafią być ciekawym dodatkiem małej architektury. Wybierając pojemnik na deszczówkę dobierzmy jego pojemność i pamiętajmy o dodatkowych akcesoriach. Zbieracz wody podłączony do rynny pozwoli odzyskać więcej deszczówki, a kranik umożliwi nabieranie wody do konewki.

Mając rośliny ogrodowe lub nawet tylko trawnik – trudno ich nie podlewać. Pytanie nie brzmi: „czy?” tylko „jak?”. Trawnik i rośliny ogrodowe najlepiej podlewać wcześnie rano. Do tego może służyć zebrana deszczówka. Ziemię dookoła roślin można osypać korą drzewną, która nie tylko powstrzyma chwasty, ale również zatrzyma wilgoć w ziemi. Przykłady zbiorników na deszczówkę znajdują się na zdjęciach.

 

  1. Łąka zamiast trawnika

Coraz częstszą praktyką staje się wysiewanie łąk zamiast przydomowego trawnika. Kwietne łąki coraz częściej zastępują trawniki. Barwne, kwitnące rośliny stają się domem dla różnorodnych zwierząt i zapylaczy. Każda z nich może dać schronienie nawet dla 300 gatunków owadów, małych ssaków czy płazów. Ich korzenie magazynują deszczówkę, dzięki czemu nie wymagają dodatkowego podlewania.

Co ciekawe, ta praktyka upowszechnia się również w miastach, które decydują się na łąki zamiast trawników, w celu ochrony bioróżnorodności.

Przykłady dobrych miejskich praktyk można znaleźć na stronie https://laka.org.pl/laki/realizacje/ A skoro mogą miasta to tym bardziej możemy i my w przydomowych ogródkach, terenach zielonych decydować się na wysianie łąki na własnym podwórku. Na stronie Fundacji można również znaleźć praktyczne wskazówki, co i kiedy wysiewać. Mając trawnik – nie kośmy go zbyt krótko, gdyż wspiera to szybkie wysychanie trawy.

 

  1. Mycie samochodu

Wiele gmin w całej Polsce wydało specjalne apele do mieszkańców o oszczędzanie wody. Wprowadzają one m.in. zakaz używania wody do celów innych, niż bytowe. Mieszkańcy mają zakaz podlewania ogródków z wody sieciowej. W jeszcze większej liczbie gmin jest zakaz mycia samochodów w ogrodzie, nie tylko ze względu na fakt oszczędzania wody sieciowej, ale przede wszystkim na wyciek detergentów do ziemi.

Myjąc auto w ogrodzie środkami chemicznymi sprawiamy, że odprowadzane są one bezpośrednio do gleby. Mimo, że ta metoda może wydawać się oszczędna, w rzeczywistości jest droga i zupełnie nieefektywna. Powodem jest bardzo duże zużycie wody. To właśnie w ten sposób można  —  nieumiejętnie posługując się wężem — wylać jej nawet ponad 400 litrów.  Dla porównania myjnia automatyczna – zużyje 150—300 litrów wody, a samoobsługowa myjnia bezdotykowa – tylko 70-90 litrów.  Zachęcam do korzystania z tej ostatniej, szczególnie, że jest i najtańsza.

 

Nawyki – najtrudniejsze do zmiany

Niektóre czynności wykonujemy machinalnie przez całe życie. Nie przywiązujemy do nich większej wagi i nie poświęcamy im również zbyt dużo uwagi. Tak jest ze zużyciem wody. Szczotkując zęby rano myślimy o zadaniach na cały dzień, wyrzucając włosy ze szczotki do muszli nie zastanawiamy się nad wpływem naszych działań na środowisko. Ale od czegoś warto zacząć.

Można od kartki z kilkoma hasłami dot. zasad używania wody, przyklejonej do lustra w łazience. Nie trzeba od razu wymieniać wszystkich baterii i sprzętów, wystarczy przy wizycie w centrum handlowym kupić nakręcane perlatory. To koszt od 3- do kilkunastu złotych. Baterie można wymieniać sukcesywnie, lub przy okazji większego remontu. Na deszczówkę do przydomowego ogródka też nie trzeba od razu kupować kilkuset litrowej beczki, wystarczy estetyczny pojemnik z kranikiem, za kilkanaście złotych. Albo fajansowy dzbanek pod rynną, który nada rustykalnego charakteru otoczeniu.  To mogą być małe kroki, ale ważne żeby zacząć je wprowadzać.

 

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!