Sześciolatki marsz do szkoły

repository_szescio2
Aż 68 procent Internautów uczestniczących w naszej ankiecie, na pytanie: „Czy sześciolatki powinny iść do szkoły?” odpowiedziało przecząco. Za reformą opowiedziało się 30 procent respondentów. Najmniejszą część, bo tylko dwa procent, stanowili niezdecydowani. Skąd taka niechęć do nowego projektu? Dlaczego zmiany w systemie oświaty nie podobają się rodzicom przyszłych uczniów? No i wreszcie: dlaczego na nowe przepisy narzekają również samorządowcy?
Jolanta Bednik ma córkę Julię.. Już niebawem obie na własnej skórze przekonywać się będą czym jest nowy obowiązek. Wspólnie będą przecierać szlaki: z ciężkim tornistrem, w ciasnej ławce, w zatłoczonej szkole…

– A Julia to przecież jeszcze dziecko, które bawi się lalkami, potrzebuje czułości i pani, którą w razie czego można, jak mamę, złapać za spódnicę – mówi pani Jolanta. – Serce mi się kroi na myśl o tym wszystkim. Wiem, że wiele innych matek podchodzi do tych zmian równie sceptycznie. Uważam, że obecny system sprawdza się idealnie i żadne reformy nie są tu potrzebne.

– W naszej miejscowości jeszcze 20 lat temu klasa zerowa znajdowała się w budynku szkoły podstawowej. W maleńkim przedszkolu zwyczajnie nie było dla niej miejsca. Sama chodziłam do tej „szkolnej” zerówki i jakoś nie odczuwałam, że dzieje mi się krzywda. Normalnie wychodziło się na przerwę, ganiało po korytarzu, pisało po tablicy i robiło fikołki na zajęciach z kultury fizycznej. Do pierwszej klasy szło się z marszu, bez żadnego stresu. Byłam zaznajomiona ze wszystkimi zakamarkami szkoły, znałam wielu starszych kolegów, wiedziałam, gdzie stołówka, a gdzie szatnia i biblioteka. Wbrew pozorom to było bardzo ważne – wspomina Anna Parzyjagła, matka czteroletniego Jasia.

– Potem wybudowano w naszej miejscowości piękne, obszerne przedszkole, w którym zmieściło się kilka bardzo liczebnych oddziałów. Znalazło się również miejsce dla klasy zerowej. Sześciolatki miały super warunki: była osobna stołówka, salka do ćwiczeń fizycznych no i olbrzymia sala do codziennej pracy i zabawy. Teraz ma nastąpić powrót do przeszłości, moje dziecko wróci tam, gdzie do zerówki chodziłam ja sama. I przyznam, że ze zwątpieniem przyjęłam informację o reformie. Wiem, że w mojej dawnej „zerówkowej” klasie utworzono pracownię komputerową i że szkoła boryka się teraz z problemami lokalowymi. Mimo wszystko wolałabym, żeby zostało po staremu. Czasy się zmieniły, starsze dzieci nie są już tak zdyscyplinowane jak przed laty. Obawiam się o bezpieczeństwo mojej pociechy.


Rodzice, którzy chcą, aby ich obecnie pięcioletnie dziecko już za rok poszło do szkoły,
powinni je zapisać w tym roku do przedszkola.

Na forum Witryny Wiejskiej czytamy: – Jesteśmy rodzicami. Mieszkamy w niewielkiej miejscowości, gdzie już dzisiaj dzieci chodzą do klas I-III na dwie zmiany. Nie wyobrażamy sobie, co będzie się działo, kiedy dołączą do nich jeszcze sześciolatki. Szkoła wprowadzi trzy zmiany? Nie widzę sensu w posyłaniu do szkół dzieci sześcioletnich. Szkoły są różne. Małe dzieci spotykają się w szkole lub jej okolicach z dziećmi starszymi, które potrafią być okrutne, a czasami wręcz niebezpieczne. Po co zabierać dzieciom rok beztroskiego dzieciństwa? Aby „wypuścić” je szybciej na rynek pracy? Oczywiście, przecież miejsca pracy już na nich czekają…Czy nie rozsądniej byłoby najpierw przygotować szkoły, żeby dorównywały poziomem szkołom europejskim? Tam najmłodsze dzieci mają osobne wejścia i specjalnie przygotowane sale. A u nas co? Najpierw należy wygospodarować większe pieniądze na szkoły, poprawić sytuację lokalową, a dopiero potem wysyłać dzieci do szkół.

Problemy lokalowe rzeczywiście mogą poważnie utrudnić wprowadzenie reformy. Większość placówek oświatowych – szczególnie tych znajdujących się na terenach wiejskich – skrojono na miarę szkół ośmioklasowych. Kiedy przed kilku laty wprowadzono gimnazja, trzeba było organizować miejsce dla dodatkowego rocznika. Obszerne pokoje nauczycielskie, biblioteki, salki treningowe przerabiano na nowe pracownie.
– Obecnie nasze możliwości się skończyły, mamy tak ciasno, że nie jesteśmy w stanie przyjąć kolejnego rocznika. Póki co jesteśmy w o tyle szczęśliwej sytuacji, że nie musimy pracować w systemie zmianowym. Gdy trafią do nas sześciolatki, będzie trzeba to zmienić. Jest jeszcze jedno rozwiązanie: można byłoby dobudować kawałek szkoły… – śmieje się Adam Urbanek, dyrektor jednego z zespołów szkół w Wielkopolsce.

– Wszyscy jednak wiemy, że to plan nierealny. Gminy mają teraz tyle inwestycji na głowie… U nas na przykład powstaje kanalizacja i wszystkie siły i środki kumuluje się właśnie na rzecz tej budowy. Nie mogę mieć do wójta o to pretensji.

Gminni włodarze o dofinansowywaniu oświaty zwykle chętnie rozmawiają, bo lubią się na tę sprawę poskarżyć. Jak jeden mąż powtarzają, że utrzymanie szkół kosztuje ich gigantyczne pieniądze i że na inwestycje w zakresie rozbudowy szkolnej infrastruktury zwykle już nie starcza.

– Pół budżetu, proszę pana, dokładnie pół budżetu mojej gminy przeznaczamy każdego roku na oświatę: Żeby tylko ogrzać średniej wielkości szkołę potrzebuję w sezonie około150 tys. złotych. Subwencja państwowa starcza jedynie na wynagrodzenia dla nauczycieli. Czasami nawet i do tego trzeba dopłacać. W takich właśnie okolicznościach każe nam się teraz organizować w szkołach miejsce dla sześciolatków – żali się jeden z wójtów z powiatu kępińskiego.

– Co prawda mamy w planach budowę nowej hali sportowej wraz z łącznikiem i sporym zapleczem przy szkole, wtedy z pewnością udałoby się wygospodarować miejsce dla jednego, może dwóch oddziałów…. Ale to wszystko mamy dopiero na papierze, jeszcze nawet o unijne środki na to nie wystąpiliśmy.

Aspekt ekonomiczno-gospodarczy to jedno. Na barykadzie stoją bowiem przede wszystkim zbuntowani rodzice. Wielu z nich dało wyraz swego niezadowolenia, przyłączając się do akcji „Ratuj maluchy”. Rodzicielski ruch żyje za sprawą portalu www.ratujmaluchy.pl, na którym można wypowiedzieć się na temat reformy i zapoznać ze stanowiskiem innych rodziców na ten temat.

Jak wynika z badań CBOS-u, przeprowadzonych z początkiem roku, do obniżenia wieku szkolnego przekonani są (mimo wszystko) zwłaszcza mieszkańcy wsi i małych miast do 20 tys. ludności – co trzeci z nich posłałby dziecko do pierwszej klasy w wieku sześciu, a nawet pięciu lat. Podobnie mieszkańcy wsi optymistyczniej widzą przygotowanie szkół do przyjęcia maluchów – większość z nich zasila grupę 35 proc. badanych, którzy uważają, że placówki im najbliższe są na to przygotowane. Niemal taka sama grupa jest przeciwnego zdania – w niej najwięcej jest mieszkańców dużych miast.

Ponad połowa Polaków opowiada się za tym, by decyzję, czy dziecko rozpocznie naukę jako sześciolatek, czy jako siedmiolatek, państwo pozostawiło rodzicom…

***

Kiedy pierwsze sześciolatki pójdą do pierwszej klasy?

Tak jak zakładało Ministerstwo Edukacji Narodowej nastąpi to w roku szkolnym 2009/2010. W wywiadzie dla portalu infor.pl minister Katarzyna Hall podkreśliła, że w wyniku konsultacji reformę rozłożono na trzy lata. Zgodnie z nowym harmonogramem 1 września 2009 r. do szkoły pójdą wszystkie siedmiolatki i sześciolatki urodzone pomiędzy 1 stycznia i 30 kwietnia 2003 r., 1 września 2010 r. – siedmiolatki urodzone pomiędzy 1 maja a 31 grudnia 2003 r. oraz sześciolatki urodzone pomiędzy 1 stycznia a 31 sierpnia 2004 r. Natomiast 1 września 2011 r. do szkoły idą wszystkie sześciolatki urodzone w 2005 roku oraz siedmiolatki urodzone pod koniec 2004. – Wszyscy rodzice dzieci urodzonych w latach 2003-2004 będą mogli zdecydować, czy opóźnić czy przyspieszyć rozpoczęcie ich nauki w szkole. Do 31 marca, odpowiednio 2009 i 2010 roku, będą zgłaszać w szkole rejonowej, czy chcą posłać sześcioletnie dziecko do szkoły czy do przedszkola. Jeśli nie dopełnią tej formalności, dzieci rozpoczną naukę w szkole. Rodzice, którzy chcą, aby ich obecnie pięcioletnie dziecko już za rok poszło do szkoły, powinni je zapisać w tym roku do przedszkola. Edukacja przedszkolna ułatwia start w szkole – zaznaczyła minister Hall.

Fot. Autor

 

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!