Nikogo nie trzeba dziś przekonywać, że mamy w Polsce dramatyczną suszę. Jej skutki widzimy już gołym okiem, na swoich polach i w ogrodach, w ziemi miejscami tak suchej jak popiół. Prognozy na najbliższe lato nie dają nadziei na spokojne i obfite deszcze. Czy jesteśmy bezradni? Nie jesteśmy. Podpatrując przyrodę potrafimy zatrzymać wodę na swoim polu, łące czy w ogrodzie. Tylko musimy działać już teraz, bo lepiej nie będzie. Jeśli wody nie zatrzymamy, sama nie wróci. Podajemy kilka sposobów zatrzymania wody w miejscu opadu. Praktyk niedrogich i opartych na obserwacji przyrody.
Woda nie pochodzi z odnawialnych, nieskończonych źródeł z głębi ziemi, jak czytaliśmy w dzieciństwie w bajkach. Ona cały czas krąży między atmosferą a Ziemią: wyparowuje przez rośliny i z powierzchni gleb, potem powraca w postaci deszczu i zasila wody powierzchniowe i gruntowe. Wody mamy tyle, ile spadnie.
Polska należy do krajów o bardzo niskich zasobach wody pitnej, porównywalnych z zasobami Egiptu. Sztuczne nawadnianie ogrodów i pól uprawnych wodą do picia (ze studni, czy wodociągów) jeszcze mocniej ogranicza nasze zasoby wód gruntowych, a także nieodnawialnych wód głębinowych [1].
Zmiany klimatu związane ze wzrostem temperatury zaburzają obieg wody w przyrodzie. Dotyczą całego świata. Polska od ponad 10 lat jest w permanentnej suszy. Choć ilość opadów tylko nieznacznie się zmniejszyła, to znacząco zmienił się ich charakter. Coraz częściej doświadczamy nawalnych deszczy, z których woda opadowa szybko ucieka do cieków, strumieni, rzek i do Bałtyku. Wysokie temperatury wzmagają parowanie. Klimatyczny bilans wodny (stosunek opadów do parowania) konsekwentnie spada, w wielu miejscach jest już ujemny.
Musimy zrobić wszystko, by to co spada lokalnie pozostało w naszym środowisku i poprzez lokalny cykl obiegu wody – służyło jako kolejny i powtarzający się opad zasilający nasze uprawy.

Strumyk, który na co dzień ma bardzo niski stan wody, w czasie nawalnych deszczy wzbiera ją powyżej swoich brzegów i bardzo szybko odprowadza do rzek, a następnie do Bałtyku. To jest woda, którą powinniśmy zatrzymać.
Generalna zasada brzmi: łapmy wodę wtedy, kiedy jest ona w nadmiarze, by wykorzystać, ją wtedy, kiedy będzie jej brakować.
1. Retencja sztuczna – deszczówki
Wiele sposobów zatrzymywania wody w ogrodach i na polach uprawnych już praktykujemy. Najbardziej popularne jest zbieranie wody opadowej z dachów domów poprzez rynny do zbiorników. Powinny być one szczelne i przyciemnione, by nie rozwijały się w nich glony. Podlewamy wczesnym rankiem lub wieczorem, by ograniczyć utratę wody przez szybkie parowanie.
Jeśli myślimy o instalacji zbiorników na deszczówkę, możemy ubiegać się o dotację z rządowego programu wsparcia instalacji deszczówek w gospodarstwach.

2. Woda zatrzymana w krajobrazie
Możemy jednak zrobić krok dalej i zatrzymać wodę w krajobrazie.
Zacznijmy od gleby.
Gleba to największy, naturalny zbiornik retencyjny, czyli magazyn wody. Aby była w stanie przyjąć jak najwięcej wody w czasie nawalnego deszczu musimy zadbać o jej jakość. Jak to zrobić?
2.1. Wiemy już, że gleba to żywy organizm, w którym mikroorganizmy odgrywają ważną rolę w tworzeniu jej żyzności (próchnicy) i zatrzymywaniu wody. To one dzięki materii organicznej tworzą węglową gąbkę glebową, która pochłania wodę. Dokarmiajmy mikroorganizmy glebowe materią organiczną, której źródłem jest kompost, resztki roślin, obumarłe korzenie po zbiorach, obornik, gnojowca, gnojówka, pomiot ptasi itd. To nie nawozy sztuczne, ale naturalne – karmią mikrobiom gleby, co przekłada się na ilość wody, którą może zretencjonować gleba. Jak mówi Patryk Kokociński (rolnik i biolog) „1% materii organicznej w glebie to możliwość zretencjonowania 160 ton/ha! [2]
2.2. Nawozy sztuczne nie zastąpią naturalnych procesów tworzenia próchnicy, gdyż niszczą życie glebowe. Ograniczmy nawozy sztuczne i nie używajmy syntetycznych środków ochrony roślin – one zabijają glebowy mikrobiom, który pełni wiele dobroczynnych funkcji dla roślin. Im większa różnorodność mikroorganizmów w glebie, tym rośliny mają większy arsenał środków do obrony przed stresem wodnym i chorobami. To organizmy glebowe: mikroorganizmy, zwierzęta bezkręgowe i kręgowe dbają o retencję wody w glebie. Np. bakterie glebowe tworzą galaretowate otoczki, które pozwalają zatrzymać wodę w przestrzeniach między porami gleby; dżdżownice drążą korytarze w ziemi, dzięki czemu woda może się gromadzić głęboko podczas nawalnych deszczy, rozluźniają strukturę gleby i pomagają w jej napowietrzaniu. Nawet kret, tak nielubiany przez ogrodników, tworzy w ziemi korytarze, które ją spulchniają i napowietrzają, poprawiając przepływ wody i dostęp tlenu do korzeni roślin.
2.3. Ściółkujmy gleby w grządkach i w uprawach, aby przyhamować parowanie wody z gleby i zadbać o jej zdrowie. Ściółka trzyma wilgoć, a dodatkowo stanowi źródło dobrych składników odżywczych m.in. celulozy dla dżdżownic. Może nam posłużyć do tego skoszona trawa (bez nasion), zrębki, kora, słoma, trociny sosnowe, brzozowe, wierzbowe, liście, igły, szyszki itd. Pamiętajmy też o przykrywaniu gleby naturalną kołderką na zimę.
2.4. Stosujmy minerały poprawiające strukturę gleby i jej chłonność. Może to być wermikulit (naturalny minerał), ale także rozdrobnione cegły, stare dachówki i elementy wypalonej ceramiki, które chłoną wodę w czasie deszczu i oddają wilgoć w trakcie suszy. Przykład: Rajski Ogród w Kamionce
2.5. Odłóżmy do lamusa głębokie przekopywanie ziemi ogrodowej. Przyspiesza ono procesy mineralizacji, czyli uciekania z gleby węgla organicznego, który jest jednym ze składników materii organicznej. Te praktyki uwalniające węgiel z gleby mają wpływ na podgrzewanie temperatury powietrza i efekt cieplarniany. Głębokie kopanie unicestwia ważne mikroorganizmy, jak chociażby bakterie tlenowe i beztlenowe oraz dżdżownice. Niszczy gruzełkowatą strukturę gleby, a to właśnie dzięki niej rośliny mają dostęp do tlenu, woda łatwiej wsiąka w głąb ziemi i zatrzymuje się na dłużej, a korzenie roślin mają lepsze warunki do pobierania wody i składników pokarmowych. Korzystajmy w ogrodnictwie z praktyk regeneratywnych, które odbudowują ekosystem gleby. Przeczytaj: Fundacja Terra Nostra.

Nawet kret, tak nielubiany przez ogrodników tworzy w ziemi korytarze, które ją spulchniają i napowietrzają, poprawiając przepływ wody i dostęp tlenu do korzeni roślin.
2.6. Nie wzbogacajmy naszej ziemi kupionym w sklepie torfem. Po pierwsze wspieramy w ten sposób niszczenie naturalnych zbiorników wody i bioróżnorodności, jakimi są torfowiska. Pod drugie, torf znajdujący się w ziemi ogrodowej ze sklepu, w krótkim czasie ulotni się z naszej gleby w postaci dwutlenku węgla i dołoży się do globalnego ocieplenia Ziemi. Stosujmy własną ziemię kompostową z odpadków kuchennych, liści, trawy i innych roślin. Kupując ziemię z torfem niszczymy torfowiska – Witryna Wiejska

Pokrzywa bardzo dobrze zacienia glebę i tworzy niezbędne siedlisko dla rozwoju motyli.
3. Zadbajmy o zielone siedliska i odpowiednią roślinność.
Roślinność działa jak pompa wodna. Pobiera wody podziemne, odparowuje do atmosfery i powoduje, że woda wraca w postaci opadu. Średnio 40% opadów nad lądem pochodzi z parowania roślin. Z tej wilgoci aż 57% wraca ponownie jako opad nad lądami. [3] To dlatego tak kluczową rolę w obiegu wody pełnią rośliny.
3.1. To obecność roślin sprawia, że woda krąży w krajobrazie. Chrońmy naturalne, zielone zakątki, nie wycinajmy tego, co nam się nie podoba. Nie kośmy jedynie dla porządku estetycznego. W przyrodzie nie ma bałaganu, wszystko co w niej jest pełni określoną funkcję biologiczną. Popatrzmy, jaką rolę pełnią zielone ostoje dla gleby i innych organizmów, zastanówmy się, jaki mają związek z zatrzymywaniem wody w tym miejscu.

Przetacznik ożankowy – roślina okrywowa. Lubi porastać przydomowe trawniki.
3.2. Wybierajmy do sadzenia te rośliny, które są odporne na susze i które dodatkową osłaniają glebę przed nadmiernym nagrzewaniem i parowaniem. Pytajmy o rośliny okrywowe i głęboko korzeniące się.
3.3. Przywracajmy mozaikowaty krajobraz upraw, w którym są drzewa, krzewy, miedze, kwietne i roślinne pobocza. To one odgrywają istotną rolę w zatrzymywaniu wody w naszych uprawach. Dbajmy o pobocza i strefy buforowe. Wykoszone pobocza w porównaniu z dzikimi przegrywają w czasie suszy. Pobocza zarośnięte wzmocnią naszą odporność na susze.
Polna droga, Józef Chełmoński, 1889. Muzeum Narodowe w Warszawie.
3.5. Stosujmy poplony, które przykryją glebę po głównych uprawach, chroniąc ją przed nadmiernym parowaniem.
3.6. Obsadzajmy nasze ogrody i uprawy drzewami i krzewami, które dadzą im odpowiednie zacienienie, zablokują erozję gleby i nadmierne parowanie z niej wody. Zadrzewiajmy nasze siedliska, bo drzewa dają plon! To nieprawda, że drzewa zabierają wodę. Drzewa poprzez swoje głębokie korzenie wydobywają składniki odżywcze do wyższych warstw gleby, skąd mogą je pobierać rośliny przez nas uprawiane. Obniżają temperaturę upraw. Jedno drzewo potrafi uwolnić przez liście (proces transpiracji) nawet 300 litrów wody na dobę.
3.7. Przy wyborze drzew do sadzenia pamiętajmy, że drzewa liściaste lepiej radzą sobie z suszą niż drzewa iglaste. [5] Drzewa ograniczają siłę wiatru, bo wiatr w otwartym krajobrazie rolniczym czy ogrodniczym jest główną siłą napędową parowania z gleby. Co więcej, w sąsiedztwie drzew dłużej utrzymuje się oszronienie i pokrywa śnieżna, co także zwiększa odporność na suszę. [6]
4. Zatrzymajmy wodę w oczkach, nieckach, ciekach, rowach przydrożnych.
4.1. Nie czyśćmy cieków wodnych i rowów przydrożnych, nie pogłębiajmy ich – każde pogłębianie rowów skutkuje obniżeniem zwierciadła wód gruntowych. Nie wykaszajmy brzegów. Pozwólmy im zarastać, bo oczyszczony rów powoduje większy i szybszy odpływ wody i wysycha. Roślinność w rowie pomaga w zatrzymaniu wody i dodatkowo bierze udział w jej oczyszczaniu.

4.2. Na terenach lekko pochyłych możemy robić dołki w terenie (oczka wodne, oczka śródpolne, niecki) i zagrody np. z kamieni, które spowalniają spływ powierzchniowy wody w trakcie nawalnych deszczy i burz. Woda zatrzymana w oczku czy stawie przenika (infiltruje) do wód gruntowych. Przykład: Rajski Ogród.

Przykład oczka w Rajskim Ogrodzie w Kamionce na Warmii i Mazurach. Fot. Archiwum Rajskiego Ogrodu.
4.3. Jednym z pomysłów na zatrzymanie wody w ogrodzie czy na polu jest wykopanie tzw. rowu konturowego, który przegradza linię potencjalnego spływu. [7] Buduje się go prostopadle do kierunku spływu wody, czyli w poprzek zbocza. Rów z jednej strony (niższej) obkłada się wykopaną ziemią, tworząc wał, który obsadza się drzewami i krzewami np. owocowymi, co stanowi barierę dla prędkości wody, wiatru i zacienia rów. Woda z rowu zasila zasoby wód gruntowych. Taki wał pomaga w samoregulacji obiegu wody. Obejrzyj film, jak zbudować rów konturowy.
Dodatkowo można wypełnić rowy zrębkami z drzew liściastych. W zrębkach rozwiną się bakterie i grzybnie, które oczyszczą wodę z pestycydami napływającą z deszczem z sąsiednich pól.
Choć bobry bywają uciążliwe, ich działalność zatrzymuje wodę w glebie i oczyszcza ją, co jest korzystne dla środowiska.
5. Przystosujmy nasze podwórka do zatrzymywania wody
5.1. Rozszczelniajmy krawężniki przy chodnikach i ścieżkach, by woda z ulewnych deszczy mogła powoli wsiąkać w grunt.
5.2. Starajmy się nie zabudowywać całkowicie podwórek, gdyż w trakcie ulewy ogromne ilości wody w błyskawicznym tempie opuszczają nasze wybetonowane siedliska. Stosujmy nawierzchnie ażurowe, czy żwirowe, które pozwolą wodzie wniknąć w grunt.
5.3. Ograniczmy cotygodniowe koszenie trawników i łąk wokół naszych domów, albo zostawmy niewykoszone fragmenty. Wyższa trawa to schronienie i pokarm dla wielu owadów, ale także osłona naszej gleby przed słońcem i nadmiernym parowaniem. Przeczytaj: Nieskoszony kawałek lata.

Spróbujmy zagospodarować każdy deszcz, każdą burzę i każdą kroplę. Zatrzymajmy wodę u siebie, w zbiornikach na deszczówkę, w glebie wypełnionej materią organiczną i organizmami glebowymi, w roślinach, które dodatkową ochronią glebę przed nadmiernym parowaniem i erozją. Dbanie o wilgotność naszych gleb w ogrodach i na polach oprócz bezpośredniej korzyści dla naszych upraw, zmniejsza też emisję dwutlenku węgla, która podgrzewa klimat Ziemi.
Fot Monika Mazurczak-Kaczmaryk
Przypisy:
[1] prof. Bogdan Chojnicki, rozmowa „Dlaczego brakuje wody”
[2] Patryk Kokociński, Życie na Pola! – Rolnik szuka wody – o retencji w krajobrazie rolniczym.
[3] dr Klaudia Dębiec-Andrzejewska, wykład pt. „Pożyteczne mikroorganizmy jako sprzymierzeńcy gleby i wzrostu roślin”. Laboratorium Mikrobiologii Rolniczej i Przemysłowej, Wydział Biologii UW
[4] Iwona Wagner, Konferencja LIFE Riverease. Jak Riverease odpowiada na zmiany klimatu na terenach rolnych, 16 kwietnia 2026 roku.
[5] Bartosz Popczyński – leśnik i edukator przyrodniczy, wykład we Wszechnicy pt. Inwazyjne gatunki obce w Polsce.
[6] Patryk Kokociński, Życie na Pola! – Rolnik szuka wody – o retencji w krajobrazie rolniczym.
[7] Łukasz Nowacki – rolnik. Warsztat 2. Dobre praktyki przeciwdziałania skutkom zmiany klimatu na terenach rolniczych w Europie (w języku polskim) w czasie konferencji LIFE Riverease Zastosowanie NBS w celu zmniejszenia wpływu rolnictwa na zasoby wodne w obliczu zmiany klimatu – inauguracja projektu LIFE Riverease.
Jak nawadniać łąki i pastwiska? | Webinar OTOP, BirdLife Polska