Od filmu do realnej pomocy. Jak Orzechowo buduje odporność na kryzysy?

20250321_095742

W obliczu rosnących zagrożeń – od powodzi, poprzez epidemie, aż po sytuacje kryzysowe na wschodzie – budowanie odporności społecznej staje się kluczem do przetrwania. W wielkopolskiej wsi Orzechowo sołtys Aleksander Warczygłowa pokazuje, jak lokalna społeczność może stać się przykładem gotowości. Jako lider, który łączy chłodną analizę z konsekwentnie zaplanowanymi działaniami, nie czeka na katastrofę. Działa prewencyjnie – promując wiedzę i umiejętności, które ratują życie. Jego inicjatywa związana z defibrylatorem AED to nie tylko zakup sprzętu, ale kompleksowy projekt edukacyjny, wpisujący się w szerszy kontekst uodporniania wsi na kryzysy.

Rola sołtysa jako katalizatora bezpieczeństwa

– Sołtys to trochę jak lekarz pierwszego kontaktu – przywódca i orędownik społeczności – mówi Aleksander Warczygłowa. Z wykształcenia i z natury chłodny analityk, nie ulega emocjom. – Musi się wydarzyć coś naprawdę kryzysowego, żebym stracił zdolność działania. Wolę sprawdzić, spojrzeć spokojnie i podjąć decyzję – wyjaśnia.

To podejście sprawdziło się w wielu sytuacjach – od wypadków domowych po ratowanie motocyklisty na ruchliwej drodze wojewódzkiej. Sołtys Orzechowa przyznaje, że kiedyś marzył o karierze ratownika medycznego – złożył nawet dokumenty do szkoły w Poznaniu – jednak życie potoczyło się inaczej. Dziś, jako sołtys, realizuje tę pasję, dbając o swych mieszkańców.

– Staramy się budować poczucie bezpieczeństwa. To już trzeci rok, odkąd pozyskaliśmy środki na defibrylator AED – relacjonuje.

Projekt AED narodził się z potrzeby realnej ochrony. Sołtys przeznaczył 4 tysiące złotych z nagrody marszałka województwa za wzorowe sołtysowanie, a pozostałe 8 tysięcy udało się pozyskać od sponsorów. Zakupiono zaawansowany model z nawigacją GPS i systemem powiadamiania SMS w momencie otwarcia kapsuły.

– To nowoczesne, w pełni wyposażone urządzenie, które znajduje się w centrum wsi i świeci na zielono, by każdy wiedział, gdzie szukać pomocy – podkreśla.

Defibrylator nie jest jedynie symbolicznym elementem infrastruktury – w ciągu trzech lat użyto go dwukrotnie. Raz, mimo pełnego zaangażowania, nie udało się uratować życia, ale drugi przypadek zakończył się sukcesem.

 

– Mieszkańcy pobiegli po urządzenie jeszcze zanim przyjechała pomoc. To pokazuje, że świadomość rośnie, a ludzie wiedzą, że w centrum wsi jest sprzęt, który może uratować życie – ocenia sołtys, przywołując słowa ratownika medycznego.

Taka gotowość stanowi część szeroko rozumianej odporności na kryzys.

– Przygotowujemy się na różne sytuacje: powódź, epidemię czy zagrożenia zewnętrzne. Nieważne, co się wydarzy – istotne, by uodparniać nasze środowisko – podkreśla Warczygłowa.

W Orzechowie nie są to tylko słowa, lecz konkretne działania – między innymi planowany montaż strzałek kierunkowych AED przy drogach wjazdowych i wyjazdowych ze wsi, wzorowany na holenderskim modelu, w którym defibrylatory rozmieszczone są na „wlocie i wylocie”. Sołtys planuje także oznaczyć urządzenie w aplikacji Stay Alive oraz Google Maps.

Od pomysłu do miniprodukcji

Sama obecność AED nie wystarczy – konieczna jest wiedza i praktyka. Sołtys Orzechowa zauważył, że choć strażacy mają defibrylator w strażnicy, kolejny na wyposażeniu ma zakład produkcji sklejki, a trzeci jest dostępny dla wszystkich – część mieszkańców nie czuła się pewnie. Wiedzieli, że urządzenia istnieją, ale nie byli przekonani, jak postępować w razie realnego zagrożenia. Aleksander Warczygłowa postanowił to zmienić.

Inspiracją stał się paradokumentalny film obejrzany przypadkiem przy obiedzie.

– Nie był to materiał wysokiej klasy artystycznej, ale przekaz do mnie trafił. Młodzi ludzie znaleźli się w sytuacji zagrożenia i potrafili zareagować właściwie. Pomyślałem: dlaczego nie spróbować czegoś podobnego u nas? – wspomina.

Najpierw skonsultował pomysł z miejscowym lekarzem – właścicielem przychodni i firmy transportu medycznego. Ten z entuzjazmem poparł inicjatywę. Kluczową rolę odegrał jednak ratownik medyczny, Rafał Lukstaedt– człowiek o wielu talentach, pracujący w SOR-ze, na infolinii 112, a także obsługujący charytatywnie wyścigi żużlowe w Gnieźnie.

– Bardzo zaangażował się w projekt. Ustaliliśmy, że przygotujemy film i warsztaty – opowiada sołtys.

W rolach aktorów wystąpili uczniowie ósmej klasy miejscowej szkoły podstawowej oraz rodzice, których sołtys zna od lat. Scenariusz filmu opiera się na historii młodzieży, która na ulicach Orzechowa używa defibrylatora, by uratować mężczyznę po zakupach w lokalnym sklepie. Produkcję wsparło zaprzyjaźnione studio filmowe Emma w Orzechowie. Marcin, kolega sołtysa, specjalizujący się w filmach promocyjnych, bez wahania zaoferował pomoc. Rodzice uczniów podpisali zgody, a ekipa nagrała sceny z udziałem strażaków i ratowników medycznych.

– Żałuję jedynie, że nie zaprosiliśmy policji, bo kręcenie na ulicach budziło spore zainteresowanie. Przejeżdżający kierowcy zatrzymywali się i pytali, co się stało – trzeba było tłumaczyć, że to tylko film – wspomina z uśmiechem sołtys.

Montaż odbył się w studiu, a sam Aleksander Warczygłowa wystąpił epizodycznie jako pan Zenek, rozkładający nosze.

– Film kończy się szczęśliwie – jest realistyczny, ale niesie optymistyczne przesłanie – podkreśla.

Premiera w kinie orzechowskim i warsztaty ratunkowe

Premiera filmu odbyła się w lokalnym kinie. Prezentacja przyciągnęła liczną publiczność. Po seansie odbyły się warsztaty pierwszej pomocy, prowadzone przez ratownika Rafała Lukstaedt’a.

– Ćwiczyliśmy na fantomie podłączonym do ekranu kinowego. System pokazuje wykresy, czy ucisk jest skuteczny. Widać na ekranie słupki – można poprawić nacisk, ustawić dłonie we właściwym miejscu – relacjonuje Warczygłowa.

To nie była teoretyczna pogadanka, lecz konkretne szkolenie: resuscytacja, defibrylacja, praktyczne przykłady z pracy ratownika.

– Uczestnicy byli zaskoczeni, jak dużej siły wymaga skuteczny ucisk. To prawdziwa nauka, nie teoria. Planujemy kontynuować te spotkania i rozwijać chęć działania – dodaje.

Inspiracją były internetowe rekordy resuscytacji w szkołach. Połączenie filmu i warsztatów okazało się skuteczne – mieszkańcy zdobyli umiejętności, które w sytuacji kryzysowej mogą uratować ludzkie życie.

– Orzechowo ma siedem kilometrów do stacji karetek, ale lokalny defibrylator skraca czas reakcji. Nawet dzieci mogą uratować życie – film to pokazuje – dodaje.

Dzięki wspólnemu zaangażowaniu mieszkańców Orzechowa powstał projekt, który realnie zwiększa bezpieczeństwo wsi. Wspólne działania – od zakupu sprzętu, przez film edukacyjny, po warsztaty – pokazują, że odporność na kryzysy można budować oddolnie, krok po kroku, wykorzystując lokalny potencjał i wiedzę. W Orzechowie nie czekają na pomoc z zewnątrz – stawiają na współpracę i praktyczne umiejętności, które w sytuacjach zagrożenia mogą uratować ludzkie życie.

Przemysław Chrzanowski

Facebook
Twitter
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!