Temat osobowości prawnej sołectw od lat powraca w debacie publicznej i wciąż dzieli środowisko sołtysów. Dla jednych to szansa na większą samodzielność i rozwój lokalnych inicjatyw, dla innych – ryzyko dodatkowych obowiązków, związanych z prowadzeniem działalności na wzór małej firmy, z pełną odpowiedzialnością formalną i księgową. Czy w tym sporze pojawia się dziś nowa perspektywa i rozwiązania, które mogą pogodzić potrzebę działania z istniejącymi ograniczeniami? O tym rozmawiamy z Łukaszem Waszakiem z Fundacji Centrum Inwestycji Społeczno-Ekonomicznych / Centrum OPUS.
Przemysław Chrzanowski, Witryna Wiejska: Czy w tym kontekście rozwiązanie, o którym pan mówi, można traktować jako realną odpowiedź na te obawy i ograniczenia wynikające z braku osobowości prawnej sołectw?
Łukasz Waszak, Centrum OPUS: – Nie powiedziałbym, że to jest pełne rozwiązanie. Raczej pewnego rodzaju „proteza”, która odpowiada na obecną sytuację. Brak osobowości prawnej ogranicza możliwości działania, ale jednocześnie mieszkańcy chcą być aktywni, chcą realizować inicjatywy, współpracować z samorządem czy biznesem. I właśnie dla takich sytuacji powstał Inkubator Działalności Społecznej, rozwijany przez Fundację Centrum Inwestycji Społeczno-Ekonomicznych. To platforma, która w praktyce użycza osobowości prawnej grupom nieformalnym, dzięki czemu mogą one działać w sposób formalny, nie zakładając od razu własnej organizacji.
Co to oznacza w praktyce dla mieszkańców i lokalnych społeczności?
– Przede wszystkim bardzo duże uproszczenie. Grupa mieszkańców może się zarejestrować na platformie i od razu zyskuje dostęp do narzędzi, które normalnie wymagałyby założenia stowarzyszenia czy fundacji. Otrzymują subkonto bankowe, numer NIP, a także wsparcie opiekuna ze strony fundacji. I to wszystko od początku bez żadnych kosztów. Dzięki temu mogą ubiegać się o dotacje, realizować projekty, współpracować z partnerami czy nawet wystawiać faktury.
Brzmi to bardzo korzystnie. Czy rzeczywiście nie ma żadnych ukrytych kosztów?
– To jest jedno z najczęstszych pytań i od razu odpowiadam: nie ma haczyka. Samo przystąpienie do inkubatora nic nie kosztuje. Natomiast w przypadku realizacji projektów, szczególnie dotacyjnych, zawsze pojawia się komponent kosztów administracyjnych. Inkubator dba o to, żeby były one wpisane w budżet projektu. Zwykle nie przekraczają dziesięciu procent jego wartości. Czyli de facto grupa nie ponosi dodatkowych wydatków, a ma zapewnioną pełną obsługę formalno-prawną.
Jak wygląda podział ról między mieszkańcami a inkubatorem?
– Jest bardzo klarowny. Inkubator zajmuje się całą stroną formalną – prowadzi księgowość, pilnuje budżetu, przygotowuje umowy, dba o zgodność działań z przepisami. Natomiast mieszkańcy skupiają się na merytoryce. To oni odpowiadają za pomysł, za realizację, za to, co faktycznie dzieje się w terenie. Dzięki temu nie tracą energii na biurokrację.
A jak w tym modelu wygląda współpraca z samorządem?
– To ciekawa konstrukcja, bo formalnie umowy podpisuje inkubator, ale mamy do czynienia z relacją trójstronną. Z jednej strony jest samorząd, z drugiej inkubator jako podmiot prawny, a z trzeciej mieszkańcy jako wykonawcy działań. Inkubator odpowiada za formalności, natomiast mieszkańcy realizują projekt. To rozwiązanie pozwala pogodzić wymogi prawne z oddolną aktywnością.
Wspomniał pan o opiekunie. Jaką rolę odgrywa ta osoba?
– Bardzo ważną. Nawet najbardziej rozbudowana platforma nie zastąpi kontaktu z człowiekiem. Opiekun wspiera grupę na każdym etapie – od pomysłu, przez planowanie, aż po realizację projektu. Odpowiada na pytania, pomaga rozwiązywać problemy i pilnuje, żeby wszystko przebiegało prawidłowo. To szczególnie istotne dla osób, które nie mają doświadczenia w pracy z dokumentacją czy procedurami.
Kto najczęściej korzysta z inkubatora?
– Przekrój jest naprawdę szeroki. Mamy grupy młodzieżowe, dorosłych liderów lokalnych, ale też seniorów. I właśnie w przypadku seniorów to rozwiązanie okazuje się szczególnie pomocne, bo eliminuje bariery związane z formalnościami, które często zniechęcają do działania. Dzięki temu mogą skupić się na aktywności społecznej, a nie na dokumentach.
Czy inkubator to już sprawdzony model, czy dopiero eksperyment?
– To rozwiązanie, które działa i rozwija się bardzo dynamicznie. W tej chwili inkubator obsługuje ponad dwieście grup w całej Polsce. Są to zarówno małe inicjatywy lokalne, jak i bardziej rozbudowane projekty realizowane we współpracy z samorządami. Organizowane są wydarzenia, szkolenia, warsztaty, festyny – zakres działań jest naprawdę szeroki.
Czy inkubator może zastąpić tradycyjne organizacje, takie jak stowarzyszenia?
– Nie, jego rola jest inna. Inkubator daje przestrzeń do przetestowania działań. Jeżeli grupa się sprawdzi i chce działać dalej, może zdecydować się na założenie własnej organizacji. Wtedy robi to już świadomie i z doświadczeniem. Ale nie ma takiego obowiązku – można działać w tej formule tak długo, jak jest to potrzebne.
A jak inkubator wpisuje się w istniejące struktury, takie jak koła gospodyń wiejskich czy OSP?
– One nadal pełnią bardzo ważną rolę, ale nie zawsze mogą angażować się w nowe inicjatywy, zwłaszcza jeśli wykraczają one poza ich statut. Inkubator wypełnia tę przestrzeń, daje możliwość działania tam, gdzie inne struktury nie chcą lub nie mogą wchodzić.
Gdzie można znaleźć więcej informacji i zobaczyć przykłady takich działań?
– Najprościej wejść na stronę www.inkubatorps.pl. Tam są wszystkie informacje, a także przykłady realizowanych inicjatyw. Pokazujemy też różne działania w mediach społecznościowych. To bardzo inspirujące, bo widać, jak różnorodne projekty powstają dzięki temu wsparciu.
Czyli wystarczy pomysł i chęć działania?
– Dokładnie tak. Jeśli jest pomysł i zaangażowanie, to resztę naprawdę da się zorganizować. Inkubator został stworzony właśnie po to, żeby nie blokować aktywności ludzi formalnościami, tylko ją wspierać.
***
Kontakt:
+48 511 214 087
+48 504 201 155
kontakt@inkubatorps.pl