To jeden z naszych najpiękniejszych zimowych pejzaży. Na sędziwym jesionie ucztuje stadko gili. Gałęzie aż uginają się od ptaków, a intensywnie czerwone brzuszki samców wyglądają jak świąteczne bombki zawieszone na choince. Samice są skromniej ubarwione – w odcieniach szarości – ale razem tworzą widok, który przyciąga wzrok nawet w najbardziej pochmurny dzień. Jak te niewielkie ptaki radzą sobie w dwudziestostopniowych mrozach? Czy rzeczywiście pojawiają się u nas tylko zimą? I dlaczego tak chętnie wybierają stare drzewa?
Pyrrhula pyrrhula
Nazwa naukowa gili, Pyrrhula pyrrhula, pochodzi od greckiego słowa pyrrhos, czyli „ognisty” lub „płomienny” – nawiązania do czerwonego brzucha samców. Powtórzenie słowa „pyrrhula” w nazwie gatunkowej podkreśla właśnie, że chodzi o ten konkretny gatunek o czerwonym brzuchu. Polska nazwa „gil” ma podobne znaczenie: wywodzi się ze staropolskiego słowa gilъ i również wyróżnia ptaka właśnie po jego charakterystycznym czerwonym brzuszku.

Fot. Magdalena Gromek-Kowalczyk, Fundacja Wspomagania Wsi.
Nie tylko goście z północy
Wbrew powszechnemu przekonaniu gile nie są wyłącznie zimowymi gośćmi z północy. W Polsce żyją przez cały rok – głównie w lasach, parkach, zadrzewieniach śródpolnych i większych ogrodach. Zimą jednak nasze rodzime ptaki „zasilają” gile przylatujące z chłodniejszych rejonów Europy, m.in. z Finlandii, Norwegii, Rosji i krajów bałtyckich.
Dlatego właśnie zimą widujemy je częściej – zwłaszcza gdy pojawi się śnieg i mróz. Gile są ptakami dość skrytymi. Przez większą część roku trzymają się gęstych koron drzew i krzewów. Dopiero zimą, gdy pokarm staje się trudniej dostępny, schodzą bliżej domów.

Gile – samiec i samica – na jesionie. Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Gil_(zwyczajny)
Jak one wytrzymują siarczyste mrozy?
Gile, podobnie jak inne ptaki, są stałocieplne. Oznacza to, że ich ciało przez cały rok utrzymuje stałą, wysoką temperaturę 40–42°C – nawet podczas silnych mrozów. Zimowe ptaki radzą sobie dodatkowo dzięki kilku sprytnym „sztuczkom”. Przede wszystkim mają bardzo gęste, puszyste pióra, które doskonale chronią je przed zimnem. W mroźne dni ptaki „nastroszają się”, zatrzymując między piórami warstwę powietrza – to ich naturalna kołdra. Kiedy pojawia się słońce, chętnie siadają w nasłonecznionych miejscach i wygrzewają się.
Gdzie śpią? Najczęściej w gęstych koronach drzew iglastych, w krzewach albo w naturalnych zakamarkach starych drzew. Nocują blisko siebie, czasem całym stadkiem, co dodatkowo pomaga utrzymać ciepło. W ciągu dnia muszą niemal bez przerwy jeść – energia z pokarmu pozwala im przetrwać długie, mroźne noce.

Nasiona na zimowym jesionie. Fot. Magdalena Gromek-Kowalczyk, Fundacja Wspomagania Wsi.
Czym się żywią zimą?
Zimą gile są żywią się nasionami drzew liściastych: jesionów, klonów, jaworów, brzóz, olch. To zalicza je do rodziny łuszczakowatych – ich dziób ma specjalne listwy do łuskania ziaren.
Zjadają także pąki drzew i krzewów oraz owoce pozostawione na gałęziach – jarzębinę, dziką różę czy głóg. Chroniąc stare drzewa, chronimy zatem zimowy świat tych wyjątkowych ptaków.
Tymczasem stare drzewa znikają z naszego krajobrazu. Wycinane są w siedliskach, prz y drogach, na skrajach wsi, w parkach i alejach. Każdy taki ubytek to uboższy świat przyrody i mniej życia zimą.


Gile – samiec i samica. Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Gil_(zwyczajny)
Ptaki i koty
Jak wspomniano, na życie gili i wielu innych ptaków i zwierząt, ogromny wpływ ma działalność człowieka i pozbawianie tych ptaków siedlisk. Dodatkowym zagrożeniem są koty domowe. Nawet najedzony kot pozostaje drapieżnikiem – dla ptaków to śmiertelne niebezpieczeństwo, zwłaszcza zimą, gdy są osłabione i skupione na poszukiwaniu pożywienia. Koty zabijają rocznie miliony ptaków i są dziś jednym z poważniejszych zagrożeń dla drobnych gatunków żyjących w pobliżu ludzi. Zimą w Polsce ich ofiarami padają sikory, wróble, rudziki i właśnie gile. Odpowiedzialna opieka nad kotem to także forma ochrony przyrody.
Jeszcze o jesionach
Jesion od wieków zajmował szczególne miejsce w ludowej wyobraźni. Wierzono, że posiada właściwości lecznicze i ochronne. Według dawnych przekazów w Wigilię Wielkiego Piątku, dokładnie o północy, należało ściąć dziewięć gałązek jesionu. Zawinięte w lniane płótno i zaszyte w odzież miały chronić przed chorobami i leczyć reumatyzm.
Jesion uchodził za drzewo, które „sprzyja zdrowiu domowników”, a jego cień miał przynosić ulgę i spokój. Nic dziwnego, że stare jesiony sadzono w pobliżu domów i wzdłuż dróg. Sędziwe drzewa, dożywające nawet 200–250 lat, często stawały się pomnikami przyrody – świadkami historii i zmian zachodzących w krajobrazie wsi.
Dziś te same jesiony są nie tylko cennym elementem dziedzictwa kulturowego, ale także ostoją dla ptaków, takich jak gile. Gdy znikają, tracimy coś więcej niż tylko drzewo – tracimy fragment żywego, zimowego świata.