Bez powszechnej kastracji psów i kotów nie ograniczymy bezdomności zwierząt

DSC_5029

„Sterylkobus” to potoczna nazwa przyczepy (wielkości większej przyczepy kempingowej), będącej gabinetem weterynaryjnym na kółkach. Przyczepa skonstruowana została specjalnie na potrzeby kastracji psów i kotów, i ma dojeżdżać „tam, gdzie nie dojeżdża PKS”. 19 września br. Stowarzyszenie z Nasielska (woj. mazowieckie) otrzymało sterylkobus i przez najbliższe trzy lata prowadzić będzie akcje kastracji w swojej gminie oraz gminach ościennych.

Pierwsze, pilotażowe zabiegi w sterylkobusie odbyły się w Nasielsku 19 września br. Tego dnia Stowarzyszenie Obrona Zwierząt z Jędrzejowa (woj.świętokrzyskie) na trzy lata użyczyło sterylkobus Stowarzyszeniu na Rzecz Ochrony Zwierząt Nasielsk (woj.mazowieckie). Fot. Magdalena Kowalczyk, FWW.

Zabiegi w sterylkobusie możliwe są w ciepłe miesiące w ciągu roku, czyli od wiosny do jesieni. Przyczepa na jeden (lub dwa dni) zaparkowana jest w danej miejscowości, w publicznym miejscu (np. przy remizie, szkole, placu targowym – w miejscu zapewniającym dostęp do prądu i wody) i przyjmuje wcześniej zapisanych pacjentów. Zabiegi wykonują lekarze weterynarii. W sterylkobusie jest wydzielone miejsce dla zwierząt, które będą się wybudzać po zabiegu.

Jak wygląda taki zabieg? Kto to finansuje?

W medycynie weterynaryjnej używa się słowa „kastracja”, zarówno na zabiegi u samic, jak i u samców. „Kastracja” to trwałe pozbawienie narządów rozrodczych. „Sterylizacja” zaś to zabieg ubezpładniający, ale tymczasowo, po którym można płodność przywrócić. W „sterylkobusie” zwierzę poddawane jest zabiegowi kastracji (w znieczuleniu ogólnym) i po kilku godzinach właściciel może je odebrać. Ważne jest, by zwierzę nie dostawało nic do jedzenia na 12 godzin przed zabiegiem. Przy odebraniu zwierzęcia właściciel otrzymuje leki dla niego oraz instrukcję ich podawania przez najbliższe dni. Stosowane są nici rozpuszczalne, a więc zazwyczaj nie ma potrzeby zdejmowania szwów w gabinecie. Cała procedura kastracji jest bezpłatna dla właścicieli zwierząt, bądź za symboliczną opłatą.

„Bez powszechnej kastracji nie ograniczymy bezdomności psów i kotów. Dalej będziemy widzieli ogłoszenia na facebooku w stylu >Oddam w dobre ręce 5 słodkich szczeniaczków<. Tylko te >słodkie szczeniaczki< po dwóch miesiącach już nie są takie słodkie i znajdujemy je rozjechane na drodze, wyrzucone w pola kukurydzy albo do lasu. Co roku w Polsce przybywa 100 000 bezdomnych psów, a pieniądze za ich wyłapanie i utrzymanie w schroniskach płacimy my wszyscy, podatnicy. To nie tylko ogromne koszty, ale też cierpienie tych zwierząt. Naszym dążeniem jest by tych bezdomnych psów i kotów było jak najmniej” – mówi Aldona Sucharzewska ze Stowarzyszenia na Rzecz Ochrony Zwierząt Nasielsk.

Jedno ze zwierząt wykastrowanych w ramach pierwszej, pilotażowej akcji w Nasielsku. 19 września 2021 r. Fot. Magdalena Kowalczyk, FWW.

Oswoić temat kastracji

Wokół zabiegu kastracji narosło wiele nieprawdziwych mitów. „Nie zrobię tego mojemu psu”, „suczka musi chociaż raz urodzić”, „pies przestanie szczekać po kastracji”, „pies będzie nieszczęśliwy, bo będzie chciał kopulować, a nie będzie mógł”, „suka będzie nieszczęśliwa, bo będzie pragnęła wychowywać potomstwo, a nie będzie mogła”. To wszystko nieprawdziwe, sprzeczne z wiedzą weterynaryjną mity.

Potrzeba prokreacji oraz instynkt macierzyński u zwierząt są zależne tylko od wydzielania hormonów płciowych. Wraz z usunięciem narządów odpowiedzialnych za produkcję hormonów płciowych (jądra, jajniki) samiec nie czuje potrzeby prokreacji, a samica nie odczuwa „instynktu macierzyńskiego”[1].

Lekarz weterynarii Adam Rosłoński po jednym z pierwszych zabiegów kastracji w sterylkobusie. Nasielsk, 19 września 2021 r., Fot. Magdalena Kowalczyk

Dzięki kastracji właściciele psów unikają uporczywych rujek u zwierząt, kiedy te uciekają, tworząc półdzikie, agresywne, włóczące się stada. Kastracja nie wpływa na temperament psa, chociaż rzeczywiście zmniejsza jego agresję. Wykastrowane zwierzę żyje dłużej i zdrowiej (zachorowalność na nowotwory gruczołów mlekowych, krokowych, torbiele, ropomacicze jest o wiele mniejsza). I co najważniejsze – nie pojawia się więcej szczeniaków, z którymi „coś” trzeba zrobić. W sytuacji w której gromadki „słodkich szczeniaczków” nikt nie chce wziąć, poniekąd „bierzemy” je my wszyscy – podatnicy, bo według prawa bezdomne zwierzę musi zostać zaopiekowane przez samorząd gminny. A jego utrzymanie w schronisku może wynieść i 1 000 zł miesięcznie.

W 2019 gminy w Polsce poniosły łączny koszt 234 380 211 zł (234 miliony złotych!) za wychwycenie i “opiekę” nad bezdomnymi psami. Słowo “opieka” celowo ujęte zostało w cudzysłów, ponieważ psy zazwyczaj umieszczane są w schroniskach, w których zwierzęta traktowane są w okrutny, niehumanitarny sposób. Niechlubnym symbolem schronisk w Polsce jest zamknięta już placówka w Radysach, gdzie wywożono tony zwierzęcych zwłok rocznie. Właściciel schroniska mógł zarabiać na nim nawet 50 000 zł miesięcznie[2].

Społeczna funkcja sterylkobusu

„Sterylkobus to nie tylko przyczepa weterynaryjna, w której lekarze wykonują zabiegi kastracji. Sterylkobus pełni ważną rolę edukacyjną, bo jego przyjazd staje się wydarzeniem dla lokalnej społeczności i oswaja ją z tematem kastracji. Ludzie przynoszą zwierzęta, odbierają je, widzą to inni właściciele, którzy czasem niezapisani w ostatniej chwili przychodzą ze swoimi zwierzętami z pytaniem, czy też mogą wziąć udział w akcji. Zabieg w gabinecie stacjonarnym to zupełnie coś innego, bo tam właściciel zawozi zwierzę, po kilku godzinach je odbiera i tylko on uczestniczy w tym wydarzeniu. Natomiast sterylkobus we wsi staje się ważną sprawą publiczną, ludzie rozmawiają o tym, zagadują – >ty już ze swoim byłeś?<, oswajają temat” – mówi Agnieszka Lechowicz, prezeska Stowarzyszenia Obrona Zwierząt z Jędrzejowa (woj. świętokrzyskie), pomysłodawczyni projektu „Nadjeżdża sterylkobus – mobilna sterylizacja psów i kotów”. W jego ramach Stowarzyszenie podczas 40 akcji wykastrowało 1776 psów i kotów. Aktualnie Stowarzyszenie buduje flotę sterylkobusów. To już drugi sterylkobus, który przekazują „w świat”. Rok temu wyposażoną przyczepę otrzymało w użyczenie Stowarzyszenie Straż Ochrony Przyrody i Praw Zwierząt z Dąbrówna (woj. warmińsko-mazurskie).

„Jeden sterylkobus kosztuje ok. 100 000 zł. Przyczepa to 60 000 zł , a wyposażenie ok. 40 000 zł. Sterylkobus jest specjalnie zaprojektowaną salą operacyjną, umieszczoną w przyczepie samochodowej o powierzchni 12 m². Posiada instalację elektryczną, wodną i wentylacyjną, klimatyzację, systemy półek i klatek organizujących pracę oraz dwa niezależne stanowiska operacyjne. Jej dodatkowe wyposażenie to m. in. 15 kompletów narzędzi chirurgicznych, autoklaw (sterylizator), koncentratory tlenu, pulsoksymetr, waga weterynaryjna oraz lampa bakteriobójcza. Sterylkobus został tak zaprojektowany i wyposażony, aby zapewnić zwierzętom maksymalne bezpieczeństwo, a lekarzom komfort pracy. Jesienią 2019 r. podjęliśmy decyzję o skupieniu sił na budowie floty sterylkobusów, minimum po jednym na każde województwo i taki jest nasz cel. W tej chwili zbieramy pieniądze na kolejną przyczepę – sterylkobus nr 3 – aby ją zbudować, wyposażyć i przekazać na wschód Polski, gdzie potrzeby są największe” – dodaje Agnieszka Lechowicz.

Aldona Sucharzewska i Agnieszka Lechowicz podczas podpisywania umów o użyczenie sterylkobusu. 19 września 2021 r. Fot. Magdalena Kowalczyk, FWW.

„To dla nas bardzo ważny dzień” – dodaje Anna Zielińska ze Stowarzyszenia na Rzecz Ochrony Zwierząt Nasielsk. „Zostaliśmy obdarowani dużym kredytem zaufania, dostaliśmy sterylkobus na 3 lata, jako druga organizacja w Polsce. To duże wyróżnienie. Jest szansa, że jeszcze w tym roku sterylkobus pojawi się w miejscowościach w naszej gminie, zaś od wiosny będziemy wyjeżdżać także poza gminę Nasielsk. Liczymy, że w ciągu najbliższych kilku lat realnie spadnie liczba bezdomnych zwierząt na naszym terenie. Informacje o naszych akcjach najlepiej jest śledzić poprzez nasz profil na FB https://www.facebook.com/StowarzyszenieNaRzeczOchronyZwierzatNasielsk oraz w urzędach gminy”.

***

Stowarzyszenie Obrona Zwierząt z Jędrzejowa od 2012 roku prowadzi monitoring bezdomności psów w Polsce. Co roku Agnieszka Lechowicz, prezeska Stowarzyszenia, przepytuje wszystkie polskie gminy (czyli 2 477 gmin!) o liczbę bezdomnych psów, którym zapewniono opiekę (najczęściej jest to umieszczenie w prywatnym schronisku). W 2019 roku w Polsce przybyło ponad 87 000 nowych zwierząt. Koszt opieki nad nimi wyniósł 234 380 211 zł (https://www.obrona-zwierzat.pl/images/aktualnosci/2021/monitor_2019.pdf). Na stronie http://www.boz.org.pl/monitor każdy może sprawdzić iloma bezdomnymi zwierzętami zaopiekował się jego urząd gminy i ile zapłacili za to podatnicy.

Stowarzyszenie Obrona Zwierząt zbiera środki na zakup i wyposażenie trzeciego sterylkobusu, który zostanie wysłany na wschód Polski. Więcej informacji o zbiórce znajduje się na stronie Stowarzyszenia: https://www.obrona-zwierzat.pl/sterylizacje/nasze-akcje-sterylizacyjne/1639-projekt-nadjezdza-sterylkobus-mobilna-sterylizacja-psow-i-kotow.html

[1] https://www.vet4pet.pl/12/czy-chirurgiczna-kastracja-zwierzat-jest-potrzebna

[2] https://otoz.pl/problematyka-schronisk-dla-bezdomnych-zwierzat-w-kontekscie-interwencji-w-schronisku-w-radysach/

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Nasza strona wykorzystuję pliki cookies w celu prawidłowego działania strony, korzystania z narzędzi marketingowych i analitycznych, zapewniania funkcji społecznościowych oraz systemu komentarzy.

Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies?