Ruch antyszczepionkowy w Polsce, czyli jak daliśmy się oszukać Rosjanom. Crazy Nauka dla Witryny Wiejskiej

WW - obrazek wyróżniający(40)

Już od 2018 roku mamy dowody, że Rosjanie poprzez swój rozbudowany aparat propagandy sieją zamęt w różnych częściach świata. Szczególnie aktywnie działają w przestrzeni internetowej jako trolle, podszywający się pod mieszkańców Polski i innych krajów Europy, Stanów Zjednoczonych. Tworzą fake newsy, rozgrzewają dyskusje, polaryzują postawy, skłócają. Po inwazji Rosji wiemy, że Rosjanie mają swój duży wkład z budowanie postaw antyszczepionkowych Polaków. Po co to robią? Na jakich jeszcze polach są aktywni? Dlaczego szczególnie lokalni liderzy powinni umieć oddzielić prawdę od fałszu? Dla Witryny Wiejskiej mówi o tym Aleksandra Stanisławska, współautorka jednego z największych popularnonaukowych blogów w Polsce – Crazy Nauka.

Aleksandra Stanisławska – dziennikarka naukowa i współautorka bloga Crazy Nauka. Fot. archiwum prywatne.

Magdalena Gromek-Kowalczyk, Fundacja Wspomagania Wsi: Pani Aleksandro, zapytam wprost – czy ruch antyszczepionkowy w Polsce inspirowany był przez Rosjan? Czy to oznacza, że całkiem spora grupa Polaków dała się oszukać rosyjskim trollom?

Aleksandra Stanisławska, Crazy Nauka: Istnieją dowody na to, ze znacząca część tego ruchu jest inspirowana przez rosyjski aparat propagandy, który rozprzestrzenia dezinformację, czyli kłamstwa. Krótko mówiąc – stoi za tym Kreml. Istnieją dowody, zawarte w różnych raportach, sięgające kilku lat wstecz, które dotyczą tych działań nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach.

MGK: Opowie Pani jakie to są dowody?

AS: Najbardziej uderzające fakty ujawnione zostały po napadzie Rosji na Ukrainę tego roku. Na jaw wyszło, że spora część kont w social mediach „przestawiła się” z szerzenia treści antyszczepionkowych na treści prorosyjskie i antyukraińskie. Np. grupa „Stop ukrainizacji Polski” (pisownia nazwy tej grupy zawierała błąd literowy – przyp. MGK) do 18 marca tego roku nosiła nazwę „Nie wierzymy w pandemię Covid-19”. Ta grupa powstała w marcu 2020 roku. To samo zaczęło się dziać u naszych sąsiadów, np. Czechów. Tuby antyszczepionkowe przekształciły się w tuby prorosyjskie. Nie lubię tego określenia, ale to tylko wierzchołek góry lodowej, mały wycinek całego systemu rosyjskiej propagandy, który na świecie zaczął być dostrzegany w 2018 roku.

MGK: Dlaczego w 2018 roku? Czy Rosjanie oszukują świat dopiero od 2018 roku?

AS: W 2018 roku naukowcy z dwóch amerykańskich uniwersytetów- George Washington University i Johns Hopkins University przeprowadzili naukowe śledztwo i wytropili liczne rosyjskie wpływy w kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych w 2016 roku. Rosjanie mącili politycznie po stronie Donalda Trumpa oraz dodatkowo, w tym samym czasie doprowadzili do zaostrzenia dyskusji na temat szczepień. Prokremlowscy trolle mocniej obstawali po stronie przeciwników szczepień, ale kiedy dyskusja zaczęła się zaostrzać, to stawali po obu stronach – i zwolenników i przeciwników szczepień. Czyli doprowadzali do polaryzacji i eskalacji konfliktu. My, jako Crazy Nauka, zwróciliśmy uwagę na ten raport, bo już wtedy stykaliśmy się z bardzo silnymi reakcjami grup przeciwnym szczepieniom na nasze posty, artykuły związane ze szczepionkami. Te grupy były agresywne, bardzo dobrze zorganizowane, zdyscyplinowane, głośne. Jednocześnie pojawiało się kilkanaście, kilkadziesiąt osób w tym samym czasie i dosłownie zalewały dyskusję swoimi antyszczepionkowymi komentarzami.

MGK: Te osoby umawiały się, że w tym momencie, „kolejno, odlicz” wpadamy na daną stronę internetową i zalewamy ją komentarzami?

AS: Tak, tak też się zdarzało. Ponadto w Polsce od dawna istnieje grupa sceptyków względem szczepień. To była stosunkowo niewielka, skrajna, ale mocno słyszalna, głośna grupa, która również w głośny sposób wyrażała swoje poglądy. W którymś momencie poglądy tej grupy zostały zradykalizowane. To się zbiega z czasem w którym zaczęto w różnych raportach ujawniać wpływ rosyjskich trolli na dyskusję o szczepieniach, zarówno w krajach Unii Europejskiej, jak i Stanach Zjednoczonych. W Unii Europejskiej działa komórka o nazwie EU East StratCom Task Force, dedykowana zwalczaniu prokremlowskiej dezinformacji na terenie krajów Unii Europejskiej. Jako Crazy Nauka w 2018 roku zostaliśmy zaproszeni przez Komisję Europejską do Brukseli i mogliśmy rozmawiać z przedstawicielami tej komórki. Po obejrzeniu różnych statystyk dotyczących rosyjskich wpływów w polskim internecie włos zjeżył się nam na głowie, bo wszystko zaczęło się nam składać w jedną całość. Zrozumieliśmy, że owszem, jest sporo ludzi, którzy mają wątpliwości czy są przeciwni szczepieniom, ale wpływ Rosjan sprawia, że tych osób robi się coraz więcej, są coraz bardziej zamknięci na dyskusję, nie przyjmują do wiadomości faktów naukowych, są coraz bardziej agresywni. W 2020 roku EU East StratCom Task Force wydała raport, z którego wynika, że w kwietniu 2020 roku z kont powiązanych z Kremlem uruchomiła się lawina dezinformujących treści w dziedzinie tego czym jest Covid-19. Negowano istnienie tego wirusa, rozsyłano fake newsy, że nie ma żadnej pandemii, że tak naprawdę to spisek firm farmaceutycznych. Później stopniowo ta historia zaczęła nabierać rumieńców, bo na rynek weszła pierwsza szczepionka – szczepionka Pfizera. Ona na początku 2021 roku znalazła się pod bardzo silnym ostrzałem mediów prokremlowskich – szczególnie telewizji Russia Today, Sputnik i agencji Ria Novosti. Wymyślano kłamstwa na temat skutków ubocznych tej szczepionki, a wiosną 2021 roku ta sama kampania kłamstw została wycelowana w szczepionkę AstraZeneka. Tutaj polski naukowiec, profesor Dariusz Jemielniak z Akademii Leona Koźmińskiego przeprowadził analizę tych wypowiedzi i odkrył, że miały one na celu zwrócenie uwagi na rosyjską szczepionkę Sputnik V. Sputnik był konkurencyjną szczepionką do Astry i Rosjanie mieli nadzieję, że na rynek unijny będą tego Sputnika sprzedawali. Telewizje Russia Today, Sputnik i agencja Ria Novosti zostały już objęte sankcjami w Europie, bo szerzyły kłamstwa dotyczące wojny w Ukrainie.

MGK: Dlaczego właściciele social mediów – Facebooka, Instagrama, Twittera, tolerują i pozwalają na rozpowszechnianie kłamstw? Powinni być chyba odpowiedzialni za to co stworzyli? To co się dzieje w internecie jest przecież niezwykle groźne, wystarczy iskra, by „w realu” doszło do tragedii.

AS: To temat na oddzielną książkę, ale zdecydowanie nie reagują jak powinni. Mimo, że twierdzą, że reagują. Fałszywe informacje sprzedają się bardzo dobrze. Fałszywa informacja jest o 70% skuteczniej rozpowszechniana niż informacja prawdziwa i dociera 6 razy szybciej do tak samo licznej grupy odbiorców. Dobrze skonstruowany fake news może mieć ogromne zasięgi.

MGK:  Wracając do szczepionek – w rosyjskiej propagandzie przeciwko Pfizerowi i Astrze widzimy korzyści finansowe – Rosjanie liczyli na sprzedaż swoich szczepionek na rynek europejski. Ale tak ogólnie, w całej ich działalności o co im chodzi? Czemu rosyjscy urzędnicy, za państwowe, publiczne pieniądze to robią, i to na globalną skalę? Po co im cały ten ogromny, propagandowy przemysł, po co im zatrudnianie tysięcy ludzi, by działali w polskim internecie? W Rosji nie dzieje się najlepiej, zatem czemu nie skupią się na swoich zmartwieniach, a destabilizują inne kraje? Przecież wiadomo nie od dziś, że lepiej współpracować niż walczyć.

AS: To też jest przedmiotem badań socjologów, mądrych głów. Właściwie ze wszystkich przemyśleń wynika, że jeśli za granicą się kłócą, to Rosja na tym zyskuje. Rosja zyskiwała na naszej niepewności czy się szczepić czy nie, bo społeczeństwo podzielone mentalnie jest słabsze, bardziej podatne na manipulacje, łatwiej nim sterować. Rosjanom na rękę było, by jak największa liczba Polaków nie zaszczepiła się na Covid-19, nawet jeśli do końca nie wiemy po co. Może by społeczeństwo było słabsze, by jak najwięcej ludzi umarło, byśmy mieli chaos, by ludzie byli sfrustrowani, zmęczeni, by zaczęli się nawzajem nienawidzić.

Podam przykład z innego podwórka. Równolegle z pandemią mieliśmy ataki na maszty 5G, w różnych europejskich krajach. Te ataki wyraźnie były inspirowane przez Rosjan. W ich interesie jest, byśmy tej sieci 5G nie mieli, bo w Rosji jej uruchomienie bardzo się opóźnia. Rosja nie jest zbyt zaawansowana technologicznie i nie chce, by jej sąsiedzi mieli coś nowocześniejszego, czego oni nie mają. Tu mamy do czynienia z teoriami spiskowymi, jak z wieloma innymi, na przykład takimi, że to Bill Gates zaszczepia nam chipy działające w technologii 5G, by nas depopulować, zabijać, żeby było nas mniej. To też plotka rozpuszczona przez Rosjan. Rosja ma ogromne doświadczenie w szerzeniu dezinformacji, bardzo dobrze zna Polskę i Polaków, zna nasze słabe punkty i dokładnie wie jak celować, by trafić. My powinniśmy szczególnie się pilnować i starać się zauważać te zagrożenia, bo teraz jesteśmy krajem frontowym, najbardziej narażonym na ich propagandę.

MKG: Rosjanie napadli Ukrainę kilka miesięcy temu, działalność rosyjskich trolli została zdemaskowana. Są twarde dowody na rosyjskie kłamstwa, oszustwa, wprowadzanie Polaków w błąd jeśli chodzi o szczepionki. Czy do Polaków dotarła wiedza, że całkiem spory odsetek z nas dał się po prostu oszukać Rosjanom? Czy jako społeczeństwo jesteśmy bardziej podatni na fake newsy niż inne społeczności europejskie? W Polsce w lutym tego roku odsetek zaszczepionych przynajmniej jedną dawką wyniósł niecałe 60%. Za nami są tylko trzy europejskie kraje. Najwyższy odsetek zaszczepionych – powyżej 90% mają Portugalia. Polskie Ministerstwo Zdrowia w styczniu podało, że na Covid-19 zmarło ponad 100 000 Polaków. W przeliczeniu na liczbę zgonów na milion mieszkańców jesteśmy na europejskim podium. Chyba Rosjanie wykonali u nas „dobrą robotę”?

AS: Rosyjska napaść na Ukrainę to był bardzo dobry moment, by mówić o skali dezinformacji w Polsce. Trudno mi stwierdzić czy powszechnie Polacy zrozumieli skalę rosyjskiego oszustwa na temat szczepień. Niestety, ruch antyukraiński w Polsce urósł także dość szybko.

Jesteśmy podatni na fake newsy i dezinformację. Nie dysponuję danymi czy jesteśmy bardziej podatni niż inne narody, natomiast w lutym 2022 roku powstał raport fundacji Digital Polska pt. „Dezinformacja oczami Polaków”, który rzuca nieco światła na tę kwestię. Wzięłam udział w jego tworzeniu komentując wyniki badań. Mówią one, że z dezinformacją zetknęło się 80% Polaków. Co z pozostałymi 20%? Oni też się z fake newsami zetknęli, ale nie zdają sobie z tego sprawy. Dezinformacja dotyka codziennie wszystkich Polaków, nie tylko użytkowników Internetu, ale także tych korzystających z tradycyjnych mediów. Już w 2018 roku stacje telewizyjne korzystały z fake newsów produkowanych przez Rosjan i przekazywały je dalej.

Z raportu wynika jeszcze jedna niepokojąca kwestia. Na dezinformację najbardziej podatna jest grupa Polaków w przedziale wiekowym 18-34 lata. To bardzo szeroka grupa wiekowa, ale najmłodsza. 42% osób w tym przedziale wiekowym wierzy, że pandemia Covid-19 została wcześniej zaplanowana. W grupie 55+ takich osób jest 19%. 20%  młodych wierzy, że szczepionki powodują autyzm. 30% młodych wierzy w spisek klimatyczny – negują zmiany klimatyczne, które dzieją się przecież na naszych oczach. Wiara w spisek klimatyczny to również działanie Rosjan – oni bardzo nie chcą, by w Europie powstawały elektrownie jądrowe, by Europa była niezależna od rosyjskiego gazu czy węgla. Powinniśmy jak najszybciej odchodzić od paliw kopalnych, ale Rosjanie mówią „jakie globalne ocieplenie? Nic takiego się nie dzieje! Przecież w maju w Polsce był mróz!”. I jak widać, na tym polu także odnoszą sukcesy, bo elektrownie jądrowe w Belgii czy Niemczech są zamykane. Niestety, na tle krajów Unii Europejskiej, Polacy są jednym z narodów najmniej ufającym nauce i naukowcom. To bardzo niedobrze.

MGK: Życie w społeczeństwie które nie ufa nauce, wierzy w kłamstwa innego kraju jest wystawione na szereg niebezpieczeństw, prawda?

Tak, osobiście sama się boję. Najbardziej boję się tego co dzieje się ze środowiskiem. Zmiany klimatu a jednocześnie niszczenie środowiska postępują w bardzo szybkim tempie. Większość osób niestety nie dostrzega, że kierunek, który obraliśmy jest zły.

MGK: Jako Fundacja Wspomagania Wsi współpracujemy ze społecznościami lokalnymi i wiemy, że społeczność bezpieczna, odporna na kryzysy to społeczność, która potrafi oprzeć się fake newsom, która potrafi selekcjonować informacje. Czy nie uważa Pani, że dziś każda osoba, która w lokalnym środowisku jest aktywna, która inspiruje innych, która ma kontakt z ludźmi, powinna umieć odróżnić prawdę od fałszu? To mogą być urzędnicy gminni, sołtysi, nauczyciele, członkinie KGW, strażacy, ksiądz… Ludzie, którzy nawet w zwykłych rozmowach pod sklepem, przedszkolem będą potrafili powiedzieć „to są kłamstwa, nie można w to wierzyć”?

AS: Zdecydowanie. Te osoby mogą wpływać nawet na fizyczne bezpieczeństwo swoich sąsiadów. Gdyby odsetek ludzi zaszczepionych w Polsce był wyższy to nie mielibyśmy ponad 100 000 zgonów naszych rodaków, plus kolejnych 80 000 zgonów nadmiarowych. Co więcej, w liderach jest nadzieja, że lokalne skutki tych ogromnych przemian, które obserwujemy, będą łagodzone, ograniczane. Świadome samorządy, świadomi działacze społeczni mają w tej chwili ogromną, bardzo ważną rolę do odegrania w zakresie tych wszystkich kwestii o których rozmawiamy – i w zakresie ochrony zdrowia, i w zakresie zmian klimatu i degradacji środowiska. Ci ludzie działający lokalnie są w stanie naprawdę dużo zrobić. Niech przykładem będzie rynek w Leżajsku, „zrewitalizowany” w ciągu ostatnich miesięcy. Wiemy, że zaczęła się katastrofa klimatyczna, że będzie tylko gorzej. Wiemy, że każde stare drzewo jest teraz na wagę złota. Tymczasem w Leżajsku na rynku wycięto drzewa, wylano morze betonu. Teraz to betonowa pustynia, na której nie można wytrzymać w takie upały jakie teraz mamy. Leżajsk leży w dolinie Sanu i ten nowy rynek może zostać zmieciony przy jednej, gwałtownej nawałnicy, które także będą coraz częstsze. Należy patrzeć kogo wybieramy w wyborach, bo tacy ludzie będą mieli realny wpływ na nasze bezpieczeństwo czy jakość naszego życia.

Dziś kluczowe jest, by wiedzieć, że Rosja nami manipuluje, trzeba umieć odróżnić fake newsy od naukowych dowodów, trzeba widzieć jakie techniki stosują prokremlowscy trolle, czy zwykli twórcy fake newsów, którzy tworzą kłamstwa, by ich strony lepiej się klikały. Zazwyczaj informacja bardzo atrakcyjna, poruszająca, przyciągająca wzrok, wywołująca silne emocje jest fałszywa. Na takie rzeczy należy uwrażliwiać liderów lokalnych. Wraz z 10 organizacjami i instytucjami stworzyliśmy niezwykle potrzebny dziś dokument: „Kodeks Dobrych Praktyk. Wspólnie przeciw dezinformacji”. To kompendium dla wszystkich, a szczególnie tych, którzy chcą żyć w bezpiecznych, zdrowych, silnych społecznościach i chcą przeciwstawić się rosyjskiej propagandzie w naszym codziennym życiu. Zapraszamy na Crazy Naukę, tam jest cały dział „Stop Dezinformacji”, gdzie można znaleźć rzetelne informacje o tych wszystkich kwestiach, które poruszyłyśmy.

MGK: Bardzo dziękuję za rozmowę!

AS: Ja również.

Aleksandra i Piotr Stanisławscy – twórcy bloga Crazy Nauka. Fot. archiwum prywatne.

 

Aleksandra Stanisławska. Dziennikarka naukowa. Wraz z mężem od ponad dekady tworzy bloga Crazy Nauka, który jest największym popularnonaukowym blogiem w Polsce. Co miesiąc stronę odwiedza około kilkaset tysięcy osób. Twórcy podcastów popularnonaukowych. Zdobywcy nagrody Popularyzator Nauki PAP Nauka w Polsce. Tak pisał o nich serwis PAP Nauka w Polsce

Zapraszamy na bloga: https://www.crazynauka.pl/

FB: https://www.facebook.com/crazynauka

Instagram: https://www.instagram.com/crazynauka/

 

Autor: Magdalena Gromek-Kowalczyk
O autorze: w Fundacji Wspomagania Wsi od 2010 r.  Absolwentka wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego, międzynarodowych studiów Development Cooperation Policy and Management oraz Szkoły Trenerów NVC.
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!