Nasze skarby, czyli jak planować rodzinny budżet

nasze skarby, czyli jak planować rodzinny budżet
Małe dzieci – mały kłopot; duże dzieci – duży kłopot – powiada znane przysłowie. Czy rzeczywiście? Narodziny dziecka, zwłaszcza pierwszego, to dla młodej rodziny prawdziwa rewolucja, nie tylko w sferze emocji, lecz także w organizacji życia codziennego i w domowych finansach. Przyszłych rodziców czeka bombardowanie ofertami handlowymi i reklamami gadżetów, które w późniejszych miesiącach mogą okazać się mniej lub bardziej przydatne. Chcemy być dobrymi rodzicami, a zarazem pozostać sobą i nie zamknąć się z dzieckiem w czterech ścianach – a to nasze pragnienie, połączone z niepewnością, wykorzystują sprytni sprzedawcy, którzy przekonują do kupna tego czy innego cudeńka, które ma nam ułatwić życie i oszczędzić czas.

Mimo to, nie dajmy się zwariować. Przede wszystkim, trzeba pamiętać, że inaczej niż w czasach naszego dzieciństwa, sklepy z artykułami dziecięcymi mają pełne półki. Nie musimy rzucać się na każdą okazję. Wystarczy kupować z głową.

Na początku warto ustalić, na co potrzeba największej sumy pieniędzy. Wyposażenie noworodka w łóżeczko, wózek i inne niezbędne przedmioty to spory wydatek, ale może nie trzeba kupować wszystkiego? Niektóre rzeczy można pożyczyć albo odkupić od znajomych lub rodziny. Jedyną rzeczą, która rzeczywiście musi być nowa lub odkupiona od zaufanej osoby, jest fotelik samochodowy. Kupując używany fotelik od nieznajomego, nie wiemy, czy nie został on uszkodzony w trakcie wypadku. Co natomiast warto pożyczyć? Na pewno używane ubranka. Niemowlak na ogół wyrasta z nich tak szybko, że nie zdąży ich zniszczyć. Zimowy kombinezon, śpiworek do wózka, parasolka od słońca, karuzela zawieszana nad łóżeczkiem, plastikowe grzechotki… Wszystko, co można łatwo uprać lub wymyć. Szczególnym przypadkiem jest chusta do noszenia niemowlęcia – im dłużej używana, tym bardziej miękka i lepiej dopasowuje się do kształtu ciała; dlatego używana chusta może być nawet lepsza od nowej!

Jeszcze przed narodzinami maleństwa warto sporządzić szczegółową listę potrzebnych przedmiotów. Będzie ona świetną podpowiedzią dla członków rodziny i przyjaciół, którzy będą pytać o pomysły na prezent dla maleństwa.

Śliczne ubranka niemowlęce przyciągają wzrok każdej przyszłej mamy, ale warto pamiętać, że dzieci w tym wieku bardzo szybko rosną i naprawdę nie warto kupować im zbyt wielu ubrań, zwłaszcza że po kilku tygodniach śliczny kaftanik lub śpioszki mogą okazać się za małe. Niektórzy jeszcze przed narodzinami dziecka kupują dla niego na zapas pieluchy jednorazowe lub kosmetyki. Nie jest to jednak najlepsza metoda! Niemowlę wyrasta bardzo szybko nie tylko z ubranek, lecz także z pieluch w określonym rozmiarze. Jeśli kupimy na zapas kilka paczek, może się okazać, że części z nich nie wykorzystamy, bo mogą być już za małe. Jeśli chodzi o pierwsze kosmetyki, to lepiej na początek kupić jedynie małe opakowania, by sprawdzić, czy wybrany produkt dziecka nie uczula (dlatego świetnym pomysłem są darmowe próbki, rozdawane m.in. w szpitalach czy na imprezach dla młodych rodzin). Alergie wśród dzieci są w ostatnich latach prawdziwą plagą! Z tego samego powodu lepiej zrezygnować z zakupu np. baldachimu nad łóżeczko, na którym gromadzi się kurz, częsta przyczyna uczuleń.

Jeszcze przed narodzinami dziecka, trzeba zastanowić się nad sposobem karmienia: mleko z matczynej piersi czy z butelki? Karmienie piersią ma wiele zalet – jest zdrowe dla dziecka i mamy, a ponadto jest za darmo. Zdarza się jednak, że z różnych przyczyn jest niemożliwe. Jeśli młoda mama zamierza karmić piersią, to nie ma sensu kupować kilku butelek, smoczków i sterylizatora. Jeśli od początku wybierze karmienie butelką, zbędnym wydatkiem będzie laktator.

Planując duże wydatki, takie jak kupno wózka, dokładnie zastanówcie się, jaki konkretnie model jest Wam potrzebny. Czy zmieści się w windzie i drzwiach? Czy będziecie pokonywać leśne ścieżki i dziurawe chodniki, czy wyrównane parkowe alejki? Gdzie będziecie go przechowywać? Czy zmieści się do bagażnika samochodowego? Dobry wybór pozwoli Wam uniknąć wielu kłopotów, w tym kupowania nowego wózka po pół roku.

Wraz z wzrostem dziecka rosną też jego potrzeby. O ile niemowlak zadowoli się machaniem grzechotką, już dwulatek ma tysiące pomysłów na zabawy i potrzebuje większej ilości zabawek. Przy tym wszystkiego chce i potrzebuje natychmiast, nie umie czekać, nie rozumie, że na wybrane autko czy lalkę musi poczekać do następnego miesiąca. Rodzice są bombardowani reklamami edukacyjnych zabawek, które wspomogą rozwój, nauczą angielskiego i sprawią największą radość. Całe szczęście, prawdziwe edukacyjne zabawki wcale nie są drogie! Małe rączki najlepiej usprawni i przygotuje do pisania ugniatanie ciasta, lepienie z plasteliny, wycinanie, wyklejanie, malowanie, rysowanie. Świetną, a zarazem pouczającą zabawą jest przelewanie wody do pojemników różnego kształtu, jej zamrażanie i topienie (ciecz dopasowuje się do kształtu naczynia oraz różne stany skupienia – czyli podstawy chemii). Naprawdę edukacyjna zabawka nie musi wcale grać, śpiewać ani błyskać kolorowymi światełkami.

Przedszkolak nie rośnie już tak szybko jak niemowlę, ale niestety potrzebuje sporej ilości ubrań, bo je po prostu błyskawicznie niszczy. Prawdziwym utrapieniem rodziców żywych kilkulatków są podarte spodnie, rozerwane rękawy i plamy z marchewki czy buraczków na każdej koszulce. Jednakowo plamią się i rozrywają rzeczy tanie i drogie, markowe i no-name. Przeciętny pięciolatek potrafiłby chyba w ciągu godziny dobrej zabawy zniszczyć nawet skafander kosmonauty! O ile z plamami zazwyczaj radzi sobie dobry odplamiacz, to niestety dziurawe spodnie trzeba naprawić metodami naszych prababek – łatając je ręcznie, ewentualnie (szybciej) naprasowując gorącym żelazkiem łatę na uszkodzony materiał. Połatane spodnie nie są wprawdzie już tak ładne, ale nie sposób kupować co tydzień nowych! Na pocieszenie mogę dodać tylko, że okres intensywnego niszczenia ubrań na ogół kończy się, zanim dziecko pójdzie do szkoły.

Pierwszy szkolny dzwonek oznacza dla dziecka wielkie wyzwanie, a dla rodziców spore wydatki. Komplet podręczników do pierwszej klasy szkoły podstawowej, tornister, worek, strój sportowy oraz niezbędne zeszyty i przybory plastyczne to wydatek rzędu kilkuset złotych. Niestety, podręczniki do pierwszych trzech klas są co roku aktualizowane i każde dziecko potrzebuje własnego, nowego kompletu. Podręczniki dla uczniów starszych klas są droższe, lecz przynajmniej część z nich można odkupić na organizowanych w szkołach giełdach używanych książek. Sprzedaż własnych niepotrzebnych już książek może być dla dziecka świetną lekcją wartości pieniądza – i nauką, że o podręczniki trzeba dbać. Dobrym pomysłem jest też kupno hurtowe dla całej klasy. Można wtedy liczyć na zniżkę, lecz musi znaleźć się ktoś chętny do zorganizowania takich zakupów – zebrania odpowiedniej kwoty i odebrania towaru.

Wielkim sprzymierzeńcem oszczędnych jest internet. To prawdziwa kopalnia informacji, która pozwala poznać opinie użytkowników danego produktu i porównać ceny w różnych sklepach za pomocą jednego kliknięcia myszką. Wiele artykułów dziecięcych można kupić bezpośrednio u producenta lub importera w niższej cenie niż w sklepie. Na stronach www większych sklepów sieciowych i supermarketów można też znaleźć informacje o promocjach i wyprzedażach. Wprawdzie nie każdy artykuł oznaczony krzykliwą metką „Promocja!” rzeczywiście ma atrakcyjną cenę, ale często rzeczywiście tak jest. Dobrym sposobem na zaoszczędzenie jest też kupowanie ubrań na wyprzedażach posezonowych i w outletach. W ten sposób można np. kupić tornister, zimową kurtkę czy świetne spodnie za pół ceny. Jedyny problem z kupowaniem na zapas jest taki, że nie zawsze jesteśmy w stanie trafnie ocenić wzrost naszego dziecka za pół roku czy dziewięć miesięcy. Szczególnie ryzykowne jest kupowanie na wyrost butów sezonowych – sandałków czy kozaków. Jednak i tu internet przychodzi nam z pomocą. Nietrafione zakupy można po prostu sprzedać na jednym z serwisów aukcyjnych i odzyskać przynajmniej część wydanej na nie kwoty.

Zmieniające się kaprysy mody przyprawić mogą o prawdziwy zawrót głowy. Jeszcze tydzień temu ukochanym strojem była różowa sukienka albo bluza ze Spidermanem, a dziś nasze dziecko żąda stanowczo czarnych spodni i koszulki z Bakuganem. Im starsze dziecko, tym większą rolę w jego życiu zaczynają odgrywać rówieśnicy. To oni określają, jakie kolory i wzory są na czasie, a jakie passee i w czym nie należy się pokazywać w szkole. To znak, że nasze dzieci dorastają i chcą mieć własne zdanie. Z kaprysami mody walczyć nie warto. Można za to niewielkim kosztem dostosowywać do nich zwykłe ubrania, np. naszywając aplikacje z aktualnie ulubionym superbohaterem. Łatwiej jest, jeśli dziecko jest pasjonatem określonej dyscypliny sportowej, np. piłki nożnej czy jazdy konnej. Każde ubranie z motywem, nawiązującym do zainteresowań będzie wówczas najpiękniejsze 🙂

Co zrobić z używanymi dziecinnymi ubraniami, zabawkami, książkami, z których już nie korzystamy? Jeżeli sami pożyczaliśmy je od rodziny i znajomych, naturalnie przychodzi nam zaoferowanie naszych rzeczy innym. Jeśli jednak nie mamy komu ich oddać, możemy oczywiście wystawić je na sprzedaż w internetowym serwisie aukcyjnym albo w komisie lub przekazać w darze organizacji charytatywnej, która podaruje je osobom naprawdę potrzebującym. Przedmioty oddawane na rzecz takiej organizacji nie mogą być uszkodzone, brudne ani zniszczone. Akcja dobroczynna to nie kosz na śmieci. Udział w niej będzie dla dzieci doskonałą lekcją wrażliwości.

Malwina Flaczyńska

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!