Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Żabom na ratunek

Wczesną wiosną, kiedy tylko puszczą lody, a śniegi zaczynają topnieć, zew natury budzi do aktywności nasze pospolite płazy. Ropuchy szare, bo o nich mowa, masowo migrują wówczas do miejsc rozrodu. Barierą trudną do pokonania są dla nich ciągi komunikacyjne. Na asfaltowych szosach, pod kołami samochodów giną tysiące stworzeń. Na szczęście są w Polsce miejsca, gdzie w modelowy sposób prowadzi się akcje ratowania żab.

2 fot archiwum mpn2minix
Fot. Archiwum MPN.

Przemysław Chrzanowski: Od jedenastu lat prowadzicie Akcję Żaba. Jakie były początki tego przedsięwzięcia?

Magdalena Kuś, kierownik Zespołu ds. Edukacji w Magurskim Parku Narodowym z siedzibą w Krempnej:

- Pierwszą akcję rozpoczęto w kwietniu 2005 roku. Wtedy prowadzili ją jedynie pracownicy Parku. Została utworzona bariera wzdłuż drogi na długości 265 metrów od strony Kątów w kierunku Nowego Żmigrodu. Była nią siatka ogrodowa, lekko wkopana w ziemię. Tuż przy niej, od strony rowu, co 15 metrów wkopane zostały wiaderka (pułapki), do których wpadały szukające przejścia na drugą stronę drogi płazy.

Pracownicy codziennie kontrolowali miejsce migracji wyjmując zwierzęta, które wpadły do pułapek, licząc je, określając gatunek i przenosząc w pobliże miejsca rozrodu. Notowano też warunki pogodowe (m.in. temperaturę powietrza, opady i zachmurzenie), które później mogłyby być wykorzystane do analizy wyników. Pracownicy Parku zauważyli, że płazy migrują również w miejscu, gdzie nie ustawiono siatki. Zatem kontrolowali również dodatkowy odcinek o długości 290 m w kierunku Nowego Żmigrodu, określając liczbę i gatunek migrujących osobników żywych oraz martwych znalezionych na drodze.

1 fot piotr czomko2minix
Fot. Piotr Czomko.

Kiedy rozpoczyna się i jak długo trwa żabia migracja?

- To wszystko zależy od tego, jaki przebieg ma zima. Jeżeli śniegi długo zalegają w rowach, a temperatury są dalekie od wiosennych, to z pewnością migrujących płazów prędko nie zobaczymy. Zaobserwowaliśmy, że czynnikami pobudzającym żaby do aktywności są deszcz, wyższa temperatura oraz długość dnia.

Deszcz sprzyja wędrówkom płazów, ale nie jest jedynym czynnikiem pobudzającym płazy do wędrówek. Zdarza się, że śnieg jeszcze zalega w rowach i nie ma deszczu, ale dzień jest na tyle długi, że pomimo niekorzystnych warunków ropuchy rozpoczynają migrację. Kiedy zatem zaczyna padać, a temperatura jest już zdecydowanie plusowa, wtedy ich migracja zaczyna się na dobre.

To proces dość nagły, ponieważ jednego dnia możemy nie widzieć ropuch na szosie, a w kolejnym pojawi się ich setka. Sukces takiej akcji zależy zatem od bacznego obserwowania przyrody. Migracja żab trwa kilka tygodni i czas jej trwania także uzależniony jest od warunków pogodowych.

2 fot piotr czomko2minix
Fot. Piotr Czomko.

Rozstawienie siatek to dopiero początek akcji…

- A propo's siatek: dziś instalujemy je już na ponad 600 metrach. I rzeczywiście jest to w zasadzie początek całego przedsięwzięcia. Siatka ma za zadanie uniemożliwić żabom przedostanie się na jezdnię, naszą rolą jest natomiast zebrać je i przenieść na drugą stronę, gdzie znajduje się miejsce ich rozrodu. Zazwyczaj jest tam jakiś teren podmokły, staw, czy choćby oczko wodne. Trzeba to robić dość systematycznie, najlepiej każdego dnia, a w szczycie migracji kilka razy dziennie..

Wymaga to zaangażowania sporej rzeszy ludzi. Czy w bezpiecznej migracji pomagają żabom tylko pracownicy Parku?

- Oprócz pracowników Magurskiego Parku Narodowego w akcję od lat włączają się uczniowie jednej ze szkół średnich w Żmigrodzie. Technicznie wygląda to tak, że każdego dnia przyjeżdżamy do tej placówki i zabieramy dwóch uczniów, którzy pracują razem z nami i wybierają z siatek ropuchy. To pomoc bezcenna, ponieważ zdarzają się takie dni, że do zebrania i przeniesienia mamy około tysiąca płazów.

3 fot archiwum mpn2minix
Fot. Archiwum MPN.

Sami temu wyzwaniu byśmy nie podołali. Tym bardziej, że oprócz czysto fizycznej pracy, jest jeszcze ta umysłowa. Ponadto dla nas najważniejsza jest rola edukacyjna tej akcji, Jak już wspomniałam, prowadzimy też statystyki, wszystkie wyłapane żaby są liczone, określamy także ich przynależność gatunkową. Najwięcej mamy ropuch szarych, ale zdarzają się także żaby trawne i traszki grzebieniaste.

A czy po rozrodzie żaby migrują z powrotem w miejsca, skąd przyszły? I czy w związku z tym całą akcję należy powtórzyć w odwrotnym kierunku?

- Powroty są bardzo rozciągnięte w czasie i z pewnością nie bylibyśmy w stanie nad nimi zapanować. Migracja w odwrotnym kierunku trwa w sumie kilka miesięcy i nie jest już tak zmasowana jak w przypadku wędrówki do miejsc rozrodu, ropuchy pojawiające się na drodze to wtedy sporadyczny widok. Nie mniej muszę zaznaczyć, że z owymi powrotami mamy do czynienia nawet już teraz. Pozostaje zaapelować do kierowców, by omijali te pojedyncze płazy. My ze swojej strony możemy zrobić tylko tyle, że w porę usuniemy siatki po przeciwnej stronie jezdni, by umożliwić ropuchom bezpieczny powrót.

Wróćmy do statystyk. Czy wasze wyliczenia jasno pokazują, że takie akcje mają sens?

- To widać gołym okiem. Mieliśmy takie miejsca, gdzie na pewnych odcinkach jezdni w ciągu kilkunastu godzin pod kołami samochodów ginęły setki ropuch. Dziś tego nie ma. Zaraz na początku naszej akcji przeprowadziliśmy drobiazgowe wyliczenia, z których wynikało, że na terenie nieogrodzonym siatkami „podróży” przez szosę nie przeżywało czasem 70 procent żabiej populacji. Tegoroczna Akcja Żaba jeszcze trwa, ale już można powiedzieć, że w sumie od 2005 roku udało nam się uratować blisko 35 tys. płazów. I to pokazuje, że nasze przedsięwzięcie ma sens.

fot magdalena kus2minix
Fot. Magdalena Kuś.

Od lat prowadzi się w Polsce szeroko zakrojone inwestycje drogowe. Czy praktykuje się już budowę przepustów pod jezdniami, dedykowanych dla płazów?

- To byłoby najlepsze rozwiązanie. Najlepsze, bo kompletnie nieinwazyjne. Płazy nie narażane na stres mogłyby migrować spokojnie specjalnymi korytarzami. To się w Polsce już dzieje. My sugerowaliśmy zarządcy drogi takie rozwiązanie i jesteśmy pełni nadziei, że sprawa będzie załatwiona pozytywnie.

Akcja Żaba potrzebna byłaby w wielu miejscach Polski. Jak zabrać się za organizację takiego przedsięwzięcia?

- Najważniejsze to uświadomić sobie, jaka jest skala problemu na konkretnym terenie. Trzeba dokonać koniecznych obserwacji i ustalić w jakich miejscach ginie na szosie najwięcej płazów. Zanim przyjdą konkretne działania, dobrze jest znaleźć partnera do działania. Można sprawą zainteresować jakąś instytucję, w pierwszym rzędzie sugerowałabym porozumieć się w tej kwestii z zarządcą drogi i Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska.

fot sabina skauba2minix
Fot. Sabina Skauba.

Na szczęście podejście do ekologii zmieniło się w naszym kraju bardzo wyraźnie, zatem żaden z przedstawicieli owych instytucji nie powinien pomysłu takiej akcji traktować w kategoriach fanaberii lokalnych miłośników przyrody. Nakłady na zorganizowanie tego przedsięwzięcia są niewielkie, a jego efekty bardzo wyraźne. Dodatkowo pozytywnym aspektem akcji jest fakt włączania się w nią młodych ludzi. Jest to dla nich ważna lekcja nie tylko przyrody, ale i odpowiedzialności.

***

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx