Dlaczego ceny idą w górę, czyli o inflacji

zakupy

Obecnie inflacja wynosi prawie 14% i w najbliższych miesiącach jej wartość nie spadnie. Co to jest inflacja, czym jest spowodowana i co dla nas, konsumentów i przedsiębiorców oznacza jej dalszy wzrost? Czy możemy się do negatywnych efektów inflacji przygotować?

Magdalena Gromek-Kowalczyk: Inflacja to sytuacja kiedy ceny produktów rosną, czyli spada siła nabywcza pieniądza. Siła nabywcza pieniądza określa zaś ile możemy kupić za konkretną sumę pieniędzy. Zgadza się?

Agata Szadyn-Tymicka: Dokładnie tak. Czyli rok temu za konkretnąkwotę mogliśmy kupić więcej niż dziś.

MGK: Dlaczego tak się stało?

AST: Z kilku powodów. Jednym z nich jest nasza gospodarka, rozpędzona i rozgrzana do czerwoności. Druga przyczyna to częściowo także inwazja Rosji na Ukrainę.

MGK: To chyba dobrze, że gospodarka jest rozgrzana?

AST: To tempo jest bardzo szybkie, za szybkie. Popyt na produkty i usługi jest wysoki co pozwala rosnąć cenom.

Przeczytam w całości anegdotę o Smerfach, zamieszczoną na profilu Mateusza Borowieckiego, ekonomisty [1], bo ona bardzo obrazowo pokazuje czym jest inflacja:

W wiosce smerfów mieszkało ich – wiadomo – setka. Każdy smerf miał inne umiejętności, które codziennie mógł sprzedać za jedną monetę, za którą mógł następnie kupić u innego smerfa to co mu akurat było potrzebne. Np. Łasuch każdego dnia produkował jedno ciastko i sprzedawał je za jedną monetę. Wszystkim oczywiście zarządzał Papa Smerf – on też będąc szefem wioski jako jedyny miał prawo wydawać nowe monety dla wioskowej społeczności, jeśli zaszłaby taka potrzeba.

Na początku zupełnie wystarczało 100 monet – po jednej dla każdego Smerfa. Pewnego dnia Smerf Malarz zaczął malować dwa obrazy dziennie zamiast jednego – pomyślał, że mógłbym zarabiać dwie monety. W jego ślady poszły jeszcze dwa inne Smerfy. Papa Smerf wyprodukował więc dodatkowe 3 monety i kupił za nie usługi u pracowitych smerfów. Dzięki tej operacji w obrocie były już 103 monety a trzech smerfów pracowało więcej i zarabiało 2 razy więcej od pozostałych – po dwie monety dziennie.

Inne smerfy też zapragnęły dobrobytu i zaczęły mocniej pracować aby zarabiać więcej monet. Papa Smerf stopniowo produkował nowe monety. Nie minął więcej niż rok i w obrocie było już 150 monet i odpowiednio tyle samo produktów i usług wytwarzanych przez społeczność. Wzbudziło to jednak niepokoje i niezadowolenie. Przykładowo taki Smerf Poeta występował 3 razy dziennie i zarabiał 3 monety, nie wspominając o Pracusiu, który prawie nie sypiał, ale zarabiał aż 5 monet. Nadal jednak aż 60 smerfów zarabiało tylko 1 monetę. Bardzo drażniło to szczególnie Smerfa Ciamajdę, który niewiele potrafił zrobić dobrze i nadal sprzedawał swoje usługi za 1 monetę. Wraz z Smerfem Marudą i Lalusiem postanowili bardziej sprawiedliwie podzielić monety.

Ogłosili, że jeśli Smerf Ciamajda zostanie wybrany na nowego szefa wioski, to natychmiast da po dodatkowej monecie każdemu smerfowi, który dziś zarabia tylko jedną. Smerfy – reformatorzy zwołali zebranie całej społeczności i ogłosili swój program. Spodobał się on oczywiście 60 smerfom zarabiających po jednej monecie – byli oni chętni na głosowania na nowego szefa. Szefem wioski został Ciamajda a Papę Smerfa odsunięto od rządzenia jako niezdolnego do zapewnienia dobrobytu mieszkańcom.

Nowy szef Ciamajda rozdał więc dodatkowe 60 monet – mieliśmy ich zatem w wiosce już 210. Niestety nadal produkowano łącznie towary i usługi warte jeszcze wczoraj tylko 150 monet. Nowo wzbogacona grupa smerfów posiadająca już do dyspozycji 2 monety ustawiła się w kolejkach na zakupy. Pracuś szybko zorientował się, że nie da rady świadczyć więcej niż 5 usług dziennie a w kolejce stało 10 Smerfów.

Co więc zrobił? Ogłosił, że od dziś każda jego usług kosztuje 2 monety zamiast jednej. Smerfy z kolejki trochę ponarzekały na drożyznę, ale koniec końców pierwszych pięciu szczęśliwców z kolejki zapłaciło tyle ile oczekiwał Pracuś. Ten zakończył dzień z 10 monetami, nie miał zatem problemu aby zacząć płacić na ciastka Łasucha też 2 monety, bo te oczywiście też zdrożały.

Zwykłe smerfy zaczęły się orientować, że wszystko kosztuje coraz więcej, przyszły więc ze skargą do Ciamajdy. Ten jednak uspokajał ich – to wszystko wina Gargamelflacji a nie jego decyzji o rozdaniu 60 monet. W końcu Papa smerf też rozdał 50 monet przez poprzedni rok i nic się nie działo. Ogłosił też, że Smerfy powinny się cieszyć bo zarabiają teraz 2 monety a nie jak za czasów Papy tylko jedną. Kazał nadawać o tym materiał promocyjny codziennie przez wioskowy radiowęzeł. Dodał też, że chętnie rozda kolejne 100 monet i teraz to już na pewno Smerfy będzie na wszystko stać.

Smerfy odeszły szczęśliwe do domu, już myśląc jak to będzie wspaniale zarabiać 3 monety. Pracuś natomiast już drukował nowy cennik za swoje usługi…

MGK: Czyli można uznać, że świadczenia socjalne dla różnych grup społecznych – np.500+, trzynaste i czternaste emerytury również nakręciły inflację?

AST: Tego typu świadczenia ją podbijają. Emeryci i renciści są zazwyczaj bardzo zadowoleni z dodatkowych świadczeń typu „trzynastka”, ale nie do końca uświadamiają sobie, że idzie za tym wzrost cen i kupią za nie mniej niż np. rok temu. Można to określić jako „polityka pieniężna proinflacyjna”. Wydaje mi się, jako ekonomistce, że to wymknęło się spod kontroli i mamy obecnie chaos makroekonomiczny.

MGK: Kto zyskuje na tym, że inflacja rośnie? Kto traci?

AST: Tu nie ma wygranych. A przynajmniej wśród nas, konsumentów nie ma wygranych.

MGK: A może wygrywają przedsiębiorcy? Ci „Pracusie”, którzy dużo potrafią?

AST: W lepszej sytuacji są duzi gracze, którzy mają wielu klientów. Sytuacja mikroprzedsiębiorców na obszarach wiejskich nie jest taka prosta. Tu jest obawa przed podnoszeniem cen, szczególnie usług. Np. praca budowlańca nie jest aż tak mocno powiązana z cenami paliw, ale on musi podnieść cenę za swoją pracę, bo ceny żywności podrożały, m.in. ze względu na cenę paliwa. Oni boją się, że stracą klientów, jeśli podniosą ceny.

MGK: Jak, według Ciebie, ułożą się przyszłe miesiące i lata? Mówię o sytuacji „zwykłych” mieszkańców obszarów poza wielkimi aglomeracjami, zarabiającymi nawet nie średnią krajową, mającymi kredyty, dzieci, może starsze osoby do opieki?

AST: Teraz wiele zależy od tego jak potoczy się sytuacja w Ukrainie. Na inflację, którą teraz mamy składa się również inwazja Rosjan na Ukrainę, która generuje tzw. „inflację importowaną”. Inflacja ta jest spowodowana wzrostem cen importowanych dóbr oraz surowców. Powoduje to wzrost kosztów produkcji w kraju, który importuje dobra. Zatem wzrost cen dóbr importowanych pociąga za sobą wzrost cen dóbr krajowych. Najczęściej dotyczy to wzrostu cen surowców i składników potrzebnych w produkcji krajowej. Koniec wojny ożywiłby rynek surowców – paliw, zboża, żywności. Mamy za dużo importu, a za mało eksportu. Złotówka jest słaba, potrzebujemy ją wzmocnić. Jeśli sytuacja na Ukrainie się nie ustabilizuje i ten makroekonomiczny chaos nie ustanie to inflacja będzie rosła. Pojawiają się głosy, że inflacja dojdzie do 20%. Są sposoby na obniżanie inflacji i ekonomiści o tym wiedzą. To np. proponowanie emisji obligacji przez NBP i „absorbowanie” tych nadmiarowych pieniędzy.

MGK:  Ale inwestowanie w obligacje dotyczy tylko ludzi mających oszczędności. A co z tymi, którzy nie mają oszczędności, ale mają kredyty?

AST: No cóż, te osoby są teraz w trudnej sytuacji, bo kredyty rosną. Myślę, że niestety trzeba przeczekać i zacisnąć zęby, zweryfikować swój domowy budżet. Myślę, że ten kredytowy rynek się ustabilizuje.

Niestety, inflacja dotyka najbiedniejszych. Oni szczególnie powinni popatrzeć na swój domowy budżet, swoje wydatki. Niektórzy mówią, że to może być „rok bez wakacji”. Może trzeba się z tym pogodzić i zaplanować sobie wolny czas w domu, jego okolicy. Ważne, by sprawdzić które produkty poszły w górę, znaleźć tańsze zamienniki. Popatrzeć czy na pewno potrzebujemy wydatków w stylu np. korepetycje, czy może uda nam się pomóc dziecku w nauce samodzielnie? Nie jest to sytuacja komfortowa dla wielu Polaków, ale niestety takie są teraz realia. Są szkolenia z zarządzania domowym budżetem, różne formy doradztwa.

MGK: A jak oceniasz umiejętności Polaków związane z zarządzaniem budżetem domowym?

AST: Ostatnio analizowałam wyniki badań związane z zarządzaniem budżetem. Niestety wynika z nich, że ta umiejętność jest niska. Nie umiemy planować, ten budżet zazwyczaj nam się nie „spina”. Prawie zawsze planujemy remont na 2 tysiące złotych, a ostatecznie wydajemy 4, albo planujemy wakacje za 3 tysiące, a wychodzi nam 5 tysięcy. Niestety, u nas nie funkcjonuje ta edukacja finansowa. Dzieci w szkole nie dowiedzą się skąd się biorą pieniądze, jak nimi gospodarować, o co chodzi z podatkami, inflacją. A to przecież tak ważna sprawa!

Inna przyczyna tej niskiej umiejętności zarządzania budżetem to kompulsywne kupowanie oraz kompensowanie sobie zakupami emocjonalnych potrzeb. Dla wielu osób zakupy są jak plaster na emocjonalne rany – brak pewności siebie, smutek, poczucie bycia gorszym od bogatszego sąsiada. Zakupami „kupujemy” sobie wewnętrzy spokój, szczęście, ale to działa tylko na chwilę. A potem mamy domy zasypane ubraniami, kosmetykami, niepotrzebnymi gadżetami. I debet na koncie.  Tutaj z pomocą coraz większej ilości Polaków przychodzi trening mentalny – czyli uspokojenie swojego wewnętrznego „Ja” od środka. To zaś już temat na kolejną rozmowę.

 MGK: Agato, bardzo dziękuję i do zobaczenia ponownie wkrótce!

AST: Ja również dziękuję!

Agata Szadyn- Tymicka – absolwentka studiów ekonomicznych, od roku 2005 roku czynnie związana ze środowiskiem przedsiębiorców. Od 2014 roku prowadzi własną działalność gospodarczą zajmującą się prowadzeniem szkoleń, doradztwem biznesowym dla różnych podmiotów oraz treningiem mentalnym.  Usługi są świadczone dla osób prywatnych, przedsiębiorców i organizacji pozarządowych. Trenerka edukacji finansowej Fundacji Wspomagania Wsi.

[1] https://www.facebook.com/mateusz.borowiecki/posts/10159038218395678

Zapraszamy do pobrania naszych publikacji związanych z zarządzaniem domowym budżetem:

Rodzina bezpieczna finansowo

Zaplanuj swoją przyszłość. Poradnik domowych finansów

Autor: Magdalena Gromek-Kowalczyk
O autorze: w Fundacji Wspomagania Wsi od 2010 r.  Absolwentka wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego, międzynarodowych studiów Development Cooperation Policy and Management oraz Szkoły Trenerów NVC.
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!