Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Migracje ludności na pograniczu kurpiowsko-mazurskim

 Autor: Marek Nowotka
 
Tematem mojego referatu jest problematyka przemian ludnościowych czy migracji na pograniczu mazursko-kurpiowskim po II wojnie światowej na przykładzie gminy Rozogi. Poprzez migrację rozumiem masowe przemieszczanie terytorialne ludności związane ze zmianą miejsca zamieszkania. Na tym terenie miały miejsce zarówno migracje stałe jak i sezonowe, zwane przez niektórych badaczy czasowymi lub okresowymi. Jednocześnie mieliśmy do czynienia zarówno z migracjami wewnętrznymi, a więc zachodzącymi na terenie państwa polskiego, czyli związanymi z przemieszczaniem ludności w obrębie granic tego państwa, jak i z zewnętrznymi takimi jak repatriacja, przesiedlenia, wysiedlenia i reemigracja, najczęściej związane z powojennymi zmianami granic państwa polskiego.

Obecna gmina Rozogi położona jest w południowo-wschodniej części powiatu szczycieńskiego, graniczy z gminami województwa warmińsko-mazurskiego: Świętajno, Ruciane Nida, Pisz, Wielbark, Szczytno, a także z gminą Myszyniec leżącą w województwie mazowieckim. Jest więc typową gminą położoną na pograniczu. W tym wypadku mamy do czynienia z pograniczem mazowiecko-mazurskim lub, jak sądzą inni, kurpiowsko-mazurskim. Do 1939 roku przez teren obecnej gminy Rozogi przebiegała granica państwowa, której relikty są widoczne do dnia dzisiejszego. W mowie potocznej, szczególnie wśród starszych mieszkańców funkcjonuje ona również dzisiaj. Określa się ją takimi wyrażeniami jak: „za granicą”, „na Prusach” czy też „na odzyskanych”.

Pogranicze – próba definicji

Pojęcie pogranicza może być różnie interpretowane. Według definicji Słownika Języka Polskiego Witolda Doroszewskiego pogranicze to „obszar w pobliżu granicy, dzielącej pewne przestrzenie, teren nad granicą państwa”. W naukach społecznych poprzez pogranicze rozumiemy obszar, który stanowi przedmiot wpływów i wzajemnego przenikania się zjawisk kulturowych dwu sąsiadujących narodów w warunkach nadrzędności lub równorzędności. Prof. Wojciech Wrzesiński stwierdza, „że obszar pogranicza rozumiany jest jako region, gdzie występuje utrzymywanie się faktów społecznych powiązanych z dwoma konkurencyjnymi wzorcami kulturowymi, ale jednocześnie zachodzi proces tworzenia nowych, odmiennych wartości, wyrastających w rezultacie ich zderzenia, przy czym te nowe zjawiska nie są powiązane z jednym tylko narodem. Obszar pogranicza cechuje też przejmowanie wartości charakterystycznych dla jednej grupy przez przedstawicieli grupy konkurencyjnej”. Na pograniczu przebiegają procesy promieniowania i krzyżowania się różnorakich wpływów kulturowych, cywilizacyjnych, językowych, gospodarczych, demograficznych i politycznych. O takim pograniczu można mówić w przypadku omawianego terenu. Dodatkowo, do II wojny światowej mieliśmy do czynienia z pograniczem w sensie granicy państwowej, a więc pograniczem geograficznym, chociaż równolegle występowały także inne typy pogranicza.

Rok 1945 to rok szczególny dla Polski i Europy. W tym roku zakończyła się wojna, która szczególnie dotknęła naród polski i obywateli przedwojennego państwa polskiego. Rok ten oznaczał zasadnicze zmiany w kształcie państwa polskiego, jego terytorium, ludności, a także głębokie zmiany ustrojowe. Na mocy decyzji wielkich mocarstw, które zapadały pod wpływem Związku Radzieckiego, dokonała się zmiana układu sił w Europie, nastąpił podział Europy na strefy wpływów. Na długie dziesięciolecia Polska znalazła się w strefie wpływów Związku Radzieckiego, nastąpił okres ograniczonej niezależności lub, jak twierdzą niektórzy, całkowitej zależności. Takie usytuowanie Polski miało także zasadniczy wpływ na naszą sytuację tuż po zakończeniu II wojny światowej. W ramach państwa polskiego nastąpiły istotne zmiany terytorialne. Odpadły od Polski ziemie wschodnie, a powróciły lub zostały włączone w skład państwa polskiego tzw. Ziemie Zachodnie i Północne, określane często, niezgodnie ze stanem faktycznym, jako ziemie odzyskane. Odbyło się to bez zgody Polaków, prawowitego rządu polskiego i aprobaty społeczeństwa. Wtedy to do Polski zostały włączone ziemie mazurskie wraz z terytorium gminy Rozogi.

Należy w tym miejscu nadmienić, iż włączenie Warmii i Mazur do Polski postulowały różne organizacje, a także rząd polski w Londynie. Prace nad włączeniem Warmii i Mazur do Polski podjęli między innymi działacze konspiracyjnego Związku Mazurskiego i Mazurskiego Instytutu. Oni to jesienią 1944 roku opracowali memoriał, który w 9 rozdziałach formułował postulaty i propozycje rozwiązań, dotyczących spraw terytorialno-ustrojowych, ludnościowych, gospodarczych, kulturalnych i wyznaniowych.

Jednak ostateczne decyzje podjęła Wielka Trójka zwycięskich mocarstw na konferencji w Jałcie. Jej decyzje potwierdziła Konferencja w Poczdamie. Na tej konferencji postanowiono, że z ziem włączonych do Polski zostanie wysiedlona cała ludność niemiecka.

Obszar gminy Rozogi został wyzwolony 24 stycznia 1945 roku. Rozogi w zasadzie nie były zniszczone, dopiero późniejsze działania wojsk radzieckich stacjonujących na tych terenach i sprawujących tu faktyczną władzę doprowadziły do zniszczeń. Warto w tym miejscu zauważyć, że ziemie te traktowano jako zdobycz wojenną, a także pamiętać, że przekraczając granicę Prus Wschodnich, Armia Czerwona znalazła się po raz pierwszy na terytorium III Rzeszy. Nienawiść żołnierzy i dowódców Armii Czerwonej skupiła się na obecnej na tych terenach ludności, zarówno niemieckiej jak i mazurskiej. Rosjanie rozmyślnie wzniecali pożary, między innymi w Olsztynie, Nidzicy, Szczytnie, a także w Rozogach i wielu innych miejscowościach. Znamienny jest rozkaz wydany przez Dowódcę 3 Frontu Białoruskiego, marszałka Iwana Czernichowskiego: „Przemaszerowaliśmy dwa tysiące kilometrów i widzieliśmy zniszczenia tego wszystkiego, co wybudowaliśmy w ciągu 20 lat. Teraz stoimy przed jaskinią, z której napadł na nas faszystowski agresor. Zatrzymamy się dopiero wtedy, gdy zrobimy porządek. Nie będzie litości dla nikogo, tak jak nie było litości dla nas. Na próżno żądać od żołnierzy Armii Czerwonej, żeby kierowali się litością. Oni płoną nienawiścią i żądzą zemsty. Kraj faszystów musi przemienić się w pustynię”.

Ruchy ludności na tych terenach zaczęły się jeszcze w 1944 roku z inicjatywy samych Niemców. Wtedy to miał miejsce wielki exodus ludności niemieckiej uciekającej przed zbliżającą się Armią Czerwoną. Chaos i panikę wprowadziły wcześniej władze niemieckie, które ze względów propagandowych do ostatniej chwili zabraniały ucieczki, traktując ją jako szerzenie defetyzmu i zdradę. Ewakuacja, często przeradzająca się w bezładną rejteradę, rozpoczęła się późną jesienią 1944 roku i trwała do końca roku. Wraz z ludnością niemiecką opuszczała te tereny także ludność mazurska, która bardzo często po pewnym czasie powracała do swych siedzib.

Rząd polski stanął przed problemem zagospodarowania ziem przyłączonych do Polski, które zostały opuszczone przez ludność niemiecką i mazurską. Zajmowały się tym różne organizacje, m.in. Biuro Studiów Osadniczo-Przesiedleńczych, mające przygotować zasady polityki osadniczej. Jednocześnie opracowano regionalny plan osadnictwa, który przewidywał przesiedlenie ludności rolniczej w zwartych, jednolitych pod względem społeczno-kulturowych grupach. Plan ten przewidywał migrację na tereny o warunkach geograficznych i glebowych zbliżonych do tych, w jakich wspomniane grupy żyły przed przesiedleniem. Plan ten uzasadniony był troską o ułatwienie adaptacji przesiedlonej ludności do nowych warunków. Powiat szczycieński (podobnie jak i mrągowski i nidzicki) miał być zasiedlony przez ludność pochodzącą z powiatów następujących województw: warszawskiego, białostockiego, lubelskiego, częściowo kieleckiego i rzeszowskiego, a także przez repatriantów z byłego ZSRR.

Ze względu na duże zniszczenia planowa akcja napotykała jednak na duże problemy, dlatego też początkowo władze popierały masową, spontaniczną akcję, która ze zrozumiałych względów nie mogła przebiegać planowo.

Pierwsi osiedleńcy określani mianem „dzikich osadników” zaczęli przybywać na te tereny już wiosną 1945 roku. Jednak ich podstawowym celem nie było osiedlenie się na stałe, lecz popularny „szaber”, czyli grabież mienia pozostawionego przez Niemców i Mazurów. Osiedleńcy uważali bowiem, że przybywają na ziemię niczyją, a zrabowane mienie jest swoistą rekompensatą za krzywdy, jakich doznali od okupanta. Warto pamiętać, że szabrownicy nie odróżniali Mazura od Niemca, traktując ludność mazurską w ten sam sposób, co niemiecką, co wzbudzało u niej poczucie krzywdy i niesprawiedliwości.

Ważną rolę odgrywało tutaj wyznanie. Mazurzy byli w zdecydowanej większości ewangelikami. Pokutowało tutaj przekonanie, że Polak to katolik, Niemcy zaś są ewangelikami. Proceder szabrowniczy występował pod różnymi postaciami – od „niewinnego” wywożenia maszyn, sprzętu rolniczego i innych urządzeń, płodów rolnych oraz zgromadzonych przez Mazurów zapasów, do rabunku drzwi, okien, pieców, podłóg. Zdarzały się również przypadki rozbierania domów i innych budynków. Jeszcze dzisiaj najstarsi mieszkańcy Rozóg i okolicznych miejscowości, którzy osiedlili się tutaj na stałe, wspominają kolumny wozów, które, najczęściej nocą, wracały na Kurpie załadowane sprzętem.

Tak wspomina sytuację w powiecie szczycieńskim tuż po przejściu frontu znany działacz mazurski Fryderyk Mirosław Leyk: „Wraz z wojskiem sowieckim dotarło na nasz teren inne nieszczęście, i to nadchodzące z przygranicznych powiatów Polski centralnej. Nieustanną falą zalane zostały Mazury przez ludność tego samego co Mazurzy pochodzenia, którzy grasowali u nas jak hieny i szakale. Polacy z powiatów kurpiowskich szaleli wprost na naszym terenie. Wypędzali Mazurów z przekleństwami, groźbami, kijami i siekierami z ich dobrych gospodarstw i sami się w nich wsadzali. Zabierali im żywność, żywy i martwy inwentarz. Bili i maltretowali ich. Niejednego Mazura i Mazurkę zamordowali lub ciężko skaleczyli, by przywłaszczyć ich mienie. Często rozbierano Mazurom całe domostwa. Cegły, kafle, okna, drzwi, podłogi i drzewo, konie, bydło, motory i maszyny rolnicze, wozy i uprząż wywieziono do Polski. Niektóre całe wioski przygraniczne zostały zniszczone. Ubowcy i milicjanci dopomagali w tej nikczemnej robocie. Więzienia się zapełniały. Jęki maltretowanych, niewinnych Mazurów wyrywały się ze skargą do Boga”.

Szabrownicy byli utrapieniem nie tylko miejscowej i napływowej ludności, ale także źródłem skarg kierowanych do władz. Analizując zachowane w archiwum w Nidzicy i Olsztynie sprawozdania starosty szczycieńskiego, mrągowskiego i nidzickiego do władz wojewódzkich, prawie w każdym z nich natrafiamy na podobne epizody. Władze często były bezsilne wobec tego procederu, co gorsza niektórzy jej przedstawiciele (choćby starosta przasnyski) dawali listowne przyzwolenie na wywożenie z Mazur różnego sprzętu. Informował o tym sam starosta szczycieński Walter Późny.

Podobne praktyki powodowały bardzo negatywny stosunek Mazurów do Polski i Polaków. Szumnie zapowiadany powrót tej ludności do macierzy zamiast radości przyniósł im wielkie rozczarowania. Mazurzy czuli się ludźmi drugiej kategorii, których praw nikt nie chciał respektować. Dlatego też w celu zahamowania szabrownictwa, pełnomocnik rządu na okręg mazurski płk Jakub Prawin, wydał osadnikom zakaz osiedlania się na terenach przyległych do ich macierzystego powiatu. Zakaz ten miał obowiązywać od 1 grudnia 1945.

Osiedleńcy w gminie Rozogi

Wróćmy jednak do akcji osadniczej na terenie gminy Rozogi. Wcześniej wymieniłem województwa, z których ludność miała być kierowana na teren obecnego województwa warmińsko-mazurskiego. W pierwotnej wersji przesiedleńcy z powiatu ostrołęckiego mieli być kierowani do powiatu mrągowskiego, później dołączono do tej listy powiat szczycieński. Z powiatu makowskiego i przasnyskiego natomiast kierowano ludzi do powiatu szczycieńskiego, z powiatu pułtuskiego do ostródzkiego, a z powiatu ostrowskiego do biskupieckiego. Nie zawsze jednak odpowiadało to rzeczywistości. Jeżeli chodzi o dane liczbowe, to z powiatu ostrołęckiego miało być przesiedlonych 20.000 ludzi, z makowskiego 10.000, pułtuskiego i przasnyskiego i pułtuskiego po 8000. W latach 1945-46 w ramach akcji przesiedleńczej z powiatu ostrołęckiego wyjechało 20.114 osób (4920 rodzin), z przasnyskiego 17.712 osób (3942 rodzin), makowskiego 16.695 (4361 rodzin), pułtuskiego 13.173 (3762).

Pierwsi stali osadnicy na teren gminy Rozogi zaczęli przybywać już w kwietniu i maju 1945 roku. Według udokumentowanych danych w latach 1945-49 na te tereny przybyło łącznie 221 rodzin. W podziale na poszczególne lata wygląda to następująco:

-1945 - 109 rodzin,

-1946 - 45 rodzin,

-1947 - 40 rodzin,

- 1948 - 14 rodzin,

- 1949 - 13 rodzin.

Najwięcej rodzin przybyło z powiatów: przasnyskiego – 14 rodzin, ostrołęckiego 156 – rodzin, kolneńskiego – 22 rodziny i powiatu makowskiego – 24 rodziny. Łącznie z tych czterech powiatów przybyło 205 rodzin, co stanowiło 92,7% wszystkich osiedlonych. Pozostałe rodziny przybyły z innych powiatów (dwie z nich ze Związku Radzieckiego).

Z powyższego zestawienia wynika, iż prym w osadnictwie wiedli osadnicy z powiatu ostrołęckiego, którzy w tych latach stanowili 70,5% wszystkich przybyłych rodzin. Jeżeli chodzi o miejscowości powiatu ostrołęckiego, z jakich przybywali osadnicy, to pierwszeństwo mają tutaj Dąbrowy, Pełty, Myszyniec, Wolkowe, Krysiaki, Wydmusy, a więc w większości z gminy Myszyniec. Lista tych miejscowości, która znajduje się w posiadaniu autora niniejszego referatu, obejmuje kilkadziesiąt jednostek. Głównym powodem takiego stanu rzeczy była bliskość, czy nawet bezpośrednie sąsiedztwo tych terenów. Należy jednak sądzić, że liczba osadników była znacznie większa. Wielu osadników nie rejestrowało się i jedynie przez pewien czas przebywało na tych terenach. Później wracali do swoich stałych miejsc zamieszkania lub przenosili się na inne mazurskie tereny. Także wewnątrz samej gminy następowało przemieszczanie się ludzi. Warto jednak pamiętać, że statystyki nie obejmowały wszystkich mieszkańców.

Tymczasem akcja osadnicza, z czasem lepiej zorganizowana i udokumentowana, trwała nadal. I tak w latach 1950-59 przybyło łącznie 131 rodzin, w latach 1960-69 – 191 rodzin, a w latach 1970-77 – 104 rodziny. Na terenie gminy Rozogi nadal istniał chłonny rynek osadniczy, co związane było z ruchami wśród ludności mazurskiej. Cechą charakterystyczną tej migracji była przewaga osadników z powiatu ostrołęckiego. W latach 1950-59 osadnicy z tego powiatu stanowili 64% przybyłych rodzin, w latach 1960-69 – 41,3%, a w latach 1970-77 – 40,3%. Pozostali przybywali z takich powiatów jak Kolno, Maków Mazowiecki, a w latach siedemdziesiątych również z innych gmin powiatu szczycieńskiego i mrągowskiego.

W tym miejscu chciałbym postawić kilka pytań dotyczących osadników. Jakie czynniki zadecydowały o tym, iż poszukiwali oni nowych terenów do osiedlenia? Dlaczego osiedlili się na tym właśnie terenie? Jak przebiegał proces adaptacji i integracji przybyszów? Jak układało się współżycie z ludnością miejscową?

Z badań, które przeprowadziłem wśród około 70 osadników, wynika, iż większość ankietowanych przybyła grupowo, wszyscy przed przybyciem mieszkali na wsi i byli związani z rolnictwem. Głównym powodem przybycia, wskazywanym przez prawie 80% ankietowanych, była chęć posiadania własnego gospodarstwa. Znaczna część z nich posiadała liczne rodzeństwo i nie miała szansy na przejęcie ojcowizny. Wielu z nich pochodziło z niewielkich gospodarstw. Inne przyczyny, o jakich warto wspomnieć to:

  • nieporozumienia rodzinne związane ze sprawami spadkowymi,
  • chęć zmiany środowiska i otoczenia,
  • posiadanie własnego gospodarstwa, lepiej wyposażonego w sprzęt i lepiej zorganizowanego,
  • chęć posiadania lepszej jakościowo ziemi,
  • poszukiwanie pracy dającej źródło utrzymania,
  • przykład i namowa znajomych, kolegów i rodziny.

 

Motywy osiedlenia

Bardzo ciekawe i charakterystyczne są odpowiedzi na pytania dotyczące motywów osiedlania się na tych właśnie terenach. Większość jako powód podała bliskość stron rodzinnych i możliwość częstszych kontaktów z rodziną. Często osadnicy liczyli na jej pomoc. Niektórzy – wobec niepewnej sytuacji międzynarodowej potęgowanej szeptaną propagandą, mówiącą o wybuchu kolejnego światowego konfliktu i możliwości powrotu tych terenów do Niemiec, woleli być bliżej stron rodzinnych, licząc się z możliwością szybkiego powrotu do domu. Niektórzy osadnicy otrzymywali ostrzeżenia, aby nie obejmować gospodarstw, ponieważ można się spodziewać powrotu ich prawowitych właścicieli. Inni odpowiadali, że byli zadowoleni z położenia tych terenów oraz podobnych warunków geograficznych, klimatycznych i glebowych. Jeszcze inni stwierdzali, iż osiedlili się na tych terenach, ponieważ przebywali już tam ich znajomi lub zamierzali się tu przenieść. 20% ankietowanych odpowiedziało, że jest bardzo zadowolonych z zamieszkania na tych terenach, 17% stwierdziło, że gdyby byli młodsi, zmieniliby miejsce zamieszkania na inne. Niektórzy respondenci wspominają także o niezbyt dobrych stosunkach z sąsiadami.

Większość ankietowanych osadników podkreśla początkowe trudności zawiązane zamieszkiwaniem na tych terenach. Poza niepewnością co do dalszych losów i brakiem poczucia bezpieczeństwa wymienia się postępowanie żołnierzy radzieckich oraz maruderów wojskowych. W sprawozdaniu za okres od 8 lipca do 6 sierpnia 1945 roku sporządzonym przez Starostwo w Szczytnie, czytamy m.in.: „Stosunek ludności do Armii Czerwonej w ostatnich czasach uległ pogorszeniu. Ze strony ludności polskiej stale napływają skargi o kradzieżach, rabunkach i gwałtach dokonywanych przez znajdujące się w powiecie oddziały wojskowe. Zdarzały się ostatnio wypadki, że osadnicy, broniąc swego mienia, zostali zastrzeleni oraz że w obecności rodziców wojskowi gwałcili ich córki. W ostatnim miesiącu zanotowano na terenie powiatu 4 napady rabunkowe dokonane przez wojska radzieckie, przy czym w jednym wypadku zostało zabitych 2 osadników, którzy bronili swojego mienia. Sprawcy uciekli. Napadów dokonanych przez bandy włóczęgów w uniformach wojsk radzieckich (dezerterów) zanotowano 5. Sprawcy ci zgwałcili 7 dziewcząt w obecności rodziców, których sterroryzowali bronią. Kradzieży dokonano 11, w tym jedną przez dwóch Polaków, pozostałych dokonały wojska radzieckie”. Takie przykłady można mnożyć. W każdym sprawozdaniu z 1945 roku jest o tym mowa. Na terenie gminy Rozogi takie przypadki miały miejsce m.in. w Wilamowie i Występie. Zagrożenie stanowiły także zwykłe bandy rabunkowe.

Wróćmy jednak do osadników. Większość stwierdzała, że gospodarstwa, które objęli były zniszczone, i to nie przez działania wojenne, chociaż oczywiście takie miały miejsce, ale przez pseudo osadników. Wielu podkreślało, że ich gospodarstwa pozbawione były sprzętu rolniczego, sprzętów gospodarstwa domowego, domy były często pozbawione drzwi i okien. Budynki gospodarcze zostały wcześniej zdewastowane. Wielu respondentów podkreślało jednak, iż otrzymali gospodarstwa o wiele lepsze od tych, z których przybyli.

Problemem było dla nich także to, że znaleźli się oni w nowym otoczeniu. Wprawdzie często za sąsiadów mieli ludzi wywodzących się z tej samej wsi, ale pozostali tutaj także Mazurzy, a w początkowym okresie także Niemcy, z którymi stosunki nie układały się dobrze. Dodatkowym czynnikiem niesprzyjającym było więc „zderzenie kultur”. Na Mazurach w tym czasie spotykali się ludzie o różnym pochodzeniu regionalnym, o odmiennym bagażu kulturowym i cywilizacyjnym, zróżnicowanym stopniu świadomości narodowej, a także różnego wyznania. Ludność rodzima różniła się od przybyszów przede wszystkim poziomem cywilizacji (sposobem gospodarowania, kulturą rolną, pracowitością), stopniem uświadomienia narodowego, znajomością języka polskiego, a także wyznaniem. Początkowo można mówić o wzajemnych uprzedzeniach i nieufności. Jeden z ankietowanych mieszkańców Wilamowa stwierdził: „Początkowo nie odzywaliśmy się, unikaliśmy siebie, przechodziliśmy obok siebie obojętnie, zbliżyły nas problemy wsi.”.

Współistnienie na terenie gminy ludzi pochodzących z różnych terenów i obecność ludności mazurskiej powodowała, że zachodziły tutaj procesy adaptacji i integracji. Procesem pierwotnym, zachodzącym najwcześniej, była adaptacja. Poprzez adaptację rozumiem szereg procesów dostosowywania się poszczególnych grup ludności do:

  • zastanych warunków geograficznych i cywilizacyjnych nowego środowiska,
  • tradycyjnych form kulturowych innych grup,
  • zdobyczy techniczno-cywilizacyjnych.

Adaptacja i integracja osiedleńców

Przez integrację rozumiem proces tworzenia się z różnych grup nowego, jednolitego społeczeństwa. Jest to jeden z najważniejszych procesów zachodzących na ziemiach włączonych do Polski. Jeżeli proces adaptacji, przede wszystkim do warunków geofizycznych, może dokonać się w krótkim czasie, to proces integracji trwa znacznie dłużej, nierzadko kilka pokoleń. Czynnikami ułatwiającymi adaptację i integrację są:

  • wspólny język,
  • konieczność współpracy grupowej dla zagospodarowania otrzymanej ziemi i ochrony własności (czasem nawet życia),
  • niewielkie różnice w kulturze materialnej, społecznej i duchowej między różnymi kategoriami ludności.

Innymi czynnikami sprzyjającymi integracji są:

  • powstanie i funkcjonowanie instytucji społecznych (szkoły, zakłady pracy),
  • oddziaływanie wspólnych wzorów zachowań. Należy także pamiętać o tym, iż bardzo ważną rolę w tych procesach odgrywała ówczesna władza, która często nie stawała na wysokości zadania. Większość wzmiankowanych wyżej procesów zachodziło na terenie gminy Rozogi.

O ile proces adaptacji jest znacznie łatwiejszy, biorąc pod uwagę fakt, że osadnicy sami decydowali się na zmianę miejsca zamieszkania, to trudniejszy wydaje się proces integracji. Problem integracji podzieliłbym na dwa osobne zagadnienia. Pierwsze z nich to integracja osadników polskich przybyłych z różnych stron, drugie zaś to integracja osadników z Mazurami. Tę pierwszą integrację uważam za zakończoną pomyślnie. Jednak w przypadku tej drugiej następował proces odwrotny, czyli dezintegracja. Dowodem niech będzie tu fakt, iż na terenie naszej gminy w dniu dzisiejszym w zasadzie nie ma już ludności mazurskiej. Dawni mieszkańcy Mazur z różnych przyczyn wyjechali do RFN lub NRD. Inne były powody tych wyjazdów w latach czterdziestych, pięćdziesiątych lub sześćdziesiątych, inne zaś w latach siedemdziesiątych.

Wypada zapytać w tym miejscu o to, jak sytuacja ta wyglądała na terenie powiatu szczycieńskiego i w gminie Rozogi? Według raportu z przełomu czerwca i lipca 1945 roku, przekazanego przez Starostwo Powiatowe w Szczytnie do Urzędu Pełnomocnika Rządu RP na Okręg Mazurski, na terenie powiatu szczycieńskiego były 9783 osoby ludności napływowej, 2022 Niemców i 1683 Mazurów. Liczby te jednak znacznie się zmieniały w związku z ciągłymi migracjami ludności.

Pierwszy spis ludności powiatu szczycieńskiego z podziałem na poszczególne gminy przeprowadzono 1 września 1946 roku. Na terenie powiatu mieszkało wtedy 32401 osób, w tym 8908 osób miejscowego pochodzenia, 2218 repatriantów i 15410 przesiedleńców.

Według powyższego spisu na terenie gminy Rozogi mieszkało:

  • 1651 osób miejscowego pochodzenia – 49,2% ludności,
  • 0 repatriantów – 0,6%,
  • 1685 przesiedleńców – 50,2%

Łącznie w gminie mieszkało 3356 osób.

 

W 1948 roku w czerwcu było to:

  • 28 repatriantów – 0,7%,
  • 2612 przesiedleńców – 65,2%,
  • 346 osób ludności miejscowej po weryfikacji (8,6%, populacji),
  • 1020 ludności miejscowej nie zweryfikowanej (25,5% populacji).

Łącznie w gminie mieszkało wtedy 4006 osób.

 

W kwietniu 1949 roku w gminie Rozogi mieszkało:

  • 37 repatriantów,
  • 2750 przesiedleńców tj. 69,5%,
  • 7 Niemców,
  • 1163 osób ludności miejscowej (29,4% populacji)

Łącznie w gminie mieszkało wtedy 3957 osób.

W 1952 roku przy ogólnej liczbie 4293 mieszkańców ludność mazurska liczyła 1216 osób (28,3% całej populacji). Liczba ta systematycznie malała w miarę upływu lat, żeby pod koniec lat siedemdziesiątych osiągnąć rozmiar ułamka procenta. Tymczasem w 1952 roku, podobnie jak w roku 1949, tylko w jednej gminie powiatu szczycieńskiego (Kobułty) mieszkało ponad 50% ludności mazurskiej.

W latach 1947-1955 liczebność ludności mazurskiej w powiecie szczycieńskim oscyluje wokół liczby 12.500 osób. Jako ciekawostkę podaję fakt, iż w 1948 roku w powiecie szczycieńskim były tylko trzy miejscowości zamieszkałe w 100% przez ludność miejscową. Jedną z nich była wieś Lipniak, którą łącznie zamieszkiwało 16 osób, w tym 2 zweryfikowane i 14 nie zweryfikowanych. Jednak już w 1949 roku sytuacja uległa zmianie, ponieważ do wsi tej przybyli osadnicy.

Na początku tego referatu mówiłem o ludności mazurskiej, jej trudnej sytuacji, jest to jednak temat na odrębną pracę. Faktem jest, iż początkowo przynajmniej część ludności zaczęła aktywnie uczestniczyć w życiu społeczno-politycznym i gospodarczym. Mazurzy zaczęli również obejmować stanowiska w administracji państwowej (wicewojewodą był Mazur, inny Mazur, Walter Późny, był wówczas starostą szczycieńskim). Proponowano tej ludności pracę w ówczesnym samorządzie, jednak większość Mazurów pozostała jej niechętna.

Począwszy od lat 1948-49 w związku ze zmianą sytuacji politycznej w Polsce (początki stalinizmu) zmianie uległ stosunek do Mazurów. Aresztowano między innymi Waltera Późnego i innych znanych działaczy mazurskich, Gustawa Leydinga i Jana Lipperta, innych zwalniano z pracy. Kroplą, która przepełniła czarę goryczy była przeprowadzona z naruszeniem wszelkich norm prawnych przymusowa akcja ankietyzacji i paszportyzacji. Niechlubną rolę odegrał tutaj wojewoda olsztyński, Mieczysław Moczar. Gdy doszły do tego próby kolektywizacji, próby nawracania na katolicyzm czy odbieranie kościołów, pojawiła się niechęć a czasami wrogość Mazurów i Warmiaków do Polski i nowych władz. Przejawem tej postawy była chęć wyjazdu do jednego z państw niemieckich. Tendencje te spotęgowane zostały powstaniem dwu państw niemieckich oraz późniejszym zachodnioniemieckim „cudem gospodarczym”. Planowe wyjazdy trwały od początków lat pięćdziesiątych, nasilając się w latach 1956-59, a także w latach siedemdziesiątych.

Przyjrzyjmy się teraz bliżej gminie Rozogi. Jak wspomniałem na początku, na terenie tej gminy była liczna reprezentacja ludności mazurskiej. Jak wynika z dokumentów znajdujących się w Urzędzie Gminy w Rozogach oraz w archiwach w Olsztynie i Nidzicy w latach 1952-77 z terenu gminy Rozogi wyjechały 132 rodziny (668osób), a w latach 1952-59 14 rodzin (72 osoby, co stanowi 10,8% opuszczającej Polskę ludności i 10,6% wszystkich rodzin). Cechą charakterystyczną jest to, iż w tym czasie wyjeżdżali ludzie pochodzący z mniejszych miejscowości, natomiast brak jest udokumentowanych wyjazdów z takich miejscowości jak Rozogi, Faryny, Klon, Spaliny, Występ. Czy oznacza to, że z tych miejscowości nie było wyjazdów? Nie ulega wątpliwości, że takie wyjazdy miały miejsce. Jednak nie można tego poprawnie udokumentować. W latach 1960-69 ogółem wyjechało 189 osób oraz 40 rodzin, a więc liczba już znacznie większa. Latami największej emigracji są:

  • rok 1969 - 54 osoby z12 rodzin,
  • rok 1968 - 48 osób z 9 rodzin,
  • rok 1965 - 45 osób z 10 rodzin.

 

Jeżeli chodzi o miejscowości, to najwięcej osób wyjechało z:

  • Rozóg - 53 osoby z 13 rodzin,
  • Klonu - 40 osób z 7 rodzin,
  • Faryn - 45 osób z 10 rodzin.

W trzecim okresie obejmującym lata 1970-77, wyjechało łącznie 407 osób – 85 rodzin, co stanowi 61% osób, które opuściły Mazury, i 64,4% rodzin. Z tego okresu szczególnie wyróżniają się dwa lata: 1971 i 1976. W roku 1971 wyjechały łącznie 93 osoby – 10 rodzin, co stanowi 13,9% ogółu osób, i 14,3% rodzin opuszczających te tereny. Zdecydowane nasilenie wyjazdów miało miejsce w latach 1975-77. W poszczególnych latach statystyki wyjazdów wyglądały następująco:

  • 1975 – 29 osób z 5 rodzin,
  • 1976 – 226 osób z 44 rodziny,
  • 1977 – 30 osób z 5 rodzin.

Łącznie w tych latach wyjechało 285 osób – 54 rodziny, co stanowi odpowiednio 42,6% osób i 40,9% rodzin. Najwięcej osób wyjechało z miejscowości Klon, z którego w 1976 roku wyjechały 133 osoby z 24 rodzin. Liczba wyjeżdżających była znacznie mniejsza i wynosiła: z Rozóg 31 osób z 7 rodzin, z Faryn 14 osób z 2 rodzin.

Na koniec chciałbym przedstawić, jak wyglądała kwestia wyjazdów w poszczególnych miejscowościach. I tak w latach 1952-77 najwięcej osób wyjechało z następujących miejscowości:

  • Klon – 251 osób z 45 rodzin tj. 37,5% populacji, co stanowi 31% rodzin,
  • Faryny – 99 osób z 18 rodzin tj.14,8% populacji, co stanowi 13,6% rodzin,
  • Rozogi – 93 osoby z 22 rodziny tj. 13,9% populacji, co stanowi 16,6% rodzin,
  • Wilamowo – 38 osób z 9 rodzin tj. 5,6% populacji, co stanowi 6,8% rodzin,
  • Kowalik – 38 osób z 6 rodzin tj. 5,6% populacji, co stanowi 4,5% rodzin.

Z tych pięciu miejscowości w latach 1952-77 wyjechało ogółem 519 osób, co stanowi 77,6% i 100 rodzin tj. 75,7% wszystkich osób, które wyjechały z gminy Rozogi w latach 1952-77. Z pozostałych miejscowości w wymienionych wcześniej latach wyjechało łącznie 149 osób tj. 22,4% ogółu populacji. Były to 32 rodziny tj. 24,3% wszystkich rodzin mieszkających w tych pięciu miejscowościach.

Na zakończenie należałoby się zastanowić nad przyczynami masowego wyjazdu. Nie prowadzono na tym terenie badań nad tym zagadnieniem. Jednak poprzez analogię do innych terenów do przyczyn tych można zaliczyć:

  • poczucie wrogości do nowych stosunków społeczno-ekonomicznych,
  • poczucie tymczasowości sytuacji międzynarodowej (w tym granic),
  • łączenie rodzin rozbitych w wyniku działań wojennych,
  • trudności z adaptacją do życia w polskim obszarze państwowym,
  • krzywdy doznane od władz w okresie powojennym, w tym dyskryminująca akcja weryfikacji ludności,
  • przeprowadzane z pozycji siły akcje „ankietyzacji” i „paszportyzacji”,
  • brak pracy uświadamiającej i oświatowej wśród ludności napływowej i miejscowej,
  • traktowanie Mazurów jako Niemców,
  • spory o ziemię i gospodarstwa (sprawy gospodarstw spornych) oraz błędy polityki rolnej państwa,
  • próby kolektywizacji rolnictwa,
  • złe traktowanie ludności mazurskiej w Polsce, brak pomocy ze strony państwa szczególnie dla ludzi najbardziej potrzebujących, ludzi starszych, dzieci,
  • konflikty na tle religijnym, przejmowanie często na siłę kościołów ewangelickich przez katolików,
  • dysproporcje w rozwoju gospodarczym i poziomie życia między Polską a Niemcami.

Oczywiście nasilenie tych przyczyn było różne w różnych okresach. W latach siedemdziesiątych dominującą przyczyną wyjazdów stała się bardzo trudna, pogarszająca się z roku na rok, sytuacja gospodarcza w PRL, przy jednoczesnym rozkwicie ekonomicznym ówczesnej RFN i rosnącym zapotrzebowaniu na siłę roboczą na zachodnioniemieckim rynku pracy.

 

                                                                                               Marek Nowotka

***

Literatura przedmiotu:

1. Stefan Banasiak, Działalność osadnicza Państwowego Urzędu repatriacyjnego na ziemiach odzyskanych w latach 1945-47, Poznań 1963.

2. Leszek Belzyt, Między Polską a Niemcami. Weryfikacja narodowościowa i jej następstwa na Warmii, Mazurach i Powiślu w latach 1945-1955, Toruń 1996.

3. Witold Gieszczyński, Państwowy Urząd repatriacyjny w osadnictwie na Warmii i Mazurach (1945-50), Olsztyn 1999.

4. Andrzej Kopiczko, Kościół warmiński a polityka wyznaniowa po Ii wojnie światowej, Olsztyn 1996.

5. Zbigniew Kudrzycki, Dzieje Rozóg. Pogranicze mazursko-kurpiowskie w XVII-XX wieku, Toruń 2003.

6. Andrzej Sakson, Mazurzy – społeczność pogranicza, Poznań 1990.

7. Andrzej Sakson, Stosunki narodowościowe na Warmii i Mazurach 1945-1997, Poznań 1998.

8. Powiat Szczycieński, przeszłość – współczesność, Praca zbiorowa pod redakcją Grzegorza Jasińskiego, Zbigniewa Kudrzyckiego i Andrzeja Misiuka, Szczytno 2006.

9. Badania własne autora.

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx