Solidarni z innymi

WW - obrazek wyróżniający(61)

Kiedy byłam w piątej klasie, pielęgniarka szkolna wezwała nas na badania kontrolne. Każdego zważyła zmierzyła i zbadała nam wzrok. Wróciłam do domu ze skierowaniem do okulisty. Okazało się, że jestem krótkowidzem. Zupełnie nie przeszkadzało mi, że mrużę oczy wypatrując, co tam piszą nauczyciele na tablicy. Rozpaczałam, że odtąd dla całej klasy nie będę po prostu zwykłą koleżanką, ale stanę się kimś obcym i dziwacznym – okularnicą.

W każdej rodzinie, grupie, miejscowości są ludzie postrzegani jako inni. Obecnie żyjemy głośnym dramatem imigrantów, którzy próbują szukać schronienia w naszej części świata. Wyglądają inaczej, mówią niezrozumiałym językiem, mają inne zwyczaje i religię. Nic dziwnego, że pierwszą reakcją na ich widok może być niepokój. To instynkt – element naszego ewolucyjnego wyposażenia.

Odczuwamy lęk, że ktoś nieznany może potencjalnie stanowić zagrożenie. Nie wiadomo do końca jakie, bo przecież nie od razu chodzi o przemoc fizyczną. Może po prostu ten obcy będzie chciał czegoś dla siebie, będzie dla nas konkurencją. Czasem jego obecność przypomina nam o tym, o czym nie chcemy pamiętać: że los bywa niesprawiedliwy. Podświadomie czujemy satysfakcję, że okulista przepisał okulary nie nam, tylko tamtej dziewczynie z ławki pod oknem. „Nas to nie dotyczy”, „może oni sami są czemuś winni”  – w ten sposób łatwiej się myśli o ludziach, którym się nie powiodło, o chorych, niedołężnych – po prostu innych niż my.

Wyobraźmy sobie jak łatwo, niemal z dnia na dzień, znaleźć się po drugiej stronie. Wystarczy – nawet przejściowo – stracić pracę, przeprowadzić się do innej miejscowości, albo chociażby skręcić nogę i nie móc dojechać na rowerze do sklepu. Rozwieść się i trafić na spotkanie koleżanek, które wciąż noszą obrączki.

Można też zrobić zupełnie odwrotny eksperyment myślowy i przyjąć perspektywę tych innych, obcych, niewidocznych. Aby poznać ich, zaprosić, spytać o coś, włączyć. O tym właśnie piszemy w temacie miesiąca. Pokazujemy przykłady działań społecznych na rzecz osób bez dostępu do środków lokomocji, starszych, niepełnosprawnych, młodzieży LGBT, uchodźców…

Badania nad modelami społeczeństw pokazują, że im mniej nierówności, tym większy w danej społeczności poziom odczuwania satysfakcji i bezpieczeństwa. Dbanie o interesy wszystkich to w pierwszym rzędzie zadanie państwa, ale my jako obywatele powinniśmy zachować czujność wobec tych potrzebujących, którzy w danej chwili czy miejscu są niewystarczająco zaopiekowani.

Zdobyć się na solidarność to niekoniecznie dać jałmużnę na rzecz pokrzywdzonych, nie tylko doraźnie pomóc. To znaczy być gotowym do uznania i reprezentowania ich interesów. Zgoda na wzięcie pod uwagę ich uczuć, wrażliwości. Zaproszenie ich do wspólnego stołu, na imprezę, zawody sportowe. Proste gesty, bez ideologii, czy wielkiej pompy.

W wieku 12-stu lat zabrakło mi odwagi, aby sprawdzić granice solidarności w mojej klasie. Okulary zdejmowałam 300 m przed szkołą. Czasem mówi się, że dzieci bywają okrutne (wiemy doskonale, że nie wszystkie). Jako dorosła tym bardziej wiem, że chociaż nie wszyscy jesteśmy aniołami, wystarczy kilka dobrych osób, aby przywrócić wiarę w pozytywne cechy ludzkiej natury.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!