W ostatni weekend byliśmy z dziećmi w Budapeszcie. Zbiegło się to z 20 sierpnia, dniem, w którym Węgrzy obchodzą swoje święto narodowe. Święto pierwszego króla Węgier – Stefana, kanonizowanego w tym dniu w 1083 roku. To najważniejsze państwowe święto związane z narodzinami państwa węgierskiego.
Stefan I był władcą, który w XI wieku umocnił chrystianizację Węgier. Święto, przypadające w czwartek, stało się dla Węgrów okazją do przedłużenia weekendu.

W stolicy odbywały się uroczystości państwowe i kościelne, a wieczorem rozbłysła niezwykła iluminacja Parlamentu, przywołująca dzieje Węgier. Do Budapesztu przybyły tłumy turystów z całego świata, ale także samych Węgrów, którzy zjechali do stolicy, by tu świętować.

Budapeszt nas zaskoczył. To piękne, europejskie miasto nad majestatycznym Dunajem, rozciągnięte między Budą, Obudą i Pesztem – dawnymi miastami Węgier, które połączyły się w jedno w XIX wieku (w 1873 roku). Wówczas Budapeszt zyskał miano „metropolii świata”. [1] Jest pierwszym miastem na kontynencie europejskim, w którym powstało metro (1896 rok).

Reprezentacyjne gmachy, szerokie aleje, eleganckie dzielnice tworzą obraz miasta o niezwykłym splocie historii i nowoczesności. Wśród jego skarbów są neogotycki Parlament, średniowieczne Wzgórze Zamkowe, gdzie niegdyś mieściła się siedziba królów, gotycki kościół Świętego Macieja z przepiękną mozaikową dachówką oraz Most Łańcuchowy, rozpięty nad Dunajem i prowadzący prostą linią od dawnej siedziby królów do Bazyliki Świętego Stefana.

W mieście można spotkać wiele dawnych i współczesnych pomników władców, bohaterów, artystów, a nawet postaci z bajek. Jedne są monumentalne, inne maleńkie, ukryte w nieoczekiwanych zakątkach, przez co spacer po stolicy staje się wędrówką pełną niespodzianek.

Najbardziej przejmującym miejscem był dla nas pomnik stojący tuż nad brzegiem Dunaju, nieopodal Parlamentu. Sześćdziesiąt par obuwia, odlanych z żeliwa i trwale przymocowanych do kamiennego nabrzeża, ustawionych czubkami ku rzece. Buty męskie, damskie i dziecięce, odtworzone według autentycznych modeli noszonych w latach 40. XX wieku.

Jest to pomnik „Buty nad Dunajem”, który upamiętnia mieszkańców Węgier rozstrzelanych w tym miejscu w 1944 roku. Różnorodność butów przypomina, że ofiarami były całe rodziny, ludzie w różnym wieku, którym przerwano w jednym momencie życie. [2]

Przed II wojną światową na Węgrzech żyła liczna społeczność żydowska, licząca ponad 800 tysięcy osób. Na początku wojny kraj ten był dla Żydów względnie bezpieczny. Ówczesny premier Węgier Miklós Kállay nie zgadzał się na masową deportację Żydów, dlatego do Węgier uciekali także ci, którzy szukali schronienia z innych krajów Europy. Tymczasem nazizm III Rzeszy, rozwijany od lat 20. XX wieku, rozlewał się po Europie coraz szerzej. Jednym z jego zwolenników był Ferenc Szálasi — węgierski wojskowy, który wyznawał skrajne poglądy, podziwiał Hitlera i gorliwie popierał ustawodawstwo antyżydowskie. Założył kilka faszystowskich ugrupowań, w tym Strzałokrzyżowców (Nyilaskeresztes Párt). „W październiku 1944 roku, po niemieckiej okupacji Węgier i obaleniu regenta Miklósa Horthy’ego, Szálasi przejął władzę przy poparciu III Rzeszy. Został premierem oraz tzw. Przywódcą Narodu i kierował marionetkowym rządem do marca 1945 roku. Strzałokrzyżowcy nasilili prześladowania Żydów, dokonując mordów, deportacji i terroru wobec przeciwników politycznych”. [3]
I choć Strzałokrzyżowcy sprawowali władzę tylko przez kilka miesięcy i to już pod koniec II wojny światowej z ich rąk zginęło około 20 tysięcy osób, niemal wyłącznie Żydów: mężczyzn, kobiet i dzieci. Gromadzili mieszkańców nad Dunajem. Zanim ich rozstrzelali strzałem w tył głowy, kazali im zdjąć buty. Ciała zamordowanych osuwały się prosto do rzeki.
Dziś do butów nad Dunajem turyści wkładają różne przedmioty: różańce, znicze, kamyki, kwiaty, wstążki. Siadają na murku nabrzeża, jakby chcieli pożegnać tych, których nikt nie zdążył pożegnać.

I właśnie w tym rozświetlonym słońcem, europejskim mieście, pełnym roześmianych turystów z różnych stron świata, w tym wielobarwnym tyglu ludzkiej różnorodności, poczułam głęboki niepokój. Niepokój o to, że i my – możemy nagle, z dnia na dzień, a nawet z chwili na chwilę — tak jak nieraz bywało w przeszłości — utracić ten różnorodny świat, który po II wojnie światowej próbowały odbudować pokolenia Europejczyków. Bo jak uczy nas historia, tracimy czujność w czasach pokoju. A przecież i dziś w Europie słychać pomruki skrajnie prawicowych polityków, którzy marzą o rygorystycznym porządku społecznym i państwach dla „rdzennych” mieszkańców, a tych obcych kulturowo czy etnicznie widzą przede wszystkim jako zagrożenie. Ponad 23% europejskich wyborców głosuje dziś na partie skrajnie prawicowe, a od połowy lat 90. poparcie to wzrosło niemal pięciokrotnie. [4] Ten niepokój byłby mniejszy, gdyby historia nie miała zwyczaju się powtarzać…
Przypisy:
[1] Budapeszt powstał w ramach monarchii Austro-Węgierskiej, kiedy cesarz Austrii był jednocześnie królem Węgier (od 1867 r.) Szybko stał się nowoczesną stolicą konkurującą z Wiedniem.
2] Pomnik „Buty nad Dunajem” powstał według pomysłu reżysera filmowego Cana Togaya i zaprojektowany przez artystę-rzeźbiarza Gyulę Pauera. Napis na tablicy pamiątkowej w języku węgierskim, angielskim i hebrajskim głosi: „Pamięci budapeszteńskich ofiar rozstrzelanych nad brzegiem Dunaju przez uzbrojonych strzałokrzyżowców”„Odsłonięto 16 kwietnia 2005”.
3] Bogdan Góralczyk, Węgierski syndrom Trianon, Warszawa 2020. „Ferenc Szálasi 4 marca 1935 roku utworzył Nemzeti Akarat Párt (Partię Narodowej Woli). Kiedy ją, na mocy decyzji ministra spraw wewnętrznych Ferenca Keresztes-Fischera z 16 kwietnia 1937 roku rozwiązano, utworzył jesienią tegoż 1937 roku, a jakże, Węgierską Partię Narodowo-Socjalistyczną. Gdy i ją rozwiązano, ponowił przedsięwzięcie raz jeszcze i 15 marca 1939 roku, w rocznicę wybuchu węgierskiej rewolucji okresu Wiosny Ludów, wtedy i do dziś święta narodowego na Węgrzech, powołał masowy ruch hungarystyczny (Hungarista Mozgalom) oraz jego polityczne ramię w postaci Nyilaskeresztes Párt, czyli partii posługującej się specyficznymi sztandarami z wykorzystaniem trzech kolorów umieszczonych na węgierskiej fladze narodowej: czerwonego, białego i zielonego oraz skrzyżowanych ze sobą strzał. Stąd ukuto pojęcie nyilaskeresztes, a więc strzałokrzyżowiec”.
[4] Skrajna prawica rośnie w Europie. Badacze dają ostrzeżenie dla Polski, Kacper Komaiszko, Rzeczpospolita, 24.06.2026
Fot. Monika Mazurczak-Kaczmaryk