W Nowej Dębie otwarto Centrum Organizacji Pozarządowych „Strażnica” – nową przestrzeń dla stowarzyszeń, kół gospodyń wiejskich, jednostek OSP, grup nieformalnych oraz lokalnych liderów zaangażowanych w życie społeczne gminy. Miejsce powstało w budynku dawnej remizy w Nowej Dębie i ma służyć integracji oraz współpracy środowisk trzeciego sektora. Inicjatywa jest efektem działań Fundacji Q.
O idei przedsięwzięcia, budowaniu lokalnych partnerstw oraz pierwszym dniu funkcjonowania centrum rozmawiamy z Marcinem Kurnikiem.
Przemysław Chrzanowski, Witryna Wiejska: Patrząc na waszą drogę – od lokalnych działań, przez pomoc humanitarną w czasie kryzysów, aż po budowę centrum dla NGO – można powiedzieć, że „Strażnica” jest naturalnym efektem tych doświadczeń?

Marcin Kurnik, Prezes Fundacji Q: – Tak, dokładnie tak to wygląda. To nie jest projekt, który powstał z dnia na dzień, tylko efekt kilku etapów naszej pracy i zmieniających się doświadczeń. Zaczynaliśmy bardzo lokalnie – od prostych działań społeczno-kulturalnych w Rozalinie, gdzie fundacja powstała. Później przyszło przyspieszenie: pandemia, a następnie wojna w Ukrainie. W obu tych momentach weszliśmy w działania dużo szersze niż wcześniej, szczególnie pomocowe i humanitarne.
Równolegle rozwijaliśmy się organizacyjnie – najpierw w oparciu o środki wojewódzkie, później krajowe, a z czasem także międzynarodowe. Prowadziłem też szkolenia dotyczące odporności społecznej i przygotowania społeczności na kryzysy, co dało nam bardzo praktyczną wiedzę z pracy „w terenie”. I właśnie z tego wszystkiego – z doświadczenia, sieci kontaktów i pracy w różnych kryzysach – naturalnie wyrosła potrzeba stworzenia miejsca takiego jak Centrum Organizacji Pozarządowych „Strażnica”.
Czyli to nie był pomysł z dnia na dzień?
– Absolutnie nie. To był proces i w pewnym sensie powrót do idei, które były nam bardzo bliskie od lat. Duże znaczenie miała dla nas Podkarpacka Federacja Organizacji Obywatelskich „Parasol” – jesteśmy jej współzałożycielami. W ramach federacji bardzo mocno pracowaliśmy nad sieciowaniem organizacji, wymianą doświadczeń i szukaniem rozwiązań zarówno dla siebie, jak i dla innych.
W którymś momencie miałem poczucie, że funkcjonujemy w czasie, w którym kryzys goni kryzys. I jeśli pojawia się choć chwila oddechu, to warto ją wykorzystać na przygotowanie się do kolejnych wyzwań. Na budowanie potencjału – najpierw na poziomie gminy, później być może powiatu, a z czasem także szerzej.

Dziś działamy w różnych sieciach – od federacji regionalnej po ogólnopolską sieć „Mapuj Pomoc”. Jestem też zaangażowany w prace w grupach doradczych przy projektach ministerialnych. I zależało mi na tym, żeby to doświadczenie, które zdobywaliśmy poza gminą, wracało tutaj – do naszej lokalnej społeczności i realnie ją wzmacniało.
Sam pomysł to jedno. Ale żeby go uruchomić, trzeba było znaleźć partnerów. Kto był z wami od początku?
– Ogromną rolę odegrała Beata Kosior, przewodnicząca Rady Miejskiej w Nowej Dębie. Stała się takim naturalnym pomostem między nami, radnymi a burmistrzami i zaraziła tym pomysłem samorząd. Do tego od początku włączyli się burmistrz Wiesław Ordon i zastępca burmistrza Marek Kopeć. Wspólnie zaczęliśmy szukać rozwiązania – jak to zrobić, gdzie osadzić ten pomysł i jak znaleźć dla niego odpowiednią przestrzeń.
To był proces, który trwał blisko dwa lata. W międzyczasie udało nam się zaprosić do Nowej Dęby Piotra Steca – animatora, trenera, doradcę formalno-prawnego dla organizacji pozarządowych i eksperta trzeciego sektora oraz ekonomii społecznej. Rozmawialiśmy wtedy o programie „Moc Małych Społeczności”. To spotkanie z zewnątrz mogło wyglądać dość niepozornie, ale przyniosło bardzo konkretne efekty – trzy większe projekty po 50 tysięcy złotych i trzy mniejsze inicjatywy po 10 tysięcy. W sumie do gminy trafiło blisko 200 tysięcy złotych.
To był dla nas bardzo wyraźny sygnał, że wspólne szukanie projektów, wzajemne wspieranie się i pomaganie organizacjom w pisaniu wniosków naprawdę ma sens. Potrzebowaliśmy już tylko miejsca. I wtedy pojawiła się dawna remiza w osiedlu Dęba…

Przestrzeń, która dziś dostała zupełnie nowe życie jako Centrum Organizacji Pozarządowych „Strażnica”.
– Dokładnie tak. Nowa remiza już działała gdzie indziej, a stary budynek został wolny. Rada osiedla bardzo przychylnie podeszła do naszej koncepcji. Pokazaliśmy, czym ma być Centrum Organizacji Pozarządowych – i wszystko zaczęło się składać. W tym samym czasie realizowaliśmy projekt Akademia Liderów Społecznych. Pracowaliśmy z liderami z każdej miejscowości w gminie. I nagle okazało się, że COP może być czymś dużo większym niż tylko „adresem dla organizacji”.
To ma być żywe miejsce. Z konkretną przestrzenią. Z adresem, z którego mogą korzystać organizacje nieposiadające własnej siedziby, ale też miejsce dla grup nieformalnych, dla ludzi z pomysłem, dla liderów, którzy chcą znaleźć partnerów do działania.

Kto już dziś wchodzi do Centrum Organizacji Pozarządowych? Kto będzie korzystał z tej przestrzeni?
– Na pewno organizacje z Dęby – przede wszystkim koło Gospodyń Wiejskich i Ochotnicza Straż Pożarna. One mają swoje struktury i działają na co dzień, ale chcą współuczestniczyć w projektach, szkoleniach i wspólnym pisaniu wniosków. Bardzo cieszy nas też to, że razem z nami chce działać Uniwersytet Trzeciego Wieku – środowisko obecne w Nowej Dębie od wielu lat.
Poza organizacjami formalnymi chcemy mocno otworzyć się również na grupy nieformalne. Już teraz współpracujemy z takimi środowiskami. Korzystają z naszej „parasolowej” formuły – tworzą własne inicjatywy, starają się o granty, realizują działania, a przy tym mogą korzystać z naszego zaplecza organizacyjnego, księgowości czy wsparcia przy rozliczeniach.
To często są ludzie, którzy dopiero sprawdzają, czy chcą zakładać stowarzyszenie albo fundacje. Mają pomysł i energię do działania, ale jeszcze nie wiedzą, w którą stronę pójść. I właśnie dla takich osób Centrum Organizacji Pozarządowych ma być bardzo potrzebnym miejscem – przestrzenią, gdzie można przyjść z pomysłem, znaleźć wsparcie, partnerów i po prostu zacząć działać.
Jak Centrum Organizacji Pozarządowych będzie działać w praktyce?
– Chcemy to dobrze uporządkować. Będzie regulamin korzystania z przestrzeni i grafik rezerwacji, tak żeby organizacje mogły planować spotkania i wydarzenia. Myślimy też o skrytkach pocztowych dla organizacji i grup nieformalnych, które będą działać przy centrum i będą mogły korzystać z tego adresu.
Poza samą przestrzenią ważne będzie też wsparcie merytoryczne. Będą dyżury animatorów i doradców, a także specjalistów – od księgowości po kwestie prawne. Chcemy pomagać organizacjom od pomysłu, przez szukanie konkursów i przygotowanie wniosków, aż po rozliczenie projektów. Zależy nam przede wszystkim na tym, żeby odpowiadać na realne potrzeby mieszkańców i organizacji, a nie działać wyłącznie na zasadzie intuicji.

A jak wygląda sama przestrzeń Centrum Organizacji Pozarządowych?
– Kończymy jeszcze ostatnie prace remontowe, ale najważniejsze rzeczy są już gotowe. Powstały pomieszczenia biurowe dla fundacji, przygotowujemy studio podcastowe i pracownię komputerową do szkoleń cyfrowych. Na dole działa już sala konferencyjno-wydarzeniowa, która sprawdziła się podczas otwarcia. Do tego jest całe zaplecze techniczne – sprzęt biurowy, internet, ekran, projektor i miejsce do organizacji spotkań. Zależy nam na tym, żeby było to miejsce, do którego można po prostu wejść i od razu zacząć działać.
Wspominałeś o współpracy i o tym, żeby nie powielać zasobów. To jeden z ważniejszych elementów tej idei?
– Zdecydowanie tak. To dla mnie bardzo ważne. Nie chcemy, żeby każda organizacja osobno kupowała ten sam sprzęt czy próbowała robić wszystko wyłącznie własnymi siłami. Już podczas otwarcia było widać, że to myślenie naturalnie się pojawia. Jedni mają ekran, inni nagłośnienie, ktoś dysponuje namiotami. Zamiast wszystko dublować, lepiej się wspierać i korzystać z tego, co już jest.
Podobnie z projektami. Jeśli Samorządowy Ośrodek Kultury będzie potrzebował partnera z sektora pozarządowego, możemy działać wspólnie. Jeśli my będziemy szukać partnera do jakiejś inicjatywy, możemy zaprosić kolejne organizacje. I to zaczęło się dziać właściwie od pierwszego dnia.
Jak wyglądało samo otwarcie Centrum Organizacji Pozarządowych?
– Uznaliśmy, że najlepiej połączyć je z Forum Organizacji Pozarządowych gminy Nowa Dęba. Chcieliśmy pokazać organizacjom, z jakiego wsparcia mogą korzystać – zarówno lokalnie, jak i szerzej.
Na początku opowiedziałem o tym, co już teraz oferuje COP. Później odbył się panel z udziałem przewodniczącej rady i przedstawicieli samorządu poświęcony współpracy gminy z organizacjami pozarządowymi. Była też prezentacja Tarnobrzeskiej Agencji Rozwoju Regionalnego i możliwości związanych z ekonomią społeczną.

Głos zabrała również Kinga Bielec, prezeska Fundacji SOS Życie, przedstawicielka Podkarpackiej Federacji Organizacji Obywatelskich „Parasol”, która mówiła o tym, jak ważne jest łączenie sił przez organizacje. Z kolei Piotr Stec opowiedział o doświadczeniach związanych z tworzeniem centrów organizacji pozarządowych na Pomorzu i o tym, jak takie miejsca realnie wzmacniają lokalne społeczności.
Ważnym punktem było także wystąpienie Renaty Butryn, pełnomocniczki Wojewody Podkarpackiego do spraw Społeczeństwa Obywatelskiego, która mówiła m.in. o wyzwaniach związanych ze starzejącym się społeczeństwem i o roli wolontariatu.
Po części oficjalnej był też czas na mniej formalne rozmowy?
– Tak i właśnie na tym bardzo nam zależało. Po panelach była kawa i networking. Wtedy zaczęły się rozmowy, pierwsze pomysły i pierwsze partnerstwa. Dla mnie to było równie ważne jak cały program. Na zakończenie odbył się koncert zespołu Furman i Kapela Kare Konie. Było trochę muzyki i trochę wspólnego śpiewania. Chcieliśmy, żeby poza rozmowami i konkretnymi tematami był też moment po prostu na bycie razem.

Wspominałeś też o wsparciu ze strony lokalnego biznesu.
– Tak i chcę to mocno podkreślić. Takich miejsc nie buduje się wyłącznie siłami organizacji i samorządu. Potrzebni są też lokalni przedsiębiorcy. Zwróciliśmy się do firmy Tomar z prośbą o wsparcie przy odświeżeniu przestrzeni. Potrzebowaliśmy farb do remontu i od razu usłyszeliśmy: „Działajcie, pomożemy”. Dzięki temu mogliśmy przygotować wnętrza. To właśnie z takich konkretnych gestów buduje się wspólnota.
Pierwszy dzień za wami. Co dalej?
– Najbliższe miesiące będą dla nas czasem pilotażowym. Chcemy uważnie obserwować, z czego organizacje korzystają najczęściej i czego najbardziej potrzebują. Ale najważniejsze już się wydarzyło – to miejsce zaczęło żyć. I dokładnie o to chodziło od początku. Żeby w Nowej Dębie była przestrzeń, do której można przyjść z pomysłem, z pytaniem albo z potrzebą działania i spotkać ludzi, którzy powiedzą: „Dobrze, zróbmy to razem”.
Fot: Marcin Rożek z UMIG Nowa Dęba.
***