PasjoDzielnia – wiejska przestrzeń, w której dzieją się cuda

497477251_1022483406652026_2981049882783446046_n

Wszystko zaczęło się od wypalenia. A potem — od odwagi, by zrobić coś po swojemu. Z potrzeby niezależności, wolności i wiary, że nawet z wiejskiej stodoły może narodzić się coś wielkiego, powstała PasjoDzielnia przestrzeń stworzona przez kobiety i dla kobiet. Dziś to wyjątkowe miejsce w Wiązownicy-Kolonii przyciąga liderki społeczne, artystki, aktywistki i marzycielki z całej Polski. O sile wspólnoty, kobiecej energii i odwadze do zmian opowiadają Wiola Piwowarska, Katarzyna Krasa i Renata Piwowar.

Przemysław Chrzanowski, Witryna Wiejska: Pamiętasz moment, w którym pomyślałaś: „Zrobię to po swojemu” — że z tej starej stodoły może powstać coś wyjątkowego? Co wtedy czułaś? Więcej było odwagi, czy raczej strachu, że to się może nie udać?

Wiola Piwowarska, pomysłodawczyni PasjoDzielni: – Pamiętam moment, w którym zdecydowałam się na powołanie fundacji. Poprzedziło go wypalenie aktywistyczne, które dopadło mnie w innej organizacji, w której działałam. Poczułam, że muszę albo skończyć z działaniami społecznymi, albo wprowadzić zmiany: zmienić grupę odbiorców, rodzaj aktywności, a przede wszystkim miejsce. Wiedziałam, że potrzebuję przestrzeni niezależnej, w której nikt nie będzie mi narzucał tematyki ani czasu wydarzeń. Dlatego postanowiłam, że nowa organizacja, którą utworzę, powstanie w Wiązownicy-Kolonii, na moim prywatnym podwórku.

Kiedy powiedziałam o pomyśle utworzenia PasjoDzielni Gosi Skwarzec, którą poznałam w poprzedniej organizacji, od razu stwierdziła, że chce tworzyć to miejsce ze mną. To był ważny moment — nie byłam już w tym pomyśle sama. Mogłyśmy razem snuć wizje naszej wymarzonej fundacji. I tak się stało. Towarzyszyła temu duża ekscytacja.

Początkowo nasze działania realizowałyśmy w budynku starej szopy — bo jeśli ktoś chce się spotykać i działać, to nie są mu potrzebne nowoczesne budynki z pełnym zapleczem sprzętowym. Wystarczy tylko kawałek zadaszonej przestrzeni. Z biegiem czasu do szopy, będącej miejscem spotkań i warsztatów, dołączyła przyległa stodoła, która powiększyła naszą przestrzeń działań.

Nie towarzyszył nam strach, że coś może pójść nie tak. Wiedziałyśmy, jakie są zasady działania organizacji pozarządowych. Można działać wtedy, gdy się chce i jest na to przestrzeń, więc to daje dużą swobodę. Nigdy też nie byłyśmy nastawione na spektakularne rezultaty. Od początku funkcjonowania jako fundacja nie stawiałyśmy sobie poprzeczek związanych z celami. Chciałyśmy organizować wydarzenia rozwojowe dla osób takich jak my — które chcą się rozwijać, działają społecznie, mają szereg pasji, chcą się wspierać i inspirować.

I tak powstała PasjoDzielnia — organizacja prowadzona przez kobiety, której celem są działania dla kobiet, liderek i liderów społecznych oraz osób posiadających pasję. Działa w sezonie w wiejskiej szopie i stodole, a jesienią i zimą na domowym poddaszu.

Jak wyglądał ten pierwszy krok, który sprawił, że PasjoDzielnia naprawdę zaczęła żyć?

Wiola Piwowarska:  – Ten moment pojawił się dość szybko. Nasze działania rozpoczęłyśmy w pandemii. Inne organizacje całkowicie wyciszyły swoją aktywność lub skierowały ją w 100% na szycie maseczek. My postanowiłyśmy zapełnić tę lukę i rozpoczęłyśmy cykliczne zajęcia jogi on-line. Jogę prowadziła nasza wolontariuszka Monika Czuba.

Zobaczyłyśmy duże zainteresowanie lekcjami jogi on-line i gdy tylko obostrzenia covidowe się poluzowały, przeniosłyśmy zajęcia do realu. Okazało się, że to strzał w dziesiątkę! Przyjeżdżały do nas kobiety z okolicznych wiosek i miasteczek.

Potem przeszedł nam pierwszy projekt. Dzięki wsparciu Funduszu Feministycznego realizowałyśmy zajęcia jogi na trawie połączone z przeglądem filmów o tematyce kobiecej. Prezentowane filmy dokumentalne ukazywały sytuację kobiet w różnych częściach globu. Spotkania były połączone z dyskusjami i rozmowami z ekspertkami.

Już wtedy wiedziałyśmy, że nasze działania mają moc. Założyłyśmy w projekcie, że zrealizujemy sześć takich spotkań. Ostatecznie odbyło się ich osiemnaście (mając do dyspozycji budżet na sześć). Wtedy poczułyśmy, że jeśli ma się ciekawą propozycję działań, to nawet brak środków nie jest przeszkodą.

Obecnie istniejemy już od sześciu lat i mamy na swoim koncie ponad 460 wydarzeń, więc myślę, że możemy powiedzieć, że działamy prężnie.

PasjoDzielnia przez lata się rozwijała i ewoluowała. Jakiego rodzaju wydarzenia organizujecie najczęściej?

Wiola Piwowarska: – Nasze działania skupiają się na kilku filarach: rozwoju, prawach człowieka i kinie niezależnym.

Organizujemy warsztaty rozwojowe wzmacniające kompetencje miękkie (podstawy autoprezentacji, moja rola w grupie, konflikty i sytuacje trudne – jak nimi zarządzać itp.). Drugą ważną grupą są warsztaty dla kobiet z psycholożką i psychoterapeutką, na których poruszamy zagadnienia związane z samooceną, pewnością siebie, stresem, wychodzeniem z traumy, radzeniem sobie ze stratą i wieloma innymi tematami.

Kolejnym rodzajem działań są warsztaty rękodzielnicze dla kobiet — wydarzenia dla osób, które chcą wyrwać się z domu, pobyć w kobiecym gronie i stworzyć coś kreatywnego.

Podobne warsztaty organizujemy też dla mam i dzieci, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że nie każda mama ma możliwość zostawienia dziecka w domu, a też ma potrzebę pobycia w kobiecym gronie. Tworzymy więc przestrzeń, w której kobiety w neutralnym środowisku mogą stworzyć ze swoim dzieckiem pracę rękodzielniczą, a jednocześnie pobyć i porozmawiać z innymi mamami.

PasjoDzielnia to także cykliczne wydarzenia, takie jak Przegląd Najlepszych Niezależnych Krótkich Filmów Świata nagrodzonych podczas festiwalu Grand OFF im. Witolda Kona. Przegląd połączony jest z dyskusjami prowadzonymi przez ekspertkę z dziedziny kina oraz praw człowieka. Te przeglądy bardzo nas definiują jako organizację, gdyż prawa człowieka to temat, który otwarcie podejmujemy podczas różnych wydarzeń.

Ważną inicjatywą jest również Bieg wDECHĘrun, który przyciąga osoby z całego kraju, a którego start i meta znajdują się w naszej stodole. Prócz biegu uczestnicy mają okazję skorzystać z 17-metrowej zjeżdżalni błotnej i poczuć rockowy klimat dzięki występom zaprzyjaźnionych zespołów.

Ważnymi wydarzeniami są również survivale. Początkowo organizowałyśmy je dla rodzin lub dla mam i dzieci, obecnie realizujemy tylko survivale dla kobiet.

Survival dla kobiet to dwudniowe wydarzenie połączone z częścią warsztatową, spotkaniami z psycholożką, wyprawą trekkingową oraz innymi aktywnościami. Na survivale zapraszamy około 20 kobiet (jak przy wszystkich wydarzeniach o zakwalifikowaniu decyduje kolejność zgłoszeń). Kobiety zapraszamy na dwa dni i jedną noc do naszej pasjoDzielniowej przestrzeni. Większość działań odbywa się na naszym fundacyjnym podwórku — to tu uczestniczki rozbijają obozowisko, rozkładają namioty, tu też jemy posiłki i prowadzimy część warsztatów.

Survival to dla nas ogromna dawka wzmocnienia, wiedzy i dowartościowania uczestniczek. To, co robimy podczas warsztatów trzy- lub czterogodzinnych, trwa tu dwa dni, więc intensywność jest dużo większa i naprawdę kobiety wychodzą z nich pewniejsze i bardziej świadome.

PasjoDzielnia to już nie tylko Ty – kto stoi obok Ciebie, kto współtworzy to miejsce?

– Tak, PasjoDzielnia to nie tylko ja. Formalnie tworzę ją razem z Gosią Skwarzec, ale pomaga nam również kilkanaście stałych wolontariuszek, które od lat nas wspierają. Mamy także od trzech lat Zespół Doradczy, który tworzą najaktywniejsze wolontariuszki.

Katarzyno, Renato, jakie były Wasze początki w PasjoDzielni? Co sprawiło, że trafiłyście do fundacji i już tu zostałyście?

Katarzyna Krasa: – Przez działania, jakie podejmuję zawodowo – jako konferansjerka oraz DJ-ka – PasjoDzielnia pojawiła się na mojej drodze w 2020 roku, podczas Biegu wDECHĘrun. Praca gna mnie w bardzo wiele rejonów i spotykam różne osoby, ale wtedy poczułam niezwykły klimat tego miejsca oraz bijącą stąd pozytywną moc, do której zapragnęłam wracać. Po cichu chciałam też należeć do ekipy PasjoDzielni już jako wolontariuszka, a nie tylko uczestniczka wydarzeń. I los się do mnie uśmiechnął, bo Wiolka ma dar dostrzegania w człowieku czegoś więcej. W ten sposób doceniła moje predyspozycje, które do dziś czasem się przydają w fundacji.

Renata Piwowar: – U mnie było trochę inaczej – do PasjoDzielni trafiłam na samym początku, kiedy praktykowałyśmy jogę na trawie i często spotykałyśmy się na treningach marszo-biegowych w ciągu tygodnia. Magia tego miejsca, charyzma Wioli i pozostałych wolontariuszek zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Czułam się wspaniale w gronie kobiet, które chcą od życia czegoś więcej, kochają przyrodę i borykają się z podobnymi problemami jak moje. W takim miejscu i z takimi osobami wiesz, że możesz wiele zdziałać – daje Ci to ogromną energię i satysfakcję.

Moje dzieci również pokochały PasjoDzielnię od pierwszych warsztatów mydlarskich dla mam i dzieci oraz survivali wakacyjnych. Wydarzenia na łonie natury z możliwością nieograniczonej zabawy w kuchni błotnej, szaleństwa w rzece, spania w namiocie – to coś, co uwielbiają. Dzielenie takiej zabawy z innymi dzieciakami sprawia jeszcze większą frajdę.

Mówisz, że wielkie rzeczy mogą rodzić się w małych miejscach.

Wiola Piwowarska: – Tak, uważam, że miejsce nie determinuje rodzaju działań. Można robić mało wartościowe wydarzenia, na które nikt nie chce przychodzić, w centrum dużego miasta, i można robić wydarzenia, na które lista uczestników zapełnia się w kilka minut, prowadząc je w małych wioskach. Tak naprawdę miejsce działania nie jest wyznacznikiem czegokolwiek.

Tym bardziej przeświadczenie, że działając na wsi trudno się wybić, jest mylne. Moim zdaniem kluczowy jest rodzaj działania, energia, jaką się przekazuje, oraz wartość, jaką osoby wynoszą z danego wydarzenia.

Co Waszym zdaniem jest takiego w małych społecznościach, że właśnie tam potrafią wydarzać się cuda?

Katarzyna Krasa: – W małych społecznościach „cuda” często mają szansę się wydarzyć, bo istnieje tam coś, czego duże grupy często już nie mają — bliskość i zauważenie drugiego człowieka. Kiedy ludzie się znają, wiedzą o swoich trudnościach, radościach i potrzebach, wtedy nawet drobny gest może uruchomić lawinę dobra. Poza tym w małych społecznościach wciąż mocno działa zaufanie i wspólne doświadczanie. Tam, gdzie ludzie czują, że są razem w tym wszystkim, łatwiej wierzyć, że coś staje się możliwe. Cuda — te codzienne i te większe — często rodzą się właśnie z ludzkiego współczucia i solidarności.

Renata Piwowar: – Dokładnie. W małych społecznościach łatwiej jest budować silne więzi i poczucie wspólnoty. Można bardziej emocjonalnie się zaangażować, czerpać ze wspólnego dobra i dawać wsparcie innym.

Co Waszym zdaniem najbardziej blokuje kobiety w małych środowiskach przed sięganiem po więcej?

Katarzyna Krasa: – W małych środowiskach kobiety często blokuje lęk przed oceną. Tam, gdzie wszyscy się znają, każda zmiana, ambicja czy sukces bywa natychmiast komentowany. To sprawia, że wiele kobiet zamiast iść za swoimi marzeniami, wybiera święty spokój.

Dodatkowo, jeśli wokół nie ma kobiet, które odważyły się pójść dalej, trudno uwierzyć, że to możliwe. Często dochodzi też brak wiary w siebie, wzmocniony latami słuchania, że „kobietom nie wypada” i że trzeba się zadowolić tym, co jest. Kiedy choć jedna kobieta w takiej społeczności przełamie ten schemat, staje się iskrą dla innych. I wtedy zaczyna się prawdziwa zmiana.

Renata Piwowar: – Dużą blokadą może być również stereotyp, który powstawał przez lata, szczególnie na wsi – że kobieta powinna przede wszystkim pielęgnować ognisko domowe i zajmować się dziećmi. Jednak codzienna praca na etacie i wokół domu oraz obowiązki związane z dziećmi, bez zwrócenia uwagi na siebie i swoje potrzeby, mogą powodować ciągłe zmęczenie fizyczne i frustrację.

Natomiast takie miejsca jak PasjoDzielnia pozwalają kobietom inwestować w swój rozwój na wielu płaszczyznach. Wprowadzają harmonię w życie skupione nieraz na ciągłej gonitwie. Pozwalają na dzielenie się doświadczeniami i czerpanie ogromnej siły ze wspólnej kobiecej energii.

Jak postrzegacie budowanie zespołu przez Wiolę?

Katarzyna Krasa: – Wiola jest odważna, mądra i ma niesamowitą intuicję oraz poczucie humoru. Jednak przy tym wszystkim jest również skromna. My widzimy, że to ona i Gosia biorą największą odpowiedzialność i wkładają najwięcej czasu i pracy w działania PasjoDzielni, ale zawsze podkreślają, że jesteśmy jeszcze my – wolontariuszki.

Jest nas kilkanaście, więc wymiennie angażujemy się w działania, zgodnie ze swoimi umiejętnościami, które Wiola świetnie wyłapuje i docenia. Do tego bez żadnego przymusu, bo każda nasza obecność jest zauważona, a nieobecność – zrozumiana. Podsumowując, jak to postrzegamy: mamy ogromne szczęście być w gronie tak wartościowych osób w fundacji, z przestrzenią do rozwoju, oraz czujemy się docenione.

Renata Piwowar: – Wiola jest urodzoną liderką, więc zarządzanie zespołem przychodzi jej z ogromną łatwością. Sam kształt i mnogość przeprowadzonych wydarzeń sprawiają, że jesteśmy bardzo zmotywowane do działania i czujemy na sobie również odpowiedzialność – bo do przygotowania warsztatów, biegu czy przeglądu filmowego potrzebna jest nasza pomoc i czas.

Wszystkie korzystamy z dobrodziejstwa PasjoDzielni, bardzo się cieszymy, jeśli możemy w taki czy inny sposób uczestniczyć w przygotowaniach lub samym wydarzeniu, dzieląc się obowiązkami. Czujemy wtedy naszą sprawczość, satysfakcję i jedność jako zespół.

Bycie liderką w Twoim wydaniu to nie władza, ale współodpowiedzialność. Co jest w tym najpiękniejsze, a co najtrudniejsze?

Wiola Piwowarska: – PasjoDzielnię tworzymy wszystkie razem jako zespół. Bardzo ważne dla mnie jest, by każda z członkiń zespołu czuła się w nim jak u siebie i brała za niego odpowiedzialność. Bo współodpowiedzialność to jest to, co spaja zespół.

Moja rola w PasjoDzielni, w kontaktach z innymi kobietami, które przychodzą do nas na warsztaty, polega na pokazywaniu różnych możliwości, a kobieta sama decyduje, które z nich są tożsame z jej wartościami i przekonaniami. Moją rolą jest również uświadamianie dziewczyn w kwestii ich mocnych stron, tak by zdały sobie sprawę z tego, że są wartościowe, potrzebne i wystarczające.

Czasem trzeba to usłyszeć od kogoś z zewnątrz, by to do nas dotarło. A potem wystarczą te małe kroki, jak np. nawyk przeznaczania czasu dla siebie i na swoje potrzeby lub zaprzestanie brania odpowiedzialności za innych dorosłych członków rodziny. Sama zmiana podejścia ma wielką moc.

Twoja praca to też emocje, zmęczenie, czasem zwątpienie. Jak sobie radzisz, gdy braknie sił?

Wiola Piwowarska: – Tak, zmęczenie przychodzi dość często, zwłaszcza teraz, gdy od roku pracuję od 7.00 do 15.00 na etacie, a od 16.00 do 20.00 działam w PasjoDzielni. Ale najczęściej jest to zmęczenie fizyczne – normalna sprawa po trzynastogodzinnym dniu pracy. Tu pomaga sen. Śpię, kiedy tylko jest ku temu okazja.

Jeśli chodzi o zmęczenie emocjonalne lub zwątpienie – one pojawiają się bardzo rzadko. Mam to szczęście, że w PasjoDzielni robimy wartościowe rzeczy i po każdych warsztatach dostajemy informację zwrotną od uczestniczek: że dziękują, że jesteśmy i organizujemy wydarzenia dla nich; że tego typu spotkania są im potrzebne; że to w PasjoDzielni postanowiły coś zmienić w swoim życiu i trwają przy tej zmianie; że mają wsparcie i czują się tu dobrze.

Takie słowa, słyszane często, dodają mi i innym wolontariuszkom skrzydeł. Więc takie uczucie jak zwątpienie w to, co robimy, u nas nie występuje (jeszcze).

Niedawno zostałaś wyróżniona w plebiscycie Wirtualnej Polski i WP Kobieta #Wszechmocne, z nagrodą specjalną. Co to dla Ciebie znaczy – bardziej docenienie czy motywacja do dalszej drogi?

Wiola Piwowarska: – Podchodzę sceptycznie do różnego rodzaju plebiscytów, bo duża część z nich polega na kupowaniu głosów przez płatne SMS-y. Dlatego, będąc nominowana w lokalnych plebiscytach SMS-owych, mówię: „Dziękuję za nominację, nie będę namawiała nikogo do głosowania” – i rezygnuję. Ale plebiscyt Wszechmocne i kategoria, do której zostałam zgłoszona, czyli Wszechmocne wśród kobiet, to konkurs, do którego uczestniczki zgłaszają czytelnicy portali WP Kobieta i WP. W tym roku wpłynęło w tej kategorii ponad 1300 zgłoszeń, a z tych zgłoszeń zostałam wybrana przez redakcję do finałowej piątki!

Redakcja przeprowadzała research w moim środowisku i analizowała moje działania. Sam wybór do finałowej piątki był dla mnie bardzo dużą nagrodą i docenieniem. A otrzymanie nagrody specjalnej za działalność w ogólnopolskim konkursie to duża rzecz, bo teraz więcej osób mogło usłyszeć o PasjoDzielni oraz o naszych działaniach i łamaniu stereotypów postrzegania organizacji działającej na wsi — o rozwoju kobiet na wsi w sposób nieodbiegający od rozwoju kobiet w miastach. A na tym bardzo mi zależy. Dlatego nagrodę postrzegam jako docenienie całej PasjoDzielni – zespołu i uczestniczek naszych działań.

Jak zareagowały koleżanki z PasjoDzielni, kiedy dowiedziały się o tym wyróżnieniu? To było także ich święto?

Katarzyna Krasa: – Święto to duże słowo, ale i tak za małe, żeby nazwać, jak przeżyłyśmy to wydarzenie. W fundacji jesteśmy świadomie przy sobie obecne – smutki dzielimy, a radości mnożymy. Każda z nas oglądała relację na żywo z ogromnym wzruszeniem. Przed ekranami popłynęło wiele naszych łez – emocji, dumy i radości.

Później między nami nie było końca pięknym słowom i gratulacjom. A już nie wspomnę, gdy spotkałyśmy się na żywo, w większym gronie, podczas warsztatów psychologicznych organizowanych przez PasjoDzielnię. Wtedy było jakbyśmy witały Nowy Rok – gwar, śmiech, radość. Wiolka wtedy też bardzo się wzruszyła i otworzyła, znów pokazała, jak bardzo jest dla nas. Dziękujemy jej za to.

Renata Piwowar: – Tak, łzom radości, dumy i spełnienia nie było końca. Znając Wiolę przez te wszystkie lata i widząc, ile z siebie daje dla fundacji, czyli dla nas – innych kobiet – byłyśmy bardzo wdzięczne za jej docenienie, dostrzeżenie jej umiejętności i dobra płynącego z jej działań.

My doświadczamy dużych zmian w naszym życiu, rozwijamy się w wielu dziedzinach dzięki warsztatom w fundacji, stajemy się bardziej pewne siebie i wierzymy w swoje możliwości. To wynik bezinteresownej, pięknej i odmiennej od wielu innych inicjatyw. To, co zapoczątkowała i ciągle doskonali Wiola, jest naprawdę wyjątkowe i niespotykane. Nagroda w takim plebiscycie idealnie wpasowała się w działania Wioli i naszej fundacji.

Na koniec – gdybyście mogły powiedzieć jedno zdanie każdej kobiecie z małej miejscowości, która w siebie nie wierzy – to co by to było?

Katarzyna Krasa: – Nie daj sobie wmówić, że Twoje marzenia są za duże na to miejsce — świat potrzebuje właśnie Ciebie, dokładnie takiej, jaka jesteś.

Renata Piwowar: – W każdym środowisku można znaleźć wspaniałe osoby, które dodadzą Ci skrzydeł we wszystkim, co robisz, i zmotywują do rozwoju oraz dalszych działań. Nie spoczywaj na laurach – miej odwagę szukać i otaczać się takimi osobami.

***

Fot. Archiwum PasjoDzielni

 

Facebook
Twitter
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!