Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Dzieci najszybciej rosną w wakacje

Kiedyś na wsi wszyscy żyli podobnie, a lato oznaczało szczyt prac polowych. Dzieci miały 2 miesiące wakacji na świeżym powietrzu, w gospodarstwie, w którym tyle się działo, pachniało, można było poznawać smaki lata, jeść owoce prosto z drzewa, obok były rzeka i las. Niczym nieskrępowana wolność, przerywana pracą w polu i pomocą rodzicom.

Dzieci najszybciej rosną w wakacje

Dziś większość ludzi pracuje poza rolnictwem, nie są więc tak związani kalendarzem prac polowych, ale mało kogo stać na wspólny wyjazd z dziećmi np. nad morze na dłuższy czas niż 1 – 2 tygodnie, a co z resztą wakacji? Urlop dla wielu rodzin, przeważnie ojców, to czas remontów, niezbędnych prac wokół domu, i czasu na organizowanie dzieciom atrakcji brak. Większość roku szkolnego z powodu pandemii dzieci spędziły w domu, więc na barkach matek spoczywał ciężar nadzoru i opieki, i z pewnością niejednej z nich brakuje energii czy cierpliwości, aby angażować się w wymyślne zabawy.

Dziecko w traktorze, dziecko w tarapatach

Każdy wie, że bardzo łatwo spuścić dziecko z oka, nawet jeśli jest się troskliwym rodzicem, nie mówiąc o tym, że ciągle jest coś do roboty. Co roku w mediach pojawiają się ostrzeżenia przed wypadkami, jakie grożą dzieciom zarówno w czasie prac polowych, jak i po prostu na własnym podwórku. Naturalna ciekawość, jaką budzą zakamarki, maszyny, drabiny, oczka wodne – długo by wymieniać – to z jednej strony przywilej dzieciństwa i okazja do rozwoju, ale także potencjalne źródło kłopotów.

Tam gdzie jest woda – czy to w studni, czy w innym zbiorniku sztucznym bądź naturalnym, tam nigdy nie wolno zostawić dziecka bez nadzoru. Dziesięciolatek, któremu pozwolono kiedyś prowadzić traktor, będzie miał murowane wspomnienia do końca życia, ale zasada trzymania dzieci z dala od jakiejkolwiek pracującej maszyny powinna być przestrzegana bez wyjątków. Tak samo należy pamiętać o tym, że bez dorosłych dzieci nie powinny mieć dostępu do zwierząt, szczególnie dużych.

Nawet jeśli rodzice nie mają nic wspólnego z rolnictwem, to podwórka wokół domu pełne są narzędzi typu kosiarki, grabie, drabiny. Więc i oni powinni dbać o porządek, nie zostawiać narzędzi luzem, odłączać prąd od urządzeń itd.

Czytaj więcej: https://agroprofil.pl/aktualnosci/bezpieczenstwo-dzieci-na-wsi/

Nieco starsze dzieci mają do dyspozycji rowery, hulajnogi elektryczne, quady – te ostatnie zwłaszcza to nie tylko duma, ale nowe wyzwanie dla rodziców, którzy powinni jasno określić zasady i miejsce korzystania z takich urządzeń. Nikomu nie zaszkodziły zadrapania czy siniaki, ale trzeba pamiętać, że każdy wypadek może w dziecku pozostawić uraz psychiczny albo długotrwałe problemy ze zdrowiem, a niektóre kończą się tragedią dla całej rodziny. Jazda na quadzie przez dziecko po drodze gminnej czy powiatowej jest zabroniona, tymczasem widać, że dzieci na wsi jeżdżą i giną.

Czytaj więcej: https://motoryzacja.interia.pl/raporty/raport-polskie-drogi/wiadomosci/news-dziecko-nie-ma-prawa-jechac-na-quadzie,nId,2894117

"Będę grał w grę"

Pewnie wiele dzieciaków nie mogło się doczekać końca roku szkolnego , aby wreszcie bez ograniczeń „grać w gry”. Obecnie, zwłaszcza po pandemii, dostęp do Internetu jest coraz mniejszym wyzwaniem, a w jej konsekwencji część dzieci zrosło się z ekranami w jedną nierozerwalną istotę. Dla rodziców niekiedy to ulga, bo wiadomo, że pociecha jest bezpieczna, ale na dłuższą metę taki sposób spędzania czasu na pewno nie służy zdrowiu. Nawet jeśli umiemy zadbać o filtrowanie szkodliwych treści, oraz wychwycić sygnały uzależnienia od komputera, które traktowane jest jak każde inne uzależnienie np. od używek, to pamiętać trzeba, że miniony rok szkolny był dla dzieci udręką.

Jeszcze nie opisano wszystkich skutków nauki zdalnej w czasie pandemii, przesiadywania przed ekranem w jeden pozycji, braku ruchu i kontaktów z rówieśnikami, jednak już wiadomo, że emocjonalne rozchwianie, zaburzenia nastroju, apatia stały się udziałem sporego procenta dzieciaków. Rodzice stanęli wobec tego przed dodatkowym wyzwaniem, jak odciągnąć dzieci od ekranu. Cóż to muszą być za atrakcje, aby pokonać pociąg do konsoli?

W grupie siła

Co można zrobić? Można wysłać dziecko na zorganizowany obóz. Najtaniej da się to zrobić, jeśli przynajmniej jedno z rodziców jest zarejestrowane w KRUS. Wakacje dla dzieci rolników to koszt od 150 do 700 PLN za tydzień.

W sieci można znaleźć ofertę kolonii i obozów dla dzieci w różnych grupach wiekowych – za 8-10 dni trzeba zapłacić min. 1700-2500 PLN, oczywiście są też i o wiele droższe. Nawet jeśli stać nas na taki wydatek, nie mamy pewności, czy znajdzie się miejsce. Sytuację utrudniają z pewnością obostrzenia sanitarne, organizatorzy muszą stosować się do wytycznych, wobec tego mniej dzieci niż w poprzednich latach będzie mogło wyjechać na zorganizowany wypoczynek.

Z dwóch miesięcy wakacji nadal pozostaje więc trochę czasu do zagospodarowania. I tu wszystko zależy od aktywności samorządu, świetlic, sołectw, bibliotek, a także organizacji pozarządowych. Tam gdzie ludziom nie brak energii, organizowane są zarówno półkolonie, jak i wyjazdy jednodniowe, na basen bądź gdzie indziej. Jednak zwykle zajęcia te adresowane są do młodszych dzieci, mniej więcej do 12. roku życia. Z zainteresowaniem różnie bywa, bo nie zawsze organizatorzy mają pomysły i możliwości finansowe, żeby uatrakcyjnić ofertę.

Dzieci w większych ośrodkach mogą wybierać wg zainteresowań pomiędzy sportem, nauką języków, przyrodą, budowaniem z klocków lego, majsterkowaniem itp. Tak naprawdę wszystko zależy od ludzi. Wiadomo, że w niektórych wsiach dzieci jest mało i nawet zorganizowanie dojazdu dla nich do większej miejscowości bywa trudne. Pomysł, który zdał egzamin w danym roku, może nie zadziałać w kolejnym. Nie zawsze są chętni do prowadzenia zajęć przy mało atrakcyjnym wynagrodzeniu. Ale aktywny sołtys lub sołtyska, czy ktokolwiek inny z lokalnej organizacji poradzi sobie z takim wyzwaniem.

Starsze dzieci i nastolatki potrzebują wyzwań i przygód – dla nich szczególnie atrakcyjne mogą być obozy harcerskie, surwiwalowe, sportowe, spływy i wędrówki, gdzie mogą angażować się także w organizowanie życia, budowę urządzeń obozowych, gotowanie i odpowiedzialność za młodszych.

Pomysły na zajęcia to np. geocaching – zabawa przy użyciu aplikacji – czyli z jednej strony młodzież wciąż ma przy sobie smartfona, ale uczy się także działania kompasu, a przy okazji aktywnie poznaje różne ciekawe miejsca w swojej okolicy: https://www.geocaching.pl/?fbclid=IwAR2201q4W1_SaY7x1DpTR2NDpR3SDH6RTGQQ_4iBAyMEKpp5PGyDQzHf8H0

Wypoczynek to rozwój

Czasami wystarczy bardzo niewiele – wiem od zaprzyjaźnionej sołtyski, że nawet zwykły wąż gumowy z dziurami tryskający wodą na placu zabaw i już pełno dzieciaków ma zabawę. Może w okolicy przebywa ktoś – mieszkaniec, wolontariusz z zagranicy, kto mógłby pouczyć dzieci obcego języka? Może warsztaty gry na bębnach? Budowania szałasów? Biegi na orientację?

Każda forma wspólnego spędzenia czasu z rówieśnikami ma przewagę nad zabijaniem czasu w pojedynkę na własnym podwórku. Uczy dzieci samodzielności, współpracy; pozwala rozwijać pasję, poznawać świat, zawiązywać przyjaźnie. Mówiło się kiedyś, że dzieci najszybciej rosną w wakacje – z pewnością nie chodzi tylko o to, że we wrześniu wracają do szkolnych ławek wyższe o kilka centymetrów. Fajnie, gdyby mogły wrócić po pierwsze zdrowe i wypoczęte, po drugie bogatsze o nowe doświadczenia.

 

Tekst: Marta Szymczyk, Fundacja Wspomagania Wsi

Grafika: Jędrek Godlewski

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx