A Ty jak żyjesz, bo ja leżę pod lipą – czyli o potrzebie zadrzewień śródpolnych w wiejskim krajobrazie

KadrzfilmuKonopielkaWitoldaLeszczyńskiego

Film „Konopielka” Witolda Leszczyńskiego na podstawie kultowej powieści Edwarda Redlińskiego rozpoczyna kadr, w którym Kaziuk, główny bohater, śni rozkoszny sen o odpoczynku pod wielkim, starym drzewem (chyba dębem), znajdującym się w samym centrum ujęcia. Krajobraz wokół dźwięczy, pogwizduje, śpiewa, jest pełnia lata. Na twarzy bohatera maluje się niebiański uśmiech, zajada bochen chleba popijając go kwaśną śmietaną, którą organicznie rozmazuje wierzchem dłoni na swoim wąsie. Odwiedzają go święci wędrujący przez pola i łąki, marzy o kobietach żnących sierpami żyto. Śni mu się krajobraz raju. A on sam jest w świątyni natury [1]. Scena – symbol. Kilka kadrów później, jego syn, Ziutek, płacze w brzezinie nad ścinaną brzozą, bo przecież w każdym drzewie zaklęty jest człowiek, a ścięcie drzewa oznacza ludzką śmierć. W scenie pełnej nabożnego patosu, ze zwieszoną głową wraz ojcem tnie, bo taka konieczność – drewno potrzebne na opał.

Parę lat temu, robiłam wywiady nad rzeką Biebrzą z mieszkańcami o przyrodzie, bagnach, krajobrazie i życiu na wsi. Poruszyło mnie stwierdzenie jednego z moich rozmówców, pana w podeszłym wieku, który całe życie spędził w tym krajobrazie i ukochał swoje wiejskie życie. Powiedział, że kiedyś znajomy z miasta, trochę drwiąco zapytał go: „Panie, jak Ty żyjesz (tu na wsi)!?. „A Ty jak żyjesz, bo ja leżę pod lipą” – odpowiedział. Ta lipa to była dla niego esencja luksusu.

Jesteśmy właśnie po fali rekordowych upałów od kiedy robione są pomiary temperatury powietrza, czyli lat 20-tych XX wieku. Nie do zniesienia 40 stopni Celsjusza w cieniu. Wszystko co żywe szuka cienia i ochłody. Na zewnątrz, najlepiej schronić się wśród drzew, jakiejkolwiek wyższej roślinności, schładzającej powietrze pod swoim gościnnym parasolem nawet o kilkanaście stopni. Tylko same rośliny, zakorzenione w jednym miejscu, nie mają jak się ukryć, wystawione na niemożliwy żar, często walczą o życie. Wiemy, że na naszym gospodarstwie będą ofiary tych temperatur. Z centralnej Polski dobiegają informacje o 100-procentowych stratach wśród upraw porzeczek i innych krzewów owocowych. W naszym przypadku akurat, usychają posadzone tegorocznej wczesnej wiosny, wśród otwartego pola, rodzime gatunki drzew i krzewów. Mimo kilkukrotnego podlewania ich od momentu posadzenia i solidnego ściółkowania, nie mają szans ze swoim jeszcze niezbyt rozwiniętym systemem korzeniowym. Słońce je po prostu pali na naszych oczach.

Fot. Tworzenie ogrodzenia pod zadrzewienie śródpolne. Fot. Karol Majerowski.

Tymi posadzonymi roślinami, w ilości kilkuset sztuk na 26 arach i długości 300 metrów, próbujemy stworzyć miedzę i odtworzyć śródpolne zadrzewienie. A jest to nie lada przedsięwzięcie. Przede wszystkim młode rośliny należy zabezpieczyć przed wysoce prawdopodobnym zgryzaniem. W krajobrazie rolniczym pozbawionym zadrzewień, monokulturowym, młoda sadzonka i jej pędy są wyśmienitym smakołykiem dla chociażby saren. W tak ubogim w pokarm krajobrazie, presja obgryzania może być ogromna. Roślin sadzonych w takiej ilości raczej nie ma sensu zabezpieczać indywidualnie, więc trzeba ten później obsadzany teren najpierw porządnie ogrodzić. Następnie posadzić te wszystkie sadzonki, najlepiej zaściółkować, podlać, no i pielęgnować, czyli dbać o wystarczający dostęp światła i wody do wzrostu.

Po drodze jest jeszcze do wykonania projekt nasadzenia, odpowiedni dobór gatunków i odmian do rodzaju gleby, warunków hydrologicznych, lokalnego klimatu i potencjalnej roślinności jaka rosłaby w tym terenie. W zależności od wieku zasadzonych roślin (a najlepiej przyjmują się młode sadzonki), po bagatela 10 latach powinno się utworzyć stosunkowo „dojrzałe” zadrzewienie, odporne na presję zwierząt zgryzających oraz, przede wszystkim, pełniące swoje funkcje. Niezliczone funkcje. No właśnie, bo po co to wszystko, ten cały wysiłek? Który w dodatku w obliczu ekstremalnego upału albo przedłużającej się suszy wiosennej może pójść na marne, a pracę nasadzeniową trzeba będzie powtarzać, jak ma to miejsce w naszym przypadku.

Wykopy pod sadzonki, które utworzą śródpolne zadrzewienie. Fot. Joanna Sucholas

Przytoczony filmowy, leciwy dąb w krajobrazie rolniczym albo stara grusza ulęgałka, aleja przydrożnych lip czy zwarte czyżnie (typ krzaczastego zbiorowiska roślinnego, w którego skład wchodzą rodzime gatunki głogów, śliwa tarnina czy dzika róża), to nie sentymentalna mrzonka z przeszłości, romantyczne wyobrażenie o wsi i wiejskim krajobrazie. To esencja wiejskiego krajobrazu, tożsamość wsi i cenne dziedzictwo przyrodniczo-kulturowe.

To kwestia estetyczna – ciesząca ludzkie oko urozmaicona oś i mozaika krajobrazu, rośliny kwitnące w różnych porach roku i przebarwiające swoje liście na różne kolory i odcienie. To tak zwany pół-otwarty krajobraz, w którym według biologii ewolucyjnej czujemy się najlepiej i najbezpieczniej, bo z takiego krajobrazu wywodzą się nasi najstarsi przodkowie [2]. To krajobraz urozmaicony wizualnie i dźwiękowo, który według badań psychologicznych daje nam wytchnienie, głęboko regeneruje i przywraca balans emocjonalny [3]. To wspomniany zwyczajny cień i ochłoda dla człowieka i zwierząt, czy to dzikich czy pasących się na łące. To miejsce schronienia, żerowania i rozrodu dzikich zwierząt związanych tylko i wyłącznie z krajobrazem rolniczym, których liczebność w Europie (zwłaszcza ptaków i owadów) od kilkudziesięciu lat spada dramatycznie. To tym samym korytarz ekologiczny. Siedlisko bytowania rodzimych roślin preferujących nie leśny, a pół-otwarty krajobraz [4]. To baza genetyczna starych odmian drzew owocowych, dawniej powszechnie sadzonych w krajobrazie, aby służyły ludziom pracującym w polu zwyczajnie jako pokarm. To wreszcie odporność rolnictwa na kryzys klimatyczny z jakim się obecnie mierzymy i związane z nim ekstrema pogodowe.

Ściółkowanie liśćmi sadzonek po posadzeniu w zadrzewieniu śródpolnym. Fot. Joanna Sucholas.

Bo zadrzewienia śródpolne hamują siłę wiatru, zmniejszają erozję wietrzną i wodną sąsiadującej gleby uprawnej, a tym samym zatrzymują w niej wodę, poprawiają jej strukturę i ostatecznie zwiększają plon [5]. To siedlisko życia owadów, ssaków, ptaków, które żywią się i ograniczają populacje organizmów żerujących na uprawach i wyrządzających w nich szkody. A to oznacza bardziej rezylientne (odporne) uprawy, w których można zredukować stosowane insektycydy, a może nawet zupełnie je wyeliminować. W rolnictwie ekologicznym, w którym syntetyczne pestycydy są zakazane, zadrzewienia śródpolne, mozaika krajobrazu i zdrowie gleby to podstawa odporności agroekosystemu. Ilość dobrodziejstw, jakie dają zadrzewienia śródpolne można by mnożyć.

Tradycyjnie ogławiane wierzby jako element dziedzictwa kulturowo-przyrodniczego wsi. Fot. Joanna Sucholas.

Mimo to, w ostatnich dekadach zaczęły znikać z krajobrazu polskiej wsi w zatrważającym tempie, a zaczęły dominować w nim monokultury. Przyczyn tego zjawiska jest wiele. Od źle prowadzonej Wspólnej Polityki Rolnej i systemu dopłat, które nie wspierały istniejących zadrzewień, a wręcz skutkiem ubocznym tych polityk była wycinka drzew i zakrzaczeń przez rolników, przez pamiętne Lex Szyszko, scalanie gruntów i usuwanie miedz, rozlewającą się na gruntach rolnych urbanizację, po intensyfikację rolnictwa i stosowanie wielkogabarytowych maszyn rolniczych, wymagających uproszczonego krajobrazu. Osobnym tematem są przyczyny społeczno-kulturowe, przemiany społeczeństwa wiejskiego i jego wartości, czy stosunek do przyrody społeczności napływowej z miast.

Kwitnące śródpolne głogi jednoszyjkowe w Parku Krajobrazowym im. Dezyderego Chłapowskiego słynącego z zadrzewień śródpolnych. Fot. Artur Golis.

Dawniej miedze i zadrzewienia śródpolne były naturalnym elementem krajobrazu wsi, wynikającym między innymi z silnego rozdrobnienia gruntów rolnych czy pagórkowanego ukształtowania terenu w niektórych regionach. Ludzie pracowali w polu i na łąkach ręcznie. Często spędzali tam całe dnie, a czasem nawet i noce (na przykład podczas sianokosów – jak donosili mi moi nadbiebrzańscy rozmówcy).

Zadrzewienie służyło więc jako miejsce odpoczynku, a rosnące tam drzewa i krzewy owocowe były źródłem pożywienia. Miedzami ludzie mogli się przemieszczać, stanowiły one wyraźne, naturalne granice między sąsiadującymi gruntami. Nie bez znaczenia była również żywa, bliska i wielowymiarowa relacja, w jakiej ludzie, wcale nie tak dawno, pozostawali z roślinami. Lipy, klony i dęby traktowano z szacunkiem, uważano za święte, ochronne. Inne, takie jak olsze czy wierzby darzono sporym respektem, obawiano się ich. To często wierzenia na temat roślin sprawiały, że tak wiele bardzo leciwych okazów było utrzymywanych pośród pól i łąk. Ludzie żywili głębokie przekonanie, że zniszczenie albo wycinka pewnych roślin może przynieść im nieszczęście [6].

Leciwa przydrożna aleja lipowa w Parku Krajobrazowym im. Dezyderego Chłapowskiego słynącego z zadrzewień śródpolnych. Fot. Artur Golis.

Natomiast patrząc historycznie na dynamikę procesów ekologicznych jakie zaszły w europejskim krajobrazie i ekosystemach naturalnych, niezwykła dzika bioróżnorodność miedz i zadrzewień śródpolnych została ukształtowana głównie jako efekt rolniczej działalności człowieka; ekstensywnej, tradycyjnej, trwającej kilka tysięcy lat. Jeszcze 30 lat temu szacowano, że to właśnie w tradycyjnym krajobrazie rolniczym w Europie, z jego miedzami i zadrzewieniami, znajduje się około 50% najcenniejszej europejskiej dzikiej flory i fauny [7]. Obecnie to ta bioróżnorodność właśnie jest najbardziej zagrożona przez zanik jej siedlisk, zanik między innymi miedz i zadrzewień wśród pól [8].

Leciwy przydrożny dąb szypułkowy z kapliczką – miejsce chrześcijańskiego kultu. Fot. Joanna Sucholas.

Jak to podsumował, około 10-letni uczestnik jednego z moich przyrodniczych spacerów, który dotyczył właśnie zadrzewień śródpolnych: „Łatwiej kijek pocieniować niż go potem pogrubasić”. I rzeczywiście, przysłowie to jak w pigułce oddaje sytuację drzew i krzewów w krajobrazie. Wycięcie ponad 150-letniego jesionu, który pamięta powstanie styczniowe, przeżył z osiem ludzkich pokoleń i jest żywym zapisem historii, dowodem trwania, łącznikiem między światami minionymi i obecnym, który sam jest siedliskiem unikatowej bioróżnorodność, może zająć pewnie godzinę. W ciągu jednej godziny może pozostać po ogromnym drzewie jedynie pień i pustka.  Na przywrócenie go ludziom i przyrodzie, potrzeba jedynie kolejnych osiem pokoleń ludzkich. Mimo to ręka człowiekowi nie zadrży jak dawniej. Coś się zmieniło.

Przydrożne leciwe dęby szypułkowe w Parku Krajobrazowym im. Dezyderego Chłapowskiego słynącego z zadrzewień śródpolnych. Fot. Artur Golis.

Wspomniana na początku tekstu nasza próba odtworzenia wielogatunkowego zadrzewienia śródpolnego, wymaga sporo czasu, pracy, cierpliwości, uwzględnienia ryzyka niepowodzenia w dobie suszy, nakładów finansowych [9], no i pewnego przygotowania merytorycznego. Z punktu widzenia rolnika, to ten rodzaj inwestycji, który nie od razu się zwraca, ale który będzie o stokroć procentować w kolejnych dekadach. To dbałość o przyszły, lepszy i zdrowszy plon, kojący krajobraz dźwiękowy i wizualny wsi, czynna ochrona zagrożonej przyrody i troska o przyszłe pokolenia. To wreszcie sadzenie początkowo bardzo wrażliwych sadzonek, które w przyszłości będą stanowić o rezyliencji (odporności) gospodarstwa w dobie kryzysu klimatycznego i po prostu będzie można odpocząć w cieniu ich dojrzałej formy.

Zdjęcie wprowadzające: Kadr z filmu „Konopielka” Witolda Leszczyńskiego

[1] Wspaniale o przestrzeni wiejskiego krajobrazu jako świątyni natury napisane jest w książce, niestety jeszcze nieprzetłumaczonej na język polski: „Wild Service. Why nature needs you” pod red. Nick Hayes i Jon Moses, wydanej w 2024 roku.

[2] Fan, B., Li, Y., Wang, F. et al. Relatively open vegetation landscapes promoted early Pleistocene hominin evolution. Commun Earth Environ 6, 1014 (2025). https://doi.org/10.1038/s43247-025-02983-x

[3] https://environment.ec.europa.eu/news/restoring-nature-rich-landscapes-around-villages-matter-social-and-environmental-justice-researchers-2026-03-09_en

[4] Golis A., Szyszkiewicz-Golis M. Zadrzewienia śródpolne, aleje i tradycyjne sady. ZPKWW. Poznań. 2020

[5] Kujawa A. i in. Zadrzewienia na obszarach wiejskich. Dobre praktyki i rekomendacje. Fundacja EkoRozwoju. Wrocław 2018

[6] Kujawska M., Łuczaj Ł, Sosnowska J., Klepacki P., Rośliny w wierzeniach i zwyczajach ludowych. Słownik Adama Fischnera, PTL, Wrocław, 2016.

[7] Bignal, E.M., and McCracken, D.I. 1996. Low-intensity farming systems in the conservation of the countryside. J. Appl. Ecol. 33: 413–424.

[8] Neumann, C., Behling, R. and Weiss, G. (2025), Biodiversity Change in Cultural Landscapes—The Rural Hotspot Hypothesis. Ecol Evol, 15: e70811. https://doi.org/10.1002/ece3.70811

[9] Obecnie rolnicy mogą skorzystać ze wsparcia finansowego na tworzenie zadrzewień śródpolnych w ramach Wspólnej Polityki Rolnej: https://www.gov.pl/web/arimr/wsparcie-na-zadrzewienie-kampania-2026-roku.

 

Artykuł powstał w ramach projektu „Aktywni w sołectwach”

 

Projekt „Aktywni w sołectwach” korzysta z dotacji w wysokości 1 215 927 € od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszu Społeczeństwa Obywatelskiego EOG finansowanego ze środków Funduszy EOG i Funduszy Norweskich. Celem projektu jest wzmocnienie społeczeństwa obywatelskiego oraz zwiększenie udziału obywateli w życiu publicznym na obszarach wiejskich w Polsce poprzez rozwijanie kompetencji, odporności i współpracy sołtysów oraz wiejskich organizacji społecznych. Projekt będzie trwał od maja 2026 do maja 2031 roku.

Facebook
Twitter
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Najnowsze wydarzenia

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!