Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Jak przenieść trochę Ameryki do Polski?

Przemysław Chrzanowski: Przebywałeś w Stanach Zjednoczonych w ramach International Visitor Leadership Program. Co musiało wydarzyć się w Twoim życiu, że udało się osiągnąć ten cel?

Jacek Piwowarski, sołtys wsi Wiązownica Kolonia, lider PAFW: Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności typuje dziesięciu alumnów. Wyjeżdżają oni na 12-13 dni do Stanów, by tam podpatrywać miejscowe organizacje pozarządowe. Dla kogoś, kto jest złakniony nowych doświadczeń, jest to niesamowita przygoda.

img 2905zaja

Co trzeba zrobić, by znaleźć się w tym elitarnym gronie? Przede wszystkim trzeba być dość pracowitym alumnem, mieć aktywny profil na portalu www.liderzy.pl oraz sprostać wymogom formalnym. Pamiętam, że oprócz tego należało nagrać krótki filmik, w którym miałem udowodnić, że taka wizyta będzie owocna nie tylko dla mnie, ale i społeczności lokalnej, jaką reprezentuję. Udało się, a więc moje argumenty były wystarczająco przekonujące.

Wylądowałeś za oceanem i...

- I zaskoczył mnie totalny upał. Byłem przygotowany na dwadzieścia parę stopni, a tu niemal afrykański żar. Uświadomiłem sobie dopiero potem, że Waszyngton leży mniej więcej na wysokości Neapolu, stąd 35 kresek powyżej zera nie powinno nikogo dziwić.

dsc 0177zaja

Co do samej wizyty, to niczego sobie nie zakładałem, niczego nie planowałem. Postawiłem na zupełną świeżość doznań i doświadczeń. Nie rozczarowałem się. Odwiedzaliśmy organizacje pozarządowe, działające trochę na zasadzie pomocy sąsiedzkiej, wiele z nich funkcjonowało nie do końca formalnie. Uderzające dla mnie było to, że każda, nawet najmniejsza organizacja działa pod parasolem większej organizacji krajowej, która bezpośrednio finansuje działania oddolne. Jeżeli grupa wolontariuszy raz pomoże dajmy na to 50 bezdomnym, to następnym razem po prostu dostaje pieniądze na kolejne działania.

img 3669zaja

Nie ma wniosków, zaświadczeń, udowadniania, że każdy cent wydany był zgodnie z założeniem mozolnie napisanego programu. Organizacje ocenia się w Stanach po tym, co robią, a nie po tym, jaki piękny wniosek stworzą. Tego u nas, niestety, brakuje.

Kolejna rzecz, która zrobiła na mnie wrażenie to wysokość datków, przekazywanych przez lokalnych sponsorów na czasem prozaiczne cele. Byliśmy w jednym z osiedlowych domów kultury w Waszyngtonie, gdzie wyeksponowano na tablicy wszystkich darczyńców. Pod okrągłymi magnesami znajdowały się karteczki z ich nazwiskami oraz kwotami, jakie przekazali. Byli tacy, którzy przekazali po 10 tys. dolarów, ale i tacy, którzy wsparli tę placówkę sumą 100 tys. dolarów.

img 2411zaja

Tych pieniędzy nikt tam 50 razy nie ogląda, od początku wiadomo jest, że zostaną one dobrze spożytkowane. Polega to na tym, że każda organizacja buduje wokół siebie filantropijną sieć „dobrych wujków”, którzy odczuwają potrzebę dzielenia się z innymi. U nas nie do pojęcia.

Oni mają to we krwi, tak samo zresztą jak wolontariat. Pracodawca, oglądając CV kandydata na konkretne stanowisko, najpierw zwraca uwagę na to, czy był w przeszłości wolontariuszem. Wiadomo, że ktoś, kto przez parę lat zdobywał doświadczenie, udzielał się nie pobierając wynagrodzenia, będzie pracownikiem idealnym.

To zapewne nie koniec uderzających doświadczeń?

- Ogromne wrażenie zrobiła na mnie wizyta w ogólnoświatowej organizacji Project For Public Spaces. Jak sama nazwa mówi, ludzie ci skupiają się na organizowaniu przestrzeni publicznej. Stawiają na przykład w centrum miasta szafki z książkami, ławki, parzą herbatę i obserwują, czy w tak zorganizowanej rzeczywistości zaczynają gromadzić się ludzie. Jeżeli tak, to jest to wyraźny sygnał dla władz, że w tym konkretnym miejscu należy zainwestować w budowę skweru, czy innej bazy rekreacyjnej.

img 3276zaja

W innej części miasta wspomniana organizacja zamyka nagle jeden pas ruchu, zastawia go kwiecistymi gazonami, ławkami, stolikami, huśtawkami dla dzieci. Jeżeli wokół takiej instalacji będzie ruch, to mamy kolejny czytelny sygnał, że ta przestrzeń także wymaga zmiany. Jeden z kolegów zapytał o pozwolenia na zamknięcie drogi, homologacje i atesty instalowanych urządzeń. Okazuje się, że w Stanach nikt o podobnych rzeczach nawet nie słyszał. Dowiedzieliśmy się, że jeżeli widzimy, iż huśtawka jest zepsuta, to zwyczajnie jej nie używamy.Logika przede wszystkim.

A u nas wszystko na odwrót: najpierw budujemy place zabaw, a potem dopiero sprawdzamy, czy ktokolwiek z nich korzysta. Buduje się alejki w parkach, a po pewnym czasie widać, że ludzie chadzają na skróty po trawniku. Za oceanem najpierw ludzie wydeptują trakt, a dopiero potem brukuje się go, dostosowując do przyzwyczajeń spacerowiczów.

Jak pobyt w Stanach wpłynął na Twoje działania lokalne? Czy udaje ci się zaszczepić amerykańskie doświadczenia w okolicy?

- Wiele pomysłów kołacze mi się w głowie. Mam nadzieję, że przyjdzie taki czas, że je zrealizuję. Wydaje mi się, że nie będzie problemu ze zorganizowaniem u nas nowatorskiej przestrzeni publicznej. Planujemy rozwiesić kilka hamaków, postawić leżaki, jakieś ławeczki i zaprosić ludzi do tego, byśmy wspólnie oddali się swego rodzaju sjeście. Premiera naszej mobilnej strefy relaksu już za tydzień. Jeżeli to się sprawdzi, będziemy tę instalację wypożyczać innym sołectwom. W takich okolicznościach można rozmawiać na przykład o zagospodarowaniu funduszu sołeckiego. Leżąc w hamaku z pewnością można dojść do konstruktywnych wniosków.

img 3414zaja

W Twojej wypowiedzi wyraźnie pobrzmiewa amerykański luz...

- To jest też coś, co chciałbym przetransponować na lokalny grunt. Luz i dystans do wszystkiego to rzeczy, których nie mamy. Ludzie w Stanach są niebywale bezpośredni, od razu przechodzą do meritum. U nas trzeba się przebijać przez fasadę mówienia „per pan”, „per pani”, pokonywać wyniosłość urzędników i innych decydentów. To zabija demokrację.

***

Fot. arch. Jacka Piwowarskiego

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx