Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Wydrukuj tę stronę

#GaszynChallenge – moda na aktywne pomaganie

W ostatnich tygodniach media społecznościowe zdominowane zostały przez akcje pomocowe na rzecz walki z pandemią. O wsparciu dla służby zdrowia, rapowały gwiazdy rodzimego show-biznesu. Swe „gorące 16” publikowali w sieci także naukowcy, sportowcy, czy politycy. W cieniu celebryckich popisów toczyła się w internecie walka o życie kilkunastomiesięcznego Wojtusia z Galewic, cierpiącego na SMA.


Fot. Tomasz Chabior, OSP Dobrzeń Mały.

Lokalna społeczność ruszyła niebo i ziemię, by zebrać astronomiczną kwotę 9 milionów złotych na nowatorską terapię genową. Choć graniczyło to z cudem, udało się. A istotną cegiełkę dołożył od siebie strażak z podwieluńskiego Gaszyna (woj. łódzkie), który wzorem wspomnianych gwiazd sceny i ekranu zapoczątkował słynne na cały kraj wyzwanie.

Zbiórka trwała cztery miesiące i zaczęła się jeszcze przed epidemią koronawirusa. W powiecie wieruszowskim oraz kilku innych powiatach ościennych trwała gorączka aukcji, kiermaszów, rozmaitych wyzwań, kampanii społecznych. W pewnym momencie możliwości lokalnej społeczności zdawały się być na wyczerpaniu a zbiórka znacznie spowolniła. Mimo iż na koncie charytatywnego portalu Się Pomaga widniała kilkumilionowa kwota, to cel nadal był niedosiężny. Potrzebny był impuls, który spowoduje jeszcze większą mobilizację. I wtedy pojawił się druh Marcin Topór.

- Wyszedłem przed dom, postanowiłem nagrać krótki film, wpłaciłem, oczywiście, pieniążki na Wojtusia, po czym wykonałem 10 pompek i nominowałem kolejnych 5 osób – relacjonował w rozlicznych mediach strażak z OSP w Gaszynie.

Początkowo pompki na rzecz Wojtusia Howisa wykonywali strażacy z okolicznych jednostek. Ale media społecznościowe mają gigantyczną moc i w krótkim czasie dla małego wojownika „pompowali” już druhowie z całego kraju. Z reguły strażacy wychodzili w umundurowaniu przed swe remizy i w zwartym szyku przystępowali do wyzwania. Nominacje bardzo szybko zaadresowane zostały do innych formacji mundurowych. Do dzieła przystąpili funkcjonariusze policji, strażnicy więzienni, pogranicznicy, a w końcówce także wojsko.

Lawina pompek ruszyła również pośród organizacji pozarządowych, udział w challenge’u z ochotą deklarowały koła gospodyń wiejskich, stowarzyszenia, kluby sportowe, sołectwa, orkiestry dęte, drużyny harcerskie, czy parafie. Obojętni wobec akcji nie pozostały lokalne firmy. Niektóre z nich do wyzwania przystąpiły na niespotykana dotąd skalę. W jednej z fabryk meblowych na zakładowym parkingu pompki wykonywało kilkaset osób, a rytm wyznaczał im klakson firmowej ciężarówki. Zakłady nominowały kolejne zakłady, szkoły kolejne szkoły, urzędy inne urzędy i tak #GaszynChallenge dotarł za granicę. Bardzo zabawnie do wyzwania podeszli Bawarczycy, którzy pompowali… swe rowery. Podobnie zresztą do sprawy podeszły ekspedientki jednego z marketów, pompując baloniki. Sprawa nabrała medialnego rozgłosu nie tylko za sprawą Facebooka, ale również stacji telewizyjnych. I tu nie było żadnych podziałów: pot wylewali jednakowo dziennikarze stacji komercyjnych oraz wszystkich oddziałów regionalnych TVP. „Pompowali” na wizji komentatorzy sportowi, prezenterzy pasm śniadaniowych, dziennikarze informacyjni i ci od pogody…

Z początkiem czerwca wiadomo było już, że tej machiny nie da się zatrzymać, a zebranie całej kwoty jest tylko formalnością. 12 czerwca portal Się Pomaga poinformował, że na rzecz Wojtusia przekazano ponad 10 ml. zł. Swoją zbiórkę organizowała również fundacja Happy Kids, do całej puli włączono ponadto środki z akcji SMS-owej. Najdroższy lek świata dla Wojtusia Howisa jest już na wyciągnięcie ręki. Jednorazowy wlew dożylny tego specyfiku powoduje, że organizm dziecka sam będzie w stanie produkować białko odpowiedzialne za neurony ruchowe. Początkowo mówiło się, że konieczny będzie wyjazd do Stanów, ale okazało się, że terapię można przeprowadzić w Polsce. Jak poinformowali rodzice dziecka, badania kwalifikacyjne wykonane w Lublinie zakończyły się powodzeniem.

Czy to oznacza koniec #GaszynChallenge? Absolutnie nie. Inicjatywa zapoczątkowana przez jednego człowieka rozlała wielki ogień niemal na cały kraj, postanowiono kontynuować akcję i pomagać innym chorym dzieciom Aktualnie stworzono mapkę według podziału administracyjnego, a każde województwo zbiera środki na inne dziecko. Na koncie akcji od początku jej trwania zgromadzono ponad 2 ml. zł.

Przemysław Chrzanowski

Warto zajrzeć:

https://www.siepomaga.pl/wojtus

https://www.facebook.com/wojtusiawalkazsma/

https://www.facebook.com/osp.gaszyn/

https://www.youtube.com/results?search_query=%23gaszynChallenge

***

Najnowsze