Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Aktywna młodzież? Tak to się robi w Krzakach

Rozmowa z Mateuszem Koniecznym, prezesem Pracowni Inspiracji Kulturalnych w Krzakach


Mateusz Konieczny, prezes Pracowni Inspiracji Kulturalnych w Krzakach.

Przemysław Chrzanowski: Krzaki – miejscowość, jakich w Polsce pewnie wiele.  A mimo to coraz głośniej o was i waszych projektach. Jak to się robi?

Mateusz Konieczny, prezes Pracowni Inspiracji Kulturalnych w Krzakach: - Na pewno dużo zawdzięczamy nazwie miejscowości. Ale z drugiej strony krzaki można znaleźć naprawdę wszędzie – nad morzem, w górach, nad jeziorem, a także w Krzakach. Za nami blisko 11 lat aktywności w Krzakach. Przez ten czas zrealizowaliśmy kilkanaście projektów społeczno-kulturalnych, organizowaliśmy wystawy, projekcje filmowe, warsztaty, spotkania. Staramy się tworzyć ciekawe sposoby spędzania wolnego czasu dla dzieci i młodzieży, a także pobudzać innych do aktywności, do tego, żeby poszukiwali swoich pasji, zainteresowań, żeby się twórczo realizowali. Bierzemy udział w szkoleniach, warsztatach, prezentacjach. Opowiadamy o tym, co udało się nam do tej pory zrealizować. Kiedy mówię: „Spotykam się z dziećmi i młodzieżą w Krzakach…” niektórzy patrzą na mnie ze zdziwieniem, a nawet oburzeniem. Ale gdy wyjaśnię, na czym polega aktywność w Krzakach, pojawia się śmiech. W naszej miejscowości zrobiliśmy naprawdę dużo. Teraz wychodzimy z Krzaków, aby pobudzać mieszkańców okolicznych miejscowości do twórczego działania, do zmiany. Prowadzę warsztaty i szkolenia dla uczniów i nauczycieli z różnych zakątków Polski. Opowiadam o tym, co udało mi się zrealizować. Grupy stoją przed podobnymi wyzwaniami, kiedy ja miałem kilkanaście lat i prowadziłem kolejny projekt. Na pewno, bazując na własnym doświadczeniu, łatwiej możemy znaleźć rozwiązanie dla mogących pojawić się trudności.


Tort urodzinowy z okazji "10 lecia ruchu w Krzakach", 2013.


Młodzież ucieka dzisiaj do miasta, albo za granicę. Wy zostajecie tutaj.  Co was trzyma na wsi, z dala od wielkomiejskiego zgiełku? Przecież, jak  głosi wyświechtany frazes, to tam jest prawdziwe życie.

- Na pewno zżyliśmy się z Krzakami, lubimy do nich powracać, lubimy gdy coś się dzieje. Z roku na rok w naszej miejscowości jest coraz mniej młodych osób – wyjeżdżają na studia, podejmują pracę w miastach, odnajdują swoją „drugą połówkę”, ale nie w Krzakach. U nas lubią się zabawić, odpocząć, spotkać z rodziną. Dwa lata temu odnowiliśmy plac zabaw, aby stworzyć infrastrukturę przyjazną rodzicom do spędzania czasu wolnego ze swoimi dziećmi. Nie wiem, czy to pomogło, ale w tym roku urodziło się kilkoro młodych krzaczan i krzaczanek...

Niestety na stałe nie mieszkam w Krzakach. Na pewno w moim życiu jest ich więcej niż Warszawy, w której obecnie przebywam – studia, projekty, praca, działania. Trochę trudno mi z tym wszystkim zerwać, porzucić coś, co rozpoczęło się w 2003 roku. To tak jakby moje „dziecko”. Przyjeżdżając do siebie, widzę dużą różnicę między miastem a wsią, nie tylko w moich stronach, ale i w innych społecznościach, które odwiedzam w trakcie roku. Warto podejmować działania lokalne, warto pokazywać nowe metody, formy pracy, „otwierać” młodszym i starszym oczy na coś innego, na różnorodność. Myślę, że to jest ciekawe doświadczenie.


Nie tylko dzieci i młodzież, ale i strażacy z miejscowej OSP lubią aktywnie działać w Krzakach.

Czy doświadczenie łatwo przekuć w sukces?

- Na przestrzeni ostatnich lat zmieniło się moje podejście do działania. Dawniej zależało mi, aby w projekcie wzięło udział jak najwięcej osób. Dziś sukces postrzegam inaczej. Można mówić o nim wtedy, gdy ktoś zacznie myśleć poważanie o swoim życiu, gdy młody człowiek zdecyduje się pójść na studia, gdy przygotuje aplikację o stypendium. Miasto dostarcza wielu atrakcji (kino, teatr, centra handlowe, festiwale, imprezy, kluby, muzea i wiele innych), ale są to gotowe rozwiązania, gdzie najczęściej wchodzimy w rolę biernego odbiorcy, a na wsi możemy stawać się aktywnym twórcą. Choć można to zrobić tylko wtedy, gdy my - lokalni działacze, aktywiści - zmienimy swoje podejście do pracy, gdy wybierzemy nieco inne, a może trochę udoskonalone dotychczas wykorzystywane metody. Twórzmy przestrzeń do rozmowy, do odkrywania siebie, do zabawy, do nauki, do poznawania swoich sąsiadów tych z naprzeciwka i tych z końca wsi.


Wyścig w spodniach podczas "10 lecia ruchu w Krzakach".

 

Czy młodzi ludzie mogą zorganizować się sami? Czy potrzebny jest im  dorosły  - czytaj: doświadczony mentor? Czy wreszcie „nieświeża” krew może stanowić swego rodzaju zagrożenie? 

- Nie trzeba się bać, aby zrobić coś dla innych. Jeśli nie ma się własnej grupy, czy też organziacji warto poszukać stowarzyszenia lub fundacji, które umożliwają młodym włączenie się w różne działania czy to projektowe, czy to wolontariackie, a w przyszłości realizację własnych dużych, ogólnoposlkich działań. Zachęcam młodych ludzi, aby korzystali z bezpłatnej oferty szkoleń i warsztatów organizowanych przez rózne fundacje i stowarzyszenia. Warto zajrzeć na www.witrynawiejska.org.pl, www.ceo.org.pl, www.mlodziez.org.pl lub www.ngo.pl.

Można spotkać ludzi, którzy działają lub zaczynają działać w swoich społecznościach lokalnych. Czerpie się informacje, które pomagają działać w przyszłości. Wprowadza to pewien porządek, ale zarazem zachęca do poszukiwania nowych wiadomości, do zagłębiania się w nowych obszarach. Cały czas korzystam z materiałów, które otrzymuję na warsztatach, szkoleniach. Spisuję notatki.


Zabawy w Krzakach włączają ludzi w różnym wieku.

 

W maju uczestniczyłeś w spotkaniu w Marózie, podczas którego z przedstawicielami różnych organizacji zastanawiałeś się, jak włączać młodzież do działania.

- Nie obyło się wówczas bez krytyki młodzieży, bierności, niechęci, niepewności, braku zainteresowania, planów na przyszłości. Usłyszałem, że młodzież nie ma marzeń. Straszna generalizacja. Tym bardziej dla kogoś, kto w ciągu ostatnich dziesięciu miesięcy spotkał się z blisko tysiącem młodych ludzi z wiosek, miasteczek i miast. Nie patrzmy na młodych ludzi, jak na roszczeniowych odbiorców, starajmy się włączać ich do działania. Pytajmy ich o zdanie, pomysły, dopytujmy jak spędzają wolny czas. Stwarzajmy przestrzeń do wspólnej wymiany poglądów, inspiracji. Myślę, że razem można zdziałać więcej. Pamiętam, jak podczas jednego ze spotkań, dorośli nie dopuszczali mnie do wypowiedzi, nie pozwalali odpowiedzieć na pytania. Nie było to pozytywne doświadczenie, ale na pewno lekcja na przyszłość.

Żyjecie projektami, które sami tworzycie. Gdzie szukacie inspiracji?

- Pewnego dnia do mojego gimnazjum przyjechało Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę”. Pracowaliśmy metodami warsztatowymi, które były mi wtedy nieznane. Kolorowe karteczki, schematy, flipcharty. Oglądaliśmy zdjęcia z różnych projektów. To strasznie rozbudza wyobraźnię. Chciałem, aby coś podobnego wydarzyło się w Krzakach. A jak coś postanowię, to na pewno to zrealizuję. I tak napisałem pierwszy w swoim życiu wniosek o dofinansowanie. Miałem wtedy 13 lat. Do końca nie wiedziałem, jak stworzyć budżet, jak ułożyć harmonogram. Przyznam się, że mogło być to trudne, ale się nie poddawałem. Szukałem w słownikach znaczenia niektórych wyrazów, pytałem rodziców, znajomych. I tak w ciągu kilku dni powstał pierwszy projekt „Wakacje w Krzakach”. Chodziliśmy po wsi z aparatami, fotografowaliśmy okolicę, uczyliśmy się obsługi kamery, jeździliśmy w plener. Kiedy oglądam zdjęcia z pierwszych warsztatów i widzę uśmiechnięte twarze młodych ludzi, którzy cieszą się, że mogą doświadczać czegoś nowego, zastanawiam się, co nowego warto dla nich zrobić. Kogo zaprosić do Krzaków? Jakie warsztaty zorganizować?

Zaczęliśmy od własnoręcznie przygotowanych plakatów i ogłoszeń, które umieszczaliśmy w sklepie, na przystanku, boisku. Okazało się, że nie jest to wystarczające narzędzie promocji. Potem stosowaliśmy mini-zaproszenia, rozdawane mieszkańcom prosto do ich domu (roznosili je zazwyczaj najmłodsi uczestnicy warsztatów). Za jakiś czas powróciliśmy do plakatów, ale znajdowały się na nich interesujące, a nawet intrygujące zdjęcia. Chcieliśmy w ten sposób zachęcić mieszkańców, aby przyszli do remizy i zobaczyli najnowszą wystawę fotograficzną. W trakcie realizacji ostatniego projektu dostarczyliśmy mieszkańcom Krzaków listy z programem wakacyjnych wydarzeń. Zachęcaliśmy do współpracy. Myślę, że to pomogło. Mieszkańcy wiedzieli, co robimy, a my mieliśmy pewność, że nie jesteśmy osamotnieni w naszych działaniach i że zawsze możemy liczyć na ich pomoc (choć nie wszystkich). Za każdym razem staramy się promować nasze działania, pokazywać że są one ogólnodostępne. Narzędzia, kanały, informacje powinny być dostosowane do grupy docelowej. Już raz się „przejechałem”, gdy napisałem list nacechowany zbyt „naukowym” słownictwem.


"Współpracujemy i inspirujemy, aby zdziałać więcej".

A pomysły? Tylko proszę nie mówić, że przychodzą same...

- Pomysły naprawdę przychodzą same – w podróży, podczas rozmowy ze znajomymi, na imprezie, na warsztatach, w sklepie. Wystarczy, że usłyszy się jakieś słowo, spojrzy na produkt, zobaczy ciekawą osobę i wtedy uruchamia się w głowie proces. I to jest czasem niezdrowe, bo odkładam na bok wszystkie obowiązki, nie śpię po nocach i układam koncepcję nowego działania, łącząc różne elementy i metody. Cały czas pamiętam o diagnozie, o potrzebach i oczekiwaniach grupy, z którą będziemy pracować. Trzeba się nieco wysilić, aby wszystko dograć. Z każdym rokiem jest coraz trudniej. Stawia się sobie jeszcze większe wyzwania. Chciałbym, aby kolejne działanie było jeszcze ciekawsze od poprzedniego. Moi znajomi mówią, że jest to niezdrowe. Na pewno lubię powracać do pierwszych zdjęć zrobionych w Krzakach. Kiedy widzę, jak m.in. pod wpływem naszych działań zmieniali się młodzi ludzie, robi się weselej, a przy okazji pojawia się zalążek nowego pomysłu na twórczą aktywność, nie tylko w Krzakach. Zależy mi, aby nasza strona www.krzaki.info stawała się inspiracją dla grup młodzieżowych i organizacji. Na pewno nie byłoby naszej strony, gdyby nie Firma Tele Info Media z Warszawy, która wspiera nas od 2007 roku.


Malwina Goździewicz - Wiceprezeska Pracowni Inspiracji Kulturalnych.

Jak stworzyć firmę portretową i kredowy mural asfaltowy, zorganizować  plenerową wystawę fotograficzną i obywatelską grę wiejską, a także opracować  historyczną mapę swojej miejscowości? Na te pytania starałeś się  odpowiedzieć w Marózie. Czy możesz pokrótce przedstawić kilka patentów na  udaną aktywizację młodzieży wiejskiej?

- Kiedy rozkręcaliśmy kulturalnie Krzaki, zazwyczaj prezentowaliśmy efekty naszej pracy – zdjęcia, plakaty, makiety, tworzyliśmy wystawę. Dziś układając program jakiegoś przedsięwzięcia dążę do tego, aby odbiorca stawał się zarazem aktywnym twórcą kultury, aby odkrywał nieznane, aby poszukiwał w sobie pasji. Ważne, aby wykorzystywać pomysły, które pobudzają społeczność lokalną do twórczego i aktywnego działania. Można spróbować przeprowadzić firmę portretową czy kredowy mural asfaltowy, zorganizować plenerową wystawę fotograficzną albo obywatelską grę wiejską.


Czym aktualnie zajmuje się Pracownia Inspiracji Kulturalnych?

- Wychodzimy z Krzaków, aby zarażać innych dobrą energią, inspirować do aktywności. Niebawem kończymy projekt „Klasyka to sztuka” współfinansowany przez Komisję Europejską w ramach Programu „Młodzież w działaniu”, podczas którego młodzi ludzie poznawali kulturę, historię muzyki i tańca oraz kuchnie krajów europejskich. Uczestnicy opracowali samodzielnie koncepcję i scenariusz przedstawiania teatralnego, a także przygotowali dekorację, scenografię i kostiumy. Oczywiście nie rezygnujemy z działania. W czerwcu rozpoczęliśmy realizację projektu „Bajkowa Pracownia” dofinansowanego przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej w ramach Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich. Projekt skierowany jest do dzieci w wieku od 3 do 6 lat mieszkających lub przebywających na terenie gminy Brzeźnio oraz ich rodziców, opiekunów, osób pracujących z dziećmi i zainteresowanych pracą z dziećmi. Działania podejmowane w ramach „Bajkowej Pracowni” ukierunkowane są na rozwój dzieci i zwiększenie ich szans edukacyjnych i życiowych. „Bajkowa Pracownia” opiera się na interdyscyplinarnym podejściu do rozwoju i procesu wychowawczego dziecka, łączącym sztukę, kulturę, psychologię. W ramach projektu w okresie od lipca do sierpnia 2014 roku w co najmniej trzech miejscowościach zostanie uruchomiona „Mobilna Akademia”, w której dzieci rozwiną swoją wyobraźnię, kreatywność oraz ekspresję. Spotkania prowadzone są w oparciu o specjalnie przygotowane programy zajęć, scenariusze gier i zabaw, wykorzystujące m.in. elementy plastyczne, artystyczne, taneczne, muzyczne i co najważniejsze - odwołujące się bajkowego świata. Ponadto dla dzieci zostały zaplanowane dwa pełne przygód wyjazdy edukacyjne. Podczas 10 warsztatów bajkowania od września do listopada 2014 roku dzieci wcielą się w rolę odkrywców, przed którymi pojawią się nowe, bajkowe wyzwania do pokonania. Spotkania mają na celu umożliwienie dzieciom poznawania świata baśni w różny sposób, rozwijają wyobraźnię i kreatywność, zachęcają do poszukiwania nowych rozwiązań i współpracy w zespole, rozwijają umiejętności komunikacyjne i społeczne. Zajęcia skierowane są zarówno do dzieci, jak i ich rodziców i opiekunów. Projekt oficjalnie zakończy się świątecznym spotkaniem podsumowującym, które odbędzie się w grudniu 2014 roku.

Foto: źródło www.krzaki.info

***

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx