Rozmowa z Krzysztofem Hatką, Sołtysem wsi Wodacz, członkiem zarządu Koła Gospodyń i Gospodarzy Wodaczy.
W niewielkiej miejscowości Wodacz, mimo braku własnego budynku, dostępu do internetu, chodnika i komunikacji publicznej, lokalna społeczność działa aktywnie. Koło Gospodyń i Gospodarzy Wodaczy, które istnieje niespełna rok, z powodzeniem angażuje się w projekty dla dzieci i seniorów. Jednym z ich ostatnich sukcesów jest organizacja półkolonii pod hasłem „Gdzie jest mój Wilanów? Wydra Paska, historia nieodkryta”, dofinansowanych w ramach ogólnopolskiego programu „Lato w teatrze”.
Piotr Subotkiewicz, Witryna Wiejska:Wasze Koło Gospodyń i Gospodarzy Wodaczy działa dopiero od roku, a już udało się Wam zorganizować półkolonie dla dzieci w ramach ogólnopolskiego programu. Jak to się stało, że jako jedyni wśród kół gospodyń wiejskich otrzymaliście takie dofinansowanie?
Krzysztof Hatka, Sołtys wsi Wodacz, Członek Zarządu Koła Gospodyń i Gospodarzy Wodaczy: Po prostu znaleźliśmy ogłoszenie o konkursie w internecie i postanowiliśmy, że spróbujemy napisać wniosek. Chcieliśmy propagować historię naszego otoczenia, bo Jan Chryzostom Pasek ze swoją słynną wydrą mieszkał u nas pod Wodzisławiem. Zależało nam też, żeby zadbać o dzieci, szczególnie te wykluczone, czyli takie, które nie mają jak dojechać czy uczestniczyć w różnych zajęciach. Na całą Polskę nagrodzonych zostało 37 projektów, ale jako koło gospodyń wiejskich tylko my zostaliśmy wyróżnieni i otrzymaliśmy dofinansowanie do półkolonii.
Czy półkolonie już się odbywają?
Tak, działamy już od poniedziałku. Mamy instruktorki z całej Polski – ze Szczecina, z Lublina, z Krakowa. Jest z nami pani kostiumolożka, która pracowała przy kilkudziesięciu filmach i współpracowała z wieloma teatrami. Dzieci mają okazję uczestniczyć w wyjątkowych warsztatach.
Czy mógłby Pan opowiedzieć, więcej o tym, jak wyglądają zajęcia w ramach półkolonii?
Zajęcia w ramach półkolonii są zróżnicowane. Dzieci (grupa 1) i młodzież (grupa 2) biorą udział w warsztatach plastycznych, muzyczno – tanecznych, teatralnych, kostiumologii i scenografii. Zajęcia dają im przestrzeń do twórczego rozwoju, w której mają okazję kształtować swoje umiejętności aktorskie, wyobraźnię, kreatywność, a także wrażliwość artystyczną, pewność siebie w wyrażaniu emocji poprzez sztukę oraz zdolność pracy w zespole.
Warsztaty prowadzone są przez wykwalifikowanych i doświadczonych instruktorów, w luźnej formie i twórczej atmosferze, sprzyjającej swobodnemu wyrażaniu siebie. Każde codzienne spotkanie to nowy etap, który nie tylko inspiruje nasze dzieci do poszukiwań artystycznych, ale także przygotowuje do Finału – prezentacji środowisku lokalnemu – dwutygodniowej pracy artystycznej uczestników półkolonii.
Czy opowie Pan coś więcej o tej lokalnej historii – wydrze pana Paska?
Jan Chryzostom Pasek żył 400 lat temu. Jego słynne „Pamiętniki” przerabialiśmy jeszcze w szkole. On tutaj w okolicy mieszkał przez kilka lat – w Starej Olszówce – i miał wydrę, która na komendę łowiła ryby i przynosiła je do domu. O tej wydrze dowiedział się Jan III Sobieski. Nie wiedział, gdzie ona jest, więc po całej Polsce szukał tej wydry, żeby ją zlokalizować i przejąć. Wreszcie jego przedstawiciel przyjechał tutaj, a Pasek – z bólem, ale się zgodził – oddał wydrę do Wilanowa. Tam jednak nie była szczęśliwa, a jej dalsze losy są dość smutne. My jednak koncentrujemy się na pozytywnej stronie tej historii. Dla zainteresowanych polecam wpis na stronie Pałacu w Wilanowie: wydra pana Paska.
Co najbardziej fascynuje dzieci w opowieści o wydrze Paska i jej losach?
Dzieci są bardzo zafascynowane postacią wydry, a zwłaszcza jej umiejętnościami tj. rozumieniem komend, przywiązaniem do człowieka. Zdaniem dzieci, wydra była „ówczesnym domowym zwierzątkiem”, które przypomina współczesnego psa czy kota.
Finałem półkolonii będzie spektakl teatralny? Jaką formę przyjmie to wydarzenie?
Tak, finałem może będzie spektakl teatralny w wykonaniu dzieci, oparty na tej historii, ale też o ich marzeniach i w ich interpretacji. Dzieci mają swoją przestrzeń i w dużej mierze same decydują, co i jak chcą pokazać. Może to być przedstawienie, gra terenowa czy instalacja artystyczna – dzieci zdecydują. My jesteśmy po to, by je wspierać i pomóc złożyć to w całość.
Jakie wyzwania napotykacie, działając bez stałego dostępu do internetu i infrastruktury i jak sobie z nimi radzicie?
Największym problemem jest dla nas brak budynku wiejskiego – miejsca, gdzie członkinie, członkowie koła, ale też pozostali mieszkańcy Wodaczy mogliby się spotkać, wspólnie gotować, piec ciasta. Nie mamy też stałego miejsca do przechowywania dotychczas zakupionego wyposażenia. Obecnie miejscami naszych spotkań oraz magazynami są domy naszych mieszkańców. Jest to spore utrudnienie. Liczymy, że gmina pomoże nam w rozwiązaniu tego problemu.
Wasze koło, to koło mieszane – gospodarzy i gospodyń. Czy to nowa tradycja?
Coraz częściej panowie angażują się w działalność kół, co kiedyś było rzadkością. To dobry znak. Z kolei jeśli chodzi o sołtysów, kiedyś byli to głównie panowie, a teraz coraz więcej pań obejmuje te funkcje. To pozytywna zmiana, która integruje całą społeczność.
Jakie macie plany na przyszłość? Czy planujecie kolejne projekty?
Działamy krótko, ale już udało nam się zdobyć dotację z Fundacji Lotto na ferie zimowe dla 13 dzieci oraz środki z Fundacji Biedronka na spotkania dla seniorów. Ostatnio zajęliśmy też trzecie miejsce w konkursie kulinarnym w Wodzisławiu za sernik lawendowy – mamy tu największą plantację lawendy w Polsce! Planujemy kolejne działania do końca września i będziemy startować w kolejnych konkursach.
***
„Lato w teatrze” jest programem Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego finansowanym ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
***





