Ani jednej fermy więcej – moratorium na budowę ferm przemysłowych w Polsce

kl2zaja2

Choć skala przemysłowego chowu i hodowli zwierząt w Polsce dawno osiągnęła masę krytyczną, nadal nie weszły w życie żadne regulacje, które ograniczałyby ekspansję ferm zagrażających życiu i zdrowiu mieszkańców wsi, a także środowisku.

W odpowiedzi na tę sytuację Koalicja Społeczna Stop Fermom Przemysłowym i Koalicja Żywa Ziemia domagają się wprowadzenia moratorium na budowę przemysłowych ferm. W naszej ocenie jest to sprawa najwyższej wagi państwowej, kluczowa nie tylko z punktu widzenia zdrowia publicznego i ochrony środowiska, ale także bezpieczeństwa żywnościowego.

W ciągu ostatnich miesięcy kolejne kraje wychodzą z podobnymi inicjatywami. W Holandii planowana jest redukcja pogłowia zwierząt o 1/3, projekty moratoriów na budowę nowych ferm przemysłowych pojawiają się w USA, i to zarówno na poziomie stanowym (Iowa, Maryland, Wisconsin, Kalifornia), jak i federalnym. We wrześniu w Szwajcarii odbyło się referendum ws. zakazu intensywnej hodowli zwierząt gospodarskich i zaostrzenia przepisów dotyczących dobrostanu zwierząt.

Choć zakaz ferm przemysłowych w Szwajcarii nie zyskał niezbędnej większości głosów, warto podkreślić, że jest to kraj, który już dziś ma na tym polu istotne ograniczenia, dopuszczając chów maksymalnie 300 cieląt, 1500 świń lub 18 000 kur na jednym gospodarstwie. Z kolei w Polsce w ostatnich latach alarmującą normą stały się instalacje na ok. 300 tysięcy kurczaków brojlerów, a obecnie toczą się protesty przeciwko fermom na 40.000 świń (Siedlemin) i ponad milion kurczaków brojlerów (Żeszczynka).

Gigantomania inwestorów z branży mięsnej nie napotyka żadnych ograniczeń prawnych i to pomimo największej w historii fali epidemii ptasiej grypy, która trwa od 2020 do dziś. Choć epidemia HPAI pociągnęła za sobą ogromne straty dla budżetu z tytułu odszkodowań i kosztów zarządzania kryzysem w tzw. “kurzych zagłębiach”, decydenci nie wyciągnęli z tego żadnych wniosków. Tymczasem każdego miesiąca inwestorzy reprezentujący często największe polskie koncerny składają wnioski o budowę nowych przemysłowych obiektów w sąsiedztwie siedzib ludzkich, a często nieopodal innych przemysłowych ferm.

Od lat oczekiwany przez mieszkańców wsi projekt tzw. ustawy odległościowej nadal znajduje się na etapie ustaleń międzyresortowych, choć jego aktualny kształt tylko pozornie mógłby pomóc w rozwiązaniu problemu.

Jak komentuje Bartosz Zając z Koalicji Społecznej Stop Fermom Przemysłowym:

“Projekt ustawy odległościowej został przygotowany tak, aby utrzymać status quo branży stojącej za przemysłowym chowem w Polsce. Wprowadzenie 500 metrów, jako górnej granicy w jakiej miałyby być lokalizowane największe fermy, przeczy logice i wiedzy na temat aktualnej skali inwestycji, a także zagrożeń ze strony takich obiektów.”

 

Do problemu bagatelizowanych zagrożeń, wykraczających poza te najbardziej dotkliwe w życiu codziennym, jak odory czy plagi much, odniósł się dr Jerzy Kupiec z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu:

“Fermy generują też mnóstwo substancji, których nie czuć w powietrzu, a które mogą mieć wpływ na zdrowie, a nawet życie człowieka. Taka ferma nie od razu nas zabije, ale może wpływać na naszą kondycję, bo wszelkie astmy czy alergie biorą się przede wszystkim z zanieczyszczeń powietrza. Tymczasem ferma potrafi emitować około 400 różnych substancji do środowiska. Niektóre z patogennych mikroorganizmów, których źródłem są fermy, mogą w formie bioaerozoli, czy też z pyłami rozprzestrzeniać się na bardzo dalekie odległości.”

Choć zagrożenia i problemy generowane przez fermy przemysłowe są najbardziej dotkliwe dla mieszkańców wsi sąsiadujących z takimi obiektami, to problem dotyczy jednak nas wszystkich. Skala przemysłowego chowu, którego realne koszty są ukrywane w narracji skoncentrowanej na “sukcesie nowoczesnego polskiego rolnictwa”, już dawno wymknęła się spod kontroli.

 

Jak dodaje Ilona Rabizo ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki:

“Nie mamy dziś wątpliwości, że większość polityków zdaje sobie sprawę z wagi problemu. Świadczy o tym choćby skala protestów odbijających się szerokim echem w mediach czy będące odpowiedzią na te protesty posiedzenia sejmowych komisji ds. zdrowia czy rolnictwa. Liczymy jednak, że świadomość tych zagrożeń znajdzie swoje odzwierciedlenie zarówno w programach wyborczych, jak procedowanych inicjatywach legislacyjnych”

 

Jako wsparcie dla projektu moratorium uruchomiona została strona z petycją i kampania informacyjna, która na przestrzeni najbliższych miesięcy obejmie swoim zasięgiem ośrodki najbardziej dotknięte dużą koncentracją ferm przemysłowych. Już dziś kampania ruszyła w Warszawie i Jarocinie. Wkrótce będziemy Państwa informować o kolejnych działaniach związanych z moratorium organizowanych pod hasłem “Ani jednej fermy więcej”.

Strona z petycją – LINK

Źródło: Informacja prasowa Koalicji Społecznej Stop Fermom Przemysłowym

Facebook
Twitter
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!