Sołtysi Roku 2025. Liderzy zmian na polskiej wsi

SLTzaja

Poznajmy laureatów prestiżowego konkursu Gazety Sołeckiej, którzy pokazują nowoczesne oblicze polskich sołectw.

Konkurs „Sołtys Roku” organizowany przez Gazetę Sołecką to coroczne święto lokalnych liderów, którzy swoją pracą i zaangażowaniem zmieniają oblicze polskiej wsi. Tegoroczni laureaci reprezentują różne regiony kraju, ale łączy ich wspólna pasja – budowanie silnych, zintegrowanych społeczności wiejskich. Ich historie pokazują, że prawdziwa zmiana zaczyna się lokalnie, od jednego człowieka gotowego działać dla innych.

Ewa Felusiak – od remontu świetlicy po flagę na każdej ulicy

Ewa Felusiak, Sołtyska wsi Krzywizna na Opolszczyźnie udowadnia, że konsekwentna praca przynosi spektakularne efekty. W ostatnim roku przeprowadziła gruntowny remont świetlicy i zakup kontenerów szatniowych – inwestycję opiewającą na prawie milion złotych, a także rewitalizację terenu wokół miejscowego stawu.


Ewa Felusiak, Sołtyska wsi Krzywizna.

– W poprzednich latach wiele było projektów które zrealizowałam, nie da się wymienić jednego tego najważniejszego, każdy dla mnie jest ważny. Ale z tych wszystkich jest kilka, z których jestem naprawdę dumna – mówi laureatka. Wśród jej największych osiągnięć wymienia zagospodarowanie terenu wokół przystanku dla dzieci, wymianę dachu na kościele i oświetlenie świątyni, a także unikalny w skali gminy projekt montażu flag na święta państwowe.

– Jesteśmy jedyną wioską w gminie Kluczbork, która z okazji świąt państwowych ma wywieszone flagi na wszystkich ulicach – podkreśla z dumą. Nie zapomina też o bezpieczeństwie – zrealizowała projekt barierek zabezpieczających przy chodniku przy ruchliwej drodze krajowej nr 11.

Pytana o źródła motywacji, Ewa Felusiak nie ma wątpliwości.
– Dla mnie największą motywacją do pełnienia funkcji sołtysa są ludzie – moi sąsiedzi, mieszkańcy naszej wsi. Widzę, ile mają w sobie potencjału, ile pomysłów, pasji i chęci do działania. Kiedy udaje nam się wspólnie coś zrealizować – choćby niewielki projekt, nasadzenia na terenie wioski, organizacja festynu, czy sprzątanie wsi – to daje ogromną satysfakcję i napędza do dalszych działań.

Czuję silne poczucie odpowiedzialności za naszą miejscowość. Wiem, że jeśli my sami nie będziemy o nią dbać, nikt tego za nas nie zrobi. A każde działanie – nawet najmniejsze – przyczynia się do poprawy jakości życia na wsi. Cieszę się, że mogę być częścią tych zmian i realnie wpływać na to, co się dzieje wokół.

 

Dorota Mirowska – świetlica „Klub Uśmiech” i walka o fundusz sołecki

Dorota Mirowska, Sołtyska wsi Dobra w województwie łódzkim skupiła swoje działania wokół świetlicy „Klub Uśmiech”, która stała się sercem lokalnej społeczności.


Dorota Mirowska, Sołtyska wsi Dobra.

– Czterdzieści metrów kwadratowych stało się naszym miejscem na ziemi – mówi z uśmiechem. – Nasza praca na rzecz mieszkańców zaowocowała nagrodą Super Samorząd w Akcji Masz Głos Fundacji Batorego w 2023 r. Aktywnie współpracuję w samorządzie gminy, wspierając sołtysów i nasze wspólne sprawy. W imieniu sołtysów składałam wniosek do rady gminy o wyodrębnienie funduszu sołeckiego, którego przez ostatnie lata mieszkańcy byli pozbawieni. Współorganizowałam szkolenia dla sołtysów w naszej gminie z funduszu sołeckiego i zwoływania zebrań wiejskich oraz pisania nowych statutów dla naszych sołectw. Moje sołectwo jako pierwsze brało udział w ekologicznych akcjach sprzątania naturalnego środowiska, które w ubiegłym roku organizowałam zakładając sztab w ogólnopolskiej akcji „Operacja Czysta Rzeka” i „Czysta wieś”.

– Największą motywacją do pełnienia funkcji sołtyski jest dla mnie praca z ludźmi, którą po prostu lubię. Jestem osobą otwartą i komunikatywną, co zdecydowanie ułatwia mi kontakt z mieszkańcami i podejmowanie wspólnych inicjatyw” – wyjaśnia Dorota Mirowska.
– Szczególnie dużo uwagi poświęcam seniorom. Organizujemy spotkania integracyjne np. Danie Wspólnych Chwil z Fundacją Biedronki. Angażujemy ich w działania, które dają im poczucie, że są potrzebni w społeczności wiejskiej. Dla mnie osobiście budowanie relacji międzyludzkich i przeciwdziałanie wykluczeniu społecznemu to priorytet.

 

Anna Gnach – portal dla sołtysów i koncepcja Smart Village

Anna Gnach z Bożkowic w województwie dolnośląskim wyróżnia się innowacyjnym podejściem do pracy sołtyski. Jej największym sukcesem jest współtworzenie portalu www.solectwo.org.pl – ogólnopolskiego źródła wiedzy dla sołtysów i lokalnych liderów.

– Wspólnie z Agnieszką Jerką – sołtyską sąsiedniej Zapusty oraz Marcinem Markowskim – sołtysem Kad, uzyskaliśmy dofinansowanie na realizację projektu skierowanego do sołtysek, sołtysów, liderek i liderów wiejskich w całej Polsce – opowiada Anna Gnach. Portal gromadzi wiedzę, dobre praktyki i inspiracje, zawiera webinary i podcasty.
– Cieszy mnie, że nasze działania zataczają coraz szersze kręgi i mają realny wpływ na sołectwa w całej Polsce.

Kolejnym przełomowym projektem było uzyskanie dofinansowania na opracowanie koncepcji Smart Village dla Bożkowic.
– Praca nad tym dokumentem pozwoliła nam lepiej poznać nasze zasoby, zidentyfikować potrzeby mieszkańców i stworzyć spójną wizję rozwoju wsi. Dzięki konsultacjom społecznym określiliśmy kierunki działań na najbliższe lata – od poprawy infrastruktury, przez rozwój turystyki, po ekologiczne i cyfrowe rozwiązania. Dokument ten nie tylko wyznacza cele, ale także otwiera drogę do pozyskiwania środków zewnętrznych. To ważny krok w budowaniu nowoczesnej, zrównoważonej i aktywnej społeczności – opowiada sołtyska Bożkowic.
– W tym roku zainicjowaliśmy powstanie Stowarzyszenia Sołtyski i Sołtysi Dolnego Śląska – organizacji zrzeszającej najbardziej aktywnych liderów i liderki z naszego regionu. Wierzymy, że dzięki wspólnemu działaniu możemy skuteczniej zabierać głos, reprezentować interesy społeczności wiejskich i realizować ambitne projekty.

Anna Gnach nie zapomina o lokalnej historii.
– Jednym z projektów, z którego jest najbardziej dumna, była książka „Nasze Bożkowice – wspomnienia mieszkańców”, wydana w ekspresowym tempie. Na przygotowanie i publikację potrzebowaliśmy zaledwie półtora miesiąca.

 

Adrian Jastrzębowski – codzienne sprawy i integracja społeczności

Adrian Jastrzębowski ze wsi Kędziorki województwie łódzkim reprezentuje filozofię pracy sołtysa opartą na codziennych sprawach mieszkańców.


Adrian Jastrzębowski, Sołtys wsi Kędziorki.

– Skupiłem się na problemach, które przynosi życie w małej społeczności – interwencjach, integracji lokalnej. Dużo radości przyniósł coroczny przejazd św. Mikołaja przez wieś – to był piękny gest dla najmłodszych i całej wspólnoty.

– Największą motywacją do pracy są ludzie – ich zaufanie, rozmowy i wspólne działania. Pomysły czerpię z codzienności i potrzeb, które sam spostrzegam lub które zgłaszają mieszkańcy.

Adrian Jastrzębowski ma jasną wizję przyszłości.
– Marzy mi się sołectwo nowoczesne, ale nadal zakorzenione w tradycji. Chciałbym rozwijać projekty ekologiczne, myślę w tym kontekście o lampach hybrydowych, które mogłyby oświetlać ulice naszej miejscowości, ale też chciałbym zadbać o przestrzeń wspólną – plac zabaw, miejsce integracji, może kiedyś udałoby się także wybudować świetlicę z prawdziwego zdarzenia.

 

Mirosław Sulewski – piec chlebowy i 15 lat wolontariatu

Mirosław Sulewski z Rotmanki w województwie pomorskim łączy tradycję z nowoczesnością. Jego sołectwo zostało laureatem wojewódzkiego konkursu „Aktywne Sołectwo Pomorskie 2024″, otrzymując 20 tys. zł dofinansowania na piec chlebowy. A dzięki udziałowi w konkursie Akumulator Społeczny, sołectwo pozyskało 6 tys. zł na projekt „Wioska Chlebowa – Inauguracja”, łączący tradycję z integracją”.


Mirosław Sulewski, Sołtys Rotmanki.

Mirosław Sulewski jest aktywnym członkiem wielu organizacji: wiceprezesem Fundacji im. Sergiusza Piaseckiego, współzałożycielem Stowarzyszenia Sołtysi Pomorza, członkiem LGD Trzy Krajobrazy.

– Od piętnastu lat działam jako wolontariusz – teraz już jako koordynator wolontariatu w Regionalnym Centrum Wolontariatu w Gdańsku. Tam nauczyłem się, jak organizować wydarzenia, jak rozmawiać z ludźmi, jak słuchać. Pomaganie innym sprawia mi satysfakcję. Po prostu. Gdy widzę wdzięczność w oczach ludzi – wiem, że to ma sens – mówi sołtys Rotmanki.

 

Anna Elsner – „Cudze chwalicie, a swego nie znacie” i walka o świetlicę

Anna Elsner, Sołtyska mazowieckiej wsi Wola Cygowska, wyróżnia się kreatywnymi projektami edukacyjnymi. Organizowała cykl spotkań „Cudze chwalicie, a swego nie znacie” – wydarzenia działy się na podwórkach mieszkańców, gdzie dzieci mogły poznać ciekawych ludzi ze swojej wsi.

 

Drugim flagowym projektem była „Galeria na płocie” – to wystawy w centrum sołectwa, prezentujące stare mapy okolic, dawne zdjęcia mieszkańców z I Komunii Świętej, czy fotografie grzybów znalezionych przez mieszkańców.

– Najbardziej cenię sobie projekty, które są odpowiedzią na konkretne sytuacje – wyjaśnia Anna Elsner. Przykładem jest „Akademia małego cukiernika”, w ramach której panie z naszego koła gospodyń wiejskich przez całe wakacje uczyły dzieci jak przygotować jagodzianki, babeczki, rogaliki, lody czy tarty owocowe. W międzyczasie dzieci postanowiły wykorzystać nabyte umiejętności cukiernicze i przygotować stoisko ze słodkościami na gminnych dożynkach.

Największym marzeniem sołtyski Woli Cygowskiej jest odzyskanie świetlicy wiejskiej.
– Budynek został po wojnie wybudowany przez mieszkańców i pełnił rolę szkoły podstawowej. Kiedyś, jako sołectwo, posiadaliśmy klucze do budynku i mogliśmy organizować w nim dowolne inicjatywy. Obecnie musimy uzyskać zgodę centrum kultury i wpisać się w ich harmonogram działań, co nie jest łatwe, bo instytucja posiada tylko jedną salę. Ulokowanie instytucji kultury w Woli Cygowskiej, czyli na obrzeżu gminy z dala od szkoły, przedszkola, żłobka, biblioteki, kościoła czy nawet urzędu gminy, nie było optymalnym rozwiązaniem. W dalekosiężnych planach jest pomysł na budowę nowej siedziby centrum kultury w centrum gminy, czyli w Poświętnem. Liczymy i marzymy, że wówczas budynek, jako świetlica wróci do dyspozycji mieszkańców i naszego KGW.

 

Aleksander Warczygłowa – bocian Wojtek i ekologia

Aleksander Warczygłowa z Orzechowa to laureat, który nie ukrywa, iż jest zaskoczony własnym sukcesem.
– W Polsce działa wielu wspaniałych sołtysów i sołtysek, którzy robią niesamowite rzeczy dla swoich społeczności, więc samo znalezienie się w tym gronie dziewięciu najlepszych było dla mnie ogromnym wyróżnieniem.


Aleksander Warczygłowa, Sołtys Orzechowa.

Jego największym sukcesem jest projekt monitoringu gniazda bociana Wojtka, który stał się centrum życia społecznego i edukacyjnego w Orzechowie.
– Mieszkańcy, dzieci i turyści mogą na żywo śledzić życie naszej bocianiej rodziny, co łączy pokolenia i uczy troski o przyrodę. Aleksander Warczygłowa prowadzi coroczne akcje sprzątania rzeki Warty w ramach akcji Operacja Czysta Rzeka, zrealizował rewitalizację boisk do siatkówki plażowej, stworzył grę terenową, łączącą zabawę z edukacją, a także przyczynił się do wyposażenia miejscowości w defibrylator AED.

– Bycie sołtysem to dla mnie coś znacznie więcej niż funkcja – to styl życia i ogromna odpowiedzialność, ale też niesamowita przygoda – podsumowuje swoją filozofię pracy.

 

Tytuł Sołtysa Roku – nie tylko prestiż

Dla tegorocznych laureatów tytuł Sołtys Roku to nie tylko prestiżowe wyróżnienie, ale przede wszystkim potwierdzenie, że codzienna praca na rzecz lokalnych społeczności jest zauważana i doceniana.

Ewa Felusiak przyznaje, że nagroda była dla niej ogromnym zaskoczeniem. – Na co dzień po prostu robię to, co uważam za słuszne – słucham ludzi, staram się pomagać, organizować różne rzeczy, żeby żyło nam się lepiej. Ten tytuł pokazuje, że nawet małe codzienne działania mają znaczenie. Czuję dumę, ale przede wszystkim wdzięczność dla mieszkańców i wszystkich, z którymi współpracuję. To zobowiązanie, by dalej działać z sercem i dla ludzi – podkreśla.
– Bliscy są ze mnie dumni, a ja otrzymałam wiele ciepłych słów, także od osób, z którymi dawno nie miałam kontaktu.

Dorota Mirowska również nie spodziewała się takiego tytułu. Do udziału w konkursie zachęciła ją przyjaciółka, która przypilnowała, aby wysłała wszystkie dokumenty na czas.
– To było dla mnie bardzo wzruszające, szczególnie że znalazłam się w gronie sołtysów z całego kraju, których znam z różnych inicjatyw. Łączy nas nie tylko ten sam tytuł, ale też zrozumienie codziennych wyzwań – opowiada.
– Największą wartością są reakcje ludzi – gratulacje i słowa uznania od mieszkańców sołectwa i całej gminy potwierdzają, że to, co robię, ma sens.

– To nie jest tylko certyfikat – to sygnał, że moja praca ma znaczenie. Gratulacje i ciepłe słowa, które otrzymałam, są dla mnie ogromnym wsparciem. Czuję większą odpowiedzialność, ale też wiarę w swoje możliwości – zaznacza Anna Gnach, dla której tytuł Sołtysa Roku 2024 jest potwierdzeniem tego, że jej działania zostały zauważone i docenione także poza gminą.

Mirosław Sulewski podkreśla, że nie szuka rozgłosu, ale uznanie mieszkańców jest dla niego ważne.
– Tytuł Sołtysa Roku to wyróżnienie, ale i zobowiązanie. To nie medal, który się wiesza na ścianie – to sygnał, że warto działać dalej, jeszcze lepiej.

– To wisienka na torcie, ale też moment, by szukać nowych rozwiązań i kierunków działań. Społeczność lokalna zareagowała bardzo pozytywnie – otrzymałam wiele gratulacji i miłych słów – podkreśla Anna Elsner, która traktuje nagrodę jako podsumowanie pięciu lat działalności społecznej.

Adrian Jastrzębowski czuje przede wszystkim dumę z tego, że wyróżnienie jest wspólnym sukcesem całej wsi.
– To sygnał, że to, co robimy razem, ma sens. Nagroda nie zmieniła mojego podejścia – dalej robię swoje, ale dodała energii i wiary, że warto walczyć o każde małe zwycięstwo. Reakcja mieszkańców była bardzo pozytywna, pełna życzliwości – mówi.

Aleksander Warczygłowa wspomina, że przyznanie tytułu wywołało u niego radość, dumę i wzruszenie.
– To moment, w którym człowiek myśli: „To wszystko jednak ma sens!”. Praca sołtysa to codzienne działania – czasem proste, czasem trudne, ale zawsze dla ludzi. Kiedy zostają one zauważone, to naprawdę chwyta za serce. Ten tytuł potwierdza, że droga, którą idziemy w Orzechowie, jest dobrą drogą – podkreśla.

***

Laureaci konkursu „Sołtys Roku” udowadniają, że siła polskiej wsi tkwi w ludziach, którzy z pasją i determinacją działają dla dobra swoich społeczności. Tegoroczni zwycięzcy – od Opolszczyzny po Pomorze – pokazują, że prawdziwe zmiany zaczynają się od lokalnych inicjatyw: remontów świetlic, projektów ekologicznych, innowacyjnych portali dla sołtysów, aż po edukacyjne działania na podwórkach mieszkańców.

Ich projekty – od monitoringu bocianiego gniazda w Orzechowie, przez piec chlebowy w Rotmance, po koncepcję Smart Village w Bożkowicach – łączą tradycję z nowoczesnością, integrują mieszkańców i inspirują do współpracy. Dla wszystkich laureatów tytuł Sołtysa Roku jest nie tylko zaszczytem, lecz także zobowiązaniem. To potwierdzenie, że codzienna praca – często niewidoczna na co dzień – ma realny wpływ na życie mieszkańców. Jak podkreślają, największą nagrodą są reakcje ludzi: słowa uznania, uśmiech i świadomość, że wspólnie można osiągnąć więcej.

Laureatami tegorocznej edycji konkursu zostali także:

Beata Jakubiak – sołectwo Wójtowo (gm. Barczewo, pow. olsztyński, woj. warmińsko-mazurskie)

Robert Wnuk– sołectwo Przygodzice (gm. Przygodzice, pow. ostrowski, woj. wielkopolskie)

Z racji najdłuższego stażu sołeckiego (31 lat) tytuł Sołtysa Seniora w tegorocznej edycji Konkursu przypadł Sołtysowi Piotrowi Brodowskiemu z sołectwa Jankowo, gm. Pobiedziska, pow. poznański, woj. wielkopolskie.

***

Facebook
Twitter
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!