Obce gatunki inwazyjne (IAS) w Polsce – zagrożenie dla gospodarki i środowiska przyrodniczego

repository_GAT-OBCE_Cameraria_ohridellamidi
Gatunki obce – pojawiają się poza miejscami swojego naturalnego występowania, przeniesione przy pośrednim lub bezpośrednim udziale człowieka na inne kontynenty, w inne szerokości geograficzne.

W Polsce znamy ponad tysiąc gatunków obcych, jednak szacuje się, że może być ich nawet 1,5 tysiąca. Przeniesienie gatunków obcych (introdukcja) na nowe miejsce, gdzie wcześniej nie występowały, najczęściej ma charakter niezamierzony i przypadkowy (zawleczenia) i spowodowane jest przede wszystkim globalizacją. Łatwość komunikacji międzykontynentalnej likwiduje bariery wód i gór dla wielu gatunków, które podróżują razem z człowiekiem.

Do Polski gatunki obce trafiają głównie z innych państw Europy, gdzie pierwotnie zostały zawleczone lub celowo sprowadzone. Uciekają z hodowli zwierząt ozdobnych (głównie papugi i inne ptaki), ogrodów zoologicznych, nieraz umyślnie wypuszczane z ferm do środowiska przyrodniczego przez „miłośników przyrody”. Celowe sprowadzanie gatunków obcych motywowane jest głównie względami gospodarki rolnej, ogrodnictwa, łowiectwa czy rybołówstwa. Niektóre zwierzęta podążają za bazą pokarmową, np. za sprowadzonymi roślinami żywicielskimi.

Większość gatunków obcych nie radzi sobie w nowym środowisku i szybko zanika. Szacuje się, że na świecie jedynie około 10% przypadków to introdukcje udane. W tym około 1% gatunków obcych powoduje inwazje groźne w skutkach dla gospodarki człowieka i środowiska przyrodniczego.

Co wpływa na nasilający się w ostatnich dziesięcioleciach sukces obcych gatunków inwazyjnych, zwanych w międzynarodowej nomenklaturze IAS (z ang. invasive alien species)? Z pewnością oprócz wspomnianej wcześniej globalizacji, należy tu wymienić ocieplanie się klimatu. W Polsce powoduje to ekspansję śródziemnomorskich gatunków obcych, a także umożliwia przetrwanie zawleczonym gatunkom ciepłolubnym z innych kontynentów, np. z Ameryki Północnej.

Trafiając do naszego środowiska zdarza się, że przybysze z innych kontynentów, jako element obcy w naszej faunie, nie mają groźnych wrogów naturalnych. Człowiek w walce z nimi skazany jest tylko na siebie. Straty w światowej gospodarce powodowane przez IAS sięgają 1,4 biliona USD. Oprócz bezpośrednich strat ekonomicznych, trzeba tu doliczyć jeszcze koszty związane z inwentaryzacją i ograniczaniem liczebności populacji obcych gatunków inwazyjnych, jak również koszty ochrony zagrożonych gatunków i ekosystemów rodzimych.

W środowisku przyrodniczym niszczenie siedlisk uznaje się za główną przyczynę zaniku gatunków, a kolejne miejsce jako zagrożenie dla różnorodności biologicznej stanowią właśnie inwazje biologiczne gatunków obcych.

W gospodarce inwazyjne obce gatunki powodują szkody w uprawach rolnych i ogrodnictwie, choroby zwierząt hodowlanych – pasożyty, a także uszkodzenia urządzeń hydrotechnicznych (wały, tamy, magistrale wodne), co może wiązać się nawet z bezpośrednim zagrożeniem życia ludzi. Na środowisko przyrodnicze IAS wpływają przez niszczenie siedlisk i zmianę lokalnych zależności pokarmowych, pasożytowanie, konkurencję i drapieżnictwo na gatunkach rodzimych. Prowadzi to do ograniczenia lub zupełnego wyniszczenia ich populacji, przenoszenie nowych pasożytów i patogenów oraz krzyżowanie się z gatunkami rodzimymi.

Aby lepiej uświadomić sobie zagrożenie dla naszego środowiska gospodarczego i przyrodniczego, jakie niosą inwazje gatunków obcych zwierząt, najlepiej posłużyć się konkretnymi przykładami, które możemy znaleźć zarówno wśród kręgowców, jak i bezkręgowców, często na „własnym podwórku”.

Motyl – szrotówek kasztanowcowiaczek

Kasztanowiec biały – popularnie zwany kasztanem, pochodzący z rejonu Morza Śródziemnego i sprowadzony do nas w XVI wieku przez króla Stefana Batorego – na stałe wrósł w krajobraz naszych wsi i miast. Dzisiaj mało kto kojarzy to drzewo jako gatunek obcy naszej florze. Kasztanowiec jest symbolem zakochanych, a jego kwitnienie przypomina maturzystom o egzaminie dojrzałości.

Motyl – szrotówek kasztanowcowiaczek (Cameraria ohridella), foto: soebe, źródło: http://pl.wikipedia.org

Niestety w 1998 roku w ogrodzie botanicznym koło Wrocławia pojawił się po raz pierwszy w Polsce śmiertelny wróg kasztanowca, mały motyl o długości 3 mm – szrotówek kasztanowcowiaczek Cameraria ohrhidella. W Europie pierwszy raz odkryto go w Macedonii, choć prawdopodobnie pochodzi z Himalajów. Obecnie zasięg występowania szrotówka obejmuje niemal całą Europę – po środkową Ukrainę i południową Skandynawię.

Tempo jego rozprzestrzeniania wynosiło 100 km/rok i jest to bodaj najdłuższa w dziejach entomologii gradacja owadzia. Trwa już przeszło 20 lat.

Szrotówek rozprzestrzenia się na krótkie odległości przy pomocy wiatru, a na dłuższy dystans dzięki środkom transportu. Nowe ogniska owada notowano głównie wzdłuż arterii komunikacyjnych. Gąsienice szrotówka, których w roku może być 3-4 pokolenia, „minują” liście kasztanowców (wyjadają miękisz), co doprowadza do defoliacji (usychania i przedwczesnego opadania liści). Rokroczne defoliacje osłabiające drzewa powodują powolne zamieranie kasztanowców.

Szrotówek niestety nie posiada wrogów naturalnych. Stwierdzono niski stopień zapasożycenia jego stadiów rozwojowych przez europejskie gatunki pasożytujące na larwach i poczwarkach owadzich, a i nasze ptaki zjadają go dość przypadkowo. Gradację spowalniają i ograniczają ostre zimy, ale na nie w ostatnim czasie trudno liczyć. Naukowcy w Polsce i Europie pracują nad chemicznymi sposobami ochrony kasztanowców białych przed powolną śmiercią.

Ślinik luzytański – pomarańczowy ślimak

Kolejnym przykładem bezkręgowca, którego można zaliczyć do obcych gatunków inwazyjnych, jest ślinik luzytański Arion lusitanicus, pomarańczowy ślimak nagi (nieposiadający muszli), dorastający do 15 cm długości. Pochodzi z Półwyspu Pirenejskiego, ale jako plaga znany jest już w całej Europie. Rozprzestrzenia się z sadzonkami drzew, krzewów, roślin rolnych i ogrodniczych. W Polsce po raz pierwszy stwierdzono go w Albigowej koło Łańcuta.

 
Ślinik luzytański (Arion lusitanicus), autor: Håkan Svensson, źródło: http://pl.wikipedia.org

Plotka głosi, że został sprowadzony w celu utylizacji spadów w sadach owocowych, gdyż miał żerować na gnijących owocach. Niestety, wymknął się spod kontroli. Mieszkańcy Albigowej uderzyli na alarm, ale nikt im nie pomógł. Dziś ślinik luzytański pustoszy całe Podkarpacie. Jest wszystkożerny. Zjada wschodzące rośliny, pędy krzewów, kwiatki i warzywa, gnijące części roślin, odpady, martwe osobniki innych zwierząt i tego samego gatunku.

Na żer wychodzi nocą oraz w wilgotną deszczową pogodę. Pustoszy zwłaszcza ogródki działkowe, co sprawia, że wiele osób rezygnuje z uprawiania ogródków i warzywniaków. Działkowcy bazują na zwalczaniu doraźnym „pełzającej ohydy”, jak bywa nazywany. Zbieranie i mechaniczne zabijanie, solenie, wapnowanie (nie działa po deszczu), preparaty chemiczne (szkodliwe dla ludzi i innych zwierząt gospodarskich) – to tylko niektóre sposoby walki z tym ślimakiem. Niestety, nie daje to dobrego rezultatu i pochód ślimaka trawa dalej. Czy opanuje całą Polskę, tak jak inne kraje Europy? Ślinik luzytański nie ma u nas wrogów naturalnych, mogących skutecznie ograniczać jego populację. Póki co, największym wrogiem tego ślimaka jest susza.

Rak pręgowany zwany amerykańskim

Przypadki inwazyjnych bezkręgowców możemy spotkać również w środowisku wodnym. Od około 1860 roku rodzime gatunki raków europejskich zaczęły wymierać z powodu grzybiczej choroby – dżumy raczej, która została zawleczona na nasz kontynent z Ameryki Północnej. Zmniejszone połowy raków do celów konsumpcyjnych powodowały straty gospodarcze.

Hodowcy wpadli na pomysł sprowadzenia z północno-wschodniego rejonu Stanów Zjednoczonych raka pręgowanego Orconectes limosus, zwanego też rakiem amerykańskim, który jest odporny na raczą dżumę.

 
Rak pręgowany (Orconectes limosus) autor: Andreas R. Thomsen, źródło: http://pl.wikipedia.org

Rak został introdukowany w kilka miejsc północnej Europy jednocześnie, w tym do Polski na Pomorze, które wówczas (w roku 1860) należało do Niemiec. Obecnie gatunek ten opanował wody wielu krajów europejskich i rozszerza swój zasięg w kierunku południowym i południowo-wschodnim. W Polsce jest najpospolitszym gatunkiem raka. Jego destrukcyjne oddziaływanie na rodzime ekosystemy wodne przejawia się m.in. w przenoszeniu dżumy raczej, konkurencji z rodzimymi gatunkami raków i ich wypieraniu oraz wyjadaniu ikry ryb. Przy tym jest mało wrażliwy na drapieżnictwo naszych gatunków, gdyż wykształcił specyficzną reakcję obronną. Atakowany, przybiera postać kolczastej kuli, trudnej do połknięcia przez drapieżniki. Jego inwazję spowalniają progi i stopnie wodne na rzekach.

Norka amerykańska

Znacznie lepiej poznaną grupą obcych gatunków od bezkręgowców są kręgowce. Szacuje się, że w naszym kraju co trzeci gatunek ryby oraz co dziesiąty gatunek ptaka i ssaka jest obcym elementem dla rodzimych ekosystemów. W Polsce chyba najbardziej spektakularnym przykładem zaborczego, inwazyjnego kręgowca obcego jest norka amerykańska Mustela vison. To jej przypisuje się doszczętne wytępienie rodzimej norki europejskiej, która znikła z powierzchni ziemi na naszych oczach. Pojawiające się co jakiś czas doniesienia o spotkaniach z wymarłą norką, na razie nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości.

 
Norka amerykańska (Mustela vison), autor U.S. NPS, Isle Royale National Park, źródło: http://pl.wikipedia.org

Norka amerykańska pochodzi z Ameryki Północnej, a do Europy zaczęto ją sprowadzać w latach 20-stych ubiegłego wieku na fermy zwierząt futerkowych. Masowe ucieczki z ferm oraz celowa introdukcja spowodowały szybką ekspansję terytorialną gatunku. W Polsce zasiedla północną i środkową część kraju, choć nie brakuje jej i na południu. Zamieszkuje brzegi wszelkich zbiorników i cieków wodnych, zarówno słonych, jak i słodkich. Doskonale pływa, sprawnie porusza się na lądzie i wspina na drzewa. Jako generalista pokarmowy (gatunek żerujący na wielu rodzajach pokarmu) zjada drobne ssaki, ryby, płazy, ptaki i ich lęgi, raki i owady.

Destrukcyjny wpływ norki amerykańskiej, oprócz wytępienia rodzimego gatunku norki, przejawia się także w niszczeniu kolonii ptaków wodnych, które mogą nawet całkiem zaniknąć, zwłaszcza na wyspach wzdłuż wybrzeży morskich. Norka amerykańska przyczynia się do ograniczenia populacji innych gatunków introdukowanych z kontynentu północnoamerykańskiego – raka amerykańskiego i piżmaka.

Piżmak sprowadzony w Europie do Czech w 1905 roku, do Polski trafił w 1924, a w 1958 roku opanował już całe terytorium kraju. Przyczyniał się do mocnego uszkadzania infrastruktury wodnej (wały, tamy). Obecnie, w wyniku drapieżnictwa norki amerykańskiej jego populacja przeżywa widoczny regres. Jest to przykład, jak ważni dla hamowania ekspansji obcych gatunków są wrogowie naturalni, gdyż nasze drapieżniki często nie mają wykształconych przystosowań do polowania na gatunki obce.

Azjatycki nicień

Żubr, będący symbolem ochrony przyrody w Polsce i naszą dumą narodową, niestety też cierpi z powodu obecności inwazyjnych gatunków obcych. Jego zmora – azjatycki nicień Asworthius sidemi wysysający krew z żołądków przeżuwaczy, trafił do Europy wraz z innym azjatyckim gatunkiem, jeleniem sika Cervus nippon.

 
Jeleń sika (Cervus nippon), autor: Altaileopard; modified by Wildfeuer, źródło: http://pl.wikipedia.org

Jeleń ten introdukowany jest do wielu krajów Europy. W Anglii krzyżuje się z jeleniem szlachetnym. Krzyżówki te mają przewagę konkurencyjną nad obydwoma gatunkami wyjściowymi. W naszym rejonie jeleń sika zaraża groźnym nicieniem sarny, jelenie i żubry.

Po raz pierwszy w Polsce azjatyckiego nicienia stwierdzono u żubrów w Bieszczadach w 1997 roku. W następnych latach zarażona została tu cała populacja sarny, jelenia i żubra. Ale skąd w Bieszczadach azjatycki nicień, skoro jeleń sika w Polsce występuje tylko na Śląsku koło Pszczyny oraz w Ujściu Wisły? Okazuje się, że pasożyta przyniosły rodzime jeleniowate, zarażające się na Ukrainie.

Tak więc granice państwowe to żadna bariera dla inwazji biologicznych. Pierwszego zarażonego żubra zanotowano w Puszczy Białowieskiej w roku 2000, a do 2004 roku ofiarą nicienia padła cała tamtejsza populacja. Choć pasożyt atakuje wiele gatunków dzikich przeżuwaczy, to właśnie dla żubra wydaje się najgroźniejszy. Stwierdzono również, że na azjatyckiego nicienia podatne jest bydło hodowlane. W przypadku zaatakowania przez tego pasożyta udomowionych przeżuwaczy, należy liczyć się z dużymi stratami gospodarczymi.

Przytoczone powyżej przykłady destrukcyjnego wpływu inwazyjnych gatunków obcych na gospodarkę i środowisko przyrodnicze to tylko kropla w morzu. Zjawisko inwazji biologicznych z roku na rok narasta, a walka z IAS jest niezwykle trudna, w niektórych przypadkach wręcz niemożliwa.

Za przykład niech posłuży dobrze znana stonka ziemniaczana Leptinotarsa decemlineata. Pierwsze ogniska inwazyjne tego gatunku w Europie, które udało się zwalczyć, zanotowano pod koniec XIX wieku. Po I wojnie światowej stonka zaatakowała ze zdwojoną siłą, a po II wojnie światowej rozpowszechniła się w Polsce. W kraju zorganizowano wielkie pospolite ruszenie – całe społeczeństwo miało wziąć udział w walce ze szkodnikiem upraw ziemniaka.

 
Stonka ziemniaczana (Leptinotarsa decemlineata)autor: Scott Bauer źródło: http://pl.wikipedia.org 

Dokument Polskiej Kroniki Filmowej w patetycznych słowach, które dzisiaj może śmieszą, przedstawia mozolne zmaganie się rolników ze stonką na lądzie i w powietrzu, z wykorzystaniem samolotów. Jak wiemy, nie przyniosło to efektów. Stonka żeruje na uprawach ziemniaków, mimo że co roku spadają na nią tony środków chemicznych. Nie pomogła nawet propaganda polityczna PRL-u, oskarżająca Amerykanów o umyślnie podrzucanie nam „owada Kolorado”. To wszystko obrazuje, jak trudna jest walka z IAS. Przynosi efekty jedynie, gdy w porę zauważone ogniska inwazyjne zostaną zlikwidowane przez całkowite wytępienie wszystkich osobników. Niejednokrotnie drastyczne metody walki z IAS spotykają się z protestami opinii publicznej, co często uniemożliwia skuteczne wytępienie inwazyjnego gatunku obcego.

Zainteresowanie problemem inwazji biologicznych w ostatnim czasie na szczęście zaczęło wzrastać. W wielu krajach indywidualnie, jak i na szczeblu międzynarodowym powstają listy występujących tam gatunków obcych, które są próbami usystematyzowania i uporządkowania wiedzy o nich. W Polsce taką listę stworzyli naukowcy z Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk (IOP PAN) i zamieścili ją na stronach internetowych Instytutu. Lista jest na bieżąco uzupełniana o nowe gatunki obce stwierdzane w naszym kraju. W jej tworzeniu mogą uczestniczyć wszyscy, dzieląc się informacjami dotyczącymi obserwacji gatunków obcych. Baza danych IOP PAN została włączona do systemów międzynarodowych: NOBANIS (European Network on IAS) – dotyczącego gatunków obcych na terenach północnej i środkowej Europy, oraz DAISIE (Delivering IAS Inventories for Europe), gdzie znajdują się informacje dotyczące całej Europy. W bieżącym roku baza ta została również dostosowana do globalnej sieci baz danych o gatunkach obcych GISIN (Global Invasive Species Information Network).

 *

W walce z IAS ważna jest świadomość społeczeństw. W upowszechnianiu wiedzy o skutkach inwazji biologicznych obcych gatunków szczególną rolę pełnią organizacje pozarządowe, które prowadzą kampanie społeczne. Przykładem takiej akcji jest ochrona kasztanowca białego przed szrotówkiem kasztanowcowiaczkiem. W Polsce Fundacja Nasza Ziemia we współpracy z innymi organizacjami i instytucjami m.in. z Lasami Państwowymi, szkołami i gminami, zapoczątkowała pod nazwą „Pomóżmy Kasztanowcom” akcję jesiennego grabienia i niszczenia liści kasztanowców, zasiedlonych przez próbującego w nich przezimować szrotówka. Czy akcja przyniesie skutek? Może nie powstrzyma szrotówka, ale na pewno uwrażliwi część społeczeństwa na problem IAS. Szczególnie cenny jest udział w takich akcjach dzieci i młodzieży, która przecież w niedługim czasie będzie podejmować decyzje dotyczące kształtu świata, w jakim będzie żyć.

W dobie globalizacji każdy z nas może stać się przyczyną powstania inwazji biologicznej, wszak większość gatunków obcych pojawia się w nowych siedliskach w wyniku przypadkowych „zawleczeń”. Tak, więc kampanie społeczne, ukazujące skutki IAS dla gospodarki i środowiska przyrodniczego, mogą uczyć obywateli odpowiedzialności za ten problem.

Kwestia ta jest szczególnie ważna w momencie, gdy nie doczekaliśmy się jeszcze odpowiednich rozwiązań prawnych, nawet dotyczących celowych i zamierzonych introdukcji, zarówno w prawie międzynarodowym, jak i polskim. Braki definicji i luki w prawie prowadzą do niekontrolowanego pojawiania się gatunków obcych w Polsce. Bardziej uściślone są jedynie kwestie związane z gatunkami kwarantannowymi przynoszącymi szkody w rolnictwie i ogrodnictwie, gdzie istnieją podstawy prawne do kontroli i zwalczania IAS. W tym celu powołano Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Przepisy dotyczące ochrony roślin rolnych i ogrodniczych przed IAS zawarte są w Ustawie o ochronie roślin z 2003 roku i jej rozporządzeniach. Z kolei Ustawa o ochronie przyrody z 2004 roku zakazuje celowego wprowadzania do środowiska przyrodniczego w kraju gatunków obcych mogących tam spowodować szkody i jest karana grzywną lub aresztem, które to kary wydają się niewspółmiernie niskie, co do skutków ekologicznych wywoływanych przez IAS (Art. 120 i 131). Gatunki objęte tym zakazem umieszczane są na liście rozporządzenia do niniejszej ustawy. Lista jednak jest krótka, więc co z pozostałymi gatunkami obcymi?

Niewątpliwie nawet największe obwarowania prawne nie zastąpią wiedzy i roztropności rolników, hodowców, ogrodników i przyrodników. Dlatego tak ważną kwestią jest upowszechnianie wiedzy o IAS i konsekwencjach ich pobytu w naszym otoczeniu.

Autorka:
Marta Bylicka

 ***

Materiały źródłowe:

Okarma H., Tomek A. 2008. Łowiectwo. Wydawnictwo Edukacyjno-Naukowe. Kraków.

Solarz W. Ekologia inwazji zwierząt, problem gatunków obcych inwazyjnych. Wykład z 15.12.2005 r. wygłoszony na IOP PAN.

www.pomozmykasztanowcom.pl/

Gorczyca A. Ślimaki jak szarańcza. Gazeta Wyborcza z dn. 23.08.2005.

www.iop.krakow.pl/ias/

Polska Kronika Filmowa. 1950. Odc. 25/50. Walka ze stonką ziemniaczaną.

Ustawa o ochronie roślin z 18 grudnia 2003 r.

Ustawa o ochronie przyrody z 16 kwietnia 2004 r.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!

Newsletter

Co miesiąc najlepsze teksty WW w Twojej skrzynce!