W Piekoszowie pod Kielcami, gdzie wiejskie krajobrazy splatają się z pierwszymi oznakami miejskiego życia, Małgorzata Wieczorek opowiada o działaniach swojej fundacji Education4all. Jako prawniczka z dwudziestoletnim stażem, dostrzegła lukę w wiedzy prawnej wśród seniorów z okolicznych gmin – Chęciny, Piekoszów i Łopuszno – i zamieniła to w konkretne działanie.
Początki działań
Pani Małgorzata wspomina, jak idea zrodziła się z codziennej praktyki.
– Pracując z klientami ze wsi, widziałam to na co dzień: seniorzy gubią się w urzędach. Myślą, że decyzja administracyjna to postanowienie, przegapiają terminy odwołań w ZUS, nie wiedzą o okresach składkowych. Albo rezygnują, albo płacą krocie pełnomocnikom – dzieci nie zawsze mogą pomóc – opowiada.
Pomysł na projekt „Nauczmy się od siebie” – współfinansowany z programu Aktywni + Edycja 2025 narodził się z badań: raportów GUS o samodzielności seniorów (gdzie sprawy urzędowe to czarna dziura), analiz łódzkiej firmy Senior App i innych opracowań o potrzebach starszych osób.
– Nie pytaliśmy seniorów o ich potrzeby bezpośrednio przed startem, ale wiedzieliśmy, czego brak: podstaw prawnych i pewności siebie.
Fundacja zamiast suchych wykładów przeprowadziła warsztaty, które miały objąć 75 osób, ale ostatecznie przyszło blisko 90. To pokazało, że jest duże zapotrzebowanie na tego rodzaju szkolenia.

Grupa Piekoszow, projekt Nauczmy się od siebie.
Lekcje dla seniorów
– Seniorzy uczyli się struktury samorządu – co załatwia gmina, powiat, a co województwo. Pisali pisma, petycje, wnioski. Pokazaliśmy kompetencje Rzecznika Praw Obywatelskich, o którym słyszeli w telewizji, ale nie wiedzieli, że mogą do niego pisać prywatnie – opowiada z dumą.
Seniorzy pisali petycje do gmin o swoje potrzeby, odkrywając problemy, które wisiały latami. Nie brakowało też miękkich umiejętności: warsztaty z radzenia sobie ze stresem, mówienia publicznego, rozmowy z urzędnikami.
– Idziesz do urzędu, drżysz: co powiedzieć, czy zrozumieją? Ćwiczyliśmy to – po kilku razach już widzieli, że to nie czarna magia, że można to poprawić i domagać się swoich praw.
Od seniorów fundacja dostała w zamian lekcje o ich świecie: jak widzą rządowe apki (z dystansem i bezradnością), i o tym, co ich boli w codzienności.

Grupa Chęciny, projekt Nauczmy się od siebie.
Efekty i nowe wyzwania
Sukces poszedł w świat: mailing materiałów z warsztatów do 100 organizacji w województwie świętokrzyskim zaowocował obietnicami partnerstw z klubami seniorów.
– Jesteśmy mali, z zapomnianej miejscowości, a tu nagle współpraca! To wartość dodana – podkreśla z zadowoleniem pani Małgorzata.
Fundacja nie zatrzymuje się na edukacji prawnej.
– Seniorzy chcieliby nauczyć się więcej o nowych technologiach, deklarując zainteresowanie tym tematem a my mamy na to pomysły.

Projekt „EkoKielce mogą więcej”.
– Od lutego rusza „Zielony vjbe pokoleń” (wcześniej „Zielona przestrzeń pokoleń”), projekt dofinansowany przez Polsko-Amerykańską Fundację Wolności, prowadzony przez Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę”.
To wspólna przestrzeń w Piekoszowie dla młodych i starszych: ławeczki, zieleń i piknik na finał.
– Gmina wiejska to kościół i urząd, brak miejsc dla wszystkich. Chcemy zjednoczyć pokolenia, niech sami zdecydują, co tam będzie.
Równolegle trwa „EkoKielce mogą więcej” w ramach Erasmus+ KA154: młodzież z tych samych gmin spotyka radnych, uczy się ekologii i własnego wpływu na gminne zadania.
– Zaczynali bez wiedzy, teraz chcą działać – widzą swoją przestrzeń – dodaje.

Spotkanie z radnymi w ramach projektu „EkoKielce mogą więcej”.
Siły i zaproszenie
Pani Małgorzata mówi o zespole fundacji.
– Trzon to dwóch prawników (ja i koleżanka), dwóch pedagogów (prezes i współpracowniczka), ekolog z doświadczeniem urzędowym i psycholog. Interdyscyplinarność to nasza siła. Ja mam sześć kierunków studiów za sobą, kończę siódme. Zatrudniamy też ludzi z zewnątrz: np. aktora dla młodzieży , lokalnych trenerów spod Kielc – wylicza, dodając, że wszyscy są z małych miejscowości.
Zaprasza też inne społeczności.
– Zgłaszajcie się, dojedziemy nawet do innych województw. Podpisujemy umowy z kołami gospodyń, DPS-ami, strażami – nawet jeśli nie ma w pobliżu takiej organizacji, to wystarczy grupa chętnych seniorów. Bo edukacja to nie jednorazówka, to most między samotnością a działaniem.