Każdy aktywny sołtys wie, że planowanie to podstawa. Zanim jednak przejdziemy do procesu planowania, musimy określić cel. Bez określenia celu będziemy błądzić po omacku. Jak mówi znane powiedzenie: „Jeśli nie wiesz, dokąd idziesz, prawdopodobnie tam nie dojdziesz”. A doświadczenie uczy, że jeśli jakimś cudem dojdziesz do celu, to tego nie zauważysz.
Weźmy za przykład wiejski festyn. Celem nie jest „zrobienie imprezy”, ale stworzenie wydarzenia, które będzie ciekawe, edukacyjne i sprawi, że mieszkańcy poczują się wspólnotą, chętną do działania w przyszłości. Wie o tym każdy sołtys. Podobnie jest z konferencjami organizowanymi przez coraz liczniejsze regionalne stowarzyszenia sołeckie. Te konferencje są coraz ciekawsze, bardziej merytoryczne, poszerzają sołecką wiedzę o działaniach, prawie, o świecie i służą nawiązywaniu kontaktów, które przekształcają się w sieci wymiany informacji, poglądów i doświadczeń.
Aby osiągnąć cel, trzeba od A do Z zaplanować proces, co będzie się działo i w jakiej sekwencji. Taki festyn to nie tylko wybór zespołu muzycznego czy lista atrakcji. To długa lista pytań, na które musimy znać odpowiedź, np. Bezpieczeństwo: Kto odpowiada za ochronę, opiekę medyczną i parkingi?, Sanitariaty: Gdzie staną kosze na śmieci i toalety?, Infrastruktura: Kto zapewni scenę, namioty, stoły i ławki, nagłośnienie, ekran. Gastronomia: Kto przygotuje jedzenie tak, aby było smaczne i przede wszystkim bezpieczne dla zdrowia? Sprzątanie: Kto zajmie się wywozem odpadów i demontażem sprzętu po zabawie? No i, co najważniejsze, jak będziemy stymulować kontakty między uczestnikami.
Drugie krytyczne dla sukcesu naszego przedsięwzięcia wyzwanie to „słabe punkty”. Musimy przewidzieć „nieprzewidywalne”. Brak prądu, nagła ulewa, czy nieobecność artysty to sytuacje, które testują naszą odporność. Trzeba co najmniej przedyskutować wydarzenia awaryjne i sposoby zarządzania nimi.
Cel bez planu to marzenie
W planowanie najlepiej zaangażować radę sołecką lub grupę aktywnych mieszkańców. To w dobrze moderowanej dyskusji, w sporach, nawet kłótniach rodzą się najlepsze rozwiązania. O wadze planowania i przygotowań wiedzieli najwięksi tego świata: Benjamin Franklin: „Nieplanowanie to planowanie porażki”. Abraham Lincoln: „Gdybym miał sześć godzin na ścięcie drzewa, cztery spędziłbym na ostrzeniu siekiery”. Antoine de Saint-Exupéry: „Cel bez planu to tylko marzenie”.
Plany w zderzeniu z rzeczywistością
Kolejny etap to wdrożenie planu. Na studiach budowlanych uczy się planowania inwestycji za pomocą metod takich jak wykres Gantta czy ścieżka PERT. Trzeba wiedzieć, kiedy wylać beton, a kiedy zamówić zbrojenie – kolejność ma znaczenie krytyczne, bo może zdarzyć się tak, że przyjadą samochody z betonem, którego nie będzie gdzie zastosować, a betonu w betoniarce przechować się nie da…
Życie często weryfikuje nawet najdokładniejsze plany, a przede wszystkim ich wady. Zasada, że plany zawodzą, niemal zawsze sprawdza się w przypadku konfliktów zbrojnych. Wojnę łatwo zacząć, ale niezwykle trudno skończyć. Przekonał się o tym Napoleon rozpoczynając kampanię 1812 roku. Przekonali się o tym Rosjanie w 2022 roku, którzy planowali defiladę w Kijowie po tygodniu „operacji specjalnej”, zabierając w bagażach galowe mundury zamiast realnych planów logistycznych. Przekonał się o tym Donald Trump, po zaatakowaniu Iranu. Jak zakończyć wojnę, która zdestabilizowała gospodarkę światową i może wzmocnić kontrolę Iranu nad kluczowymi dla żeglugi światowej cieśninami.
I znowu oddajmy głos klasykom. Pruski feldmarszałek Helmuth von Moltke (Prusak, który napisał historię Polski i nazwał polski model społeczny z XVI i XVII wieku najbardziej cywilizowanym w Europie) pisał: „Żaden plan nie przetrwa pierwszego kontaktu z przeciwnikiem”. Jeszcze dosadniej ujął to bokser (nie, nie nawiązuję do kariery człowieka, który został Prezydentem) Mike Tyson: „Każdy ma plan, dopóki nie dostanie w mordę”…
Ważny jest proces myślenia. Dokument to zapis tego procesu
Dlaczego więc planujemy, skoro plany zawodzą? Bo to sam proces planowania jest kluczowy. To w procesie planowania poznajemy szczegóły działań, a ta wiedza pozwala na szybką korektę, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli. I znowu klasycy, dwie wybitne postacie historyczne podkreślały tę różnicę: Dwight D. Eisenhower: „Plany są niczym. Planowanie jest wszystkim”. Winston Churchill: „Plany mogą okazać się mało warte, ale planowanie jest koniecznością”.
Skutki lekceważenia krytycznych pytań
W filmie „O jeden most za daleko” jest scena narady dowódców alianckich przed operacją „Market Garden”. Jeden z obecnych miał wątpliwości, wszyscy inni byli entuzjastycznie optymistyczni. Operacja zakończyła się porażką, brytyjska dywizja spadochronowa została stracona. Tym jednym był dowódca polskiej brygady spadochronowej generał Stanisław Sosabowski. Po wysłuchaniu wszystkich wypowiedzi zadał jedno pytanie „A Niemcy, skoro my wiemy o znaczeniu strategicznym tych mostów to przecież oni też?” .
Ostatnie wydarzenia na arenie międzynarodowej, jak choćby wojna Izraela i USA z Iranem, są bolesną lekcją pokazującą, jak działanie pod wpływem euforii sukcesu (akcja w Wenezueli), brak analizy możliwości przeciwnika i pycha prowadzą do porażki, do destabilizacji świata i obnażenia granic możliwości mocarstwa. Nie padło krytyczne pytanie, a co jeśli…?
Ta wojna to kolejna lekcja o tym, jak ważne jest wyznaczanie celów, planowanie i skutki działania bez planu.