Tegoroczna zima na Warmii jest wyjątkowo piękna — i wyjątkowo śnieżna. Na przełomie 2025 i 2026 roku codzienność w jednej chwili zamieniła się w zmagania z gwałtownymi, obfitymi opadami śniegu. Zasypane drogi, przerwy w dostawie prądu, poczucie odcięcia od świata. Dla mieszkańców Wymoja była to jedna z tych zim, które na długo zostają w pamięci — i które sprawdzają, jak naprawdę działa lokalna wspólnota.
Wymój to niewielka wieś w gminie Stawiguda, w powiecie olsztyńskim. Mieszka tu nieco ponad 200 osób. Do Olsztyna jest 26 km, do Olsztynka 16 km. Od drogi ekspresowej S51 do wsi trzeba dojechać malowniczą, gminną drogą przez las. To m.in. ta zasypana przez śnieg i powalona przez drzewa droga zablokowała dojazd do Wymoja. W krótkim czasie spadło kilkadziesiąt centymetrów śniegu. Drogi stały się nieprzejezdne, a prądu nie było przez wiele godzin — a w niektórych domach nawet przez kilka dni.

Fot: Katarzyna Leszczyńska, Marta Mnich.
— „To nie było tak, że śnieg padał spokojnie przez kilka dni. On spadł naraz. Przez jeden dzień spadło pół metra śniegu. Drogi były kompletnie zasypane, nikt nie mógł wyjechać ani dojechać. Pługi śnieżne nie nadążały odśnieżać, a dodatkowo zerwane zostały sieci doprowadzające do nas elektryczność. Miałyśmy poczucie, że odcięło nas od świata” – mówi Katarzyna Leszczyńska, sołtyska Wymoja i członkini Koła Gospodyń Wiejskich.
Od lewej: Marta Mnich (przewodnicząca KGW Wymój) i Katarzyna Leszczyńska (sołtyska wsi Wymój). Fot: Katarzyna Leszczyńska, Marta Mnich.
Bez czekania na instrukcje
Wzajemne wsparcie zaczęło się oddolnie. Bez zebrań, bez decyzji „z góry”, bez czekania na to, aż ktoś oficjalnie ogłosi, co robić.
— „ Po prostu zaczęliśmy się do siebie odzywać. Ktoś zadzwonił, ktoś napisał, ktoś zapytał: a wiesz, co u nich? I to się samo nakręcało” — opowiada Katarzyna Leszczyńska. Członkinie KGW kontaktowały się zwłaszcza z tymi mieszkańcami, którzy wprowadzili się do Wymoja stosunkowo niedawno. W takich warunkach szczególnie zagrożone były osoby starsze, mieszkające w pojedynkę oraz rodziny z małymi dziećmi. Zimowy kryzys bardzo szybko pokazał, że indywidualna zaradność to za mało.
— „Nowi mieszkańcy często nie mają jeszcze tej sieci kontaktów. Nie wiedzą, do kogo zadzwonić, kogo zapytać. Dlatego bardzo nam zależało, żeby sprawdzić, czy wszystko u nich w porządku. Czasem to była zwykła rozmowa, czasem konkretna pomoc” — dodaje.

Początek stycznia 2026 r. w Wymoju. Fot: Katarzyna Leszczyńska, Marta Mnich.
Gorąca zupa i otwarta świetlica
Dla części osób problemem był nie tylko brak prądu, ale też brak możliwości przygotowania ciepłego posiłku.
— „Kiedy masz kilka dni bez prądu, to nagle okazuje się, że nawet zupa, herbata robi się problemem. Dlatego stwierdziłyśmy, że jeśli możemy coś ugotować i dowieźć, to po prostu to zróbmy” — mówi Marta Mnich, przewodnicząca KGW Wymój.
Równolegle naturalnym punktem wsparcia stała się wiejska świetlica.
— „To nie było nic wielkiego. Po prostu otworzyliśmy świetlicę. Kto chciał, mógł przyjść, ogrzać się, napić herbaty, posiedzieć. Stowarzyszenie Pomocy Humanitarnej FENI z Olsztyna dotarło do nas z zupą. Czasem ważniejsze było to, że można było z kimś pogadać i nie siedzieć samemu w zimnym domu” — opowiada Katarzyna Leszczyńska.
— „To miejsce nie było dla wybranych. Każdy mógł przyjść, bez zapowiedzi, bez pytania, czy wypada” — dodaje Marta Mnich.
Stowarzyszenie Pomocy Humanitarnej FENI z Olsztyna w świetlicy w Wymoju 1 stycznia 2026 roku. Fot: https://www.facebook.com/sphfeni
Nikt nie został sam
Koło Gospodyń Wiejskich działało w ścisłej współpracy z sołectwem, OSP, lokalnym stowarzyszeniem „Mój Wymój”, mieszkańcami. Najważniejsze było upewnienie się, że nikt nie zostaje sam z problemem.
— „To współdziałanie, wzajemna pomoc to było coś niesamowitego. Nie było podziałów: kto jest z KGW, kto ze stowarzyszenia, kto prywatnie. Po prostu wszyscy robili to, co w danym momencie było potrzebne” — mówi sołtyska. “To było bardzo poruszające, bo zobaczyłam, że to, co robiłyśmy wcześniej — te rozmowy, zapraszanie ludzi, budowanie relacji — naprawdę miało sens” — dodaje.
Zmiana, która zaczęła się wcześniej
Członkinie Koła Gospodyń Wiejskich Wymój podkreślają, że zimowa gotowość do działania nie wzięła się znikąd. Jej początek sięga kilku miesięcy wcześniej — do warsztatów Fundacji Wspomagania Wsi „Więcej nas potrzeba”, w Opalenicy.

Marta i Katarzyna podczas warsztatów „Więcej nas potrzeba. Jak zaangażować więcej osób i poprawić zarządzanie organizacją”. Opalenica (woj. wielkopolskie), 3-5 października 2025 r. Fot. Magdalena Gromek-Kowalczyk. Relację z warsztatów można przeczytać tutaj: https://fundacjawspomaganiawsi.pl/jak-dzialac-by-bylo-nas-wiecej-po-warsztacie-wiecej-nas-potrzeba-w-opalenicy/
— „W Opalenicy bardzo mocno wybrzmiało to, że nie działamy tylko jako KGW dla KGW, ale że trzeba i warto być otwartym na wszystkich mieszkańców. To było dla nas takie przesunięcie myślenia” — mówi Maria Komar, członkini KGW Wymój, która również była w Opalenicy i aktywnie angażuje się działanie KGW. — „Zobaczyłyśmy, że warto wychodzić do ludzi i zapraszać ich na nasze wydarzenia, nawet jeśli nie wiemy, czy przyjdą. Że relacje buduje się wcześniej, a nie dopiero wtedy, gdy pojawia się kryzys”.
Po powrocie z warsztatów dziewczyny zaczęły działać inaczej. Chodziły od domu do domu, zapraszały mieszkańców na spotkania, otwierały KGW na nowe osoby i coraz częściej łączyły siły z sołectwem. Jeszcze w grudniu w Wymoju członkinie KGW zorganizowały wspólne pieczenie i dekorowanie pierników — razem z dziećmi i mieszkańcami w różnym wieku. Gotowe pierniki trafiły później do osób starszych i tych, które rzadziej wychodzą z domu.

Pieczenie pierników zorganizowane przez członkinie KGW Wymój, 10 grudnia 2025 r. Fot: https://www.facebook.com/kgw.wymoj
— „To nie była żadna wielka akcja. Chodziło o to, żeby zapukać, porozmawiać, zostawić coś od siebie” — opowiada Marta Mnich. — „Dla wielu osób to był po prostu pretekst, żeby się spotkać i poznać”.
— „Dzięki temu wiedziałyśmy później, kto gdzie mieszka, kto jest sam i kto może potrzebować wsparcia” — dodaje Maria Komar. — „To bardzo zaprocentowało zimą”.
Dla mieszkańców były to zwykłe, sąsiedzkie wizyty. Dla wspólnoty — sposób na zbudowanie relacji, które kilka tygodni później okazały się bezcenne.
— „Kiedy przyszły śnieżyce i brak prądu, nie trzeba było się zastanawiać, do kogo zadzwonić. Myśmy już w te drzwi wcześniej zapukały” — mówi sołtyska Wymoja.
Zmiany były widoczne także w samym Kole.
— „Dla tak małej wsi to były duże rzeczy. Pojawiły się nowe osoby, nowe twarze. Tak naprawdę podwoiłyśmy skład KGW” — mówi Marta Mnich.
Jedna z mieszkanek ujęła to później bardzo krótko:
— „Najfajniejsze jest to, że u was nie ma oceniania. Zapukacie do każdego”.

Dekorowanie pierników z dziećmi, 10 grudnia 2025 r. Fot: https://www.facebook.com/wymoj
Wspólnota, która daje odporność
Zima pokazała, że Wymój ma dziś większą odporność społeczną niż wcześniej. Ludzie wiedzą, do kogo się zwrócić i nie boją się reagować.
— „Te relacje społeczne naprawdę sprawdziły się w kryzysie. Szczególnie w tej śnieżycy. Gdyby to wydarzyło się kilka lat temu, pewnie każdy siedziałby u siebie” — mówi Katarzyna Leszczyńska. — „Naprawdę bardzo dużo dały nam warsztaty w Opalenicy. I nie w sensie teorii, tylko w sensie tego, jak potem żyliśmy na co dzień” — dodaje.
— „Dla mnie najważniejsze było to, że ludzie się nie bali odezwać” — mówi Marta Mnich. — „Że ktoś zapukał, zadzwonił, zapytał. Bez wstydu, bez zastanawiania się, czy wypada. To pokazuje, że coś się tu naprawdę zmieniło”.
Obecnie trwa nabór na warsztaty w dn. 13-15 marca 2026 r. Zapraszamy do przesyłania zgłoszeń! Więcej na https://fundacjawspomaganiawsi.pl/activity/wiecej-nas-potrzeba/

Uczestniczki i uczestnicy warsztatów Fundacji Wspomagania Wsi w Opalenicy (3-5.10.2025 r.).
Z Martą Mnich, Katarzyną Leszczyńską oraz Marią Komar rozmawiała Magdalena Gromek-Kowalczyk.

