Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

O zmienności tradycji i jej sile na przykładzie odradzającej się tradycji straży grobowych na Podkarpaciu

Z dr Krzysztofem Ruszelem rozmawia Monika Kaczmaryk.

Monika Kaczmaryk: Miał Pan bardzo ciekawe wystąpienie podczas konferencji w Bóbrce o tradycji straży grobowych na Podkarpaciu, o zmienności i niezmienności tradycji zarazem…

Krzysztof Ruszel: Przede wszystkim o zmienności! Bardzo często tradycja jest traktowana jako pewien kanon zjawisk niezmiennych i ukształtowanych w odległej przeszłości. Mnie interesuje tradycja charakteryzująca się zarówno pewną ciągłością i trwałością, jak też powstała zupełnie niedawno, która w pewien sposób nawiązuje do tej odległej, ale funkcjonuje zgodnie z aktualnym zapotrzebowaniem społecznym. Jednym słowem tradycją jest zarówno odtwarzanie, jak i przeobrażanie zastanych przekazów, a postępujące zmiany społeczne nie oznaczają, jak się powszechnie sądzi, zaniku tradycji. Można nawet powiedzieć, że współczesna tradycjonalizacja różnych aspektów życia jest ważnym czynnikiem zmian społecznych.

tur1zaj

A mnie jednak ciekawi ciągłość tradycji, na przykładzie właśnie historii straży grobowych. Dlaczego niektóre tradycje się odradzają, w miejscach, w których ich wcześniej nie było? Jakie muszą powstać ku temu warunki?

Na początek należy wyjaśnić, o jakim zjawisku mówimy. Straże grobowe, zwyczaj żywotny na Podkarpaciu, nazywane także turkami - są oddziałami młodych mężczyzn w umundurowaniu, nawiązującym do mundurów wojskowych lub dawnych ubiorów wiejskich i małomiasteczkowych - pełniącymi wartę przy Grobie Chrystusa od Wielkiego Piątku do rezurekcji.

W wielu wsiach oddziały straży grobowej powstały w XIX wieku, ale są też takie, które działają w parafiach utworzonych po wybudowaniu kościoła od kilku czy kilkunastu lat.

Musi więc istnieć określona potrzeba, którą trudno jednoznacznie określić. Być może straż grobowa podnosi prestiż wsi, a na pewno jest przedmiotem dumy mieszkańców, którzy wielokrotnie wspierają jej działalność. Ponadto obok funkcji religijnych, a więc pełnienia warty przy Grobie Chrystusa i asysty przy święceniu ognia, wody oraz pożywienia wielkanocnego, w Niedzielę Wielkanocną odbywają się pokazy musztry paradnej, przemarsze przez wieś i odwiedzanie domów z życzeniami dla mieszkańców. Przy okazji dożynek członkowie straży grobowych pełnią funkcje porządkowe. Do wyobraźni przemawiają niezwykle barwne elementy umundurowania, odmienne w każdej wsi. Nie bez powodu coraz częściej określa się straże grobowe mianem „parafialnego wojska”.

Kiedyś, głównie na pocz. XX wieku w strażach grobowych byli głównie chłopcy nazywani we wsiach podkarpackich „kawalerką”, co określało ich specyficzny status. Przed założeniem rodziny wiele im było wolno: mieć licznych kolegów – kompanów, z którymi chodzili na wesela i wspólnie się bawili, a często również bili z kawalerką z sąsiedniej wsi. Ale z drugiej strony w życiu wsi obowiązywały pewne kanony zachowań i wyznawanych wartości.

tur2zaj

Turkiem, czyli takim członkiem straży grobowej mógł być chłopak, który posiadał predyspozycje wojskowe i wyróżniał się pod względem moralnym, czyli cechami dobrze ocenianymi w środowisku wiejskim. Tylko tacy wchodzili w skład straży grobowych i stali przy Grobie, stanowiąc pewien wzorzec. Był to więc system, który funkcjonował, by zapewnić pewien ład w życiu wsi.

Kiedyś powtarzano, co jeszcze słyszałem: „On już stał za turka”, a więc może się ożenić i prowadzić własne gospodarstwo.

Warto przy okazji wspomnieć, że wszystkie sytuacje, w których współcześnie występują straże grobowe wiążą się z liczną obecnością dziewczyn, które przychodzą ze swoimi chłopakami – turkami. W trakcie organizowanej każdego roku wielkiej imprezy z udziałem wielu oddziałów, głównie z terenów Podkarpacia, tj. „Wielkanocnej Parady Straży Grobowych”, orkiestrom dętym towarzyszą coraz liczniejsze grupy mażoretek, prezentujących mniej lub bardziej wyszukane choreograficzne układy marszowe.

Czyli zapotrzebowanie się też zmieniło?

Tak. Teraz chodzi bardziej o uatrakcyjnienie strony wizualnej straży grobowych. Jak gdyby mniejsze znaczenie ma warta pełniona przy Grobie. Fakt, że stoją nieruchomo przez kilkanaście minut, a kiedyś nawet dłużej. Wynagrodzeniem za pełnioną wartę są jaja składane do koszyka przed kościołem, które są później sprzedawane i za pieniądze urządzane jest przyjęcie z zabawą.

Mamy też do czynienia z nowym zapotrzebowaniem - na opowieść o początkach zwyczaju straży grobowej w danej miejscowości. Szczególnie media, zainteresowane obchodami Wielkanocy w regionie, często powtarzają informację, którą nazywam podaniem medialnym, że zwyczaj narodził się po odsieczy wiedeńskiej, w której brali udział okoliczni chłopi, w ramach piechoty wybranieckiej. Tradycja tego typu, odnotowana po raz pierwszy na początku XX wieku w Radomyślu nad Sanem, gdzie funkcjonuje duży oddział straży grobowej, nazywany często „wojskiem tureckim”, jest obecnie powtarzana w wielu innych miejscowościach, jako swoisty mit początku.

Przypomina mi się pewna historia, jeszcze z czasów PRL, kiedy w poszukiwaniu oddziałów straży grobowych trafiliśmy do Majdanu Zbydniowskiego w powiecie Stalowa Wola, gdzie od lat istniał duży oddział Gwardii Narodowej im. Tadeusza Kościuszki. Przyjęto nas z rezerwą, niewiele można się było dowiedzieć, wreszcie wspomniano, że mają sztandar z 1850 roku, który w czasie wojny był ukryty w specjalnej skrzyni, zakopanej w stajni. Sztandaru nam jednak nie pokazano. Pożegnanie było sympatyczne. Stwierdzono, że musimy coś zabrać na pamiątkę i na siedzenie starego samochodu marki Warszawa, którym wówczas jeździliśmy na badania terenowe - wysypano kosz jaj, ofiarowanych przez odwiedzających kościół w Wielki Piątek.

Sztandar obejrzałem później i wtedy okazało się, że nie jest to oryginał. Oryginał był znacznie mniejszy i uległ zniszczeniu w trakcie przechowywania, ale kopia wykonana w latach 50. była znacznie większa, jednak z wiernym powtórzeniem wszystkiego, co było na starym sztandarze. Gwardia Narodowa z Majdanu Zbydniowskiego występuje obecnie z tym sztandarem, świadczącym o metryce ich oddziału i będącym dla nich symbolem własnej tradycji.

tur3zaj

Ale to jest dla nich ważne!

Tak, bo jest mitem. Według zachowanej tradycji, do najstarszych oddziałów należą Kosynierzy z Bieździedzy w powiecie jasielskim, występujący w krakowskim stroju. Można tam usłyszeć opowieść, że tradycja warty przy Grobie Chrystusa istnieje u nich od początku XIX wieku, jako szczególne upamiętnienie insurekcji kościuszkowskiej. Wspominają także o wiktorii wiedeńskiej i udziale miejscowego szlachcica, o czym świadczą dwie szable wbite w koronę starego dębu, rosnącego w pobliżu kościoła. Nikt się tam jednak nie wspiął i tego nie sprawdził. A więc znów sfera mitu obok udokumentowanej w latach po II wojnie światowej działalności Kosynierów.

Musi być zapotrzebowanie na pewną tradycję, ale też ta tradycja musi być ciekawa, pojemna treściowo, musi być ten mit….

Oczywiście musi być mit, ludzie muszą mieć określony stosunek do własnej tradycji. Pamiętam przed laty, jak prowadziłem badania etnograficzne w Dzikowcu koło Kolbuszowej, stale powtarzano, że oni mają straż grobową, której nie ma w żadnej wsi. Wtedy zwracałem uwagę, że straż grobowa istnieje również w sąsiednim Raniżowie, ale to nie trafiało do przekonania. Liczyła się tylko ich tradycja i jej symbol w postaci straży grobowej.

Ale księża – jak Pan mówił podczas swojego wystąpienia- są chyba ważni dla podtrzymania tradycji?

Tak. Z inicjatywy księży powstało w ostatnich latach kilka oddziałów straży grobowych. Niektóre kontynuują przerwaną przez lata wojny działalność, jak np. w Dębowcu w powiecie jasielskim, inne utworzono we wsiach, gdzie ich nigdy nie było. W tym przypadku liczyły się głosy księży, pochodzących z okolic Leżajska czy Przeworska, znających ten zwyczaj z rodzinnej wsi. Tak było np. w Berezce i Myczkowie w powiecie leskim, a więc w Bieszczadach oraz Latoszynie w powiecie dębickim. Udział straży grobowej w obchodach świąt wielkanocnych jest traktowany jako ważny wyróżnik parafii, swoista atrakcja przyciągającą uwagę wiernych z bliższej i dalszej okolicy.

Ale to nie są nowe rzeczy. Trudno jest stworzyć nowa tradycję. To musi być jakieś nawiązanie do tego co było?

Nawiązaniem do dawnej tradycji jest udział straży grobowej w rytuale kościelnym i wybór umundurowania. Natomiast organizowane współcześnie parady na kształt rewii wojskowych z udziałem orkiestr są zjawiskiem z ostatnich lat, nową formą działalności straży grobowych, zyskującą na znaczeniu. To, że jest popularna świadczą rzesze widzów na trasach przemarszu i stadionach w trakcie wspomnianych wcześniej „ Wielkanocnych Parad Straży Grobowych”. Wśród przybyłych są mieszkańcy miast i turyści z odległych stron, którzy chcą zobaczyć kolorowych turków z Podkarpacia.

Dziękuję za rozmowę.

Foto: Archiwum Krzysztofa Ruszela

Zapraszamy do obejrzenia wystąpienia dr Krzysztofa Ruszela podczas konferencji „Dziedzictwo kulturowe wsi podkarpackiej i małopolskiej". Bóbrka, 11 października 2014 r.

***

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx