W teatrze historii

repository_TH_foto-1midi
Święto miasta z historią w tle – na taki pomysł wpadli włodarze niewielkiego Wielunia w województwie łódzkim. Do współpracy zaprosili znanego z telewizji historyka Bogusława Wołoszańskiego. Autor „Sensacji XX wieku” zaproponował realizację trzech rekonstrukcji historycznych. Pierwsza z nich bezpośrednio traktowała o losach miasteczka, na które spadły pierwsze bomby w trakcie II wojny światowej.

Był 1 września 1939 roku, o godz. 4.40 nad Wieluniem pojawiła się eskadra Junkersów 87, popularnie zwanych Stukasami. Natychmiast rozpoczęło się systematyczne bombardowanie z bardzo małej wysokości. Po nalocie 75 procent budynków 15-tysięcznego wówczas miasteczka dosłownie znikło z powierzchni ziemi. Zginęło ponad 1200 osób. Niemieccy lotnicy w trakcie tzw. lotów koszących strzelali z broni pokładowej do uciekających w panice mieszkańców. W tym bestialskim ataku najbardziej bolesne było to, że Wieluń był kompletnie bezbronny. Nie stacjonowały tu żadne siły zbrojne, nie było przemysłu, ani węzłów komunikacyjnych.

Masakra rozpoczęła się od… wieluńskiego szpitala Wszystkich Świętych. Piloci Luftwaffe widzieli na dachu wielki znak czerwonego krzyża, a mimo to zrzucili kilka bomb, zabijając 26 chorych i 6 przedstawicieli personelu. Niesamowitą ofiarnością wykazał się w tych chwilach dyrektor szpitala Zygmunt Patryn, który z narażeniem życia do końca starał się nieść pomoc poszkodowanym w nalocie. To właśnie jego osobą zainteresował się wspomniany Bogusław Wołoszański i postanowił zrealizować w Wieluniu widowisko teatralne pt. „Bohater”.

W tytułowej roli wystąpił Łukasz Nowicki. Na konferencji prasowej przyznał, że nigdy wcześniej nie słyszał o tragedii, jaka rozegrała się w Wieluniu. Podkreślił jednocześnie, że historii należy obecnie uczyć w nowatorski sposób, przy pomocy obrazu i dźwięku. Młodzież odwraca się od książek i jeśli nie dostanie czegoś w zamian, to nie tylko nie będzie wiedzieć gdzie, ale i kiedy rozpoczęła się wojna. W projekt Wołoszańskiego zaangażował się znany z Teleexpresu dziennikarz Hirek Wrona, który zadbał o muzyczną stronę przedsięwzięcia. Do udziału w widowisku zaprosił współczesnych polskich wykonawców, zgrali m.in. Abradab, L.U.C. i zespół Neony.

Kolejna odsłona Teatru Historii to rekonstrukcja Bitwy pod Mokrą. Do tego wydarzenia doszło także 1 września 1939 roku w pobliżu wsi Mokra, położonej około 5 km na północ od miasta Kłobuck (nieopodal Częstochowy). Wołyńska Brygada Kawalerii pod dowództwem płk. Juliana Filipowicza powstrzymywała tu przez cały dzień niemiecką IV Dywizję Pancerną generała Reinhardta, wspieraną przez lotnictwo, m.in. przez bombowce nurkujące Stukas. Polscy żołnierze ostatecznie przegrali to starcie, ale zdołali zniszczyć ponad sto czołgów i pojazdów mechanicznych nieprzyjaciela.

Na podwieluńskich polach pojawiło się mnóstwo młodych żołnierzy, obsługujących oręże z czasów II wojny światowej. Rekonstrukcje historycznych wydarzeń takich jak Bitwa pod Mokrą to dla nich wakacyjny chleb powszedni. Jak zapewniali, ich działo mogłoby zawalczyć na niejednym froncie.

W trakcie działań zbrojnych kluczową rolę odgrywa łączność. Tutaj można było przekonać się jak działa urządzenie, dzięki któremu komunikowano się na frontach II wojny światowej.

Pojazdy opancerzone to niesamowita gratka dla uczestników Teatru Historii. Do Wielunia przyjechali posiadacze wozów bojowych, których przed kilkudziesięciu laty kule się nie imały.

Właściciele tych żelaznych fortec cierpliwie odpowiadali na pytania setek zwiedzających. Taka lekcja historii z pewnością na długo pozostanie w pamięci.

Tak wygląda życie w koszarach: broń na ramieniu, hełm na głowie, czasem jedynym schronieniem jest głęboki okop, wojskowy namiot to już pełny luksus.

Jak to jest być żołnierzem? Na własnej skórze sprawdzali to młodzi chłopcy, którzy pod okiem rodziców „bronili” ważnego przyczółku. Dzierżyć w rękach oryginalny pistolet maszynowy z czasów II wojny światowej to gratka nie tylko dla dzieciaków.

W rekonstrukcji Bitwy pod Mokrą wzięli udział, co oczywiste, przedstawiciele wroga. Po jednej i drugiej stronie dbałość o szczegóły w umundurowaniu była imponująca. Można się tu było poczuć dosłownie jak na planie „Stawki większej niż życie”…

W „koszarach’ wojska nieprzyjaciela przygotowywały się do odparcia ataku Wołyńskiej Brygady Kawalerii. Niemieckie wozy bojowe budziły wielkie zainteresowanie wśród widzów.

Radosny nastrój w szeregach wroga nie trwa długo. Polscy kawalerzyści za kilka chwil zniszczą ten i kilkadziesiąt innych wozów opancerzonych.

Żołnierze Wołyńskiej Brygady Kawalerii przegrali starcie pod Mokrą. Do zwycięstwa operacyjnego zabrakło opanowania pola bitwy. Nie bez znaczenia była również narastająca dysproporcja sił. Rekonstruujący te wydarzenia młodzi kawalerzyści zasłużenie zebrali od widzów gromkie oklaski.

Trzeci dzień Teatru Historii upłynął pod znakiem rekonstrukcji zrzutu cichociemnych. O kim mowa? O żołnierzach Polskich Sił Zbrojnych, zrzucanych na spadochronach do okupowanej Polski podczas II wojny światowej w celu walki z niemieckim okupantem oraz organizowania i szkolenia polskiego ruchu oporu w kraju. Zanim nastąpi zrzut, partyzanci zajmują dogodne pozycje. Będą musieli czym prędzej przejąć cichociemnego, by ten nie wpadł w ręce wroga.

Niemcy słyszą jednak nadlatujący samolot i natychmiast przygotowują się do akcji. Zaraz wsiądą na motocykle, by dopaść niebezpiecznego spadochroniarza.

Zanim z samolotu wyskoczy cichociemny, pilot zrzuca niewielki ładunek z taśmą, której trajektoria pozwoli mu ocenić siłę i kierunek wiatru. To bardzo ważne, gdyż spadochrony z czasów II wojny światowej są niezwykle trudne w prowadzeniu. Od pilota zależy precyzja całego manewru. Drugi zrzut (na zdjęciu) to przesyłka najpewniej z amunicją. Nim spadnie na ziemię, w pobliżu będą już partyzanci.

Cichociemny w powietrzu. Jego lot jest spokojny, wyważony, wyląduje dokładnie tam, gdzie zaplanował pilot. Samolot zawróci jeszcze dwukrotnie nad wyznaczoną strefę zrzutu, wyskoczy z niego jeszcze dwóch spadochroniarzy.

Akcja została przeprowadzona wzorcowo. Wszyscy cichociemni zostali przejęci przez partyzantów. Nie obyło się oczywiście bez wymiany ognia. Na szczęście niemiecki patrol został powstrzymany. Kluczową rolę odegrał tu pilot. W tej roli wystąpił przedstawiciel aeroklubu częstochowskiego.

***

Teatr Historii w Wieluniu to nie jednostkowe wydarzenie. Na przestrzeni kilku miesięcy podobne przedsięwzięcia planowane są również w Malborku, Gniewie, Gdańsku oraz Sochaczewie.

Przemysław Chrzanowski, Fot. Autor

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!