Jak zorganizować piknik rowerowy?

PUW05098zaja112

Integracja międzypokoleniowa przez sport i rekreację? To sprawdzony pomysł, realizowany przez wiele organizacji pozarządowych. Jak Polska długa i szeroka biegamy, chodzimy z kijkami, jeździmy na rowerach, a przy tym, bez względu na wiek, dobrze się bawimy.

Takie doświadczenia ma na swoim koncie Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Skomlińskiej, które od kilku lat z powodzeniem organizuje pikniki rowerowe. O tym jak profesjonalnie podejść do takiego wyzwania na łamach Witryny Wiejskiej opowiada Roman Furman, prezes SMZS.

Bodźcem do działania była dla nas konferencja dotycząca ochrony dziedzictwa kulturowego, jaką przed laty zorganizowała Fundacja Wspomagania Wsi w podkieleckich Ciekotach. Jeden z jej uczestników opowiadał o imprezie rowerowej z historią w tle. Bardzo mnie to wówczas zainteresowało, pomyślałem, że i u nas są doskonałe warunki, by coś podobnego zrobić. Tym bardziej, że już wcześniej wyznaczyliśmy trzy trasy po różnych częściach naszej gminy, oznakowaliśmy je i nanieśliśmy na mapy. Teraz nadarzała się okazja, by je „ożywić” – wspomina Roman Furman. 

Naszą ideą jest propagowanie aktywnych form wypoczynku w gronie rodzinnym oraz zdrowego trybu życia. Zależy nam na integracji rodzin, konsolidacji więzi rodzinnych – także poprzez rekreację. Ponadto naszym celem jest propagowanie lokalnej historii i ekologii wśród dzieci i młodzieży. Rowerowy piknik rodzinny wydawał się idealnym pomysłem na to, by zrealizować wszystkie te założenia.

 

Trasa i co dalej?

Od początku organizatorzy starali się, by piknik rowerowy nie był imprezą stricte sportową. Pośpieszne pokonywanie trasy z kilkoma przerwami regeneracyjnymi nie wchodziło tutaj w grę – tym bardziej, że w założeniu w imprezie mieli wziąć udział nie tylko cykliści w kwiecie wieku, ale i najmłodsi uczniowie podstawówki oraz emeryci. Postawiono na rekreację i wartość edukacyjną. Miejscowości na trasie przejazdu to kopalnia wiedzy historycznej, dotychczas nie do końca poznanej przez uczestników wydarzenia.

Mamy to szczęście, że w zarządzie naszego stowarzyszenia zasiada dwóch miejscowych historyków, regionalistów z krwi i kości. Obaj niezwykle barwnie potrafią opowiadać o ciekawych wydarzeniach, ludziach, zabytkach lokalnej architektury. Od pierwszej edycji imprezy, swymi mini-wykładami urozmaicają nam każdą przerwę na odpoczynek.

Pierwsze trzy edycje pikniku zorganizowano w oparciu o przygotowane wcześniej trasy. W kolejnym roku trzeba było ruszyć już poza granice gminy. Przy ustalaniu nowego azymutu ponownie pierwsze skrzypce zagrała historia.

Śladami naszych dawnych właścicieli ziemskich wybraliśmy się do Ożarowa w sąsiedniej gminie Mokrsko, innym razem poznawaliśmy, bogate historycznie, dawne tereny nadgraniczne (gmina Skomlin po części położona jest nad Prosną), a ostatnio zgłębialiśmy tajemnice Praszki – opowiada Roman Furman. – Staramy się unikać ruchliwych dróg, zwykle poruszamy się drogami polnymi, leśnymi duktami, czy ścieżkami rowerowymi.

Przy planowaniu tras trzeba być z jednej strony kreatywnym, z drugiej mieć na uwadze ograniczenia, z jakimi borykają się uczestnicy wydarzenia. Organizatorzy skomlińskiego pikniku z doświadczenia wiedzą, że dystans nie może być dłuższy niż 30-35 km. Przemawia za tym nie tylko kondycja cyklistów, ale i dyktat czasowy. Na trasę rowerzyści ruszają wczesnym popołudniem i muszą wrócić przed zmrokiem.

Podstawa – dobry regulamin

Nic tak nie porządkuje organizacji każdej imprezy jak dobrze przygotowany regulamin. Jest to przede wszystkim przyjaźnie napisany pakiet istotnych informacji o imprezie. Zamieścić tutaj należy dane organizatora, terminy, krótki opis trasy oraz harmonogram pikniku.

W regulaminie koniecznie musi znaleźć się punkt o warunkach uczestnictwa. Zawiera się w nim m.in. informacje o konieczności zapewnienia opieki najmłodszym, w przypadku opisywanego rajdu osoby niepełnoletnie mające ukończone 15 lat, muszą przedstawić pisemną zgodę rodziców lub opiekuna prawnego, a te poniżej 15 roku życia mogą wziąć udział w pikniku rowerowym jedynie pod opieką rodzica lub opiekuna.

Niezwykle ważnym zapiskiem są także zasady zachowania uczestników pikniku rowerowego, ponieważ odbywa się on zawsze przy nieograniczonym ruchu drogowym, cykliści muszą zachować szczególną ostrożność i znać przepisy.

W regulaminie winny znaleźć się również informacje o ubezpieczeniu. Organizatorzy zwykle wspominają o tym, iż uczestnicy ubezpieczają się samodzielnie. Należy jednak wspomnieć, iż można ubezpieczyć całą imprezę w jednej z firm ubezpieczeniowych. Będzie to ubezpieczenie grupowe NW.

Na koniec trzeba zaznaczyć w regulaminie konieczność wyrażenia zgody na publikację wizerunków uczestników w relacjach z przebiegu imprezy, zamieszczonych w mediach oraz w materiałach promocyjnych organizatora, a także o danych osobowych, które organizator gromadzi tylko dla celów pikniku i nie udostępnia ich osobom trzecim.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Dobrym i sprawdzonym zwyczajem naszej imprezy jest podział całego peletonu na mniejsze 15-osobowe grupy. Każda z nich prowadzona jest przez przeszkolonego przewodnika, który czuwa nad przestrzeganiem warunków bezpieczeństwa oraz kontroluje dystans od poprzedzającej kolumny. Musi on być nie mniejszy niż 200 metrów. Tak, by kierowcy samochodów wyprzedzający grupę mieli możliwość wyhamowania i bezpiecznego zjazdu na właściwy pas ruchu. Prowadzący grupę ma na sobie czerwoną kamizelkę odblaskową ze stosownym numerem na plecach. Pozostali uczestnicy pikniku obowiązkowo muszą być wyposażeni w żółte kamizelki – instruuje Roman Furman.

Bezdyskusyjną kwestią jest również bardzo dobry stan techniczny rowerów. Ich awaria mogłaby przyczynić się do zaistnienia niebezpiecznych zdarzeń na drodze. Dobrą praktyką jest wysłanie za ostatnią grupą wozu technicznego, najlepiej sprawdzi się w takich okolicznościach nieduży bus, który pomieści zarówno rowery z defektem, jak i ich posiadaczy. W przypadku pikniku, o którym piszemy tę rolę spełnia wóz strażacki.

I tu płynnie przechodzimy do kwestii zabezpieczenia trasy. Warto w tej sprawie dogadać się ze strażakami, którzy zwykle dysponują odpowiednimi samochodami, a poza tym mają uprawnienia do kierowania ruchem, ponadto posiadają przeszkolenie z zakresu pierwszej pomocy i stanowić mogą zabezpieczenie medyczne. Zawsze dbamy, by co najmniej jeden z druhów miał takie uprawnienia i był wyposażony w torbę medyczną. Przed imprezą siadamy ze strażakami nad mapą i zastanawiamy się, które miejsca mogą stwarzać zagrożenie. Potem ich działanie w praktyce wygląda tak, że do pierwszego wozu, wsiadają druhowie, którzy zabezpieczają kolejne skrzyżowania. Następnie z trasy zabiera ich auto, jadące na końcu stawki. Samochody pożarnicze wykorzystujemy jednocześnie do transportu sprzętu nagłośnieniowego oraz zapasu wody dla wszystkich uczestników pikniku – opowiada szef SMZS.

Co do zabezpieczenia medycznego, można porozumieć się lokalną stacją pogotowia ratunkowego, która ma możliwość wysłania ambulansu. Takie rozwiązanie będzie z pewnością bardziej profesjonalne.

Jazda, jazda, ale dokąd?

Dobrą tradycją pikników rowerowych, organizowanych przez Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Skomlińskiej jest konkretne ustalenie docelowego miejsca dłuższego (około godzinnego) postoju.

Znajduje się ono najczęściej w połowie zaplanowanego dystansu. Musi to być miejsce, z różnych względów atrakcyjne (gospodarstwo agroturystyczne, stare siedlisko, miejsce postojowe na turystycznym szlaku). To właśnie tutaj przygotowywany jest posiłek dla wszystkich uczestników imprezy. Jest to nie lada wyzwanie logistyczne, biorąc pod uwagę fakt, że w pikniku zwykle uczestniczy około 130 rowerzystów oraz kilkanaście osób obsługi. Z zadaniem tym radzi sobie świetnie miejscowy dom kultury, dobrym pomysłem jest też namówienie do współpracy lokalnego koła gospodyń, które z pewnością podoła takiemu wyzwaniu.

Z przyjemnością obserwuję jak po przejechaniu kilkunastu kilometrów ludzie rozsiadają się na trawie i w piknikowej atmosferze sympatycznie spędzają czas. Rozmawiają, śmieją się, otwierają się na siebie. Młodym ludziom dajemy alternatywę dla spędzania czasu przed komputerami i telewizorami, a nieco starszych po prostu wyrywamy z domu. Kiedy wieczorem docieramy do swej rodzinnej miejscowości, wszyscy bijemy sobie brawo. Jesteśmy zmęczeni, ale i zadowoleni. A już nazajutrz zaczynamy myśleć o kolejnym, przyszłorocznym pikniku – podsumowuje Roman Furman.

Przemysław Chrzanowski

Fot. Autor

Warto zajrzeć:

https://smzs.pl/trasy_rowerowe/sko1.pdf

https://smzs.pl/trasy_rowerowe/sko2.pdf

https://smzs.pl/trasy_rowerowe/sko3.pdf

https://smzs.pl/rodzinny-piknik-rowerowy/

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!