Wieś odporna to wieś z silnymi liderami. Jak o nich dbać, by się nie wypalili?

WW - obrazek wyróżniający(169)

Dobrze zorganizowana społeczność ma silnych liderów, którzy organizują życie społeczne mieszkańców. Są nimi sołtysi, członkinie lokalnego KGW, strażacy, członkinie i członkowie lokalnych stowarzyszeń, kobiety działające w radzie rodziców przy przedszkolu czy szkole. To osoby, które sprawnie współpracują z gminnymi urzędnikami. Co łączy tych wszystkich ludzi? Ryzyko wypalenia, które dziś jest bardzo wysokie. Wypalenie lidera to ogromna strata dla całej społeczności. Co to jest wypalenie i jak do niego nie dopuścić?

 

Przewlekły stres

Czemu akurat dziś liderom lokalnym grozi wypalenie? Przyczyn należy upatrywać m.in. w mediach społecznościowych, dzięki którym z dużą łatwością można ocenić działanie konkretnego działacza. „Na pewno nie robi tego za darmo”, „ciekawe co ona z tego ma” – znacie to? Takie komentarze, nawet niewinnie rzucone na lokalnym forum bolą, szczególnie jeśli lider włożył całe swoje serce i siłę w zorganizowanie dożynek czy festynu (i zazwyczaj musiał do tego dołożyć, np. własne koszty paliwa do swojego auta).

Nie ma wątpliwości, że „gruba skóra” przydaje się działaczom i działaczkom w małym, lokalnym środowisku, ale jest granica powyżej której nikt nie zniesie tempa, presji, stresu i ocen. „Wtedy działaczki i działacze odchodzą, z poczuciem, że nie dali rady” – mówi Natalia Sarata z Fundacji RegenerAkcja, która systemowo zajmuje się kwestiami wypalenia aktywistycznego i przeciążeń w zaangażowaniu społecznym.

Stres to naturalna reakcja organizmu na zagrożenie. To reakcja „walcz”, „uciekaj” lub „udawaj martwego” w sytuacji, kiedy grozi nam coś złego. Nasz mózg ukształtowany tysiące lat temu na sawannie reagował tak na drapieżnika czy przedstawiciela obcego plemienia, kiedy śmierć była blisko. Człowiek sawanny uratowany z takiej opresji „otrzepywał się” (wysiłek fizyczny skutecznie wyrzuca z nas napięcie) i znowu wracał do stanu spokoju i równowagi.

Dziś żyjemy w stanie długotrwałego, permanentnego, przewlekłego stresu. Z równowagi potrafi wyprowadzić nas korek na ulicy, nieprzychylny komentarz na Instagramie, czy za mała ilość lajków pod naszym wydarzeniem.

 

Najbardziej zestresowany naród świata?

Jesteśmy najbardziej zestresowanymi rodzicami na świecie (https://link.springer.com/article/10.1007/s42761-020-00028-4), co wynika z naszej historii i związanego z nią indywidualizmu. Indywidualizm to kultura, w której więzi społeczne są na tyle rozluźnione, że jednostka czuje się odpowiedzialna wyłącznie za siebie i najbliższą rodzinę. Po drugiej stronie spektrum jest kolektywizm, czyli system, w którym jednostki są zintegrowane w grupy o dużej spójności i dzielą się odpowiedzialnością m.in. za wychowanie dzieci.

Skutki przedłużającego się stresu to m.in. poczucie ciągłego podenerwowania, większa gniewność, łatwiejszy dostęp do złości, wkurzenie jako stan permanentny. To także obniżony nastrój, trudności ze skupieniem się, napięciowe bóle głowy. Objawów fizycznych z ciała może być bardzo dużo.

Jednym z obszarów, których dotyka przewlekły stres są relacje z ludźmi, bliskimi i dalszymi. Stres jest tak silny, że być może staramy się unikać kontaktów z innymi jako kolejnych wyzwań, wiążących się z pracą emocjonalną, ze skupieniem, współpracą, z wysiłkiem. Jesteśmy bardziej wybuchowi, ludzie nas drażnią.

To ważne objawy wypalenia w aktywizmie, albo po prostu: znaczącego przeciążenia stresem. 1 stycznia 2022 roku „wypalenie zawodowe” trafiło na listę chorób zawodowych według Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (tzw. ICD). Objawy wypalenia zawodowego po raz pierwszy opisał amerykański psycholog H. J. Freudenberg, który wskazał, że jest to syndrom poczucia psychicznego i fizycznego wyczerpania, niecierpliwości, nadmiernej skłonności do irytacji, połączony z cynizmem i uczuciem chronicznego znudzenia, a także skłonnością do izolowania się i tłumienia emocji. Takie same objawy wypalenia mogą towarzyszyć  działalności społecznej.

 

Kiedy lider się wyszczerbia

W nowe zadania wchodzimy zazwyczaj z entuzjazmem – czy to dołączając do środowiska szkolnego jako nauczyciele, czy do środowiska społecznego jako liderzy. Widzimy świetlaną przyszłość i szybkie zmiany w zastanym miejscu. Mamy w głowie plany, co i jak robić, by poprawić daną sytuację i oddajemy tej misji całe serce. Pojawiające się wyzwania z początku pokonujemy dość sprawnie, ale im ich więcej, tym częściej zaczynamy się rozczarowywać.

W końcowym procesie wypalenie irytują nas już drobiazgi – to, że ZNOWU sami musimy jechać na pocztę, że drugi członek zarządu ZNOWU zapomniał o podpisie. Zaczynamy być zmęczeni, nieprzyjemni dla innych w stowarzyszeniu czy środowisku, w którym działamy. Wybuchamy, trzaskamy drzwiami, rzucamy papierami. Albo odchodzimy po cichu, z myślą „poddaję się, jestem za słaba, nie dałam rady”.  Czasem odejściu towarzyszą awantury, gniew, a społeczność zostaje podzielona na lata.

Wypalony lider pokazuje innym, że jego rola jest trudna, niewdzięczna, że nie warto być liderem. Dlatego to strata dla całej społeczności, bo inni widząc wypalonego społecznika zamykają się w swoim domu i swoich sprawach, nie chcąc podzielić jego losu.

 

Jak działać, by się nie wypalić?

Czy zatem możliwe jest działanie społeczne bez wypalenia? Dlaczego tak wiele osób w Polsce czuje się wypalonych na polu rodzicielskim, zawodowym, społecznym? Tu z odpowiedzią znowu przychodzi nasza historia i kultura.

Nie potrafimy odpoczywać i nie planujemy odpoczynku. „Bez pracy nie ma kołaczy”, „kto nie pracuje ten nie je”, „wyśpisz się w grobie”. Towarzyszy nam kult pracy. Człowiek wartościowy to ten, który ciężko pracuje, produkuje, wytwarza, jest zajęty, biega. To dlatego o matkach mówi się, że „siedzą w domu z dziećmi” i są na „urlopie macierzyńskim”.

Opieka nad dziećmi traktowana jest bardzo pobłażliwie, bo w tym czasie mama nic nie wytwarza, nie produkuje. Tymczasem, kto jeden dzień spędził na „kompleksowej” opiece nad niemowlakiem (z przygotowaniem obiadu, karmieniem, noszeniem, usypianiem, uspokajaniem płaczu) wie, jaka to ciężka i wyczerpująca praca. Dochodzi jeszcze społeczna presja na idealne rodzicielstwo, idealnych rodziców i uśmiechnięte bobasy. A rzeczywistość przecież tak nie wygląda.

Bez odpoczynku, dobrego snu, pożywnego jedzenia, wyciszenia, gimnastyki wpadamy w kołowrotek jak chomiki, którym trudno się zatrzymać. Zaczynamy się wypalać, chorować, dopada nas cynizm i zgorzknienie. Czasem ten pęd przerywa choroba, która pokazuje nam, jak ważne jest nasze ciało, zdrowie. Wtedy zaczynamy zadawać sobie pytanie o to, co tak naprawdę jest w życiu ważne. I działania społeczne są bardzo ważne, szczególnie jeśli społecznik ma misję i wartości, które nadają sens jego życiu. Tylko jak to robić, by się nie wykończyć?

Planując działania społeczne należy planować także odpoczynek i świętowanie, czyli momenty, które „ładują” nasze akumulatory. I odpoczywać należy od samego początku działania, systematycznie i codziennie. Może to zabrzmi jak oczywistość, ale dla każdego człowieka do dobrego funkcjonowania potrzebny jest dobry sen, jedzenie, uważność na potrzeby fizjologiczne, ćwiczenia fizyczne. To najskuteczniejsza profilaktyka zapobiegająca wypaleniu. Owszem, można napisać wspaniały wniosek o grant w dwie noce, ale jaki będzie tego koszt? Czy na pewno warto?

Planując wspieranie projektów dofinansowaniem zewnętrznym warto rozmawiać ze społecznością o tym, czy sięgać po pieniądze, które obwarowane są licznymi, biurokratycznymi wymogami. A może dane wydarzenie można zrobić bez dofinansowania i tym samym ominąć te „wypalające” czynności?

 

Zmiana zachodzi powoli

Lider, który ma misję i z zapałem rozpoczyna swoją społeczną pracę, ma wizję szybkiej zmiany społecznej, zmiany postaw mieszkańców. Dotyczyć może to lepszego traktowania zwierząt, dzieci, dbania o środowisko naturalne. Niestety, zmiany społeczne zazwyczaj zachodzą bardzo powoli i trwać mogą kilka pokoleń, a nie lat. Warto o tym pamiętać i nie załamywać rąk, kiedy widzimy, że nasza ciężka praca nie przynosi zakładanych rezultatów. Róbmy swoje, dbając o siebie, z myślą, że nasze działania mają głęboki sens i wartość. Jeśli rezultatów nie zobaczymy my za naszego życia, to zobaczą je nasze dzieci lub wnuki.

Zapraszamy do obejrzenia rozmowy z Natalią Saratą, założycielką „RegenerAkcji. Miejsca dla zmęczonych aktywistek i aktywistów”.

Wypalenie i regeneracja liderów wiejskich

 

Warto odwiedzić

https://www.facebook.com/regenerakcja,

https://oddychaj.regenerakcja.pl/

 

Autor: Magdalena Gromek-Kowalczyk
O autorze: w Fundacji Wspomagania Wsi od 2010 r.  Absolwentka wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego, międzynarodowych studiów Development Cooperation Policy and Management oraz Szkoły Trenerów NVC.
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!