Firmy nie będą już mogły ogólnikowo reklamować się jako „ekologiczne”, jeśli nie mają na to twardych dowodów. Nie wystarczy też hasło „neutralny dla klimatu”, gdy wynika ono tylko z rekompensaty emisji. Zielone znaczki na opakowaniach mają mieć oparcie w niezależnej certyfikacji albo pochodzić od organów publicznych. Nowe prawo pilnuje też uczciwości w sprawie trwałości i naprawialności towarów. Tak wynika z rządowego projektu (druk sejmowy nr 2799), który wdraża dyrektywę UE 2024/825.
Problem w tym, że przepisy wejdą w życie dopiero 27 września 2027 r. Tak zapisano w art. 3 projektu, który sejmowe komisje poparły w druku nr 3043. Rząd chciał wcześniejszej daty, 27 września 2026 r., czyli tej z dyrektywy – pisze Gazeta Prawna. Sejm uchwalił ustawę 4 września z późniejszym terminem, a według prawo.pl Senat przyjął ją 24 września bez poprawek. Teraz decyzja należy do prezydenta.
Portal Spożywczy podaje, że o więcej czasu prosił biznes, m.in. z powodu zapasów produktów i opakowań.
Odroczenie nie znaczy, że do tego czasu wszystko wolno. Aleksandra Majda z Krajowej Izby Gospodarczej przypomina, że UOKiK działa już dziś na podstawie obecnych przepisów i postawił zarzuty siedmiu dużym firmom.
Czy takie przesunięcie jest zgodne z prawem unijnym? Termin wdrożenia dyrektywy minął 27 marca 2026 r., a Komisja Europejska wszczęła wobec Polski postępowanie naruszeniowe – pisze Gazeta Prawna. Prawnicy cytowani przez prawo.pl zwracają uwagę, że data wynika wprost z dyrektywy i jest znana od dawna. „Rzeczpospolita” dotarła z kolei do odpowiedzi UOKiK dla posłów, z której wynikało, że przesunięcie terminu nie jest możliwe.
Skoro dyrektywa jest znana od 2024 roku, czy państwo może sobie dać jeszcze rok zwłoki i zgodnie z prawem UE odsunąć nowe zasady na wrzesień 2027?
Źródła: druki sejmowe nr 2799 i 3043; prawo.pl; Gazeta Prawna; Portal Spożywczy; rp.pl.
Ilustracja: Canva AI.