Ziołolecznictwo – wiedza i pasja. Rozmowa z Rutą Kowalską, część I

RutaKowalskaksiazka2malwy

Rozmawiam z Rutą Kowalską – dyplomowaną i praktykująca zielarką z Pomorza Zachodniego, autorką dwóch tomów książki pt. „O czym szumią zioła” i wspaniałą edukatorką, prowadzącą warsztaty zielarskie. Rozmawiamy o pasji zielarskiej, o leczniczych właściwościach ziół, o nauce rozpoznawania roślin, a także o szacunku do nich.

Monika Mazurczak-Kaczmaryk:„O czym szumią zioła” to tytuł Pani książki, wydanej w dwóch tomach. Dobrze, że ukazała się piękna i mądra praca w naszych czasach, kiedy szaleją fake newsy i dezinformacja o ziołach w sieci. Zanim zapytam Panią o wiedzę dotyczącą ziół, jestem ciekawa jak zrodziła się w Pani pasja zielarska?

Ruta Kowalska: Od wczesnego dzieciństwa byłam zainteresowana tym, co w trawie piszczy, ciekawa roślin i zwierząt. Już jako dziecko, mimo że urodzona w mieście, bardzo chciałam zamieszkać na wsi.

Miałam szczęście dorastać w domu, gdzie bliski kontakt z przyrodą był czymś naturalnym, codziennym. Z moją mamą spędzałam mnóstwo czasu na działce i nadwiślańskich łąkach. Natomiast z tatą w lesie, głównie zbierając grzyby, ale też poznając przyrodę. Moi rodzice do dnia dzisiejszego większość czasu spędzają gdzieś w terenie, chociaż mieszkają w mieście.

Na 6. urodziny dostałam lupę, więc przez nią przyglądałam się owadom i roślinom. I jakoś ta przyroda bardzo mocno mnie wołała. Właśnie wtedy zrodziła się we mnie miłość – do świata roślin, które potrafią nas leczyć. I w zasadzie cała moja droga życiowa i edukacja formalna związana jest właśnie z roślinami. Od dzieciństwa wiedziałam, co chcę w życiu robić, czym się zajmować, co postrzegam jako dar. Bo zdaję sobie sprawę, że często zdarza się i tak, że ludzie w wieku 40. 50. lat wciąż jeszcze szukają swojej drogi. Natomiast ja bardzo wcześnie miałam ustawiony kompas i jasność, gdzie chcę dotrzeć.

To prawda, jest to dość unikalny dar znać kierunek własnego rozwoju i drogi. Bardzo dziękuję za tę opowieść. Rozumiem, że Pani mieszka na wsi zgodnie ze swoim marzeniem. Proszę trochę opowiedzieć o tym miejscu, w którym Pani tę pasję zielarską realizuje.

Od 20 lat mieszkam w odludnym miejscu na Pomorzu Zachodnim. Uwielbiam tę moją „małą ojczyznę”, ponieważ jest tu jeszcze sporo dzikich rzek, ogrom jezior, dużo mokradeł i moje ukochane lasy bukowe. Nie ma tu rozwiniętej turystyki, dlatego można cały dzień wędrować po lasach, albo płynąć kajakiem i nie spotkać żywej duszy. Mieszkam w ponad stuletnim domu, który otaczają głównie łąki, dalej lasy i jeziora. Moje gospodarstwo jest dla mnie żywym, zielonym laboratorium, gdzie wciąż odkrywam tajniki roślin.

Zawsze powtarzam, że ziołolecznictwo jest sztuką praktyczną. Od suchej teorii jeszcze nikt zielarzem nie został.

O czym szumią zioła. Podręcznik ziołolecznictwa autorstwa Ruty Kowalskiej. Fot. Maciej Orłowski

Oprócz praktyki, ważna jest dla mnie również solidna wiedza akademicka. Ktoś ze znajomych zażartował, że jestem wiedźmą z papierami, czyli łączę wiedzę naukową z tradycyjną, przy okazji oddzielając ziarna od plew. Cała moja edukacja jest związana z ziołolecznictwem. Studiowałam biologię na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, później dwa kierunki studiów podyplomowych z ziołolecznictwa. Skończyłam też kilka rocznych kursów z tego zakresu.

Często słyszę taki przekaz, na przykład w mediach społecznościowych, że ziołolecznictwo jest czymś intuicyjnym i tak dalej. Owszem, może takie być, ale w moim odczuciu dopiero wtedy, gdy ma się pewien poziom wiedzy, solidny fundament. Dopiero wówczas możemy wejść na ten głębszy poziom bycia z roślinami.

Czuję misję dzielenia się moją pasją z innymi. Organizuję od wielu lat warsztaty zielarskie i staram się, aby były dla uczestników prawdziwą ziołową ucztą. Uważam, że wiedza na temat ziół powinna być przekazywana w szkołach, bo jest bardzo przydatna w życiu.


Barwinek pospolity (Vinca minor L.) Fot. Monika Mazurczak-Kaczmaryk

W obecnych czasach jest ważne, żeby ludzie mieli takie podstawy, jak rozpoznawać rośliny, jak sobie poradzić w terenie, jak samodzielnie leczyć proste dolegliwości. Dlatego też piszę książki, bo zależy mi, żeby ta wiedza zataczała coraz szersze kręgi.

Też cenię sobie wiedzę opartą na pracy naukowców i właśnie chciałabym porozmawiać z Panią o tej bazie wiedzy. Świat roślin jest niezwykle bogaty. Ile z nich jest nazwanych i opisanych?

Zawsze powtarzam, że przyroda jest największą apteką i najgenialniejszym chemikiem świata. Potencjalnie możemy w niej znaleźć lek na każdą trapiącą nas dolegliwość. Natomiast jeżeli chodzi o znajomość roślin, to wciąż jest ona bardzo znikoma. Mimo, że tak naprawdę jesteśmy z nimi od zarania dziejów.

Krwawnica pospolita (Lythrum salicaria L.) fot. Monika Mazurczak-Kaczmaryk

Szacuje się, że na świecie mamy około 450-500 tysięcy gatunków roślin, i że każda z nich może zawierać kilkadziesiąt, a nawet kilkaset związków biologicznie czynnych, czyli o działaniu potencjalnie leczniczym. Natomiast według danych Organizacji Narodów Zjednoczonych, w celach leczniczych stosuje się zaledwie około 50 tysięcy gatunków. Liczby te pokazują, że czerpiemy z tego bogactwa w niewielkim zakresie.

Ziołolecznictwo nie może być mainstreamowe i nie można patrzeć na nie jedynie przez pryzmat „szkiełka i oka”. Sporo roślin było używanych na przykład w różnych medycynach ludowych natomiast są jeszcze niezbadane i w oficjalnej fitoterapii nie funkcjonują.


Aksamitka (Tagetes L.). Potoczne nazwy: np. byczki, śmierdziuszki fot. Monika Mazurczak-Kaczmaryk

Przed nami jeszcze sporo do odkrycia, nie tylko w zakresie tego, co można zmierzyć, zbadać w laboratoriach, czyli składu roślin, ustalenia wzorów chemicznych poszczególnych związków i ich działania, ale też tego, kim czy czym są rośliny.

W nauce od jakiegoś czasu pojawia się temat podmiotowości roślin. Patrzenia na rośliny nie tylko jako na źródło zasobów do jedzenia, leczenia, budowania, ogrzewania naszych domów itd., ale też tego jak rośliny się między sobą komunikują, jak nas „postrzegają”, jak reagują na dotyk, czy go lubią, czy nie. Ten temat dopiero raczkuje, przed nami jeszcze mnóstwo do odkrycia, ogrom pytań bez odpowiedzi. Kolejnym aspektem jest fakt, że codziennie ginie, szacunki są różne, ileś gatunków roślin, więc potencjału leczniczego niektórych z nich nigdy nie poznamy. Człowiek przez swoją presję na środowisko tak naprawdę podcina gałąź, na której siedzi. Potencjalne leki, które mogłyby być remedium na trapiące nas choroby, znikają bezpowrotnie.

Pierwiosnek wyniosły ( Primula elatior L.). Roślina pod ochroną. Fot. Bartek Przepiórkowski

Używając słowa, które występuje w Pani książce, chciałam zapytać: co czynią istoty roślinne dla istot ludzkich?

Bardzo lubię to określenie, bo ono właśnie nadaje roślinom tę podmiotowość, a to bardzo ważna i bliska mi idea. Cały mój przekaz, zarówno podczas organizowanych przeze mnie warsztatów, czy w pisanych przeze mnie książkach, jest oparty na głębokim szacunku do roślin. Nie traktowania przyrody jako zielonego, darmowego marketu, gdzie możemy iść, zrywać ile wlezie i cały czas brać. Czy wchodząc do czyjegoś domu zachowujesz się jak złodziej zabierając, co tylko w nim znajdziesz?

Co czynią dla nas istoty roślinne to bardzo szeroki temat. W roślinach występują związki chemiczne, zwane metabolitami i dzieli się je na metabolity pierwotne i metabolity wtórne. Metabolity pierwotne to takie substancje, z których zbudowane jest „ciało” roślin – białka, węglowodany, tłuszcze. Natomiast druga grupa to metabolity wtórne. I to jest to, co nas tak bardzo interesuje, bo właśnie te związki wywierają na nasz organizm duży wpływ. I oczywiście nie jest tak, jak mogłoby się wydawać, że rośliny wytwarzają te związki z myślą o nas, po to, żeby nas leczyć. Roślina produkuje je dla własnych potrzeb. Na przykład w odpowiedzi na stres, czy po to, żeby się komunikować z innymi roślinami, odstraszać tak zwane szkodniki i tak dalej.


Dziewanna (Verbascum L.) fot. Monika Mazurczak-Kaczmaryk

Szacuje się, że w poznanych dotąd gatunkach roślin tych metabolitów wtórnych może być nawet 200 – 300 tysięcy. Póki co, wyizolowano z roślin około 20 tysięcy związków. Lubię przytaczać te liczby, bo uczą pokory, pokazują nam, ile tak naprawdę zostało jeszcze do odkrycia. Wydawałoby się, że jeżeli chodzi o rozwój nauki, jesteśmy już na bardzo zaawansowanym etapie, ale tak naprawdę jest to złudne. Świat roślin wciąż skrywa przed nami mnóstwo tajemnic. I tak jak mówiłam, nie tylko na takim poziomie ściśle naukowym, ale też naszego współbycia z roślinami. Kiedyś absurdem było to, że zwierzęta jako istoty czujące mogą mieć swoje prawa. Być może w przyszłości zmieni się też nasze postrzeganie roślin w tym zakresie.


Wrotycz pospolity (Tanacetum vulgare L.) fot. Monika Mazurczak-Kaczmaryk

Trochę uśmiecham się do siebie, bo to o czym Pani mówi, takie myślenie o roślinach, ale i o zwierzętach jako istotach czujących było mi bliskie od bardzo wczesnych lat dziecięcych. To było tak naturalne i oczywiste dla mnie, ale w miarę upływu lat było mi coraz smutniej, bo odkrywałam, że inni wcale tak nie myślą jak ja. Tak więc to, co Pani mówi, jest mi dobrze znajome. Zresztą dzieci też nie miały do pewnego okresu żadnych praw, były traktowane przedmiotowo. Z biegiem czasu, z postępami w nauce i świadomości my też zmieniamy nasz punkt widzenia.

Budowa ciała roślin i ich sposób życia są po prostu tak różne od naszego, że naprawdę potrzebujemy jeszcze sporo czasu, żeby je zrozumieć. Człowiek badając cokolwiek mierzy to swoją miarą. To co ludzkie jest często punktem odniesienia w „ocenianiu”, na przykład inteligencji u zwierząt. A tak naprawdę każde zwierzę jest doskonałe, osiągnęło optymalny poziom inteligencji potrzebny mu do tego, aby mogło dobrze funkcjonować w swoim środowisku. Tymczasem ludzie często za inteligentne uważają te zwierzęta, które są podatne na wydawane komendy, potrafią „myśleć” takimi kategoriami jak ludzie. W przypadku roślin ta międzygatunkowa przepaść jest jeszcze większa. Jeszcze do niedawna nikt nie wierzył w to, że rośliny mogą ze sobą „rozmawiać”, a teraz jest to już znanym faktem.

C.d.n.

 

Ruta Kowalska, O czym szumią zioła, Podręcznik ziołolecznictwa, tom 1 i tom 2

 

Zdjęcie otwierające: Maciej Orłowski

 

Facebook
Twitter
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!