Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Wolontariat lub studia za granicą – warto!

 

Czy trzeba znać doskonale język, mieć pieniądze i szerokie kontakty, by wyjechać na studia lub wolontariat? Odpowiedź brzmi oczywiście: nie. Najważniejsza jest sama chęć niesienia bezinteresownej pomocy, chęć wyjazdu i determinacja w dążeniu do celu. Wolontariat zagraniczny bądź studia w innym kraju są nie tylko dobrą okazją do poznania nowych ludzi i podszkolenia języka. Wielu osobom dłuższy wyjazd za granicę dał o wiele więcej: wiarę we własne siły, poczucie wartości i odwagę, wyznaczył ścieżkę kariery.

26 letnia Ola jeszcze kilka lat temu  nie przypuszczała, że jej marzenia się spełnią. Pochodzi z małej wioski, z dość ubogiej i licznej rodziny, w której owszem wyjeżdżano za granicę –  ale najczęściej do pracy zarobkowej w Niemczech. Wakacje, ferie, wolny czas spędzała jak jej rówieśnicy – w domu na wsi. Pierwszy wyjazd w góry i nad morze – dopiero na studiach (w liceum owszem, zorganizowano jedną wycieczkę – do Warszawy). Marzenia o poznawaniu świata, podróżach towarzyszyły jej jak mówi „od zawsze”. Ziściły się dopiero kilka lat temu.

Studiowałam dziennie, rodzice nie mogli mnie utrzymywać. Dorabiałam do skromnego stypendium, nie było mowy o podróżach. Dowiedziałam się o możliwości wyjazdu na wolontariat do pracy z dziećmi, gdzie opłacony był przejazd, skromne mieszkanie i kieszonkowe. Zdecydowałam się i postanowiłam połączyć zdobycie doświadczenia z chęcią poznania innego kraju. To był skok na głęboką – pierwszy wyjazd za granicę i od razu na dwa miesiące – mówi.

Wyjazd stał się początkiem drogi Oli do odkrywania pasji i powołania. W ramach wolontariatu 2 miesiące pracowała w organizacji zajmującej się aktywizacją dzieci ze środowisk wiejskich, zaniedbanych, podobnych do tych, w którym sama się wychowała. Prowadziłyśmy świetlicę, przygotowywałyśmy wyjazdy dla dzieci, organizowłyiśmy im czas, uczyłyśmy je. Nawiązałam wiele kontaktów z koordynatorami projektów, pracownikami. Wolontariat traktuję jako moje pierwsze poważniejsze doświadczenie zawodowe, które wdrożyło mnie w pracę w zespole, nauczyło planowania. Ponadto podszkoliłam język obcy i zwiedziłam kraj – dodaje.

Nie da się ukryć, że język obcy bardzo pomaga podczas pobytu za granicą. Wolontariusz powinien chociażby w stopniu podstawowym rozumieć język kraju do którego jedzie. Wyjeżdżając nie znałam języka ukraińskiego, nieco rosyjski został mi w pamięci. Dlatego wybrałam wschód – mój angielski do tej pory kuleje. To chyba największa bolączka szkół wiejskich i tych z małych miast. Dlatego uczniów i ich rodziców z tzw. zaniedbanych terenów zachęcam do nauki tego języka – nawet jeśli w podstawówce nadal króluje rosyjski, a w szkole średniej naucza pan od wychowania fizycznego. Pierwszy wyjazd przerodził się w fascynację regionem, jego kulturą i językiem.Ola za to zna dziś perfekcyjne rosyjski i ukraiński, pracuje w firmie turystycznej, organizuje wycieczki na Ukrainę i do Rosji. Po powrocie z wolontariatu rozpoczęła drugi, obok pedagogiki kierunek studiów – turystykę i została w tej branży. Stać ją na podróżowanie i rozwijanie pasji, których nie miała szansy poznać jeszcze kilka lat temu. Wyjazd za granicę dał mi dużo odwagi i wiary w siebie, uświadomił co chcę robić w życiu. To coś więcej niż wpisanie doświadczenia do CV. Będąc w liceum nie wierzyłam, że kiedykolwiek będzie mi dane zwiedzać inne kraje, żyć inaczej niż rodzice. Pomagam młodszemu rodzeństwu – wyjazdy, chociażby kilkudniowe poza granice swojego regionu są nieocenione, ogromnie rozwijają, pokazują, że można żyć inaczej. Obecnie brat wyjeżdża na Erasmusa, wesprę go finansowo. Owszem, start w dorosłe życie młodych ludzi jest bardzo nierówny. Ale nie jest to bariera nie do przeskoczenia – podsumowuje Ola.

Podobnie uważa Magda, która w 2009 roku przez 5 miesięcy pracowała jako wolontariuszka w Kirgistanie i Tadżykistanie. To był również jej pierwszy, dłuższy pobyt poza krajem. Taki wyjazd bardzo poszerza horyzonty, człowiek staje się bardziej otwarty na nowe kultury, mentalność innych ludzi. Magda wyjechała w ramach programu Wolontariat Polska Pomoc, do pracy w organizacji Save the Children. To była jej organizacja goszcząca. Organizacją wysyłającą było Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), z którą Magda współpracuje do dziś. Pracownicy Save the Children poszukiwali osoby do pracy w ich biurze. W PCPM napisaliśmy projekt na konkurs programu Polska Pomoc i dostaliśmy dotację. Tak wyjechałam i prawie pół roku pracowałam z Kirgizami, Tadżykami, Amerykanami, Francuzami. Porównałam ich system pracy z polskim – nie było łatwo się wdrożyć – śmieje się Magda. W tych krajach można zapomnieć o noszeniu zegarka – czas ma zupełnie inne znaczenie niż w Europie. To z początku było bardzo irytujące, ale nie miałam wyboru, przywykłam. Takich drobiazgów, do których musiałam się przyzwyczaić było wiele. Ale z tego składa się unikalna specyfika danego kraju, nie należy z tym walczyć, ale poznawać i akceptować.

 Do czego jeszcze trudno było się przyzwyczaić, jakie pojawiły się problemy? Ponieważ byłam wolontariuszką, miałam wrażenie, że nie traktuje się mnie poważnie jak pełnoprawnego pracownika. Przyjechałam pełna energii, chciałam zbawiać świat. Kilka godzin po męczącej ,dobowej przeprawie Polska-Kirgistan pojawiłam się w biurze, czym wzbudziłam ogromne zaskoczenie. „Po co tak szybko” – pytali.” Odetchnij kilka dni, zwiedź miasto, mamy pięć miesięcy, jeszcze się napracujesz”. Taki bardzo gościnny i życzliwy stosunek mieli również do drugiej wolontariuszki z Japonii. Raczej traktowali nas jak gości niż pracowników, nie wypadało im dawać nam trudniejszych i odpowiedzialnych zadań ponad to, co napisane zostało w projekcie, chociaż kiedy zrobiłam to co do mnie należało, chciałam im pomagać w innych działaniach. Nie płacili za naszą  pracę i mogli mieć poczucie, że nas wykorzystują. Istnieją jednak organizacje goszczące, traktujące wolontariuszy jak tanią siłę roboczą.

 
Magda pracowała m.in. w biurze Save the Children w Kirgistanie.

„Należy pamiętać, że podstawowa różnica między pracą wolontariusza a pracą na etat jest oczywista: wolontariusz nie otrzymuje wynagrodzenia. Ale nie oznacza to, że dla organizacji czy instytucji, w której pracuje, jest tanią siłą roboczą. Po pierwsze – zabrania tego prawo. Wolontariusz nie może pracować w zastępstwie pracowników etatowych, czy wykonywać niechciane przez innych prace. Wolontariusz realizuje specjalnie stworzony dla niego projekt, określający zadania wolontariusza, czas pracy, szkolenia etc. Nie bez znaczenia jest również motywacja i pasja, która u wolontariuszy jest niejednokrotnie większa niż u pracowników etatowych. Wolontariusz z powołania ma siłę przebicia, pasję i chęć zmieniania świata – a to przy wielu projektach jest niezbędne”- czytamy w „ABC Wolontariatu za granicą”- publikacji dostępnej na www.eurodesk.pl/artykul/wolontariat.

Bardzo ważne jest ustalenie swoich obowiązków z organizacją goszczącą jeszcze przed wyjazdem, żeby nie czuć się niepotrzebnym i nie tracić czasu. Projekty najczęściej przygotowują organizacje goszczące, we współpracy z organizacjami wysyłającymi i wolontariuszem, dlatego warto mieć swój wkład w przygotowanie wniosku. W wypadku wolontariatu o charakterze misyjnym lub humanitarnym, który najczęściej polega na pomocy potrzebującym, projekty tworzą organizacje wysyłające wolontariuszy lub sponsorzy wolontariatu. Mój projekt przygotowali pracownicy organizacji wysyłającej oraz goszczącej, miałam również wkład w zaplanowanie działań, także jadąc wiedziałam co mnie czeka, jakie mam obowiązki - mówi Magda. O wiele gorzej jest kiedy wolontariusz trafia za granicę do pracy w organizacji i okazuje się, że ma robić coś innego niż zaplanowano. Zdarzają się takie przypadki. Moje znajome pojechały jako rehabilitantki do pracy w szpitalu. Na miejscu okazało się, że nie ma tam nawet sali do rehabilitacji, sprzętu. Kierownictwo szpitala zaproponowało im zatem pracę na inny oddziale, bynajmniej nie spokrewnionym z rehabilitacją. Dziewczyny odmówiły i stanęły na wysokości zadania: zakasały rękawy, poruszyły niebo i ziemię, pozyskały sponsorów i wyposażyły salkę w podstawowe sprzęty. Ale gdy zastały tę sytuację miały ochotę wrócić do kraju – mówi Magda.W tym przypadku zabrakło wystarczającej komunikacji w trakcie pisania projektu między organizacjami wysyłającą a goszczącą.

Oprócz zaplanowania samej pracy, ważne jest poznanie kwestii związanych z codziennym życiem na miejscu, by nie doznać szoku i nie wpadać w panikę. Można doskonale czuć się w pracy w organizacji zagranicznej, ale np. klimat, uwarunkowania środowiska, inna kultura mogą stać się nie do zniesienia. W ramach programu, przed wyjazdem Magda przeszła szkolenie. Mieliśmy spotkania z trenerami, którzy uświadamiali nas jakie możemy spotkać problemy, z lekarzami, którzy ostrzegali przed chorobami na miejscu. Organizacje wysyłające i goszczące organizują szkolenia dla wolontariuszy, które mają ich przygotować i wdrożyć w pracę za granicą. Warto również spotkać się z innymi wolontariuszami (lub podróżnikami), którzy byli w danym kraju i mogą podpowiedzieć cenne wskazówki: co wziąć, czego unikać, jak się zachowywać. Już na miejscu warto poszukać również… Polaków.

Żałuję, że wcześniej nie dowiedziałam się o Polakach, którzy mieszkają w krajach środkowej Azji. Dopiero po miesiącu pobytu ich poznałam. Po przyjeździe do drugiego kraju od razu wzięłam się za szukanie Europejczyków, którzy mieszkają tam od dłuższego czasu – to był strzał w dziesiątkę! Poznałam ich życie, opowiedzieli o sytuacji kraju ze swojej perspektywy. To bardzo cenne wspomnienia i niezwykle serdeczni ludzie.

 
Wyjazd do innego kraju jest szansą na poznanie nowych kultur. Magda na targu.

Podczas pobytu mogą pojawić się niespodziewane wypadki, na które również warto się przygotować. Moje mieszkanie zostało okradzione, potem samochód którym jechałam miał stłuczkę z trolejbusem, co jakiś czas miałam problemy żołądkowe, kilka razy zmieniałam miejsce zamieszkania, rodzina w Polsce dzwoniła wręcz z nakazem powrotu do kraju – ale wytrwałam! Ponadto na każdym kroku zdarzały się też przypadki niezwykłe: usłyszeć język polski przypadkowo na ulicy w Duszanbe – bezcenne – śmieje się dziś Magda.

Podczas swojego pobytu Magda zaczęła pisać bloga dla rodziny i znajomych. Początkowo były to relacje, potem pisanie zaczęło ją coraz bardziej pochłaniać. Do dziś bloga odwiedziło  ponad 3 000 unikalnych użytkowników, zgłaszają się podróżnicy, którzy chcą zasięgnąć rady. Chciałam jak najwięcej dowiedzieć się o tych krajach, historii, polityce, życiu zwykłych ludzi, przyrodzie. Fascynacja regionem i pisaniem wpłynęła na to co robię obecnie – czyli pracą w redakcji. Można powiedzieć, że wyjazd i przypadkowe odkrycie zamiłowania do pisania całkowicie zmieniło moje życie. Sprecyzowałam swoje plany zawodowe, piszę ale… w tym roku znowu wracam do Azji Środkowej – dodaje.

To był mój pierwszy wyjazd do Afryki – pisze na swoim blogu Iwona. Pracowałam bezpośrednio z dziećmi, które na co dzień doświadczają ubóstwa, wykluczenia, dziećmi, które straciły rodziców z powodu AIDS. Wyjeżdżając bałam się malarii, bałam się ludzi. Teraz się nie boję. Doceniam Europę, jednak nie boję się Afryki – potrafi być piękna i fascynująca.

 
Iwona pracowała z dziećmi w Tanzanii.

Iwona wyjechała na wolontariat do projektu „Praca z niepełnosprawną młodzieżą w Tanzanii”, do Afryki wyjechała dzięki programowi GLEN. Wcześniej pracowała jako wolontariuszka na Syberii – to był jej pierwszy wyjazd, który podobnie jak Magdy, ukształtował jej ścieżkę zawodową. Wolontariat jest sposobem na życie – mówi Iwona. Potwierdza to Magda i Ola – wszystkie znają wolontariuszy, którzy zostali dłużej niż zamierzali. Znani są także wieczni wolontariusze, którzy tylko zmieniają kraje. Wolontariat stał się ich pracą, sposobem na życie. Jednak system krajów z których pochodzą jest inny niż w Polsce. To głównie Europejczycy, którzy otrzymują sowite kieszonkowe, które można porównać do średniej polskiej płacy miesięcznej. Za taką kwotę w biednych krajach Afryki nie muszą oszczędzać – mówi Magda.

Zapewne większość osób, które wyjechały na wolontariat zagraniczny nie żałują tego: nauka języka, pobyt w egzotycznym kraju, rzesza nowych znajomych, zdobyte doświadczenie są nieocenione. Zdarzają się jednak przypadki, kiedy wyjazd może okazać męczący i kiedy wolontariusze wracają wcześniej niż zamierzali. Dlatego bardzo ważne jest rozważenie wszystkich za i przeciw już na etapie planowania.

Warto najpierw spróbować wolontariatu w swoim kraju. Magda już w liceum pracowała jako wolontariuszka: były to drobne prace biurowe, przygotowywanie ulotek, plakatów, a także map (z wykształcenia Magda jest geografem). Również mapami zajmowała się podczas wolontariatu zagranicznego. Nie spotkał mnie zatem szok: podobne rzeczy robiłam w Polsce – mówi.

Osoba, która nie jest otwarta, może mieć problem ze zintegrowaniem się z innymi, czuć się samotna. Istnieją oferty wyjazdów grupowych dla wolontariuszy i warto z nich korzystać. Koleżanka Magdy z Japonii, Haruka miała ogromny problem z zaaklimatyzowaniem się w Krigistanie. Głównym powodem dla którego czuła się źle, był brak znajomości języka rosyjskiego, jako powszechnie używanego w stolicy kraju. Znajomość angielskiego okazała się niezbyt przydatna. Warto jest znać chociażby podstawy języka, wtedy jest łatwiej.Jak wspomniano – jeśli znajomość języka jest słaba, bądź osoba boi się wyjechać sama, warto wyjechać z grupą innych wolontariuszy.

Warunki pracy i zamieszkania w innych krajach mogą być trudne lub niebezpieczne. Jeśli ktoś źle znosi upały, nie powinien jechać w rejon ekstremalnych temperatur. W uboższych krajach mogą pojawiać się problemy z dostawą prądu, łącznością (oraz Internetem). W stolicy, kiedy zaczynały się opady brakowało prądu. Czołówka wzięta z Polski okazała się najbardziej przydatnym sprzętem – mówi Magda.

 Niektóre kraje mogą być dla obcokrajowców niebezpieczne. Są to rejony zapalne, podatne na zamieszki czy wojny, jak. np. Afganistan czy afrykańskie kraje arabskie, które obecnie są niespokojne. Na pewno organizacja wysyłająca ani goszcząca wiedząc o zagrożeniach nie wyślą wolontariusza w taki teren. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że  niebezpieczeństwo zamieszek czy wojny w krajach wrażliwych, niestabilnych istnieje.

Iwona była na wolontariacie w Gruzji w 2008 roku, kiedy wybuchł konflikt gruzińsko-rosyjski. Została ewakuowana do Armenii na czas działań. Podczas pobytu Magdy w Tadżykistanie kilka razy trzęsła się ziemia. Wiedziałam, że jadę w teren aktywny sejsmicznie, ale kompletnie się do tego nie przygotowałam. Zamieszkała w wysokim bloku, a wiadomo, że im wyżej tym trzęsienie jest bardziej odczuwalne. Wyprowadziłam się natychmiast po nocy, kiedy trzęsło, zamieszkałam w małym parterowym domu, byłam już spokojniejsza. Powinnam sobie to zagrożenie uświadomić wcześniej – mówi.

Chcący wyjechać na wolontariat często zastanawiają się, jak ich umiejętności mogą przydać się w pracy w innym kraju. Aby wyjechać na wolontariat za granicę nie trzeba mieć doświadczenia. Warto jednak zrobić analizę: w czym jestem dobry, co chcę robić, spróbować w kraju. W procesie rekrutacji wolontariuszy dotychczasowe doświadczenia mogą okazać się istotne. Dlatego, jak wspomniano, watro zdobyć praktykę na wolontariacie w Polsce. Pomocne są w tym portale skierowane do wolontariuszy, np. witryna organizacji wolontariackich w Polsce www.wolontariat.org.pl czy www.ngo.pl.

Takich dylematów jak „co chcę i będę robić” nie mają wyjeżdżający na studia zagraniczne. Odpowiedź jest bowiem prosta: będą studiować. Najpopularniejszy obecnie program dla Polaków, oferujący wyjazdy na studia zagraniczne to Erasmus „ Uczenie się przez całe życie”. Na studentów co roku czekają miejsca w ponad 2 tys. szkół wyższych w Europie. Czas studiów w ramach programu wlicza się w tok polskich studiów. Studiować można jeden lub dwa semestry. Warunkiem otrzymania stypendium Erasmusa jest ukończenie pierwszego roku studiów, dobre wyniki w nauce oraz potwierdzona znajomość języka obcego. Stypendysta Erasmusa otrzymuje ok. 200-300 euro miesięcznie.

Na studia w Polsce dostałam się na inną uczelnię niż chciałam, dlatego po ukończeniu pierwszego roku postanowiłam skorzystać z Erasmusa – mówi Monika, studentka architektury. Razem ze znajomymi ze studiów wyjechaliśmy do Holandii, to był mój pierwszy dłuższy wyjazd i uważam, że bardzo się opłacało. Monika wraz z innymi studentami wynajęła mieszkanie, dzięki czemu studiowanie było tańsze. Ponadto nieco dorabiałam - fotografowałam architekturę, pisałam artykuły do czasopism branżowych. Rodzice nieco mi pomagali, ale ich wkład starałam się ograniczać do minimum – mam jeszcze młodsze rodzeństwo, które także chce studiować. Dla Moniki wyjazd na studia w ramach Erasmusa to również poznanie innego świata, niż ten który znała do tej pory. Poznałam wiele wspaniałych osób, dzięki nim zwiedzałam Europę – odwiedzamy się nawzajem, co obniża koszty podróżowania. Dla poprawy mojego języka angielskiego wyjazd był nieoceniony. Odkryłam nowe zainteresowania, pracę magisterską chciałabym pisać na uczelni, na którą trafiłam w ramach Erasmusa. Sprecyzowałam plany zawodowe w oparciu o doświadczenie holenderskie - mówi.

Stanowczo wyjazd na studia zagraniczne pod wieloma względami jest łatwiejszy niż wolontariat zagraniczny. Będąc na studiach warto postarać się o taką formę stypendium. Należy się jednak spieszyć – programy skierowane do młodzieży w ramach „Uczenie się przez całe życie” trwają do końca 2013 roku.

Komisja Europejska ogłosiła rok 2011 Europejskim Rokiem Wolontariatu Propagującym Aktywność Obywatelską. Obchody mają przybliżać i zachęcać do podjęcia działalności. Wolontariackiej. Celem Europejskiego Roku Wolontariatu jest zmniejszenie barier dla wolontariatu w Unii Europejskiej, poprawa jego jakości i wynagradzanie działań wolontariackich. W związku z obchodami przygotowano szereg inicjatyw: na najbliższym XV Międzynarodowym Salonie Edukacyjnym  PERSPEKTYWY 2011 promowana będzie unijna inicjatywa „Mobilna młodzież”. W ciągu trzech dni , od 3 do 5 marca będzie można odwiedzać stoisko programu oznaczone nr 200 w Sali Ratuszowej Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. 4 marca odbędzie się debata: zainteresowani będą mieć możliwość spotkania i podyskutowania z młodymi ludźmi – uczestnikami unijnych programów edukacyjnych, którzy już pracowali, studiowali lub odbywali wolontariat za granicą. W obchody włączono także środki masowego przekazu: specjalny, lutowy dodatek „Przekroju” poświęcony jest wolontariatowi (www.przekroj.pl/wolontariat.html). Zapewne takich opracowań, spotkań, konferencji, kampanii informacyjnych pojawi się w tym roku wiele. Warto odwiedzać stronę internetową Departamentu Pożytku Publicznego Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, który koordynuje działania związane z obchodami: www.erw2011.gov.pl/pl .

Moda na wolontariat i studia zagraniczne docierają do Polaków. Wyjazd za granicę zmienił, bądź bardzo na wpłynął życie Oli, Magdy, Iwony i Moniki, ukształtował ich zainteresowania i ścieżki kariery. Wszystkie rozmówczynie polecają takie doświadczenie. Jeżeli czegoś żałuję, to tego, że tak późno pojechałam pierwszy raz - mówi Ola. To zmieniło dużo w moim życiu. Osiągnęłam więcej niż chciałam i zamierzałam - dodaje. Monika chce zostać ambasadorką i propagatorką takich wyjazdów w swojej małej gminie, w której programy wolontariacie są zupełnie nikomu nieznane. Takie doświadczenie może pomóc w rozwoju każdego człowieka, nawet temu z najmniejszej wioski, któremu się wydaje, że nic nie potrafi i nigdy nie wyjedzie poza granice swojego regionu.

Autor: Anna Stańczuk

1 komentarz

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx