Oaza oznacza żyzne miejsce do życia pośród pustynni. Miejsce, w którym jest dostępna przede wszystkim woda, niezbędna do zaistnienia życia w ogóle. Dzięki niej mogą wykiełkować nasiona roślin, a zwierzęta i ludzie znaleźć schronienie i pożywienie. Nazwanie w dzisiejszych czasach ogrodu, który wspiera bioróżnorodność, oazą właśnie, wydaje się tak aktualne, jak pewnie nigdy wcześniej.
W czasach kiedy mamy dramatyczny zanik bioróżnorodności w skali globalnej, wynikający z kryzysu klimatycznego i szóstego masowego wymierania gatunków [1], do których to swoją działalnością przyczynił się człowiek, między innymi poprzez niepohamowaną konsumpcję, zużycie nieodnawialnych zasobów naturalnych, emisję gazów cieplarnianych, niszczenie siedlisk w wyniku intensywnego rolnictwo, rozlewającej się urbanizacji, osuszenia mokradeł i wielu innych działań. Kiedy ma miejsce zanik bioróżnorodności odczuwany i widoczny bardziej lokalnie, w skali Europy czy regionu, w którym mieszkamy. Nawet jeśli ktoś, podobnie jak ja, ma niewiele ponad 30 lat, mógł zaobserwować w ciągu swojego życia, jak zmienił się otaczający nas krajobraz i przynależna mu bioróżnorodność.

Józef Chełmoński, Zając wśród zboża, Muzeum Narodowe w Warszawie.
Z mojego krajobrazu dzieciństwa zniknęła łąka, na którą jeździliśmy na rowerowe wycieczki, stare leciwe klony i kasztanowce tworzące przydrożną aleję. Badania pokazują, że od lat 90-tych XX wieku w Europie, ilość pospolitych ptaków związanych z krajobrazem rolniczym spadła nawet o zatrważające 42% [2] – co jest związane z zanikiem siedlisk i brakiem pokarmu dla ptaków, a ilość motyli łąkowych aż o 50% [3], w wyniku zaniku semi-naturalnych łąk, czy chociażby nadmiernego użycia pestycydów. To są te policzone dane, można sobie tylko wyobrazić dramatyczny stan populacji całego szeregu innych, powiązanych gatunków, na przykład owadów stanowiących bazę pokarmową dla ptaków.
Często bezrefleksyjnie przekształcamy lub pozwalamy na przekształcanie krajobrazu wokół nas, wycinkę starych drzew, przydrożnych zakrzewień. Zaorujemy miedze, betonujemy, wyrównujemy i ujarzmiamy nadmiernie również nasze ogrody. Tworzymy wokół domu przestrzeń obsianą jednym gatunkiem trawy, regularnie strzyżonej i nawożonej, która tylko z pozoru jest wygodna, bo przecież wymaga pielęgnacji, specjalnych, kosztownych zabiegów, które znów zużywają ograniczone zasoby, takie jak chociażby woda. Tworzymy tak naprawdę „pustynie” i miejsca bez życia, a to właśnie we własnym ogrodzie mamy najwięcej sprawczości, mamy na niego wpływ. To z niego możemy uczynić dom-oazę dla bioróżnorodności. To w skali małego, przydomowego ogrodu możemy robić wielkie i znaczące rzeczy dla przyrody, motyli, ptaków i szeregu innych gatunków, a bioróżnorodność odwdzięczy się nam co najmniej swoją niezwykłością. No dobrze, ale jak to zrobić?
Czy wymaga to od nas gruntownej znajomości potrzeb i ekologii każdego, pojedynczego gatunku? Niekoniecznie, taka perspektywa może być nawet trochę przytłaczająca. Tak naprawdę, wiedza o gatunkach sama się rozwinie jak zaprosimy je do swojego ogrodu, zagoszczą u nas i będziemy mogli je obserwować. Również skupianie się na jednym elemencie, na przykład poprzez postawienie domku dla dzikich zapylaczy, może okazać się nie do końca skuteczne, bo będą miały domek, ale zabraknie bazy pokarmowej w okolicy. Dlatego, aby efektywnie wspierać bioróżnorodność warto pomyśleć o ogrodzie w kontekście zaistnienia specjalnych struktur (siedlisk do życia), dostępności bazy pokarmowej (w cyklu rocznym i dobowym) i w kontekście grup zwierząt, a niekoniecznie pojedynczych gatunków. Brzmi skomplikowanie? Wcale takie nie jest. Oto kilka wskazówek.
Woda
Zacznijmy od wody, bo woda to podstawa zaistnienia życia, naszej oazy. Wodę do picia potrzebują zarówno ssaki, np. jeże, jak i owady (pszczoły, motyle, trzmiele), czy ptaki. Możemy tylko wyobrazić sobie przedłużające się okresy bez deszczu i brak w okolicy nawet najmniejszej kałuży.
Obecność poidełek w ogrodzie, może okazać się zbawienna dla wielu zwierząt. Ważne, żeby nie były zbyt głębokie (zwierzęta mogą się w nich utopić), i żeby były łatwo dostępne, zarówno ustawione na ziemi, pod krzaczkami, jak i w wyższych miejscach. Jeśli mamy możliwość zrobienia w swoim ogrodzie nawet małego oczka (w Internecie dostępnych jest sporo filmików instruktażowych [4]), stworzymy prawdziwe wodne siedlisko, zapraszające płazy: żaby, ropuchy rozmnażające się wyłącznie w wodzie, czy nawet traszki, owady i rośliny związane z wodą. Płazy na pewno odwdzięczą się nam rechotem czy pomogą ograniczać szkodniki w ogrodzie (ropucha szara jest świetnym sprzymierzeńcem w zjadaniu chociażby stonki czy nagich ślimaków). Pamiętajmy, wszystkie płazy są gatunkami chronionymi, tworząc dla nich siedliska czynnie je chronimy. I najważniejsze w kontekście wody – łapmy deszczówkę, starajmy się nie nawadniać naszych ogrodów wodą przeznaczoną do picia, której zasoby są ograniczone.

Poidełko dla owadów. Fot. Monika Mazurczak-Kaczmaryk.
Specjalne struktury
Tak jak ważna jest woda, tak ważne są diametralnie inne miejsca – miejsca suche. Stosy kamieni, struktury z ponownie użytych cegieł czy dachówek stworzą mocno nagrzewające się latem strefy, miejsca z licznymi zakamarkami. Atrakcyjnie zaaranżowane we wzory, spiralne grządki, czy tak zwane ciepłe grządki będą cieszyć nasze oko, jak i przyciągną amatorów nagrzewających się, wyeksponowanych na słońce miejsc, jednocześnie dających możliwość szybkiego schronienia w cieniu, czyli gadów.
Miesięcznica roczna. Fot. Joanna Sucholas.
Ani się obejrzymy, jak miejsce takie zostanie zamieszkane przez jaszczurkę zwinkę, regulującą populacje owadów i ślimaków żerujących na naszych uprawach. Zostawienie w rogu ogrodu nawet niewielkiego stosu gałęzi czy liści może dostarczyć bezpiecznego miejsca do zimowania, chociażby hibernujących jeży, ale też licznych owadów.

Jaszczurka zwinka przy grządce podwyższonej. Fot. Joanna Sucholas.
Warstwy i cień
Tak jak mozaika w krajobrazie zwiększa bioróżnorodność, tak i mozaika różnych struktur pomnaża różnorodność biologiczną ogrodu. Ważne urozmaicenie daje warstwowość, inaczej piętrowość w ogrodzie. Wszelkie przykłady najbardziej bioróżnorodnych, tradycyjnych, przydomowych ogrodów na świecie są to ogrody z kilkoma piętrami roślinności [5], na wzór naturalnych leśnych ekosystemów, gdzie oprócz najniższej warstwy roślin zielnych i bylin, wkomponowane są kolejne piętra krzewinek, krzewów i wreszcie drzew o różnej wysokości.
Oczywiście ilość i docelowa wielkość posadzonych roślin zależy od wielkości ogrodu, ale nawet na niewielkiej przestrzeni wprowadzenie kilku wyższych roślin urozmaici pionowo strukturę ogrodu, dając nowe siedliska, cień, gradient wilgoci w ogrodzie, dostarczając materiału organicznego w postaci liści – promując tym samym bioróżnorodność, szczególnie zapraszając do niego ptaki.

Aksamitki, dalie zmienne, kosmosy, rudbekie i pięciornik. Fot. Monika Mazurczak-Kaczmaryk.
Rodzime gatunki roślin
Chyba najważniejszym działaniem we wspieraniu bioróżnorodności w naszym ogrodzie jest obecność w nim rodzimych gatunków roślin. Gatunki takie pojawiają się w naszym ogrodzie same, spontanicznie wyrastając tu i ówdzie. Często niestety traktujemy je jak uporczywe chwasty. Natomiast to właśnie rodzime gatunki roślin funkcjonują z zależnościach ekologicznych z różnymi grupami zwierząt, wyewoluowały wraz z nimi i mówiąc wprost – są im najbardziej potrzebne.

Sterta gałęzi, pokrzywa i inne gatunki rodzime w sadzie. Fot. Joanna Sucholas.
Przykładem takim jest pokrzywa, która nie dość, że jest świetnym źródłem bogatej kiszonki zwiększającej żyzność naturalnie uprawianego ogrodu, to jest niezbędna do życia i rozwoju niektórych motyli z rodziny rusałkowatych. Rusałka pawik składa jaja tylko i wyłącznie na pokrzywie, i jej gąsienica żeruje tylko na tym gatunku. Podobnie gąsienica rusałki ceik i pokrzywnik żerują na nielicznych gatunkach roślin, w tym właśnie na pokrzywie. Mówiąc krótko – potrzebują pokrzyw do życia. Przykłady takich wyłącznych zależności między światem zwierzęcym a roślinami można mnożyć. Natomiast wiele roślin ozdobnych, które sadzimy w swoich ogrodach, w wyniku hodowli pozbawione są atrakcyjnych i niezbędnych dla zapylaczy organów generatywnych i nektaru, nie stanowią dla nich żadnego pokarmu.
Rodzimy żywokost lekarski uwielbiany przez trzmiele. Fot. Joanna Sucholas.
Przykładem takim są pelargonie czy hortensje. Warto pomyśleć o celowym wprowadzeniu do ogrodu rodzimych gatunków krzewów i drzew, takich jak kalina koralowa, dereń świdwa, berberys zwyczajny, i wiele innych dla których siedliska w krajobrazie zanikają.
Cykl roczny
O wspieraniu bioróżnorodności można też pomyśleć w kontekście cykliczności i zmieniających się pór roku. Warto zastanowić się, jak możemy wspierać gatunki najdłużej, a najlepiej o każdej porze roku.
Ciepła grządka z prawoślazem lekarskim. Fot. Joanna Sucholas.
Na przykład możemy to zrobić włączając rodzime gatunki kwitnące o różnych porach roku: wcześnie kwitnące geofity wiosenne (rośliny, które przeżywają zimę pod ziemią w cebulach, bulwach czy kłączach), wierzby, derenie, czy późno kwitnący bluszcz pospolity, dający jeden z najpóźniejszych nektarów w roku. Integrując w ogrodzie rośliny dające różne owoce i o różnych porach, zarówno te miękkie, jak dzika róża, kruszyna pospolita czy grusza, jak i twarde jak leszczyny, karmiące ptaki, ssaki i owady np. motyle jesienią. Ważne jest zostawienie suchych pędów roślin i owocostanów, np. szczeci lub wiesiołka na zimę. Nasiona takie będą karmić zimą ziarnojady, a w pędach będą mogły zimować owady.
Wiesiołek ozdobny. Fot. Monika Mazurczak – Kaczmaryk.
Cykl dobowy
Nie zapominajmy o cyklu dobowym. Kiedy my zasypiamy i odpoczywamy, w przyrodzie nadal dzieje się życie, nie wszystko zasypia razem z nami! Przecież jest szereg zwierząt, roślin i grzybów związanych z nocą! Obecność w naszym ogrodzie wiesiołka, lepnicy rozdętej, miesięcznicy, czy wiciokrzewów daje pokarm ćmom. A one znów wraz z innymi owadami przyciągną do naszego ogrodu nietoperze, które to znajdą schronienie w ciągu w dnia w dziupli starego drzewa. Pamiętajmy, że zgubne dla nocnych gatunków jest sztuczne światło, więc pozwólmy naszym ogrodom na ciemność.
Lepnica biała dająca pokarm ćmom. Fot. Joanna Sucholas.
Wspierając bioróżnorodność w naszym ogrodzie, pomyślmy też o innych miejscach na świecie, na które możemy negatywnie wpływać nieroztropnie postępując. Unikajmy więc ziemi ogrodowej z torfem, wydobywanego z osuszania cennych torfowisk. Lepiej budować swój własny kompost, w którym również ogromna rzesza gatunków związanych z glebą znajdzie schronienie, a przezimuje w nim nawet grzebiuszka ziemna.
Kompostownik. Fot. Monika Mazurczak-Kaczmaryk
Ogród to miejsce, w którym i my powinniśmy się dobrze czuć i odpoczywać, więc zachowanie balansu między przestrzenią ujarzmioną, a tą dziką – kontrolowanym „nieporządkiem” – jest kluczem do naszego dobrostanu i bioróżnorodności.
Zdjęcie wprowadzające: Śnieżyca przebiśnieg (geofit wiosenny) – jeden z najwcześniejszych pożytków dla zapylaczy. Fot. Joanna Sucholas.
Przypisy:
[1]Ceballos, Gerardo; Ehrlich, Paul R. (8 June 2018). „The misunderstood sixth mass extinction”. Science. 360 (6393): 1080–1081. Bibcode:2018Sci…360.1080C. doi:10.1126/science.aau0191. OCLC 7673137938. PMID 29880679. S2CID 46984172.
[2] https://www.eea.europa.eu/en/analysis/indicators/common-bird-index-in-europe
[3] https://www.eea.europa.eu/en/analysis/indicators/grassland-butterfly-index-in-europe-1
[4] https://www.youtube.com/watch?v=JizkfNC3O_E
[5] Sucholas J, Greinwald A, Ukhanova M, Luick R. Achieving health sovereignty with medicinal plants on an agroecological farm–from theory to practice. In: Medicinal Agroecology Reviews, Case Studies, and Research Methodologies. 2023 Taylor & Francis Group, LLC
***
Artykuł powstał w ramach projektu „Aktywni w sołectwach”

Projekt „Aktywni w sołectwach” korzysta z dotacji w wysokości 1 215 927 € od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszu Społeczeństwa Obywatelskiego EOG finansowanego ze środków Funduszy EOG i Funduszy Norweskich. Celem projektu jest wzmocnienie społeczeństwa obywatelskiego oraz zwiększenie udziału obywateli w życiu publicznym na obszarach wiejskich w Polsce poprzez rozwijanie kompetencji, odporności i współpracy sołtysów oraz wiejskich organizacji społecznych. Projekt będzie trwał od maja 2026 do maja 2031 roku.