Koła gospodyń wiejskich potrzebują nie tylko pomysłów, ale i dobrego wsparcia

ADP02717

Koła gospodyń wiejskich coraz częściej wychodzą poza tradycyjne role, angażując się w życie społeczne, kulturę, lokalną gospodarkę, a także działania pomocowe i przygotowania na sytuacje kryzysowe. Wraz z rosnącą aktywnością pojawiają się jednak nowe obowiązki i problemy formalne. O tym, gdzie KGW mogą szukać bezpłatnego wsparcia i dlaczego potrzebują przepisów lepiej odpowiadających rzeczywistości, rozmawiamy z Markiem Patykiem z Sieci Doradztwa Lokalnego FIMANGO.

Przemysław Chrzanowski, Witryna Wiejska: Marku, reprezentujesz Sieć Doradztwa Lokalnego FIMANGO. Czym właściwie jest ta sieć i komu może pomóc?

Marek Patyk: – Sieć Doradztwa Lokalnego FIMANGO skupia około stu doradców z całej Polski. Są wśród nich eksperci z bardzo różnych dziedzin – księgowości, prawa, ochrony danych osobowych, produkcji i sprzedaży żywności, a także organizowania wydarzeń.

To ostatnie może wydawać się mniej oczywiste, ale koła gospodyń wiejskich organizują dziś bardzo wiele imprez i wydarzeń. Pojawiają się więc pytania choćby o prawa autorskie, opłaty dla ZAiKS-u czy inne formalności związane z ich organizacją.

Właśnie w takich sytuacjach możemy zaoferować bezpłatne wsparcie finansowane przez Polsko-Amerykańską Fundację Wolności (PAFW). Koła gospodyń znają się przede wszystkim na swojej codziennej pracy – na organizowaniu ludzi, przygotowywaniu wydarzeń, gotowaniu, działaniach społecznych. My możemy pomóc im w tych obszarach, w których pojawiają się przepisy, dokumenty i formalności.

Czy koła gospodyń wiedzą, że mogą z takiej pomocy skorzystać?

– Rozpoznawalność naszej sieci mogłaby być większa, ale działamy już od wielu lat i staramy się docierać z informacją do kolejnych organizacji. Chcemy, żeby coraz więcej z nich korzystało z naszych porad. Najprościej wejść na stronę Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego i znaleźć zakładkę „Doradztwo lokalne”. Można tam skorzystać z porad telefonicznych, ale także wybrać konkretnego doradcę. Każdy z nich ma przedstawioną swoją specjalizację i dane kontaktowe. Jeżeli ktoś nie wie, do którego doradcy powinien się zwrócić, wystarczy skontaktować się z biurem. Wtedy sprawa zostanie przekazana osobie, która specjalizuje się w danym zagadnieniu.

Wspomniałeś, że koła gospodyń wiejskich mają dziś znacznie więcej zadań niż jeszcze kilkanaście lat temu. Z czym mają największe problemy?

– Rzeczywiście, rola kół bardzo się zmieniła. Jeszcze do niedawna często patrzyliśmy na KGW przede wszystkim przez pryzmat gotowania, wypieków czy organizowania lokalnych uroczystości. Dziś to zdecydowanie za mało. Koło gospodyń wiejskich potrafi jednocześnie pełnić funkcję wiejskiego domu kultury, prowadzić działalność gospodarczą – na przykład produkować i sprzedawać żywność – świadczyć usługi dla samorządu czy innych instytucji, a przy tym być stowarzyszeniem realizującym cele społeczne.

Gdyby ktoś powiedział: „Załóżcie trzy różne instytucje i prowadźcie je jednocześnie”, prawdopodobnie nikt nie chciałby się tego podjąć. Tymczasem koła gospodyń wiejskich robią to wszystko pod jednym szyldem. To ogromne wyzwanie. Dlatego tak ważne jest, żeby osoby działające w KGW nie próbowały wszystkiego robić samodzielnie. Warto szukać wsparcia tam, gdzie pojawiają się kwestie prawne, księgowe czy organizacyjne.

Czy KGW może być ważnym elementem przygotowania lokalnych społeczności na sytuacje kryzysowe?

– Zdecydowanie tak. Mieliśmy już okazję przekonać się o tym w praktyce – choćby podczas powodzi czy po rozpoczęciu wojny w Ukrainie. Koła gospodyń gotowały, organizowały pomoc, prowadziły zbiórki i różnego rodzaju akcje pomocowe. Włączały się w działania na rzecz swoich sąsiadów i osób, które znalazły się w trudnej sytuacji. Ale ich rola może być jeszcze szersza. KGW mogą konsolidować mieszkańców i różne lokalne instytucje, a także tworzyć coś w rodzaju lokalnego centrum komunikacyjnego. Dzięki temu można szybciej przekazywać informacje i sprawniej organizować pomoc.

Jeżeli połączymy potencjał KGW z OSP, otrzymujemy ogromne zasoby ludzkie. To setki czy nawet tysiące osób, które mają różne umiejętności i doświadczenia. OSP i KGW mogą się tutaj świetnie uzupełniać. W strażach mamy w dużej mierze mężczyzn, w kołach gospodyń – w dużej mierze kobiety. Razem tworzą bardzo różnorodny zespół, który może być niezwykle ważny w sytuacji kryzysowej.

Jak mogą wyglądać konkretne rozwiązania, które lokalne społeczności mogą przygotować z myślą o sytuacjach kryzysowych?

– KGW w Postękalicach przygotowało plan działania w sytuacjach kryzysowych, taki swoisty przewodnik po miejscowości, który może być przydatny w sytuacji kryzysowej. W trakcie jego tworzenia okazało się między innymi, że jednym z kluczowych punktów może być lokalny market. To miejsce, w którym znajdują się zapasy wody pitnej i żywności, więc w sytuacji kryzysowej jego znaczenie może być bardzo duże.

Z kolei w Kalonce, Fundacja Centrum Św. Ojca Pio stworzyła alternatywny system komunikacji. Nadajnik znajduje się na wieży kościoła, a w kilku miejscach miejscowości są urządzenia odbiorcze. Dzięki temu mieszkańcy mogą się ze sobą komunikować także w sytuacji, gdy zawiodą konwencjonalne środki komunikacji. Takie przykłady pokazują, że przygotowanie do sytuacji kryzysowej nie musi oznaczać wyłącznie wielkich inwestycji. Czasami najważniejsze jest dobre rozpoznanie lokalnych zasobów, ludzi i możliwości.

Czy FIMANGO pomaga kołom także w przygotowaniu się do takich wyzwań?

– Nasza działalność skupia się przede wszystkim na formalnościach, przepisach i organizacyjnych podstawach działania. Możemy na przykład pomóc kołu dostosować statut do tego, żeby mogło szerzej działać i odpowiadać na nowe potrzeby. Problem polega na tym, że wiele kół posługuje się statutem wzorcowym, który jest bardzo ograniczający i w wielu miejscach utrudnia funkcjonowanie organizacji. Co więcej, ten statut jest niespójny z ustawą o kołach gospodyń wiejskich.

Na czym polega ta niespójność?

– Dobrym przykładem jest art. 24 ustawy, dotyczący źródeł przychodów KGW. Od stycznia tego roku przepisy w tym zakresie zostały zmienione i rozszerzono możliwości działania kół. Tymczasem odpowiedni zapis w statucie wzorcowym nadal ogranicza te możliwości.

Inny przykład dotyczy celów statutowych. Ustawa wskazuje, że statut powinien określać cele i zadania oraz środki ich realizacji. Tymczasem statut wzorcowy mówi tylko o celach.

Takich punktów jest więcej. W praktyce oznacza to, że koło, które dzisiaj rejestruje się na podstawie statutu wzorcowego, może otrzymać statut, który już w momencie rejestracji nie jest w pełni zgodny z ustawą.

Czy podejmowane są działania, żeby ten problem rozwiązać?

– Nie mam informacji, żeby na poziomie ministerstwa były obecnie prowadzone konkretne prace nad uspójnieniem statutu wzorcowego z ustawą. W ubiegłym roku Konwent Wojewódzkich Rad Pożytku Publicznego złożył projekt propozycji zmian w ustawie o kołach gospodyń wiejskich. Niestety, do tej pory nie jest on procedowany. Liczymy jednak, że ten temat wróci i że przepisy zostaną dostosowane do rzeczywistości, w której funkcjonują dzisiaj koła.

Co musiałoby się wydarzyć, żeby problem został potraktowany poważnie? Czy potrzebny jest podobny oddolny impuls jak w przypadku zmian dotyczących ustawy sołeckiej?

– Myślę, że przede wszystkim potrzebna jest świadomość samych kół, że mają realny wpływ na to, jak powinny wyglądać przepisy regulujące ich działalność. Być może potrzebne jest stworzenie grupy roboczej przy ministerstwie, która zajęłaby się przygotowaniem nowej ustawy o kołach gospodyń wiejskich. W lipcu Konwent Wojewódzkich Rad Pożytku Publicznego złożył taki wniosek, ale do tej pory brak jest odpowiedzi w tej sprawie. Obawiam się jednak, że jeżeli takie prace rzeczywiście się rozpoczną, może to nastąpić dopiero w nowej kadencji parlamentarnej.

Czy chodzi tylko o niespójność ustawy ze statutem wzorcowym, czy problemów jest więcej?

– Problemów jest więcej. Ustawa w kilku miejscach budzi również poważne wątpliwości konstytucyjne na co już w 2018 roku zwracał uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich. Przykładem jest ograniczenie możliwości członkostwa – przepisy przewidują, że członkiem koła gospodyń wiejskich można być tylko w jednym kole. Pojawia się pytanie o zgodność takiego ograniczenia z konstytucyjną wolnością zrzeszania się. Dlatego potrzebna jest szersza dyskusja nad tymi przepisami. Koła bardzo się zmieniły, ich rola jest dziś zupełnie inna niż w momencie tworzenia obecnych regulacji. Prawo powinno za tymi zmianami nadążać.

Czyli największym wyzwaniem jest dziś nie tylko aktywność samych kół, ale także stworzenie im odpowiednich ram do działania?

– Dokładnie. Koła gospodyń wiejskich mają ogromny potencjał i już teraz robią bardzo dużo dla swoich miejscowości. Potrzebują jednak przepisów, które będą wspierały ich aktywność, a nie ją ograniczały. I równie ważne jest to, żeby nie zostawały same z problemami. Jeżeli organizacja zajmuje się jednocześnie działalnością społeczną, gospodarczą i kulturalną, trudno oczekiwać, że jej członkowie będą ekspertami od wszystkich przepisów. Od tego są między innymi takie sieci jak FIMANGO – żeby pomóc wtedy, kiedy pojawia się problem, którego organizacja nie jest w stanie rozwiązać własnymi siłami.

***

Artykuł powstał w ramach projektu „Aktywni w sołectwach”

 

Projekt „Aktywni w sołectwach” korzysta z dotacji w wysokości 1 215 927 € od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszu Społeczeństwa Obywatelskiego EOG finansowanego ze środków Funduszy EOG i Funduszy Norweskich. Celem projektu jest wzmocnienie społeczeństwa obywatelskiego oraz zwiększenie udziału obywateli w życiu publicznym na obszarach wiejskich w Polsce poprzez rozwijanie kompetencji, odporności i współpracy sołtysów oraz wiejskich organizacji społecznych. Projekt będzie trwał od maja 2026 do maja 2031 roku.

Facebook
Twitter
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Najnowsze wydarzenia

świetlica wiejska w Zalesiu
16.10.2026
- 16.10.2026
Cała Polska
23.10.2026
- 27.11.2026
świetlica wiejska w Zalesiu
16.10.2026
- 16.10.2026
Cała Polska
23.10.2026
- 27.11.2026

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!