Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Eksterminacja dzików nie pomoże zwalczyć ASF!

Jedynym sposobem na to by zahamować proces rozprzestrzeniania się wirusa ASF jest dostosowanie się do zasad bioasekuracji.

Minister Środowiska skazał na zagładę niemalże całą populację dzików. Do końca lutego myśliwi mają wybić 210 tys. sztuk. Za przyzwoleniem władz będą strzelać do młodych, do zwierząt w parkach narodowych i, co szczególnie bulwersujące, do ciężarnych loch. Rządzący zapewniają, że to wszystko w imię walki z wirusem ASF, który rozprzestrzenia się wśród trzody chlewnej.

Decyzja ministerstwa wywołała narodową burzę. Kategoryczny sprzeciw wobec brutalnym zakusom władz wyartykułowały wszystkie środowiska związane z szeroko pojętą ochroną przyrody. -  To działanie okrutne, kosztowne i całkowicie pozbawione podstaw naukowych. Powodem tak haniebnej decyzji jest rozprzestrzeniający się wirus, ale za jego przenoszenie odpowiedzialny jest człowiek. Potępiamy zachowanie ministra i sprzeciwiamy się wytępieniu populacji dzików w Polsce! – grzmi na łamach swojej strony internetowej Fundacja  WWF Polska.

- Mam szczęście spotykać je często, i nie wynika to z tego że wchodzą mi w  „szkodę",  ale z tego, że to ja zaglądam w miejsca, w których przebywają na co dzień. Mam szczęście widywać takie obrazki, kiedy maluchy ganiają, lub przerażone szmerem jakimś wieja co sił w nogach. Mam szczęście spotykać stada, w których liczba małych osiągała ponad 20 sztuk, lochy napotykając osierocone młode, w sposób naturalny je przygarniają, prowadząc swoiste sierocińce. Mam przyjemność słyszeć, swawolne chrumkanie zadowolonych dzików które znalazły właśnie jakieś smakołyki. I nagle  ktoś, chce uczynić z tego czas przeszły. Miłość i dobro wymagają od nas dużo więcej niż zło. Nie zgadzam się na to! Mając kilkanaście lat pikietowałem w sprawie polowań, nie zestarzałem się aż tak bardzo, ale ciągle wierze, że są inne normalniejsze rozwiązania, w których nikt nikomu nie będzie musiał prezentować siły. Nie bądźcie obojętni – ze wzburzeniem odnosi się do sprawy Marcin Kurnik, miłośnik przyrody, aktywista z Podkarpacia.

- To w rzeczywistości wojna z dzikami, a nie z afrykańskim pomorem świń. To kombinacja brutalności, z nieskutecznością, a nawet głupotą.  Taki odstrzał nic dobrego nie przyniesie i to nie jest tylko moje zdanie, podobną opinię wyraża dzisiaj cały świat nauk przyrodniczych  – tłumaczył w stacji tvn24 zoolog, specjalista do spraw dobrostanu zwierząt prof. Andrzej Elżanowski.

Co ciekawe wobec decyzji ministra zdecydowane weto wystosowały nawet środowiska łowieckie. Naczelna Rada Łowiecka oraz Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego wyraziły zdecydowaną dezaprobatę redukcji dzika poprzez strzelanie do ciężarnych i prowadzących potomstwo loch. Jak czytamy w oświadczeniu,  dziki są gatunkiem o dużym znaczeniu dla zachowania równowagi w ekosystemach leśnych.  
- Polscy myśliwi rozumieją konieczność optymalnej redukcji populacji dzików w wyznaczonych strefach, celem przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się groźnego wirusa afrykańskiego pomory świń (ASF).  W obecnej rzeczywistości Polski Związek Łowiecki jest do dyspozycji, aby wspólnie z resortami rolnictwa, środowiska, służbami weterynaryjnymi oraz środowiskami naukowymi wypracować plan działania w tym zakresie – informuje prezes  Naczelnej Rady Łowieckiej Rafał Malec.

Jednocześnie myśliwi uważają, że plany ministerstwa są niemożliwe do zrealizowania. Zgodnie z zatwierdzonym przez Lasy Państwowe planem łowieckim w terminie od 1 kwietnia 2018 roku do 31 marca 2019 roku pozyskanie dzika określone zostało na poziomie 185 tys.  W obecnej chwili wykonanie tego planu wynosi  90 proc.  
– Stanowczo podkreślamy, że liczba 185 tys. dzików dotyczy całego roku łowieckiego na terenie Polski. Niemożliwym i niedopuszczalnym jest  pozyskanie 200 tys. dzików w dwa miesiące. Zarówno władze Polskiego Związku Łowieckiego, jak i sami myśliwi nigdy nie wyrażali zgody na tego typu działania, nigdy nie były one też planowane przez Polski Związek Łowiecki, ani też organy państwa – odcina się od ministerialnych pomysłów Łowczy Krajowy Piotr Jenoch, reprezentujący Zarząd Główny PZŁ.

Zarówno naukowcy, jak i przedstawiciele służb weterynaryjnych stoją na straży przekonania, że jedyny sposób na to by zahamować proces rozprzestrzeniania się wirusa ASF jest dostosowanie się do zasad bioasekuracji. Wprowadzono ją, póki co, w województwach:  lubelskim, podlaskim, warmińsko-mazurskim, podkarpackim i mazowieckim. W pozostałych regionach wymogi bioasekuracyjne ograniczają się na razie do prowadzenia wspomnianych rejestrów i wykorzystania mat dezynfekcyjnych.

- Jest kilka zasad, których w sytuacji zagrożenia koniecznie trzeba przestrzegać. Apelujemy, by karmili świnie paszą zabezpieczoną przed dostępem zwierząt wolno żyjących, by czynności związane z obsługą trzody były wykonywane wyłącznie przez osoby, pracujące tylko w danym gospodarstwie. Do ich codziennych nawyków winno należeć mycie i odkażanie rąk oraz oczyszczanie i odkażanie obuwia. To samo dotyczy narzędzi oraz odzieży ochronnej, którą należy zmieniać przed wyjściem z chlewni. W przypadku utrzymywania świń w gospodarstwie działającym w systemie otwartym hodowca musi   zabezpieczyć wybieg podwójnym ogrodzeniem o wysokości wynoszącej co najmniej 1,5 m, związanym na stałe z podłożem. Zaleca się ponadto trwałe oddzielenie pomieszczeń przeznaczonych dla świń od innych zwierząt inwentarskich. Krowy, czy konie wypasane na pastwiskach są narażone na  kontakt z wirusem, ASF może trafić do gospodarstwa także wraz z trawą, kukurydzą, czy kiszonkami.

Mieliśmy w kraju taki przypadek, że szczątki zainfekowanego dzika dostały się na teren hodowli w sprasowanym balocie słomy. Trzeba zatem mieć oczy szeroko otwarte i stosować się do wspomnianych zasad – instruuje Andrzej Derkowski, zastępca powiatowego lekarza weterynarii w Wieluniu (woj. łódzkie).

Przemysław Chrzanowski

ZOBACZ RÓWNIEŻ

List otwarty środowiska naukowego w sprawie redukcji populacji dzików

Komunikat Głównego Lekarza Weterynarii

***

1 komentarz

  • Marek

    Żadne 210 tys sztuk. To jest liczba tzw. urojona. Fakt medialny. FIKCJA!! Limit na rok 2018/19 czyli od 1 kwietnia 2018 do 31 marca 2019 wynosi 185 tys sztuk do pozyskania i do wczoraj była to liczba już odstrzelonych 168 tys. sztuk. Kłamstwem jest, że ma być odstrzał w parkach narodowych... TO ZUPEŁNA BZDURA I ROBIENIE Z LUDZI DEBILI. Tak! W trakcie sezonu strzela się do warchlaków czyli takich dzików przed ukończeniem jednego roku, przelatków czyli starszych niż rok i starych. I są to określone proporcje przybliżone do tego jaka jest naturalna selekcja czyli 60% warchlaków, 30% przelatków i 10% starszych dzików. Taki warchlaczek w styczniu ma już 30 i więcej kilko.
    Strzela się też do loch! Od lat! taki odstrzał przeprowadza się od 31 listopada do pierwszej niedzieli po 15 stycznia. I jest to legalne. Obecne 3 weekendy odstrzałów w kwestii ASF odbywa się tylko w 3 województwach gdzie te zagrożenie tą chorobą istnieje. Więc nie jest możliwy odstrzał większej ilości w tych dniach jak tych brakujących 17 tysięcy sztuk.
    Co roku pogłowie dzików wzrasta o 250% więc nikt dzików nie wymorduje, nie będzie urojonych "pokotów" ani UFO... Na walkę z ASF mamy wydzielone kwoty z UE przeznaczone na ten cel.
    NAJLEPIEJ TO ŻYĆ W ŚWIECIE REALNYM a nie fikcją o mordowaniu dzików...

    Marek czwartek, 10, styczeń 2019 22:21 Link do komentarza

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx