O tym jak chleb połączył ludzi

PAJTUNY

W gronie laureatów tegorocznej edycji Akcji Masz Głos znaleźli się Łukasz Śmietanko, sołtys wsi Pajtuny w Gminie Purda (woj. warmińsko-mazurskie) oraz miejscowe Koło Gospodyń Wiejskich. Wyróżniono ich zaszczytnym tytułem „Super Głos” za stworzenie miejsca spotkań dla mieszkańców wsi. Zainteresowanych połączyła idea budowy pieca chlebowego.

Przemysław Chrzanowski, Witryna Wiejska: Jak narodził się pomysł stworzenia miejsca z piecem chlebowym w roli głównej?

Łukasz Śmietanko, sołtys wsi Pajtuny: – Zaczęło się od tego, że mieszkanki Pajtun przynosiły na nasze spotkania wypiekany przez siebie chleb. Robiły to w domowych piekarnikach, według własnych przepisów. A że w naszej społeczności sporo jest dzieciaków, oprócz chleba panie zaczęły serwować również pizzę. Zadaliśmy sobie wówczas pytanie: czy nie możemy tego robić wspólnie, na neutralnym gruncie? Odpowiedź mogła być tylko jedna: stawiamy piec chlebowy!

 

Zapewne punktem wyjściowym był tutaj fundusz sołecki?

– Tak. Zorganizowałem ognisko, podczas którego odbyły się konsultacje dotyczące wydatkowania funduszu sołeckiego. Przewinęła się ponownie idea budowy wspomnianego pieca, zdecydowaliśmy wspólnie, że część tych środków przeznaczymy właśnie na tę inwestycję. Od tego momentu zaczęła się bieganina związana z poszukiwaniem wykonawcy. Lokalni fachowcy jakoś nie garnęli się do takiego wyzwania, zasłaniając się formalnościami oraz koniecznością budowy pieca pod chmurką. Początkowo myśleliśmy o trwałej konstrukcji osadzonej na fundamencie, ostatecznie postanowiliśmy wybudować piec na płycie drogowej. To rozwiązanie miało znacznie obniżyć koszty oraz skrócić czas realizacji pomysłu.

Skoro lokalni zdunowie zawiedli, gdzie w końcu udało się wam znaleźć wykonawcę?

– Poszukiwania zawiodły nas aż pod Kielce. Na nasze zapytanie odpowiedziała firma, która na co dzień buduje profesjonalne piece do pizzy dla gastronomii. Ich projekty pierwotnie okazały się dla nas stanowczo za drogie. Modele, które nam zaoferowano kosztowały w przedziale od 40 do 60 tys. zł. Okazało się jednak, że akurat w tym czasie owa firma była w fazie tworzenia projektu mniejszego pieca wzorowanego na konstrukcjach z czasów pierwszej wojny światowej. Takie urządzenia były mobilne, transportowano je w kolumnie wojskowej, dzięki nim kadra oficerska mogła liczyć na świeże pieczywo nawet w trudnych warunkach polowych. Zaadoptowany do obecnych czasów koncept trafił w nasze gusta. Dogadaliśmy się, że wraz z transportem gotowy piec będzie kosztował 34 tys. zł.

Od tego momentu zaczęliście szukać pieniędzy, aby ten szalony plan zrealizować. Kto wam w tym pomógł?

– Na szczęście nie byliśmy w tym sami, uczestnicząc w Akcji Masz Głos, mogliśmy liczyć na pomoc koordynatorów z Fundacji Batorego. Dzięki wsparciu merytorycznemu z ich strony wiedzieliśmy, jak odezwać się do sektora publicznego i prywatnego. Brakowało nam około 20 tys. Wystąpiliśmy zatem o dofinansowanie w takiej kwocie do Rady Gminy Purda, gdzie nasz wniosek został odrzucony. W myśl zasady: „jak nie drzwiami, to oknem” wchodziłem do wicewójta, sekretarza, a ostatecznie do pani wójt, która zdecydowała się po kilku miesiącach dołożyć nam 10 tys. zł. Pan Jacek, zdun spod Kielc, zdawał sobie sprawę z faktu, iż dla małego sołectwa budowa pieca w plenerze to astronomiczne wyzwanie finansowe. Zaczął zatem przeprojektowywać wcześniejsze zamówienie, by jeszcze bardziej obniżyć koszty. I tak powstał piec jednokomorowy, na miarę naszych potrzeb. Ostatecznie jego cena ukształtowała się na poziomie 23,600 zł.

W jakich okolicznościach zadebiutował piec chlebowy w Pajtunach?

– Zamówienie dojechało do nas po miesiącu. Ważący 1800 kilogramów monument trzeba było osadzić na wspomnianej płycie drogowej. Z tym niełatwym wyzwaniem logistycznym poradził sobie świetnie jeden z naszych mieszkańców – Piotr Chojnowski, który ma duże gospodarstwo i dysponuje ciężkim sprzętem. Montaż pieca trwał dwa dni, a jego oficjalne rozpalenie nastąpiło pod koniec maja zeszłego roku. Stało się to podczas Festiwalu Mniszka i Chleba. Jak zawsze przyjechało sporo ludzi z terenu całej gminy, którzy w naszych Pajtunach mogą liczyć na rodzinną rozrywkę oraz promocję zdrowego stylu życia. Główną atrakcją był oczywiście, pracujący na pełnych obrotach, piec chlebowy. W imprezie uczestniczył znany w środowisku piekarniczym youtuber Bogdan Smolorz. Bardzo spodobała mu się nasza inicjatywa budowy chat chlebowych, wypytywał o sposób realizacji inwestycji i jej finansowanie. A z wizyty w Pajtunach nagrał materiał filmowy, który na jego kanale obejrzało dotąd ponad 10 tys. internautów.

 

Jak wasza inwestycja została przyjęta przez lokalne środowisko?

– Od czasu debiutu naszego projektu niebawem minie rok, taki piec w ogólnie dostępnej lokalizacji okazał się strzałem w dziesiątkę. Początkowo były pomysły, aby go zamykać na kłódkę lub monitorować. Obawy okazały się bezzasadne. Jesteśmy dumni z tego miejsca i dbamy o nie jak o własny dom. Tu się integrujemy, poznajemy, wymieniamy pomysłami i codziennymi troskami, tym bardziej że pieczenie chleba zajmuje co najmniej 70 minut. Z pieca chętnie korzystają też mieszkańcy sąsiednich wsi: Prejłowa, Patryk, Purdy, Marcinkowa. I tu kolejne zaskoczenie, że piec może łączyć ludzi z różnych miejscowości. Krótko mówiąc: przez żołądek do serca i do wzajemnej integracji.

Za co doceniła was Fundacja Batorego?

– Myślę, że chodziło tutaj o cały proces: od spotkań konsultacyjnych z mieszkańcami, przez współdziałanie z KGW, współpracę z samorządem, aż po samą realizację przedsięwzięcia. Nie bez znaczenia zapewne była nasza determinacja, upór w poszukiwaniu środków finansowych, czy konstruktywna współpraca z firmą, która ostatecznie ten projekt zrealizowała. Podobać mogła się również nasza sołecka solidarność, wszak do pomocy stawiła się prawie cała wieś. Mówię nie tylko o pracy fizycznej, ale i merytorycznej związanej choćby z pisaniem wniosków, które wzięły na siebie Kasia Milczarek i Hania Brasse.  Tytuł „Super Głos” należy zatem nie tylko do sołtysa i KGW, ale wszystkich mieszkańców wsi Pajtuny.

Jak Akcja Masz Głos zmieniła Łukasza Śmietanko?

– Zrobiłem sobie test czerwonego lidera, po czym okazało się, że jestem klasycznym przykładem „Zosi samosi”. Uważałem, że wszystko najlepiej zrobię sam, zrobię to szybko, żebym nikogo nie musiał prosić. To przekonanie było bardzo mocne i prowadziło w ślepy zaułek. Moje przekonania i preferencje uległy zmianie poprzez uczestnictwo w warsztatach, wykładach i webinarach. Zacząłem bardziej wsłuchiwać się w ludzi i reagować na ich potrzeby. Dzisiaj jestem w stanie „odpuścić” i zostawić przestrzeń dla innych. Nauczyłem się budować zespoły i dostrzegać walory osób, które dotąd skrzętnie pomijałem, bo twierdziłem, że nie są w stanie nic wartościowego wnieść dla dobra wspólnego. Odrębną wartością dodaną mojego uczestnictwa w Akcji Masz Głos jest krok w kierunku pogłębienia własnych zainteresowań w dziedzinie socjologii, która zawsze mnie interesowała, ale nie było dobrego momentu, by podejść do tego profesjonalnie.

Plany na przyszłość?

– Jako KGW nabyliśmy wóz na wzór tego, który znamy z kart historii jako wóz Drzymały. Mamy pomysł, by uczynić z niego obwoźną kuchnię, a zarazem świetlicę kontenerową. Chcemy w niej zainstalować piec, aby był mobilny. Wraz z paniami z KGW będziemy jeździć od wsi do wsi, od festynu do dożynek, promując Pajtuny i międzysołecką integrację. Najbliższa przyszłość to także inwestycja w rozwój osobisty, kilka dni temu pomyślnie przeszedłem wstępną rekrutację do Szkoły Liderów PAFW. Bardzo poważnie podchodzę także do wyzwań jakie niesie z sobą Operacja Czysta Rzeka oraz Czyta Wieś, podsumowanie tych ekologicznych przedsięwzięć odbędzie się pod koniec maja – oczywiście w Pajtunach.

***

Warto zajrzeć:

Sołectwo Pajtuny

Relacja Bogdana Smolorza

***

Facebook
Twitter
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!