Wizyta międzypaństwowa to często inna forma rywalizacji między państwami, szczególnie w przypadku mocarstw. Tak było również w czasie wizyty prezydenta Trumpa w Chinach.
Wystrój i wizyty w różnych miejscach miały przyćmić Amerykanów, a wygłaszane przemówienia były groźbami, deklaracjami intencji, wyznaczaniem czerwonych linii, wyzwaniami do wspólnego rządzenia światem.
Wspominając Tajwan przewodniczący Xi, nawiązał do symbolicznej “pułapki Tukidydesa”, opisu sytuacji zakorzenionej głęboko w cywilizacji zachodniej. Poza tym było całe mnóstwo drobnych gestów przypominających wielkość i przewagę Chin.
Wizyta była wstrzemięźliwie relacjonowana przez kontrolowane chińskie media. A niektórzy korespondenci odnieśli wrażenie, że więcej uwagi poświęcono spotkaniu Xi z prezydentem Tadżykistanu, Rachmonem.
Air Force One z prezydentem miał międzylądowanie na Alasce, gdzie Jen-Hsung (Jensen) Huang, Tajwańczyk z pochodzenia “dosiadł się” do samolotu. Podobno “został dopisany” do delegacji w ostatniej chwili. Huang przedłużył wizytę w Pekinie. Pojawiły się liczne zdjęcia i filmiki z ulic Pekinu, gdy rozmawia z ludźmi i kupuje jedzenie w barach i straganach szybkiej obsługi. Czuł się w Pekinie jak u siebie.
Gdy w czasie wizyty w zamkniętym kompleksie Zhongnanhai prezydent Trump zapytał, czy tu są zapraszani inni prezydenci, przewodniczący Xi odpowiedział, że bardzo rzadko, “na przykład Putin”.
Za kilka dni wizytę w Pekinie złoży Władimir Putin… O tym ale też o innych wydarzeniach i sprawach międzynarodowych we wtorek, 19 maja.