Między puszczą, rzeką i historią pogranicza. Karakule i Supraśl – miejsca, które odkrywa się sercem

41389

Nie mają neonów, nie kuszą wielkimi hotelami i nie próbują za wszelką cenę przyciągać turystów. A jednak każdy, kto tu przyjedzie, wraca zachwycony. Supraśl i położone nieopodal Karakule to miejsca, gdzie historia dawnej Rzeczypospolitej spotyka się z ciszą Puszczy Knyszyńskiej, a wielokulturowe dziedzictwo wciąż jest obecne w krajobrazie, architekturze i pamięci mieszkańców.

Wystarczy jednak zjechać z głównej drogi i zatrzymać się kilkanaście kilometrów od Białegostoku, by znaleźć się w zupełnie innym świecie. W świecie drewnianych domów, meandrującej rzeki, zapachu sosnowego lasu i opowieści, które zaczęły się przed wiekami. To właśnie tutaj Polska pokazuje swoje mniej znane, ale niezwykle fascynujące oblicze.

Supraśl – perła wielokulturowego Podlasia

Historia Supraśla rozpoczyna się około 1500 roku. Według przekazywanej od pokoleń legendy mnisi św. Bazylego przybyli z pobliskiego Gródka i puścili na rzece drewniany krzyż. Miejsce, w którym zatrzymał się, uznali za znak i właśnie tam postanowili wznieść klasztor.

Tak narodził się Supraśl – miejscowość, która przez kolejne stulecia stała się jednym z najważniejszych ośrodków duchowych i kulturalnych tej części Europy. Przez blisko trzysta lat to właśnie monaster wyznaczał rytm życia mieszkańców. Był miejscem modlitwy, ale również centrum nauki, sztuki i gospodarki. W XVI wieku powstała tutaj słynna biblioteka klasztorna, do której przybywali uczeni, humaniści i ludzie sztuki.

Supraśl od samego początku był miejscem pogranicza. Spotykały się tutaj wpływy prawosławia i katolicyzmu, kultury polskiej, ruskiej, białoruskiej, litewskiej, tatarskiej i żydowskiej. Nic więc dziwnego, że miasteczko często nazywane jest miniaturą dawnej Rzeczypospolitej – państwa wielu języków, obrządków i tradycji.

– Supraśl to nie jest tylko piękne miasteczko na weekendowy wyjazd. To miejsce, w którym można poczuć ducha dawnej Rzeczypospolitej wielu narodów. Wciąż widać tutaj ślady przenikania się kultur i religii. To właśnie ta wielokulturowość sprawia, że każdy, kto tutaj przyjeżdża, odkrywa coś więcej niż tylko zabytki i piękne krajobrazy. Odkrywa historię ludzi, którzy przez stulecia żyli obok siebie i wspólnie budowali to miejsce – mówi Monika Siemion, sołtyska Karakul.

Klasztor, który stworzył miasto

Monaster Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy do dziś pozostaje najcenniejszym zabytkiem Supraśla i jednym z najważniejszych prawosławnych klasztorów w Polsce.

To właśnie tutaj można zobaczyć niezwykłe połączenie dwóch światów. Gotyckie wieże kojarzone z Zachodem harmonijnie współistnieją z bizantyjskimi kopułami symbolizującymi Wschód.

Nieopodal znajduje się również Muzeum Ikon, uznawane za jedno z najciekawszych muzeów tego typu w Europie. Zwiedzanie odbywa się w półmroku, przy wykorzystaniu światła i muzyki, co tworzy wyjątkowy, niemal mistyczny klimat.

Skarb wpisany na listę UNESCO

Jednym z najcenniejszych symboli wielokulturowego dziedzictwa tych ziem jest Kodeks Supraski. To jeden z najstarszych i najcenniejszych zabytków piśmiennictwa słowiańskiego, odkryty w XIX wieku w dawnym klasztorze bazylianów. Uznawany jest za największy zachowany pomnik cyrylickiego piśmiennictwa z X wieku i został wpisany na listę UNESCO. To właśnie takie zabytki sprawiają, że Supraśl jest miejscem wyjątkowym nie tylko w skali Podlasia, ale i całej Europy.

Supraśl zapisał się również w historii polskiej kultury słowa drukowanego. To tutaj działała słynna Drukarnia Ojców Bazylianów, jedna z najważniejszych oficyn wydawniczych dawnej Rzeczypospolitej. Jej znaczenie najlepiej pokazuje fakt, że właśnie w Supraślu w 1792 roku ukazały się drukiem Pieśni nabożne Franciszka Karpińskiego. W tym tomiku znalazła się „Pieśń o Narodzeniu Pańskim”, znana dziś powszechnie jako „Bóg się rodzi” – jedna z najważniejszych polskich kolęd, nazywana często „królową polskich kolęd”. Tekst napisał Franciszek Karpiński na zamówienie księżnej Izabeli Lubomirskiej, a supraskie wydanie sprawiło, że utwór trafił do obiegu i na trwałe wszedł do polskiej tradycji religijnej oraz narodowej.

Historia Supraśla nie kończy się jednak na klasztorze. W XIX wieku rozpoczął się zupełnie nowy rozdział. Po powstaniu listopadowym zaczęli przybywać tutaj włókiennicy ze Zgierza i Łodzi, wśród nich Wilhelm Zachert i Buchholz. Przywozili ze sobą kapitał, nowe technologie i pomysły na rozwój przemysłu. Powstały zakłady włókiennicze, nowe osiedla i charakterystyczne drewniane domy tkaczy. Do dziś po dawnych fabrykantach pozostały pałace, zabudowania przemysłowe i niezwykła architektura, która stała się integralną częścią krajobrazu miasta.

Współczesny Supraśl to także ważne miejsce na mapie polskiego teatru. Swoją siedzibę ma tutaj Teatr Wierszalin, jeden z najbardziej rozpoznawalnych zespołów teatralnych w kraju, założony w 1991 roku przez reżysera Piotra Tomaszuka i grupę współpracujących z nim artystów. Jego spektakle, zakorzenione w duchowości, micie, ludowej wyobraźni i kulturze pogranicza, idealnie wpisują się w charakter Supraśla – miejsca, gdzie codzienność od wieków przenika się z opowieścią, symbolem i tajemnicą.

Ale historia zaczęła się wcześniej. W Karakulach

Choć dziś to Supraśl jest najbardziej rozpoznawalnym miejscem regionu, historia tych okolic rozpoczęła się znacznie wcześniej. Karakule – niewielka wieś położona między Białymstokiem, Supraślem i Wasilkowem – pojawiają się w źródłach już w 1480 roku.

– Mało kto zdaje sobie sprawę, że Karakule są starsze od Supraśla. Tędy przebiegała granica między Koroną Polską a Wielkim Księstwem Litewskim. Kilka kilometrów od dzisiejszego Białegostoku zaczynała się inna jurysdykcja, inne urzędy, inny porządek polityczny. To nie była granica istniejąca tylko na papierze. To była codzienność mieszkańców tych ziem – opowiada Monika Siemion.

Jak podkreśla, Karakule były ważnym punktem administracyjnym i gospodarczym. Istniał tu dwór należący do dóbr Aleksandra Chodkiewicza. A skoro istniał dwór, musiało istnieć również centrum zarządzania okolicznymi ziemiami i ogromnymi kompleksami leśnymi.

– Dwór oznaczał zarządzanie ludźmi, ziemią i puszczą. Dzisiejsza Puszcza Knyszyńska była częścią dawnej Puszczy Królewskiej i funkcjonowała nawet nazwa Puszczy Karakulskiej. To pokazuje, jak istotną rolę odgrywała nasza miejscowość. O Karakulach należy opowiadać przez pryzmat dworu, granicy i traktu, bo właśnie te trzy elementy budowały znaczenie tej osady przez stulecia – podkreśla pani sołtys.

Wieś przy wielkim trakcie

W zachowanych dokumentach odnaleźć można informacje o pobycie Grzegorza Chodkiewicza w Karakulach. Obok dworu osadzono ogrodników, od których nazwę wzięły późniejsze Ogrodniczki. Do dziś żywa pozostaje również opowieść o karczmie stojącej przy wielkim trakcie litewskim. Zatrzymywać mieli się tutaj kupcy, urzędnicy, a być może nawet królewskie orszaki.

– Historycy zawsze zapytają o dokumenty i źródła, ale lokalne legendy są równie ważne. One budują naszą tożsamość i pokazują, jak mieszkańcy przez pokolenia postrzegali swoje miejsce na ziemi. Karakule były osadą pogranicza, miejscem, gdzie mieszały się języki, wieści, waluty i polityka. To właśnie takie miejscowości najlepiej opowiadają historię dawnej Rzeczypospolitej – mówi Monika Siemion.

Miejsca, które pachną sosną i spokojem

Dziś Karakule i Supraśl przyciągają przede wszystkim niezwykłą atmosferą. Otulina Puszczy Knyszyńskiej, rzeka Supraśl i wszechobecna zieleń sprawiają, że są to miejsca idealne do odpoczynku. Rzeka należy do najpiękniejszych szlaków kajakowych w północno-wschodniej Polsce. Jej liczne zakola prowadzą przez lasy i łąki, pozwalając odkrywać przyrodę w niemal niezmienionej postaci. W 2001 roku Supraśl otrzymał status uzdrowiska. O jego wyjątkowości decydują borowiny, olejki eteryczne i specyficzny mikroklimat tworzony przez rozległe sosnowe lasy.

To właśnie te krajobrazy przez lata inspirowały Wiktora Wołkowa – jednego z najwybitniejszych fotografików związanych z Podlasiem, nazywanego często mistrzem światła i piewcą podlaskiej przyrody. Jego fotografie pokazywały nie tylko piękno puszczy, rzek, mgieł i pól, ale także ulotny nastrój tej ziemi. Patrząc na okolice Supraśla i Karakul, łatwo zrozumieć, dlaczego właśnie tutaj artysta odnajdywał tak silne źródło inspiracji.

– Każdy, kto przyjeżdża do Supraśla i naszych okolic, wraca zachwycony. Ludzie mówią, że chcieliby zostać tutaj dłużej albo wrócić jeszcze raz. To miejsca, w których naprawdę odpoczywa się od codziennego pośpiechu. Jest cisza, spokój, piękna przyroda, fantastyczna kuchnia i niezwykła historia. Tutaj można po prostu poczuć, że się żyje – podsumowuje Monika Siemion.

Perła Podlasia, która nie potrzebuje reklamy

Monaster, Muzeum Ikon, drewniane domy tkaczy, pałace fabrykantów, bulwary nad rzeką, spływy kajakowe, szlaki Puszczy Knyszyńskiej i wieczorne „Szwędaczki Supraskie” czyli animacyjny spacer z pochodniami – to wszystko tworzy wyjątkowy klimat tej części Podlasia. Jednak największym skarbem Supraśla i Karakul pozostaje coś, czego nie da się zamknąć w folderze turystycznym. To atmosfera. Atmosfera miejsca, w którym historia nie jest jedynie zapisem w książkach, ale żyje w krajobrazie, w opowieściach mieszkańców i w ciszy sosnowych lasów. Bo czasami najpiękniejsze miejsca znajdują się tuż obok nas. Trzeba tylko zjechać z głównej drogi i pozwolić, by same opowiedziały swoją historię.

 

Przemysław Chrzanowski

Fot. Krzysztof Muszyński, Monika Siemion, Krzysztof Sobolewski (zdjęcie z drona)

Facebook
Twitter
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Najnowsze wydarzenia

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!