Wakacje. Samochody jeden za drugim mkną trasami północno-wschodniej Polski. Bagażniki wypełnione walizkami, na dachach rowery i kajaki. Cel? Mazury. Kraina Tysiąca Jezior od lat przyciąga turystów niczym magnes. Ale wystarczy na chwilę zdjąć nogę z gazu. Skręcić w boczną drogę, zostawić za sobą pośpiech i wielkie turystyczne kurorty. Kilkanaście kilometrów dalej zaczyna się zupełnie inny świat.
Świat pachnący żywicą i sianem, przecięty leniwie płynącymi rzekami, pełen drewnianych kapliczek i opowieści starszych mieszkańców, którzy wciąż pamiętają dawne pieśni. Świat, w którym tradycja nie została zamknięta w muzealnych gablotach. To Kurpie. Kraina, o której wielu słyszało, ale niewielu naprawdę ją poznało.

Kapliczka w Nowogrodzie.
Kraina ludzi lasu
Kurpie rozciągają się na pograniczu województw mazowieckiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Ich sercem pozostaje Puszcza Zielona i część Puszczy Białej – ogromne kompleksy leśne, które przez stulecia kształtowały życie mieszkańców.
Sama nazwa „Kurpie” pochodzi od prostych butów wyplatanych z łyka lipowego, zwanego kurpiami. Jednak mieszkańcy tych ziem od wieków określali siebie mianem Puszczaków. Żyli z lasu i dla lasu. Byli bartnikami, myśliwymi, smolarzami, rudnikami i bursztyniarzami. Przez stulecia posiadali własne prawo bartne, własnych urzędników i znaczną samodzielność gospodarczą.

Kurpiowski myśliwy-rzeźba w Łysych.
Bartnictwo – dziś niemal zapomniane – było fundamentem życia gospodarczego regionu. Miód i wosk z kurpiowskich barci trafiały do miast całej Rzeczypospolitej, a za kradzież pszczół groziły niezwykle surowe kary, początkowo nawet kara śmierci. Kurpiowskie prawo bartne należało do najlepiej zorganizowanych systemów zwyczajowych w dawnej Polsce. Kurpie zapisali się również w historii jako ludzie niezwykle przywiązani do wolności. Wspierali powstania narodowe, walczyli podczas potopu szwedzkiego, a symbolem ich niezłomności stał się Stach Konwa – legendarny kurpiowski bohater i obrońca regionu.

Dworek w Nowogrodzie.
Kurpie – najlepiej poznawać je powoli
– Kurpie trzeba odkrywać bez pośpiechu. To nie jest region, który zachwyca od pierwszego kilometra. On odkrywa swoje piękno stopniowo – przy kolejnych zakrętach, podczas rozmów z mieszkańcami i chwil spędzonych nad rzeką – mówi Robert Niedźwiecki, lokalny działacz, propagator zdrowego stylu życia i miłośnik kurpiowskiej tradycji.

Jego przygoda z regionem od lat związana jest z rowerem. – Nigdy nie pociągało mnie ściganie. Rower daje mi coś znacznie cenniejszego – możliwość zatrzymania się w każdej chwili. Żeby spojrzeć na drewnianą kapliczkę ukrytą wśród sosen, posłuchać żurawi nad rozlewiskami Omulwi albo po prostu usiąść nad Pisą i cieszyć się ciszą – podkreśla.
I rzeczywiście, Kurpie wydają się stworzone do spokojnej turystyki rowerowej. Przez wiele kilometrów można jechać niemal pustymi drogami prowadzącymi przez sosnowe bory, doliny rzek i niewielkie wsie, w których czas płynie zdecydowanie wolniej.

Kadzidło – serce kurpiowskiej tradycji
Pierwszym obowiązkowym przystankiem powinno być Kadzidło, nieformalna stolica Kurpiowszczyzny. To tutaj znajduje się Zagroda Kurpiowska – jeden z najważniejszych skansenów regionu. Drewniane chałupy, kuźnie, stodoły i spichlerze pokazują, jak wyglądało życie dawnych mieszkańców puszczy. Można zobaczyć pokazy wycinankarstwa, bursztyniarstwa czy wykonywania tradycyjnych kwiatów z bibuły.
Właśnie tutaj odbywa się również słynne Wesele Kurpiowskie – wydarzenie, które pozwala zobaczyć żywy folklor, a nie jedynie jego sceniczną rekonstrukcję.
Zagroda Kurpiowska w Kadzidle.
Łyse – tam, gdzie palmy sięgają nieba
Niewiele miejsc w Polsce może pochwalić się tradycją równie spektakularną jak Łyse. Każdej Niedzieli Palmowej mieszkańcy przygotowują wielometrowe palmy wykonane wyłącznie z naturalnych materiałów. Konkurs Palm Kurpiowskich należy do najbardziej rozpoznawalnych wydarzeń folklorystycznych w kraju i został wpisany na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.
Poza świątecznym czasem Łyse pozostaje spokojną miejscowością otoczoną lasami, z której prowadzą jedne z najpiękniejszych tras rowerowych Puszczy Zielonej.

Rzeźba uliczna w Łysych.
Myszyniec – duchowa stolica regionu
Od wieków był centrum handlu i życia religijnego Kurpiów. Nad miastem góruje monumentalna bazylika Trójcy Przenajświętszej, a każdego roku odbywa się tutaj Międzynarodowy Festiwal Folkloru Kurpiowskiego.

Wnętrze chaty kurpiowskiej Szafarczyska 11- rodziny Pędzichów.
Prawdziwą wizytówką regionu pozostaje jednak Miodobranie Kurpiowskie – największa impreza folklorystyczna Kurpi. W ostatnią niedzielę sierpnia tysiące gości przyjeżdżają do gminy Myszyniec, by uczestniczyć w święcie muzyki, tradycji i regionalnych smaków.
– Na Kurpiach tradycja nie jest przedstawieniem dla turystów. Tutaj naprawdę się nią żyje. W wielu domach nadal śpiewa się stare pieśni, tworzy wycinanki i pielęgnuje zwyczaje przekazywane przez dziadków i pradziadków. To właśnie jest największa siła tego regionu – mówi Robert Niedźwiecki.

Wach – muzeum, które jest domem
Nie ma chyba bardziej autentycznego miejsca na Kurpiach niż Rodzinne Muzeum Kurpiowskie w Wachu. Laura i Zdzisław Bziukiewicz stworzyli przestrzeń, która nie przypomina tradycyjnego muzeum. To dom, w którym historia żyje razem z gospodarzami.
Przez lata zgromadzili kilka tysięcy eksponatów: narzędzi, strojów, dokumentów, fotografii i książek poświęconych Kurpiowszczyźnie. Jeszcze ważniejsze są jednak opowieści, których nie znajdziemy w żadnym podręczniku.

Nowogród – miejsce, od którego wszystko się zaczęło
Jeżeli istnieje miejsce, bez którego trudno zrozumieć Kurpie, jest nim Nowogród. To właśnie tutaj, na wysokiej skarpie nad Narwią, historia regionu nabiera szczególnego znaczenia. Znajduje się tu Muzeum–Skansen Kurpiowski im. Adama Chętnika – jedno z najważniejszych miejsc dokumentujących kulturę i dziedzictwo Puszczy Zielonej. Otwarte 19 czerwca 1927 roku przez Adama Chętnika i jego żonę Zofię z Klukowskich, jest dziś drugim najstarszym skansenem w Polsce. To wyjątkowa przestrzeń, w której drewniane chaty, zagrody, wiatraki i obiekty gospodarcze pozwalają zajrzeć w codzienność dawnych mieszkańców Kurpiowszczyzny.

Nowogród mural NeSpoon.
Nowogród pokazuje jednak, że tradycja nie kończy się na muzealnych ekspozycjach. Dzięki Fundacji im. Adama Chętnika miasto stało się również przestrzenią współczesnej sztuki. Organizowany corocznie festiwal „Na wzgórzu nad rzeką” łączy historię z nowoczesnością poprzez koncerty, warsztaty, spotkania z twórcami ludowymi i działania edukacyjne.
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych efektów festiwalu są murale, które na stałe wpisały się w krajobraz miasta. Powstają one dzięki współpracy z czołowymi artystami street artu, takimi jak NeSpoon, Mgr Mors, Mona Tusz czy Arkadiusz Andrejkow. Ich prace inspirowane są kurpiowską wycinanką, koronką, ornamentyką i symboliką regionu, nadając tradycyjnym motywom zupełnie nowy, współczesny wymiar. To właśnie tutaj widać szczególnie wyraźnie, jak niemal stuletnia tradycja może stać się żywym źródłem inspiracji dla sztuki XXI wieku.

Rezerwat Czarnia i kraina rzek
Miłośnicy przyrody nie mogą pominąć Rezerwatu Czarnia – jednego z najcenniejszych przyrodniczo miejsc na Kurpiach. Położony w gminie Czarnia, został utworzony w 1964 roku w celu ochrony naturalnego boru sosnowego, który zachował niemal pierwotny charakter.
Rezerwat o powierzchni 141,26 hektara porastają imponujące, ponadstuletnie sosny, a bogate runo leśne tworzą mchy, wrzosy i borówki. Spacerując jego ścieżkami, można wsłuchać się w ciszę przerywaną jedynie szumem drzew i śpiewem ptaków. To również doskonałe miejsce do obserwacji przyrody. Występują tu m.in. żurawie, bociany czarne i bieliki, a wśród ssaków spotkać można łosie, jelenie, sarny czy bobry. Rezerwat Czarnia jest jednym z tych miejsc, które najlepiej pokazują, dlaczego Kurpie od wieków nazywane są krainą ludzi lasu.

Polska, która wciąż potrafi zaskoczyć
Kurpie nie próbują konkurować z najpopularniejszymi turystycznymi destynacjami. Nie kuszą wielkimi hotelami, tłumami atrakcji i głośnymi kurortami. Oferują coś znacznie cenniejszego – autentyczność miejsca, które przez wieki zachowało własną tożsamość i niepowtarzalny charakter.
Tutaj tradycja nie jest przedstawieniem przygotowanym dla przyjezdnych. Jest częścią codziennego życia mieszkańców. Las nadal pachnie żywicą, podczas lokalnych uroczystości rozbrzmiewają dawne pieśni, a gość wciąż traktowany jest jak domownik. Jeżeli tego lata szukasz miejsca, gdzie można naprawdę odpocząć, zwolnić i odetchnąć od codziennego pośpiechu, zabierz rower i zjedź z głównej drogi. Bo Polska nie kończy się na najbardziej znanych atrakcjach. Czasem jej najpiękniejsze zakątki znajdują się tuż obok uczęszczanych tras – wystarczy skręcić.

Pomocą w odkrywaniu regionu może być publikacja „Kurpie i okolice / Surrounding Kurpie” – dwujęzyczny, polsko-angielski przewodnik turystyczny wydany przez Związek Kurpiów, prezentujący najciekawsze miejsca, historię, kulturę i walory przyrodnicze regionu. To doskonała propozycja zarówno dla turystów z Polski, jak i gości z zagranicy planujących poznawanie Kurpiowszczyzny na rowerze, pieszo czy samochodem.
– Zapraszamy na Kurpie – krainę ciszy, lasów, rzek i żywej tradycji. Kurpie czekają. Być może to właśnie tutaj odkryjesz najpiękniejszy zakątek Polski, o którym większość podróżnych wciąż jeszcze nie wie – zachęca Robert Niedźwiecki.
***