Z miłości do pszczół i wsi

Zagroda Edukacyjna

Wśród malowniczych pól i lasów Janowa, niewielkiej wsi w gminie Żelechlinek w województwie łódzkim, działa niezwykłe miejsce. Zagroda Edukacyjna „Przystanek Pasieka”, prowadzona przez Renatę Nowicką i Emilię Wąs, to przykład na to, że z pasji, pracy rąk i otwartości można stworzyć przestrzeń, która łączy edukację, ekologię i tradycję. Tu zapach miodu miesza się z aromatem świeżo upieczonych pierników, słychać gdakanie kur i śmiech dzieci, a nauka przenika się z zabawą. Bo „Przystanek Pasieka” to nie tylko gospodarstwo rolne – to misja.

Od pasieki do edukacyjnego marzenia

Historia zagrody zaczęła się od pasieki, którą początkowo prowadził mąż pani Renaty. Z czasem, kiedy zawodowo zajął się pracą kierowcy, przekazał żonie opiekę nad pszczołami.

– Pasieka początkowo była zupełnie zwykła, jak wiele innych. Produkowaliśmy miód na własne potrzeby, sprzedawaliśmy trochę znajomym. Ale ja czułam, że można z tego zrobić coś więcej – wspomina Renata Nowicka.

Kiedy kilka lat temu przez Janów przejeżdżał rajd rowerowy, jego uczestnicy poprosili o możliwość zobaczenia pasieki z bliska.

– Nie każdy pszczelarz chce wpuszczać ludzi na swoje podwórko, ale ja stwierdziłam, że to świetny pomysł, by pokazać, jak wygląda miodobranie. I tak się zaczęło – jedna grupa, potem druga… A później zadziałała poczta pantoflowa – ktoś powiedział komuś, że można nas odwiedzić, zobaczyć pszczoły i skosztować świeżego miodu. I zaczęły przyjeżdżać szkoły, przedszkola, grupy rodzinne…

Pomysł zyskał coraz bardziej edukacyjny wymiar. Zwykła pasieka przekształciła się w miejsce, w którym dzieci mogą nie tylko poznać tajemnice ula, ale też zrozumieć, jak bardzo przyroda zależy od tych niewielkich owadów.

Oficjalnie w ogólnopolskiej sieci

„Przystanek Pasieka” należy dziś do Ogólnopolskiej Sieci Zagród Edukacyjnych – organizacji zrzeszającej gospodarstwa prowadzące zajęcia edukacyjne w bezpiecznych, przystosowanych warunkach.

– Żeby uzyskać taki status, trzeba spełnić wiele wymogów – tłumaczy Renata Nowicka. – Nasze gospodarstwo wizytowała przedstawicielka Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Bratoszewicach. Sprawdzała, jakie mamy warunki, jakie pomieszczenia, jak wygląda teren i czy dzieci mogą przebywać u nas bezpiecznie. Po pozytywnej ocenie zostaliśmy zgłoszeni do sieci i dziś możemy oficjalnie używać logo zagród edukacyjnych.

Renata Nowicka i Emilia Wąs prowadzą gospodarstwo w oparciu o własne środki i pracę.

– Jesteśmy zwykłymi rolniczkami, mamy własną ziemię, zwierzęta i pasiekę. Zagroda edukacyjna to nasz dodatek, ale przede wszystkim – pasja – mówią zgodnie.

Nie dla egzotyki, tak dla autentyczności

Dziś wiele wiejskich ośrodków edukacyjnych przyciąga turystów egzotycznymi zwierzętami – alpakami, kucykami, surykatkami. „Przystanek Pasieka” idzie zupełnie inną drogą.

– Nie chcemy pokazywać dzieciom tego, co sztuczne. Chcemy, by zobaczyły, jak wyglądała prawdziwa wieś – mówi Emilia Wąs. – Dawniej w każdym gospodarstwie były krowy, świnie, kury, gęsi, kaczki. Dziś nawet na wsi dzieci rzadko mają z nimi kontakt. My to odtwarzamy – u nas wszystko jest prawdziwe.

Szczególną dumą zagrody jest drób, który wykluwa się na miejscu. – Nasze kury od pierwszych chwil życia mają kontakt z człowiekiem. Są przyzwyczajone do głaskania, nie boją się. Dzieci mogą wejść do kurnika, obserwować ich zachowanie. To dla nich niesamowite doświadczenie – dodaje Emilia.

Pszczoły w centrum uwagi

Choć w zagrodzie nie brakuje zwierząt, sercem „Przystanku Pasieka” pozostaje pszczelarstwo. To wokół pszczół kręci się główny program warsztatów i opowieści. – Pokazujemy cały proces – od ula do słoiczka. Dzieci mogą zobaczyć, jak powstaje miód, dotknąć ramek, poczuć zapach wosku. Uczymy, że pszczoły to nie tylko miód, ale cały ekosystem, od którego zależy nasze życie – opowiadają nasze rozmówczynie.

Uczestnicy warsztatów mogą spróbować różnych produktów pszczelich: naturalnego miodu, ale też pierników i babeczek z jego dodatkiem.

– Miód to nie tylko zdrowy produkt, to historia, tradycja i sposób życia. Staramy się to przekazywać najmłodszym, bo świadomość o pszczołach i ich roli w przyrodzie wciąż jest bardzo mała  – dodają.

Warsztaty, które uczą przez działanie

Zajęcia w „Przystanku Pasieka” nie przypominają szkolnych lekcji.

– Nie stawiamy dzieci w rzędzie, nie wygłaszamy wykładów. Dzielimy je na małe grupy, żeby każdemu poświęcić uwagę. Maksymalnie 15–20 osób, każda ma swoją bazę, swoje miejsce – wyjaśnia pani Renata.

W ofercie są zarówno warsztaty pszczelarskie, jak i kulinarne, artystyczne i terenowe. Dzieci uczą się zbijania ramek pszczelarskich – zadania, które budzi respekt u dorosłych, ale ogromną frajdę u najmłodszych.

– Kiedy mówię nauczycielkom, że dzieci dostaną młotki i gwoździki, widzę przerażenie w oczach  – śmieje się Emilia. –  A ja wiem, że poradzą sobie świetnie. Trzylatki zbijają ramki bez problemu. Wystarczy dać im przestrzeń i trochę zaufania.

Poza zajęciami warsztatowymi dzieci biorą udział w grach terenowych, zabawach ruchowych i „podchodach”. Jedna z ulubionych atrakcji to „Skarb Kubusia Puchatka”, kiedy to uczestnicy rozwiązują zagadki i wykonują różne zadania w lesie.

– Dzieci są zachwycone, że mogą się ruszać, biegać po trawie, krzyczeć, po prostu być sobą. U nas nie ma betonu – jest rzeka, łąka, las. Mieliśmy grupę chłopców, którzy zwykle grali tylko w hali. Kiedy u nas pobiegali po trawie, byli tak szczęśliwi, że przedłużyli pobyt tylko po to, by jeszcze pograć w piłkę na łące” – wspomina Renata Nowicka.

Nie biznes, lecz misja

Zarówno Renata Nowicka, jak i Emilia Wąs podkreślają, że ich działalność nie jest nastawiona na zysk.

– To, co robimy, nie przynosi wielkich pieniędzy, ale daje ogromną satysfakcję. Z wykształcenia jestem ekonomistką, więc potrafię liczyć. Ten biznes wychodzi na delikatny plus, ale dla nas to nie jest kwestia pieniędzy. To misja – szerzyć wiedzę o pszczołach, o naturze, o pracy na wsi. Pieniądze są tu na drugim planie.

Dla obu kobiet praca w zagrodzie to źródło radości i spełnienia.

– Największą nagrodą są uśmiechy dzieci i to, że wracają do domu szczęśliwe. Wtedy czujemy, że to, co robimy, ma sens  – dodają zgodnie.

Nowe pomysły i plany rozwoju

Zagroda nie stoi w miejscu. Niedawno pojawiła się w niej nowa atrakcja – piec chlebowy, który ma stać się centrum kolejnych zajęć warsztatowych.

– To stara obórka z kamienia, w której postawiliśmy piec. Teraz chcemy wyremontować drugie pomieszczenie, by prowadzić warsztaty pieczenia chleba i bułek. Zimą nie mamy ogrzewanej przestrzeni, więc większość zajęć odbywa się w sezonie od maja do września  – tłumaczy Renata Nowicka.

Poza sezonem nasza rozmówczyni prowadzi warsztaty wyjazdowe w szkołach i przedszkolach. Największym powodzeniem cieszą się zajęcia piernikowe.

– Zabieram ze sobą wszystko, nawet piekarniki. Dzieci dostają ciasto, wałkują, wykrawają pierniczki, a ja je piekę. Potem każdy lukruje swoje ciastka, pakuje do torebki i zabiera do domu. Mamy są szczęśliwe, bo nie mają bałaganu w kuchni, a dzieci są dumne, że same coś zrobiły.

Wieś, która naprawdę uczy

„Przystanek Pasieka” to miejsce, które przypomina, że prawdziwa wieś ma nie tylko smak i zapach, ale też duszę. To powrót do natury, do prostych wartości i nauki poprzez działanie.

– Dzisiaj nawet dzieci ze wsi nie wiedzą, jak wygląda kura z bliska. My to zmieniamy. Pokazujemy im prawdziwe gospodarstwo, zwierzęta, pola, pszczoły. Dajemy im coś, czego nie ma w podręcznikach” – mówi Emilia Wąs.

Renata Nowicka dodaje: – Nie traktujemy tego, co robimy, jak biznes. To po prostu nasze życie i nasza pasja. Cieszymy się każdym dniem, każdą wizytą, każdym uśmiechem dziecka.

„Przystanek Pasieka” jest więc nie tylko miejscem, gdzie można zobaczyć pszczoły, pogłaskać kurkę i spróbować miodu. To żywa lekcja o tym, że wieś wciąż może uczyć, zachwycać i inspirować.

Przemysław Chrzanowski

Fot. Archiwum „Przystanku Pasieka”

Facebook
Twitter
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!