Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Zostawmy ruiny dzikim zapylaczom

Dzicy zapylacze to przede wszystkim dzikie pszczoły. Trudno w to uwierzyć, ale w Polsce mamy około 450 gatunków tych pożytecznych stworzeń, na świecie jest ich ponad 20 tysięcy. W przeciwieństwie do swych miodnych sióstr wiodą samotny żywot. Zamieszkują głównie w ziemi, ale lubią także gniazdować w zboczach skarp, trzcinowych poszyciach dachowych, a także glinianych elewacjach starych budynków. Tym ostatnim bacznie przygląda się Wojciech Owczarzak, pasjonat budownictwa naturalnego.

Fundacja Centrum Inicjatyw Naturalnych, której jest współtwórcą, od lat ewidencjonuje stare budynki wtopione w obszary chronione na wielkopolskiej wsi. Większość spośród tych obiektów nie nadaje się do zamieszkania przez ludzi, ale nawet największe ruiny mogą nadal tętnić życiem. Okazuje się, że wypłukane zacinającym deszczem elewacje gliniane stanowią idealne miejsce do gniazdowania dzikich zapylaczy.

DSC 0228ZAP

- Po raz pierwszy przyjrzałem się im z bliska, kiedy tynkowałem gliną pewien budynek gospodarczy. Zauważyłem na ścianie owada podobnego do pszczoły lub osy, który mozolnie starał się „wgryźć” w porowatą strukturę ściany. Kiedy mu się to udało, zaczął powoli rzeźbić korytarz, do którego wsuwał się coraz głębiej. Z czasem ustaliłem, że ów intruz to właśnie dzika pszczoła. Jej celem było wybudowanie gniazda, w którym później złożyła jaja. Ostatnim akcentem jej życiowej misji było zasklepienie wcześniej wydrążonego otworu. Muszę przyznać, że ta z pozoru niewinna obserwacja pozwoliła mi nieco inaczej spojrzeć na zabytkowe siedliska, które do tej pory miały dla mnie znaczenie stricte architektoniczne. Zacząłem baczniej się im przyglądać i w każdym strzępie ruin dostrzegać tętniące życie – mówi Wojciech Owczarzak.

Okazuje się, że pszczoły-samotniczki z uwielbieniem „kwaterują się” w trzcinowych rurkach w poszyciu dachowym. Są częstymi lokatorami wszelkich zagłębień w drewnianych podbitkach, ale nader często wybierają schronienie we wspomnianych glinianych tynkach. Są gatunki, które nie wyobrażają sobie innej lokalizacji. Niszczejące zabudowania, postawione niegdyś z wykorzystaniem technik naturalnych, mogą zatem stanowić nie lada hotel dla owadów zapylających. Fundacja Centrum Inicjatyw Naturalnych czyni starania, by takie siedliska chronić.

DSC 0116ZAP

Rzecz dotyczy głównie opuszczonych obiektów, bo tylko w takich dzikie zapylacze czują się dobrze. Kiedyś szanujący się gospodarz, dbający o swoje obejście, starał się nie dopuszczać do gniazdowania pszczół w domostwie. Co roku ubytki w ścianach były naprawiane (poprzez bielenie wapnem) wymieniano też zmurszałe elementy drewniane. W takich warunkach dzikie zapylacze nie miały szans na bytowanie. Można to zaobserwować choćby na przykładzie obiektów szachulcowych, które w dużej mierze są dzisiaj mocno wypielęgnowane. Struktura ścian jest gładka, nic się nie sypie, z punktu widzenia dzikiego zapylacza to nieatrakcyjna lokalizacja. Jednym z wyjątków jest piękny dom w skansenie w Dziekanowicach, gdzie owady czują się znakomicie. Obiekt jest utrzymany w doskonałej kondycji, ale w glinianych ścianach celowo pozostawiono rozdrapane fragmenty, by umożliwić gniazdowanie pszczołom. Podobnie jest tu z drewnianą konstrukcją obiektu, z szerokimi okapami, w każdym zakamarku widać życie braci mniejszych.

DSC 0220ZAP

- Jesteśmy za tym, by nie niszczyć starych zabudowań będących azylem dla dzikich zapylaczy. Można je zabezpieczyć i niejako oddać naturze. Kiedyś wszystkie domy, stodoły i inne zabudowania gospodarcze w większości powstawały z tego, co dała przyroda - czyli gliny. I nie mówię tu o czasach bardzo odległych, przed kilkudziesięciu laty we wszystkich krajach bloku wschodniego były w obiegu specjalne poradniki, w których podpowiadano jak samodzielnie wybudować dom z wykorzystaniem naturalnych technik. Potem jednak przyszedł wszechobecny beton, którym zamurowano polską wieś. Trudno dzisiaj żelbetową konstrukcję „zwrócić” naturze, trudno też namówić dzikich zapylaczy do zamieszkania w nowoczesnym budownictwie. Dlatego w dobie walki o pszczoły powinniśmy troską otoczyć ich siedliska. Zdaję sobie sprawę, że to wyzwanie karkołomne, po drodze napotkamy bowiem urzędników, nadzór budowlany, deweloperów i wielu innych nieświadomych ludzi, którzy w ruinie nie dostrzegą potencjału ekologicznego – mówi Wojciech Owczarzak.

DSC 0328ZAP

– Podczas naszych wędrówek po Wielkopolsce oraz innych częściach kraju wynajdujemy perełki architektoniczne, czasem są to już totalne ruiny. Namawiamy ludzi, by je zadaszyć i zachować, a natura bardzo szybko się odwdzięczy. W suchym, nasłonecznionym fragmencie muru, czy glinianym tynku natychmiast pojawią się nowi lokatorzy.

Jak czytamy w serwisie internetowym www.dzicyzapylacze.pl, połowa gatunków dzikich pszczół Polski jest rzadka lub zagrożona wyginięciem. Ich problemem jest bardzo niska reproduktywność. Inne powody to zaorywanie miedz, duża konkurencja o pokarm (presja pszczoły miodnej), mała liczba osobników, specyficzne wymagania dotyczące gniazdowania, przeznaczanie jałowych gleb pod budowę, likwidacja zadrzewień śródpolnych, sadzenie obcych gatunków roślin (nieprzydatnych lub wręcz szkodliwych dla dzikich pszczół i lokalnego ekosystemu).

wydrążone tuneleZAP

Oprócz kurczenia się miejsc oferujących bazę pokarmową, chemizacji rolnictwa, coraz mniej jest siedlisk, w których miałyby one odpowiednie miejsca gniazdowania. Warto zatem wrócić do korzeni i zrezygnować z gładko przystrzyżonych trawników, brukowanych przestrzeni, egzotycznych nasadzeń. Dzisiejsze modne ogrody stają się pustyniami pokarmowymi dla dzikich zapylaczy. Przy niewielkim zaangażowaniu można to zmienić, wystarczy założenie niewielkiego obszaru kwietnej łąki, której nie będziemy kosić. Warto również zainwestować w specjalny hotel dla owadów, można go wykonać praktycznie bezkosztowo, wykorzystując niepotrzebne już materiały budowlane i resztki roślin. Ale o tym napiszemy już w kolejnym tekście dotyczącym budownictwa naturalnego.

Przemysław Chrzanowski

Wojciech Owczarzak, certyfikowany trener tynkowania naturalnego, doświadczony tynkarz gliniany, budowniczy naturalny, wiceprezes fundacji Centrum Inicjatyw Naturalnych.

Warto zajrzeć:

http://www.fundacja-cin.pl

https://www.facebook.com/naturalnetynkowanie

https://dzicyzapylacze.pl

Możesz również:

ZBUDOWAĆ HOTEL DLA ZAPYLACZY

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx