Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Wydrukuj tę stronę

Działanie na wsi w dobie 500+

„Zwracamy się do państwa z serdeczną prośbą o Pomoc w zorganizowaniu funduszy na zorganizowanie wakacyjnego wyjazdu dla dzieci ze środowisk patologicznych z naszej miejscowości…” (pisownia oryginalna). Takim zdaniem rozpoczyna się wiadomość e-mail od stowarzyszenia, które chce wesprzeć rodziny w swojej miejscowości.

„Jako stowarzyszenie obejmujemy wsparciem dzieci ze środowisk patologicznych, których rodzice znajdują się w trudnej sytuacji życiowej. Ze względu na ograniczone fundusze, w tym roku udało się nam zorganizować jednodniową wycieczkę do (…). Dla naszych podopiecznych był to jedyny wakacyjny wyjazd. Bardzo zależy nam na tym, aby w przyszłym roku zorganizować dla dzieci kolonię nad morzem, którego dzieci nigdy nie widziały. Takie przedsięwzięcie wymaga ogromnych środków finansowych, których my nie posiadamy.  Dysponujemy natomiast czasem wolontariuszy – nauczycieli, którzy bezpłatnie będą sprawować opiekę nad dziećmi. Dzięki takiemu wyjazdowi dzieci wiejskie, ze środowisk zagrożonych wykluczeniem będą miały szansę na wyrównanie szans.
Bardzo prosimy o pozytywne rozpatrzenie naszej prośby, jako stowarzyszenie realizowaliśmy wiele projektów i grantów, które służą naszej lokalnej społeczności i dobrze wykorzystujemy wszystkie otrzymane środki (…).

Uwaga na język!

Pracując społecznie, z ludźmi, warto zwracać uwagę na słowa. Wyrażenia „rodzina patologiczna” czy „rodzina dysfunkcyjna” są oceniające i stygmatyzujące. Osoby potencjalnie zainteresowane współpracą z organizacją pozarządową mogą poczuć się urażone słysząc o swojej rodzinie określenie „patologiczna”, „dysfunkcyjna” czy „niewydolna” i nie będą chciały brać udziału w projektach. Warto szukać słów neutralnych, które nie szufladkują i nie oceniają beneficjentów.

Wyrównywanie szans

Niewątpliwie dzieci z rodzin, gdzie występują choroby czy nałogi, mają słabszy start w dorosłe życie niż ich rówieśnicy.  Działania takie jak zorganizowanie dla nich wyjazdu nad morze to na pewno nie lada atrakcja i odpoczynek od codzienności. To także wsparcie dzieci w wyrównywaniu ich szans i praca na rzecz ich lepszego, pełnego życia w przyszłości.

Od 2016 roku w Polsce funkcjonuje Program „Rodzina 500+”, zaś od lipca 2019 roku program obejmuje także pierwsze, niepełnoletnie dzieci w rodzinach. To nie lada zastrzyk finansowy dla rodzin, szczególnie tych, które radzą sobie słabiej. Jak czytamy na stronie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej „Program Rodzina 500+" jest finansowym fundamentem wsparcia rodzin. Program (…)  przyczynił się do znacznej poprawy sytuacji materialnej rodzin, wzmocnił je i nadał należny priorytet. Rozszerzona formuła Programu (czyli 500złotych także na pierwsze dziecko – przyp.autorki)  pozwala na poprawę jakości życia wszystkich polskich rodzin mających dzieci na utrzymaniu i stanowi dopełnienie kompleksowej polityki państwa wobec rodzin.”

Teoretycznie zatem wsparcie w postaci pięciuset złotych miesięcznie powinno wystarczyć na zaspokojenie potrzeby odpoczynku dziecka chociaż raz w roku, np. poprzez tygodniowy wyjazd nad morze. Czemu zatem lokalne stowarzyszenie chce tę potrzebę dzieci zaspokoić  z pominięciem rodziców, szukając pieniędzy u sponsorów?

Praca z rodzicami

Argumentem za pominięciem rodziców w tej roli jest ich „dysfunkcyjność”. Na forum na portalu Facebook czytam: „Często z rodzicami tych dzieci nie da się już nic wypracować lub niewiele…”. Zapewne w części przypadków tak jest i nie pozostaje nic innego jak wspieranie dzieci w wyrównywaniu szans. Część rodziców nie chce bowiem, bądź nie potrafi zajmować się swoimi dziećmi i chętnie oddaje tę rolę samorządom, szkole, organizacjom społecznym i pomocowym. Comiesięczne wsparcie, które otrzymują i które powinno służyć ich dzieciom i rodzinie, przeznaczane są na inne cele i z tym nie można dyskutować, ponieważ tak skonstruowany jest program „Rodzina 500+”.

A może wspólny wyjazd nad morze?

Rodzice mogą czuć się nieporadni. Szczególnie jeśli sami z domu wynieśli schematy, które trudno jest zmienić. Może nikt ich nie nauczył planowania, przygotowywania posiłków, opieki nad dzieckiem? Może w ich domu obecny był alkohol, choroby, rodzice nie pracowali, nigdzie nie wyjeżdżali? Może tylko taki schemat znają i powielają w swoich rodzinach?

Organizacje społeczne mogą pokazywać rodzicom jak pożytecznie spędzać czas. Rzeczywiście, dla osób, które nigdy nie wyjeżdżały na wakacje wyzwaniem może być zaplanowanie i zorganizowanie wyjazdu nad morze. Są wioski, które nie są skomunikowane ze światem, zatem nawet wyjazd do miasta powiatowego może być trudny. Lokalne stowarzyszenie może zaproponować zorganizowanie takiego wyjazdu, przy częściowym finansowym wsparciu rodziców. Np. można umówić się z rodzicami i dziećmi, że każdego miesiąca przez rok będą przeznaczać niewielką kwotę na wakacyjny wyjazd nad morze dla dziecka, a resztę sfinansuje stowarzyszenie (np. już kilka miesięcy wcześniej ubiegając się w gminie o dotację z tzw. podatku „korkowego”). Idealnie byłoby, gdyby wyjazd nad morze mógł być zorganizowany dla rodziców i dzieci. Wspólny odpoczynek mógłby zacieśnić relacje w rodzinie. Ponadto rodzice to zazwyczaj najważniejsze osoby w życiu dzieci i przebywanie z nimi na wakacjach mogłoby dać dzieciom bardzo dużo radości. Dorosłym zaś mogłoby dać odpoczynek od codziennych spraw, inne spojrzenie na spędzanie wolnego czasu.

Rodziny i relacje w rodzinach, ich problemy są bardzo zróżnicowane i mogą być skomplikowane. Na pewno już kilka miesięcy przed takim wyjazdem należałoby przyjrzeć się rodzinom, zaproponować konkretnym osobom wyjazd, umówić się na „wkład własny” danej rodziny. To praca na kilka miesięcy czy lat, ale może dać wymierne efekty.

Jakie jeszcze inne formy spędzania czasu można zaproponować rodzinom?

Festiwal baniek i rowerowy rajd

Wakacje to czas kiedy w gminach czy miastach powiatowych dużo się dzieje. Wchodząc na stronę miasta Pułtusk (miasto powiatowe położone w północnej części Mazowsza, liczące ok 19 000 mieszkańców), można znaleźć bogatą, bezpłatną ofertę dla dzieci w lipcu i sierpniu: „Studio Gier” - gry i zabawy planszowe, zajęcia manualno-plastyczne, „ Mała florystyka”, „Świat barwnych szkiełek” – warsztaty z mozaiki witrażowej, „Angielski na wesoło”, „Teatr cieni”, „Piękno Pułtuska – tryptyk, rysunek i malarstwo”. Właściwie każdego dnia wakacji Miejskie Centrum Kultury oferuje zajęcia dla dzieci w wieku od 7 do 12 lat z powiatu. Podobnie inne instytucje – muzea i biblioteki. Warto z tej bezpłatnej oferty korzystać i informować o tym rodziców, bądź pomóc w organizacji transportu, jeśli jest z tym problem.

Lokalnie, bez konieczności szukania transportu, można zorganizować:

  • Rajdy rowerowe (lub piesze) po nieznanych zakątkach gminy, zabytkach, ścieżkach przyrodniczych, lesie. Rajd może zakończyć wspólne ognisko.
  • Festiwal baniek mydlanych (np. na lokalnym placu zabaw, przy remizie) gdzie każde dziecko i dorosły przynosi swoje bańki.
  • Kino plenerowe dla dzieci i rodziców, prezentujące filmy z dobrym, wartościowym przesłaniem.
  • Wspólne „sprzątanie świata”, zadbanie o fragment lasu czy pobocza
  • Wspólne warsztaty gotowania, zajęcia z budżetu domowego, lekcje oszczędzania dla małych i dużych.
  • Warsztaty rozwojowe dla dzieci i dorosłych: planowanie czasu, przygotowywanie „map marzeń”.
  • Zabawy z animatorem związane ze świętami i porami roku: zabawa na rozpoczęcie i zakończenie roku szkolnego, zabawa karnawałowa, wiosenna…

Dobre pomaganie

Członkowie organizacji społecznych, tacy którzy po całej Polsce szukają pieniędzy na wakacje dla dzieci często mają „serce na dłoni”. Los dzieci, ich dobrostan, przyszłe szczęście nie jest im obojętne. To niezwykle szlachetna, życzliwa postawa wobec najmłodszych, którzy nie z własnej winy przecież znaleźli się trudnym położeniu. Jednocześnie w dobie takich zasiłków dla rodzin (jak program „Rodzina 500+”) warto przyjrzeć się działalności organizacji społecznych, działających na rzecz dzieci. Czy organizując im wyjazdy nie wyręczają rodziców? Co o takiej pomocy myślą sami rodzice? Czy nie będą tkwić w przekonaniu, że im i dzieciom „należy się”? Czy same dzieci nie wyrosną w takim przekonaniu? Czy to nie jest dawanie im „ryby” zamiast „wędki”?

Do wszystkich aktywności na rzecz dzieci warto zapraszać ich rodziców. Warto zachęcać ich do finansowej partycypacji w kosztach wyjazdów, warsztatów, zabaw, chociażby w minimalnych kwotach. Warto rodziców zapoznawać z budżetem wyjazdu, by wiedzieli ile kosztuje dojazd, ile nocleg. Warto pokazywać im jak to się robi (chociażby jak szuka się noclegu, gdzie szukać informacji o atrakcjach turystycznych w nowej okolicy). Takie działania, nie od razu ale z biegiem lat, mogą przyczynić się do poprawy życia danej rodziny i wesprą dzieci w wyrównywaniu ich szans w przyszłości.

Autorka: Magdalena Kowalczyk

Najnowsze