Przywróćmy właściwe znaczenie słowu melioracja

melio

Ze wszystkich stron słyszymy ostrzeżenia o globalnym ociepleniu i niestety postępującej suszy. Gdzieś w tle pada również słowo „melioracja”. W latach 60. XX w. oznaczało postęp na wsi, a teraz jest skutkiem lub przyczyną niedoborów wody. Czy tak rzeczywiście jest? Spróbujmy przyjrzeć się problemowi.

Wikipedia pisze tak:

Melioracja – zabiegi mające na celu trwałe polepszenie rolniczych zdolności produkcyjnych gleb poprzez regulację stosunków wodnych w glebie dzięki nawadnianiu gruntów na obszarach z niedoborem wody lub odwadnianiu terenów, gdzie występuje jej nadmiar…1

Śmieszy w tej definicji słowo trwałe, jeśli weźmiemy pod uwagę typową dla naszego klimatu zmienność opadów w kolejnych latach. Ale ogólnie, melioracja to zespół działań mających na celu dostosowanie warunków wodno-gruntowych do naszych (ludzkich) potrzeb.

Często na stronach firm związanych z melioracją czytamy, że nasza bohaterka rozumiana ciągle jako osuszanie, przyczynia się do poprawienia wydajności rolnej. Ale czy na pewno tego chcemy, i czy na pewno chcemy ponosić tego koszty?

 

Czy potrzeby ludzi są aż tak ważne?

Z definicji tej wynika też jeszcze jeden ważny wniosek. Nie możemy zbudować drenażu, rowów, lokalnych tam, systemów mechanicznego nawadniania i sobie pójść. Melioracja wymaga nadzoru i eksploatacji, działań nie tylko będących reakcją na zjawiska hydro-meteorologiczne, ale nawet je uprzedzających.

Melioracja, oznacza również dostosowanie naszego postępowania do zmiany sposobu wykorzystania konkretnego obszaru. Inaczej będziemy reagować na zmianę stosunków wodnych, jeśli mamy pod opieką łąki, inaczej pola uprawne, a jeszcze inaczej, jeśli w tym czasie na wyżej wymienionej łące powstanie osiedle domków.

 

Melioracja jako element polityki państwa

W latach 50. i 60. XX w. polityka państwa polskiego zmierzała do zwiększenia areału uprawnego. Dlatego łąki, tereny podmokłe lub obszary o wysokim poziomie wód gruntowych były meliorowane. Budowano systemy drenaży i rowów, by zebrać i ułatwić odpływ wód powierzchniowych. Tak prowadzona melioracja działała w „mokrych” latach.

Gdy ilość opadów, w szczególności śniegu zaczęła maleć, łatwy odpływ wody stał się problemem i jedną z przyczyn pogłębiającej się suszy. Stąd największe problemy ze stepowieniem gruntów mamy w Wielkopolsce, najlepiej zmeliorowanym obszarze kraju. Mimo postępującej degradacji urządzeń melioracyjnych nadal trwa nadmiarowy odpływ wody.

W latach 20. XXI w. musimy inaczej spojrzeć na problem melioracji. Powinniśmy przywrócić jej pierwotny cel – nie osuszania, ale regulowania stosunków wodno -gruntowych.

Ostanie lata, tak mniej więcej od 2010 roku to lata suche. W niektórych regionach mamy do czynienia z suszą hydrogeologiczną. W okresie suszy naszym celem powinno być jak najdłuższe przytrzymanie wody na powierzchni i w gruncie. Woda, która odpływa, jest stracona lokalnie. Nowy program nazywa się odwrócona melioracja i rząd przeznacza na niego kolejne miliardy złotych.2

 

Czy na pewno potrzebujemy tyle ziemi uprawnej?

Wobec tego, że polskie rolnictwo produkuje żywność w nadmiarze (przy wzrastającym imporcie) można pokusić się o znaczące ograniczenie obszarów rolnych do tych, które są najlepiej do tego przystosowane. Polska wieś się gwałtownie starzeje i coraz więcej pól jest po prostu ugorowanych.

Na odzyskanych w ten sposób zasobach można wprowadzić uprawy (zalesianie, ułąkowienie) zatrzymujące wodę. Proces ten przeprowadzili Duńczycy na początku XIX wieku na Bornholmie, zalesiając całe wnętrze wyspy, jednocześnie likwidując część pól uprawnych. (Las Almindingen).3

Wokół miast postępuje proces dezurbanizacji. W miejsce pól uprawnych powstaje miasto deweloperów. Zabudowa jest chaotyczna, nieuwzględniająca lokalnych warunków wodnych. Chcemy mieszkać taniej, ładniej, przyjemniej, w mieszkaniach pod lasem, nad jeziorem, itp. Mieszkańcy tych terenów żądają od samorządów doprowadzenia drogi, wodociągu i innych miejskich udogodnień. To zwykle dzieje się ze szkodą dla zasobów wodnych tych obszarów (osuszanie, drenowanie, ułatwianie spływu wody).

W dolinie niewielkiej, ale o bardzo rozległym obszarze zalewowym rzeki Mieni (woj. mazowieckie), korzystając z zainteresowania terenami położonymi w pobliżu autostrady A2, deweloperzy rozpoczęli budowę kilku osiedli segmentów. Jest to obszar zalewowy o bardzo wysokim poziomie wód gruntowych. Inwestycje te doprowadzą do osuszenia tych terenów i w konsekwencji do skanalizowania rzeki. W ten sposób dla wygody nowych mieszkańców znikną piękne łąki, żerowiska dla bocianów i saren.

 

Czy jest jeszcze miejsce dla melioracji?

Oczywiście, że tak, ale rozumianej, nie jako odwodnienie, lecz regulacja. Jak najbardziej w modzie jest rewitalizacja lokalnych cieków i zastoisk. Chociaż niestety – osuszonych bagien już nie uratujemy.

Spróbujmy zatrzymać wodę w gruncie – sadząc lasy, wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Jeśli nie las, to chociaż ogrody deszczowe z wykorzystaniem odpowiednich roślin gromadzących wodę. Wodę odpływającą systemami drenarskimi starajmy się zatrzymać w zbiornikach wodnych i poprzez nawadnianie przywrócić ją do gruntu.

Nowoczesna melioracja powinna być bardziej postrzegana jako zestaw lokalnych działań mających na celu poprawienie stosunków wodnych, szczególnie poprzez ograniczenie odpływu wody.

Nawadnianie będzie miało silny związek z zasobami wody. Nie możemy nawadniać, nie mając wody, albo wskutek nawadniania, uszczuplając te zasoby.

W klimacie środkowo-europejskim nawadnianie jest formą pożyczania wody ze środowiska. Każdy metr sześcienny wody wykorzystany w rolnictwie, przemyśle i dla potrzeb komunalnych powinien być oddany z powrotem do gruntu. Oczywiście to czysta teoria, ponieważ każde działanie opatrzone jest stratami i do 100% odzysku nigdy nie doprowadzimy.

Zwykła rozbudowa retencji (sposobów zatrzymywania i przetrzymywania wody) poprzez nowe zbiorniki wodne jest tylko formą przyspieszenia parowania. Należy raczej przygotować systemy wykorzystujące zgromadzone zasoby do nawadniania, jak np. w prawie bezwodnej Kalifornii, która została nawodniona dzięki zbiornikom w Górach Skalistych. To też jest melioracja.

Bezpośredni wpływ zbiornika lub rzeki nie musi być znaczący, jeśli nie zbudujemy sieci urządzeń nawadniających.

Przywróćmy właściwe znaczenie słowu melioracja, ponieważ susza nadchodzi w ciszy.

 

Warto przeczytać:

 

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!