Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Światowe wojaże w Różnowie

 

Lubią podróżować i sporo wiedzą na temat zakątków, które zdarza im się odwiedzać. Kłopot w tym, że nie zawsze są możliwości, by mogli wsiąść w samolot i wylądować gdzieś na krańcu świata. Postanowili zatem, że w tym roku swoje międzynarodowe wojaże potraktują inaczej – blisko domowego zacisza, bez biletów, wiz i dewiz. O kim mowa? O mieszkańcach warmińskiej wsi Różnowo.

1

 - Przygotowaliśmy projekt „Nasza mała ojczyzna – wielki świat”. Zakładał on do początku wędrówkę po różnych krajach bez ruszania się z naszego Różnowa. Wiadomo było, że jeden człowiek tego nie udźwignie, podzieliliśmy się zatem tak, by na jedno państwo przypadała jedna osoba odpowiedzialna za przygotowanie imprezy. Nie były to wybory przypadkowe, członkowie naszego stowarzyszenia mają swoje doświadczenia z podróży i wiele mogą na ich temat powiedzieć, znają lokalne obyczaje, potrafią serwować dania typowe dla danej nacji. Tutaj mają szansę swoją wiedzę wykorzystać – opowiada Monika Kur-Rydzewska, prezes stowarzyszenia Warmińska Wieś.

Flamenco w stodole

- Ja byłam odpowiedzialna za wieczór hiszpański. Zdarzyło się mi kiedyś być w tym kraju przez tydzień i do tej pory pozostaję pod dużym wrażeniem tego, co tam zobaczyłam. W znakomitej atmosferze uczestnicy naszego spotkania mieli okazję nauczyć się tańca flamenco. W rolę instruktorek wcieliły się dziewczyny z jednej z sekcji tanecznych w Olsztynie. Jedna z nich bardzo fascynuje się Hiszpanią i wiele może powiedzieć na temat tamtejszej kultury. Było naprawdę cudnie.

2

Mieszkańcy Różnowa narzekają na brak stosownych warunków lokalowych dla realizacji takich przedsięwzięć. Jest wprawdzie świetlica po dawnym przedszkolu, ale pozostawiona przez kilkanaście lat bez remontu nie przystaje do współczesnych standardów. Nie ma sprawnego ogrzewania, szwankują instalacje. Kiedy włączy się czajnik, stygną elektryczne kaloryfery. Nie ma to większego znaczenia latem, ale stan obiektu i tak pozostawia wiele do życzenia. Gdzie zatem dzieją się owe wirtualne wojaże?

- Jeden z uczestników naszego projektu udostępnił na potrzeby wieczoru hiszpańskiego swoją stodołę. Było to wyzwanie wieloetapowe, ponieważ zanim zrobiliśmy wspomnianą imprezę, musieliśmy zbudować coś na rodzaj sceny. To właśnie tam poznawaliśmy potem tajniki flamenco – wspomina Monika Kur-Rydzewska.

Rosja, Stany i… Nibylandia

W taki oto sposób zmaterializował się pierwotny zamysł cyklu międzynarodowych spotkań.

– Mieliśmy zamiar przede wszystkim dobrze się poznać, zintegrować. Może to źle zabrzmi, ale chcieliśmy przy tym uciec od typowej przaśnej konwencji wiejskich festynów. Świadomie zrezygnowaliśmy z alkoholu. Wiedzieliśmy, że będą z nami dzieci, że chcemy mieć jasne umysły, by jak najwięcej dowiedzieć się o prezentowanych miejscach.

3

Po Hiszpanii przyszedł czas na Grecję. Tutaj padło na jedną z mieszkanek Rożnowa, która kilka lat spędziła w kraju mitycznych bogów. Jej wiedza jest przeogromna, o czym mogli się przekonać uczestnicy wydarzenia. Gospodarzem wieczoru greckiego tym razem był właściciel prywatnego przedszkola, który oprócz swojego podwórza udostępnił ogrodowy piec chlebowy, w którym według greckiego przepisu powstało przepyszne pieczywo. Podobnie jak w pierwszym przypadku atmosfera była wspaniała. Jak łatwo się domyślić, królowała tu zorba.

4


– Staramy się, by uniknąć sztampy. Nie chcemy powielać pomysłów. Przed nami trudne zadanie, ponieważ kolejnym miejscem na mapie naszych spotkań jest… Polska. Skupimy się na naszej małej ojczyźnie, Różnowo jest nam bliskie, ale pewnie nie wszystko na jego temat wiemy. Postaramy się zatem odkryć wszystkie jego tajemnice. W dalszej kolejności wybierzemy się do Rosji, Stanów Zjednoczonych oraz do Nibylandii, czyli krainy marzeń – zapowiada pani Monika.

Relaks i ekonomia

Realizacja projektu „Nasza mała ojczyzna – wielki świat” to pomysł na… wytchnienie dla członków stowarzyszenia Warmińska Wieś, które przez okrągłą dekadę podejmuje trudne wyzwania. W ostatnich latach budowali skatepark, dwukrotnie realizowali także zadania w ramach programu PAFW-u „Równać Szanse”.
– Były to ciężkie projekty, wymagające ogromnego zaangażowania. Udało się je z sukcesem zakończyć i to oczywiście wynagradza cały trud. Ale pomyśleliśmy, że w tym roku trochę odpoczniemy i zrobimy coś także dla siebie, dla frajdy i scementowania naszych relacji – opowiada Monika Kur-Rydzewska.

Atutem projektu są również względy finansowe. Gdyby jego pomysłodawcy chcieli na każde spotkanie zapraszać specjalistów, profesjonalnych prelegentów, musieliby im słono płacić. Postarali się wprawdzie o niewielkie dofinansowanie z gminy, ale nie szastają pieniędzmi. Co najwyżej zapewniają swoim gościom zwrot kosztów podróży.

– Cały ciężar organizacyjny bierzemy na siebie, bawimy się i uczymy bazując na własnych doświadczeniach. Sięgamy do swoich wspomnień i emocji, a to nic nie kosztuje – zapewnia pani Monika.

Przemysław Chrzanowski

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx