Orla – miejscowość, w której można sprzedawać ciszę

CERKzaja

Z początkiem wakacji przestało obowiązywać rozporządzenie MSWiA o czasowym zakazie przebywania na terenie 183 miejscowości przy granicy z Białorusią w Podlaskiem i Lubelskiem. To dobry czas, by odwiedzić region Puszczy Białowieskiej, a przy okazji zajrzeć do kilku interesujących turystycznie miejscowości. Czasem wystarczy lekko zboczyć z głównej drogi, by trafić w miejsca magiczne. Zachęca do tego Marek Chmielewski, sołtys wsi Orla, opiekun miejscowej synagogi.

– Dziś każda miejscowość, nawet najmniejsza, szuka pomysłu na siebie. Jedni organizują festiwale, inni lepią pierogi, a jeszcze inni tańczą i śpiewają. Tym czasem u nas miejscowość przez setki lat zabudowana małymi drewnianymi chałupami, a pośrodku nich majestatyczna, murowana budowla, wielokrotnie przerastająca wielkością całe otoczenie. Siłą rzeczy naszym sposobem na zaistnienie w turystyce jest synagoga, bo o niej mowa. Magnesem dla przyjezdnych mogą być ponadto liczne cerkiewki i pozostałości dawnych zabytkowych parków. Nasze okolice w ostatnich latach bardzo się wyludniły, nie przeszkodziło to jednak w uruchomieniu kilku dobrze prosperujących gospodarstw agroturystycznych. Mamy potencjał i pragnienie, by się rozwijać. Problemem jest jednak położenie gminy Orla – mówi Marek Chmielewski.

– Znajdujemy się w środku trójkąta ważnych dróg. Okalają nas główne szosy rozpięte pomiędzy Bielskiem Podlaskim, Hajnówką i miejscowością Kleszczele. Jeszcze kilka dni temu była to biała plama na mapie z oznakowaniem turystycznym. Kiedy jeździmy po Polsce, co rusz widać drogowskazy z informacjami o zabytkach, czy innych atrakcjach. U nas nie nie było żadnego znaku. Jedno, co zrobiono, to zamontowano tablice z nazwami miejscowości w językach polskim i białoruskim. Od 1 lipca ruch drogowy na Białowieżę powrócił po wielomiesięcznym kryzysie nadgranicznym. Tysiące ludzi ponownie przejeżdżać będą przez całe lato dosłownie obok nas i przez wiele lat mówiłem, że prawdopodobnie nigdy nie dowiedzą się, co mamy do zaoferowania. Na szczęście kilka dni temu nasz cel został osiągnięty, przy szosie na Białowieżę pojawiły się wreszcie dwie tablice, które informują o zabytkach w Szczytach i Orli.

Kiedy podążamy z Bielska Podlaskiego w stronę Hajnówki, mniej więcej w połowie drogi mamy miejscowość Szczyty-Dzięciołowo. Wystarczy skręcić prawo i po trzystu metrach natkniemy się na fantastyczną cerkiewkę, prawdziwą perełkę architektury drewnianej, której nie nadgryzł jeszcze ząb czasu.

Jak czytamy w Wikipedii, świątynię ufundował Jan Walenty Węgierski, podkomorzy przy królu Stanisławie Auguście Poniatowskim. Prace budowlane zostały rozpoczęte wiosną 1785, a zakończone już jesienią tego samego roku, kiedy miało miejsce poświęcenie budynku.

Równocześnie z cerkwią wzniesiono domy dla psalmisty i proboszcza oraz zespół obiektów gospodarczych. W 1870 z inicjatywy proboszcza Lwa Goworskiego drewniana świątynia została odremontowana, ponadto dobudowano do niej murowany przedsionek i ułożono nową, marmurową posadzkę. Wcześniej, w 1863, do cerkwi zakupiono nowe dzwony, ufundowane przez parafian-chłopów wyzwolonych z poddaństwa dekretem cara Aleksandra II.

Dzwony te zostały zdjęte z dzwonnicy na polecenie okupacyjnych władz hitlerowskich w 1943. Rok później wskutek pożaru zniszczona została plebania i wszystkie budynki pomocnicze. Zostały one odbudowane dopiero w latach 70. XX wieku. W latach 90. tego samego stulecia znajdujący się w niej ikonostas ponownie został pozłocony. W owej świątyni chroni się jedyny w Polsce całun (płaszczenica) św. Jana Chrzciciela którego tylko raz w roku wynosi się na środek cerkwi. Święto parafialne obchodzone jest 11 września w dzień upamiętnienia śmierci Św. Jana Chrzciciela.

Obok cerkwi stoi zupełnie niezwiązany z wiarą prawosławną św. Nepomucen. To piękna rokokowa rzeźba z piaskowca, autorstwa Jana Chryzostoma Redlera, popularnego w XVIII w. polskiego rzeźbiarza. Figura pochodzi z 1758 r., a jej pierwotnym miejscem lokalizacji miał być most na rzece Białej w Białymstoku.

Jak czytamy na stronie www.kapliczki.org.pl, rzeźba nie przypadła fundatorowi, hetmanowi Janowi Klemensowi Branickiemu, do gustu i kazał ją postawić przy cerkwi greckokatolickiej w niedawno nabytych Szczytach-Dzięciołowie.

Nie trzeba być bacznym obserwatorem, by zauważyć, że figura nie jest kompletna. Nepomucen ze Szczytów nie ma prawego ramienia. Jaka była historia jego utraty? Po włączeniu miejscowych ziem do Cesarstwa Rosyjskiego władze chciały zlikwidować kościół greckokatolicki, jego wyznawców uznając za prawosławnych. W takich okolicznościach katolicy zwrócili się do prawosławnych , by oddali im świętego.

Kiedy słowem nic nie wskórali, postanowili użyć siły. W 1839 r. pod cerkwią pojawiła się grupa parafian z Bielska Podlaskiego, mająca przewieźć Nepomucena do Bielska. Sprzeciwili się temu zdecydowanie mieszkańcy Szczytów. Zdecydowanie postawili opór, doszło do solidnej utarczki, w wyniku czego odłamano ramię świętego, odpadła także aureola.

Ze względu na zły stan zachowania, figura w 2016 roku została przewieziona do pracowni konserwatorskiej gdzie została poddana renowacji. W jej trakcie rekonstruowano również brakujące elementy rzeźby czyli prawą dłoń, nos i krzyż z palmą. Inicjatorem i koordynatorem wszystkich działań była Fundacja im. Jana Walentego Węgierskiego.

Oprócz tego w Szczytach jest dwustuletni, drewniany dwór. Powstanie barokowej kompozycji dworsko-ogrodowej przypisać należy działaniom wspomnianego już Jana Klemensa Branickiego. Na przestrzeni ponad dwustu lat majątek wielokrotnie zmieniał swych właścicieli, wznoszono nowe budynki, wymieniano nasadzenia. I tak działo się do czasów II wojny światowej, kiedy to zniszczone zostały wszystkie, oprócz dworu, stare budynki, wycięto wiele drzew i zlikwidowano część sadów, co skutecznie upodobniło dawną siedzibę dworską do gospodarstwa chłopskiego. Jak zaznacza Marek Chmielewski, dziś pozostałość wspaniałego założenia jest w rękach prywatnych. Spadkobierca dworu zamierza w niedalekiej przyszłości zająć się renowacją obiektu.

Trzy kilometry dalej mamy wieś gminną Orla. Nasz rozmówca przekonuje, że to miejscowość, w której można sprzedawać ciszę. Jak wspomnieliśmy, główną atrakcją turystyczną jest tutaj majestatyczna synagoga. Wzniesiono ją w pierwszej połowie XVII wieku i na przestrzeni dziejów wielokrotnie przebudowywano. W dostępnych źródłach czytamy, iż w kolejnym stuleciu wydzielono tu drewniane sale dla kobiet, po czym w wieku XIX przebudowano je na murowane. W tym samym okresie budowla zyskała klasycystyczną elewację.

Podczas I wojny światowej obiekt został przejęty i zaadaptowany na potrzeby szpitala wojskowego. Synagogę trawiły pożary, ten ostatni dotknął ją w 1938 roku, kiedy to żywioł ogarnął niemal całe miasto. Uszkodzenia natychmiast zlikwidowano. Odnowiona budowla w dobrej kondycji zdołała przetrwać zaledwie trzy lata. Podczas II wojny światowej, w 1941 roku hitlerowcy zdewastowali synagogę i urządzili w niej magazyn. Przechowywano tu m.in. zboże. Po wojnie synagoga nadal użytkowana była w celach gospodarczych i sukcesywnie stawała się ruiną. Jednocześnie zdewastowano i ostatecznie wyburzono tzw. babińce.

W ostatnich tchnieniach ustroju komunistycznego znalazł się grosz, aby nieco podremontować zabytek w Orli. Synagogę w latach 1986–1988 pokryto nowym dachem, wykonano kanały centralnego ogrzewania, wymieniono stolarkę okienną, założono miedziane rynny i odbudowano dwa boczne babińce. Przez wiele lat istniały koncepcje, aby w synagodze urządzić dom kultury lub inną placówkę kulturalną. Ze względu na brak środków finansowych plany spełzły na niczym.

– Do tego zabytku podchodzę wielokierunkowo. Staram się robić wszystko, by zachować pamięć o Żydach, których dziś w tej wielokulturowej układance nie ma. Mamy po nich monumentalny obiekt, świadczący o ich niebagatelnej roli dla lokalnej historii. Dramatyczne wydarzenia z minionego stulecia brutalnie obeszły się z ludnością wyznania mojżeszowego, dziś naszym obowiązkiem jest ich upamiętniać.

Odrębnym aspektem naszej działalności są wszystkie działania kulturalne, jakie podejmujemy we wnętrzach ruiny. To rozmaite spotkania, wernisaże, wystawy, koncerty. Wszystko to dzieje się praktycznie bezkosztowo, codziennie udowadniamy światu, że kulturę na takim poziomie można robić nie wykładając większych pieniędzy. Trzeci aspekt naszej działalności to nieustanne poszukiwanie dużego partnera, który zapewniłby odpowiednie środki finansowe na prace renowacyjne w obiekcie – mówi Marek Chmielewski.

W sieci znajduje się sporo informacji na temat synagogi w Orli, najbardziej wiarygodny przekaz na temat jej historii i współcześnie podejmowanych aktywności znajdziemy na facebookowym profilu „Synagoga w Orli – subiektywnie”.

– Strona ta powstała z inicjatywy „lokalsów” w reakcji na mnóstwo publikacji porozrzucanych w internecie, wpisów na forach internetowych, spraw nie zawsze do końca zgodnych z prawdą i nie raz kreujących nie do końca prawdziwy wizerunek przeszłości i teraźniejszości naszej miejscowości, ludzi, którzy tu mieszkali i mieszkają i tego, co się dzieje i działo z naszym chyba najcenniejszym zabytkiem w Orli – uzasadniają stworzenie strony jej pomysłodawcy.

– Nasz facebookowy fanpage to platforma zapewniająca niemal codzienną dawkę informacji o tym, co dzieje się w synagodze. Obecnie chciałbym polecić nasze spotkania w ramach letniego cyklu „Cafe pod menorą”. To wydarzenia kulturalne i poznawcze w kawiarnianej atmosferze, którą aranżujemy w części naszego zabytku. Ostatnio spotkaliśmy się z Beatą i Pawłem Pomykalskimi którzy zabrali nas w podróż po wieloetnicznym Sarajewie. Przybliżyli nam historię Żydów Sefardyjskich tego miasta oraz innych zamieszkałych tam narodów i ich wyznań. Przez całe lato równie fascynujących spotkań planujemy o wiele więcej. Serdecznie zapraszamy do nas. Przekonajcie się, że czasem warto zjechać z głównej drogi – zachęca Marek Chmielewski.

Przemysław Chrzanowski

fot. Facebook

***

Chcesz zwiedzić synagogę?

Dzwoń do wolontariuszy oprowadzających po niej : Marek 501 347 273 , Darek 608 262 172 , Andrzej 606 658 546

Wirtualny spacer po synagodze w Orli.

 

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!